Temat: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Byłem kiedyś w Wielkiej Fatrze i zapamiętałem ją jako dość spokojne bieszczadopodobne góry. Tym razem poznałem inne jej oblicze... pikantne i zapierające dech w piersiach. Zapraszam do obejrzenia i poczytania.

https://lh6.googleusercontent.com/-P2C4BdLd_2M/UiyuqharGXI/AAAAAAAAM-A/qWSxjJaFfho/s640/IMG_0824.JPG

2

Odp: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Twoja relacja to kolejna zachęta na tym forum, aby pojawić się w końcu w Wielkiej Fatrze smile widoczki ekstra, a jaskinie... będzie raj...  wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

3

Odp: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Bardzo ciekawa ta pozaszlakowa ścieżka z Ostrej. Czy dzięki niej można ominąć trudny odcinek z łańcuchami? W którym miejscu ona schodzi do Blatnicy? Czy gdzieś koło tego Parku národov z pomnikiem i karabinem maszynowym?

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

4

Odp: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Piotrze, tak omija się te łańcuchy - ta ścieżka dochodzi do szczytu dokładnie od drugiej strony.
A w Blatnicy wyszliśmy nią przy samym amfiteatrze, niedaleko od pomnika. Czyli jakbyś chciał nią wychodzić, to przy pomniku skręcasz w prawo, idziesz przy ławeczkach amfiteatru i na prawo od nich szukasz ścieżki, a potem byle jej nie zgubić.

5

Odp: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Dzięki. Nie omieszkam jej poszukać, kiedy tam znowu się pojawię.

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

6

Odp: Wielka Fatra - okolice Blatnicy

Ścieżka początkowo jest dość spora (w zasadzie można powiedzieć, że to droga) idzie taką serpentynką do czegoś w rodzaju bunkra w lesie. Jak będziesz przy tym bunkrze to będzie wiadomo, że to właściwa droga. Od bunkra jest już zwykła ścieżka, idzie bokiem stoku, stopniowo konsekwentnie do góry. Potem kilkoma serpentynami wchodzi na grzbiet i dalej już jak po sznurku.