Temat: O wdrapywaniu się na Złotą Górę
Do niedzieli nie wiedziałam, że na Złotej Górce jest tyle dzikich, niedostępnych miejsc, wartych odkrywania.
Postanowiliśmy tego dnia spenetrować stoki Złotej Góry od strony Roczyn. A dokładniej, wyruszyliśmy z okolic ul. Pod Górami i zarośniętą drogą zajrzeliśmy najpierw do niewielkiego kamieniołomu łupków w Roczynach.
Następnie ruszyliśmy bezszlakowo ścieżką, ostro pod górę, wzdłuż potoku, który, z tego co odczytałam z mapy jest dopływem (jednym z wielu) zasilającym wody wpadające do Domaczki.
Wody w potoku było niewiele, ale przez całą jego długość są liczne progi skalne. Może nie tak imponujące jak w przypadku ostatnio tu na Forum przedstawianych, ale duże deniwelacje pozwalają przypuszczać, że mogą tu występować liczne kaskady lub wodospady. Teren jest jednak miejscami tak zarośnięty i niedostępny, że naprawdę trzeba ogromnego zacięcia poszukiwawczego, żeby próbować iść od dołu korytem potoku aż do samej góry.
Myślę, że Złota Góra kryje niejedno piękne miejsce w tych dzikich ostępach leśnych.
Śluzowiec (Myxomycetes)
Wysokość tego progu wcale nie jest taka mała.
Owocostany lepiężnika
Podchodzimy na szczyt wzniesienia, bocznej odnogi Złotej Góry, zwanej przez miejscowych – Ostra. Teraz już wiem, dlaczego ją tak nazwano.
Cały czas szliśmy przez młody las bukowy z domieszką dorodnych jodeł.
A taka szeroka droga prowadzi na Ostrą z Czańca. Dochodzą do niej jeszcze z różnych stron inne ścieżki.
Malownicze wciosy podziwiamy trawersując stok Złotej Góry. Robią wrażenie patrząc na nie z góry.
Ładna odkrywka fliszu karpackiego.
Trawersem dochodzimy do pięknego widokowego miejsca. Rozpościera się stąd bardzo rozległa panorama. Warto zabrać ze sobą lornetkę.
Robimy tu sobie mały rest, podziwiamy widoki
, po czym ruszamy dalej dochodząc do żółtego szlaku im. Rodziny Frysiów. Kierujemy się nim w stronę Porębskiego Gronia.
Tu na małej śródleśnej polance dorwałam jeszcze kwitnącą wiśnię ptasią. ![]()
Omijamy szczyt Złotej Góry i kierujemy się dalej żółtym szlakiem w stronę Kiczory nad Targanicami.
Pod szczytem skręcamy w lewo i znowu bezszlakowo schodzimy w dół. ![]()
Towarzyszy nam zachodzące słońce w kolorze pomarańczy. ![]()
Na koniec, tradycyjnie po zmroku rozpalamy ognisko.
Pieczone kiełbaski po takim dniu smakowały wybornie. ![]()
Na Złotej Górze byłam tylko przy okazji naszej Forumowej wycieczki sprzed kilku lat. Jest tu jeszcze wiele do zobaczenia, a może i odkrycia. Zapewne jeszcze niejeden raz się na nią wydrapię
, a tymczasem dziękuję Staszkowi za pokazanie mi wielu fajnych miejsc, o których do tej pory niewiele wiedziałam.
fot. nena
Ostatnio edytowany przez nena (2016-05-10 21:45:18)