1

Temat: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

Do niedzieli nie wiedziałam, że na Złotej Górce jest tyle dzikich, niedostępnych miejsc, wartych odkrywania. big_smile Postanowiliśmy tego dnia spenetrować stoki Złotej Góry od strony Roczyn. A dokładniej, wyruszyliśmy z okolic ul. Pod Górami i zarośniętą drogą zajrzeliśmy najpierw do niewielkiego kamieniołomu łupków w Roczynach.

https://lh3.googleusercontent.com/-aMG7sKPIqFY/VzCk_U8U3sI/AAAAAAAAeBo/PhlwBahFhCojxAUnZ-0gRWsTLlM_IPwmgCCo/s912/100_6325.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-FmvY-xoIrus/VzClB_x2BRI/AAAAAAAAeBo/eln5zXrOszMD_FE97VXhhb6E-3LSvuXrQCCo/s912/100_6326.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-Vd_Og3HwVQg/VzClGXTe5hI/AAAAAAAAeBo/fUNdsXPkrYcDmTnAxxPI85_wRRbs-qmwQCCo/s912/100_6328.JPG

Następnie ruszyliśmy bezszlakowo ścieżką, ostro pod górę, wzdłuż potoku, który, z tego co odczytałam z mapy jest dopływem (jednym z wielu) zasilającym wody wpadające do Domaczki.

https://lh3.googleusercontent.com/-EU_L2OH5LMw/VzClKGwiKeI/AAAAAAAAeCE/CygsxhYqnRA6UTLiew-IOcNQQWAXg67ewCCo/s912/100_6330.JPG

                                         https://lh3.googleusercontent.com/-OyhtoK1F7rY/VzClOZQulrI/AAAAAAAAeCE/0WnKTlZgRs8soGt1BtwyCNRjiovj7nVoACCo/s600/100_6333.JP

Wody w potoku było niewiele, ale przez całą jego długość są liczne progi skalne. Może nie tak imponujące jak w przypadku ostatnio tu na Forum przedstawianych, ale duże deniwelacje pozwalają przypuszczać, że mogą tu występować liczne kaskady lub wodospady. Teren jest jednak miejscami tak zarośnięty i niedostępny, że naprawdę trzeba ogromnego zacięcia poszukiwawczego, żeby próbować iść od dołu korytem potoku aż do samej góry. big_smile Myślę, że Złota Góra kryje niejedno piękne miejsce w tych dzikich ostępach leśnych.

https://lh3.googleusercontent.com/-2v0wsO2h8A4/VzClSKy6ycI/AAAAAAAAeCE/pG08K3bMFyI70tOsWAiaZyNOAlDANELWgCCo/s912/100_6335.JPG

Śluzowiec (Myxomycetes)

https://lh3.googleusercontent.com/-N8ZikW1XAFo/VzClH8kly9I/AAAAAAAAeCE/fOPKUr_J1pcPpyC9lUEo-XH_wUYg7VMzgCCo/s912/100_6329.JPG

Wysokość tego progu wcale nie jest taka mała.

https://lh3.googleusercontent.com/-IgtcvfDjvB8/VzClY96elzI/AAAAAAAAeV4/GwGwqGboMEMG86rwtozfPOFVefmWtyKCwCCo/s912/100_6344.JPG

Owocostany lepiężnika

https://lh3.googleusercontent.com/-iz46uqzhbnU/VzCk9PkI8AI/AAAAAAAAeBo/H5Ce1CTznrARQvckraI50QFA4sLJoGSmwCCo/s912/100_6323.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-b2hvrAWnHlw/VzClhlwzPRI/AAAAAAAAeDE/FQzefVvf39QG6oCP6VFVi35Lv7DHgpoHACCo/s912/100_6349.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-YrXbsydNT_E/VzCllbk7LuI/AAAAAAAAeLY/qAPmrpBVoV8ZXKPBtmd-4lM6kOH6JQzrQCCo/s912/100_6352.JPG

Podchodzimy na szczyt wzniesienia, bocznej odnogi Złotej Góry, zwanej przez miejscowych – Ostra. Teraz już wiem, dlaczego ją tak nazwano. big_smile Cały czas szliśmy przez młody las bukowy z domieszką dorodnych jodeł.

https://lh3.googleusercontent.com/-6cmrD8Pod3Y/VzClsXWBUWI/AAAAAAAAeDE/Zl1wFJvthosoQhAuvjmoIxeYdkepKGQZgCCo/s912/100_6356.JPG

A taka szeroka droga prowadzi na Ostrą z Czańca. Dochodzą do niej jeszcze z różnych stron inne ścieżki.

https://lh3.googleusercontent.com/-SDtZFC0KMa0/VzClxZXbxkI/AAAAAAAAeDE/610Vl2zuoVMmdPQJ8yVjgP1EEpPAfbAmQCCo/s912/100_6358.JPG

Malownicze wciosy podziwiamy trawersując stok Złotej Góry. Robią wrażenie patrząc na nie z góry.

                                         https://lh3.googleusercontent.com/-N_4k-4Y_iCI/VzCl9FDqC1I/AAAAAAAAeDY/ktAs9nKVJtoRRJqcjJGdmm-FQCaQASzQACCo/s600/100_6365.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-UKDWosBO714/VzCncUB2T-I/AAAAAAAAeH0/staTbsqXm-82u8dD8pLcH8NNdTfJQT9FACCo/s912/100_6448.JPG

                                         https://lh3.googleusercontent.com/-zM_6ewTJvWw/VzCmCmByPII/AAAAAAAAeDw/HiLVEZSkM00mGKbN1hzsIqnZtFfIH-yeQCCo/s600/100_6368.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-YTprlrcTUaU/VzCneZZ_kUI/AAAAAAAAeIE/yTq40nkuXC4-I28wBRDkPuxOo5DTiaPsQCCo/s912/100_6450.JPG

                                         https://lh3.googleusercontent.com/-nAteUclq4YE/VzCmVtwIXjI/AAAAAAAAeEs/8b-sQ16vCoc8WlOtJxGTYUhfiIpLcRlDgCCo/s600/100_6379.JPG

Ładna odkrywka fliszu karpackiego.

https://lh3.googleusercontent.com/-RIA42Ghl9a0/VzCnhPvpTpI/AAAAAAAAeIE/ZPkO7PuPWLodPs-O3FnFIFOWeaGDUeVqACCo/s912/100_6452.JPG

Trawersem dochodzimy do pięknego widokowego miejsca. Rozpościera się stąd bardzo rozległa panorama. Warto zabrać ze sobą lornetkę.

https://lh3.googleusercontent.com/-ebQjubsoZKA/VzCoEUepV7I/AAAAAAAAeIQ/lW3Qo1LswTs8Kgf1iBSkKn7K1GrrfF0ewCCo/s912/Panorama%2B2%2B-%2BKopia.JPG

Robimy tu sobie mały rest, podziwiamy widoki smile, po czym ruszamy dalej dochodząc do żółtego szlaku im. Rodziny Frysiów. Kierujemy się nim w stronę Porębskiego Gronia.

https://lh3.googleusercontent.com/-d9n8unkxeLw/VzCm4KmFEUI/AAAAAAAAeKU/mEg-mo_EeMcqrzCQWQCddE6QAFe1q2ydQCCo/s912/100_6401.JPG

Tu na małej śródleśnej polance dorwałam jeszcze kwitnącą wiśnię ptasią. big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/-k9QaiWD3Fls/VzCm9ok_6TI/AAAAAAAAeHA/hOu1ekLCCaQmYbnpHsMhA-ohoH7A8b7ZgCCo/s912/100_6410.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-U-cCL2pSKQc/VzCnD3FM-ZI/AAAAAAAAeHo/fhUhDIResSgk-mDjOLXTjxueE-8VMSFkwCCo/s912/100_6419.JPG

Omijamy szczyt Złotej Góry i kierujemy się dalej żółtym szlakiem w stronę Kiczory nad Targanicami.

                                          https://lh3.googleusercontent.com/-X2eGBahmY6A/VzCnJva8MNI/AAAAAAAAeHo/MQzCSzlxQkAX8UHc2BjJWYsRa3owdtTGQCCo/s600/100_6424.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-eFAmyZkQhL8/VzCnR30RW_I/AAAAAAAAeJU/EVxY3GaHnfU2B03suv4O1tOODt2fkJP4ACCo/s912/100_6436.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-N2LQeDrAINM/VzCnTFYupFI/AAAAAAAAeJU/w6Uv3fyPrcsWnZ0epuKgX1RJ9MOjqXAqACCo/s912/100_6437.JPG

Pod szczytem skręcamy w lewo i znowu bezszlakowo schodzimy w dół. big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/-YPPeCsUrvdE/VzCnYOGxoUI/AAAAAAAAeH0/H0e06xoMwEgvunK9qYPbyRiDfq6r9WMzACCo/s912/100_6442.JPG

Towarzyszy nam zachodzące słońce w kolorze pomarańczy. smile

https://lh3.googleusercontent.com/-JG6xiQwmqUc/VzCnoxr3uEI/AAAAAAAAeIE/nETvwRBa2uc_lrY9cFP5KLwRT7POI35IgCCo/s912/100_6460.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-oz8fJ0g_Y-I/VzCnnZ6XzxI/AAAAAAAAeIE/xbKGs2Qp_IssDT3CdVRYYvBo9pjdWzngQCCo/s912/100_6458.JPG

Na koniec, tradycyjnie po zmroku rozpalamy ognisko. big_smile Pieczone kiełbaski po takim dniu smakowały wybornie. wink

                                         https://lh3.googleusercontent.com/-rQnG-bLsuWA/VzCnryEkOZI/AAAAAAAAeJU/-3e0fjYttswXKOoV6srIRzvuIoqCa0UMQCCo/s600/100_6463.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-W_vXTJiC3ss/VzCnt4eDPVI/AAAAAAAAeIE/7-u4txWW3Ukhi-P4lX5vew5SUn6zaR7aQCCo/s912/100_6467.JPG

Na Złotej Górze byłam tylko przy okazji naszej Forumowej wycieczki sprzed kilku lat. Jest tu jeszcze wiele do zobaczenia, a może i odkrycia. Zapewne jeszcze niejeden raz się na nią wydrapię big_smile, a tymczasem dziękuję Staszkowi za pokazanie mi wielu fajnych miejsc, o których do tej pory niewiele wiedziałam.

fot. nena

Ostatnio edytowany przez nena (2016-05-10 21:45:18)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

2

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

Ja to nazywam trzeci wymiar górskiego wtajemniczenia smile

Już tłumaczę o co chodzi, bo to raczej nikomu nieznane podejście - sam to wymyśliłem.

Pierwszy stopień wtajemniczenia to wymiar zerowy - punkty. Wielu ludzi jeździ w góry, ale tak naprawdę odwiedzają tylko jedno miejsce, np. kolejką na Kasprowy, albo kolejką na Żar. Rozejrzą się dookoła, wypiją piwko. Tak naprawdę słabo. Choć dla niektórych na takich wyjazdach ziarno zostało posiane.

Drugi stopień to jednowymiarowa rzeczywistość - odcinek. Wycieczki z punktu A do punktu B, oznakowanym szlakiem. Każda taka wycieczka jest niezależna od innych. Jeszcze w wyobraźni się to nie łączy w całość. Ale pojawia się coś fajnego, otóż jak się widzi jakąś górę w oddali, to zaczyna budować świadomość, że zawsze można tam jakoś dojść. Na tym etapie człowiek łapie górskiego bakcyla.

Trzeci stopień wtajemniczenia - rzeczywistość dwuwymiarowa. Człowiek myśli o sobie, że jest jest zaawansowanym turystą. W głowie siedzi sieć szlaków. Z punktu A do punktu B można dojść różnymi drogami, przez punkty C i D. Można się pochwalić, że było się już "wszędzie". Na punkcie widokowym umie się ponazywać prawie wszystkie widoczne szczyty w każdym kierunku. Robi się przejścia GSB, MSB, korony gór.

I kiedy człowiek myśli, że wie już wszystko, to nagle, odkrywa trzeci wymiar. To jest coś niesamowitego. Okazuje się, że taka pojedyncza nieszczególna góra, przez którą przechodzi jeden szlak, jest jak cały wszechświat. Nieskończona ilość dróg, ścieżek, jarów, wąwozów. Niespodzianka za każdym drzewem. Nieodkryte wychodnie skalne, jaskinie, nieznane rośliny, wodospady, szałasy, ruiny, punkty widokowe... a to tylko jedna góra. A takich gór jest jak gwiazd na niebie, zupełnie nieznane, pozaszlakowe, bez nazwy. Można dziesiątki razy jeździć w "to samo miejsce" i za każdym razem odkrywać coś nowego.

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

Widzę, że teraz dopiero Forumowicze dochodzą do prawdziwego odkrywania Beskidu Małego. Sprowadza się to do tego, co sprocket ujął w swoim manifeście jako " trzeci wymiar ". Należy teraz oczekiwać dalszych przejść największych zakamarków górskich poza szlakami, co wiąże się z poszerzeniem wiedzy i praktyki górskiej do poziomu najwyższej kwalifikacji. Ich popularyzacji. Manifest sprocketa powinien każdy przeczytać i zobaczyć siebie w tej czasoprzestrzeni. Wbrew wpisowi autora, te stopnie kwalifikacji są znane od prawie 200 lat. Lecz tutaj zostały ujęte jako zwięzła recepta. Nie jest to recepta uniwersalna, bo takiej nie ma. Nie obejmuje przypadków skrajnych, które gdzieś na Forum wymieniłem, a które są dzisiaj tak częste jak pośrednie, wymienione przez sprocketa. Chodzi o podejście do gór czysto techniczne i czysto mistyczne. Czysto techniczne widać np. w wyjechaniu na motocyklach średniej mocy, w zespole kilkuosobowym, z parkingu w Szczyrku Solisku na całą Golgotę. Pomimo, że zupełnie nie identyfikuję się z takim wyczynem, podziwiam i nawet emocjonuje się, czy wyjadą czy nie. Także przejście trzech ścian tatrzańskich w jeden dzień: Kazalnicy Mięguszowieckiej, wschodniej ściany Mnicha i zachodniej ściany Kościelca, wszystkie drogi skrajnie trudne, to też częsty wyczyn czysto techniczny. O czysto mistycznym podejściu do gór nie piszę, bo jest mi z natury obce. A i tak po ponad 60 latach chodzenia po górach stale i dużo, osiąga się stan, w którym idzie się nieważne czy samemu czy z kimś, nieważne jak i gdzie, nieważne po co, idzie się bo się musi.
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/40000/5500/45816/thumb/p1aifm4fd91i991tk9ru01utaso21.JPG
Tutaj jedno ze znakomitych zdjęć neny. Widok z Beskidu Małego na północ. Bardzo mi bliski ze względu na żółte plamy, które pojawiają się w maju jak na salamandrze. Nawet taką zagadkę nie tak dawno dałem. Po powiększeniu w komputerze widać wiele tych plam kwitnącego rzepaku. Te dalekie rozmyte przez kompensację, ale gołym okiem widoczne. Niestety w tym roku ich nie zobaczę, ani z gór ani przy drodze. Chociaż to zdjęcie.

4

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

hehe, ale Was poniosło ... big_smile
sprocket73 bardzo fachowo to ująłeś big_smile wink ! Podoba mi się ! big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

5

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

Haha... szybko Wam poszło z wypadem na Złotą Górę big_smile Piękna penetracja terenu! cool

Rzeczywiście dopiero w zestawieniu progów z postacią człowieka widać co ma być widać, a jak jeszcze pomierzymy te najnowsze odkrycia to pewnie czeka nas nie jedno zaskoczenie wink

sprocket73 - bardzo podoba mi się Twój wywód i myślę, że jest w tym scyro prowda... próbuję się przymierzyć do tej klasyfikacji... ni jak nie chce być inaczej tylko rzeczywistość dwuwymiarowa... głównie dlatego, że w tylu miejscach jeszcze nie byłam i mimo usilnych starań nie potrafię widzianych szczytów (no poza tymi charakterystycznymi) nazwać wink

To jest ku czemu dążyć bo ten trzeci wymiar jest bardzo, bardzo kuszący cool

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

6

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

jolanta napisał/a:

Haha... szybko Wam poszło z wypadem na Złotą Górę big_smile Piękna penetracja terenu! cool

To był Jolu tylko mały rekonesans. big_smile Najlepsze, tj. mierzenie progów zostawiliśmy na wspólną forumową wycieczkę, która liczę, dojdzie do skutku ! big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

Coś każdego ciągnie to tych Złotych kaskad, jednak każdy podziwia je w innej formie, a to za sprawą warunków pogodowych i poziomu wód spływającego potoku. Ładne te dolinki w kształcie litery "V" smile

8

Odp: O wdrapywaniu się na Złotą Górę

nena napisał/a:

To był Jolu tylko mały rekonesans. big_smile Najlepsze, tj. mierzenie progów zostawiliśmy na wspólną forumową wycieczkę, która liczę, dojdzie do skutku ! big_smile

TAK! big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile