1

Temat: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Od grudnia chodziła mi po głowie myśl wybrania się na trójstyk - oczywiście nie ten oklepany w Beskidzie Śląskim czy w Bieszczadzach - ale trójstyk mało znany w Polsce, a mianowicie czesko-niemiecko (bawarsko)-austriacki. Dodatkową zachętą była sama Szumawa (Šumava, Böhmerwald) - góry, które do 1989 roku były przecięte żelazną kurtyną i dla turystów z socjalistycznych rajów niedostępne. Rejon ten był zagospodarowywany turystycznie już do końca XIX wieku, ale po 1945 szlaki zlikwidowano, ścieżki zarosły (chyba, że korzystało z nich wojsko i pogranicznicy), niemieckich mieszkańców pograniczna wypędzono, a wioski zburzono, tworząc zamknięty pas ziemi niczyjej.

Po 1989 teren ten został ponownie odkryty, a obecnie dzięki Schengen, dla piechurów (i rowerzystów także) powstały nowe możliwości poruszania się po tym przygranicznym terenie. W dodatku zarówno droga na Szumawę jak i austriacko-niemieckie okolice obfitują w zabytki i ciekawe miejsca. Zatem zostało skompletowanie załogi (niestety, w ostatniej chwili wypadł z niej Eco, a na pewno by mu się tam podobało) i długi weekend czerwcowy jest nasz! Co prawda prognozy pogody były na początku fatalne, ale na szczęście się nie sprawdziły.

Pamiętając o mądrych poradach z forum, że do Czech należy kupić korony, a do ościennych państw euro, zatrzymujemy się w Cieszynie w kantorze, a potem już wita Czeska Republika. Cóż, z biegem lat stwierdzam, że stan niektórych dróg w Czechach i w Polsce się zbliża - nie dzięki polepszeniu w RP, ale pogorszeniu tam. Autostrada D1 (główna w kraju) to skandal i katastrofa - płyty jak kiedyś na hitlerowskiej A4, tylko, że przez kilkaset metrów i nie pochodzą sprzed wojny, ale z lat komuny... dodać do tego brak siatek przeciw zwierzętom i brak oświetlenia przy zjazdach - kompletna kicha. Ekspresówki koło Brna i Ołomuńca to samo - dopiero nowa autostrada do Ostrawy jest lepsza... drogi boczne - zależą od kraju - w południowoczeskim super, a na Vysocinie to fatalne...

ale wracając do podróży - w czwartek koło południa zatrzymujemy się Třebíču, wpisanym na listę UNESCO z powodu romańsko-gotyckiej bazyliki...


oraz dzielnicy żydowskiej i, drugiego po Pradze, największego żydowskiego cmentarza


dalszy plan na ten dzień torpeduje załamanie pogody oraz liczne remonty i związane z tym objazdy. Dojeżdzamy więc do Czeskich Budziejowic, robimy obfite zakupy (ło boziulku, tyle napojów turysty z pianką Very Happy) i kierujemy się prosto do Černej v Pošumaví - niewielkiej wioski nad największym w Czechach jeziorem Lipno, gdzie mamy bazę wypadową. Ogólnie to bardzo fajne miejsce - knajpę mamy naprzeciw noclegów Smile, do jeziora 200 metrów (do kąpieliska kilometr - choć z powodu późnych powrotów i zimna w końcu się nie kąpaliśmy), jest sklep, wiele miejsc rozpusty typu hospudka i dobre położenie - Szumawa na wyciągnięcie ręki, podobnie Czeski Krumlow, jak i Austria i Niemcy.

W piątek rano nie pada, więc zbieramy się do auta. Dojeżdzamy do Novej Pecy, gdzie przesiadamy się na pociąg. W Cernym Krizu mamy 45 minut na przesiadkę, co skwapliwie wykorzystujemy na zajrzeniu do knajpy, działającej na dworcu (facet zza baru przyjechał razem z nami vlakiem) Smile. Drugi pociąg około 9 jesteśmy w Novym Udoli - to dawna wieś, po 1945 jej niemieckich mieszkańców wypędzono, potem wysiedlono również tą garstkę, która była Czechami, budynki zburzono i powstała zamknięta strefa śmierci na granicy z wrogim obozem kapitalistycznych imperialistów. Prawie jak z Gross Iser w Izerskich, tyle, że tam było to granica dwóch bratnich krajów...

Dziś Nove Udoli to atrakcja turystyczna - działa to knajpa w wagonie i najkrótsza na świecie kolej międzynarodowa, licząca 105 metrów Smile Jest to pozostałość po dawnej trasie kolejowej, biegnącej aż do Pasawy, zamkniętej po 1945, a kilka lat temu pasjonaci kolei odbudowali ów krótki kawałek graniczny - drezyną lub "udawanym" parowozem każdy może przejechać z Czech do Bawarii Smile


po zajrzeniu do muzeum i skosztowaniu półciemnego piwa Klostermann ruszamy na szlak. Jest trochę ludzi - jakaś grupa młodzieży (obóz wędrowny z przewodnikiem społecznym?), rowerzyści, ale ci wszyscy znikają na jednym ze skrzyżowań szlaków. Po drodze oglądamy m.in. początek unikalnego Schwarzenberskiego kanału z przełomu XVIII-XIX wieku - liczył 50 kilometrów i spławiano nim drewno aż do Wiednia, a nie które jego fragmenty były czynne jeszcze do lat 60. XX wieku


potem zaczyna się wspinanie, wzdłuż granicy czesko-niemieckiej (gdyby nie ścieżka, to ciężko byłoby czasem ją dostrzec, bo słupki są rzadkie).


Dochodzimy do granicznego szczytu Třístoličník / Dreisesselberg, gdzie po niemieckiej stronie znajduje się schronisko. Zanim tam wstąpimy, zaglądamy jeszcze na niedaleko Hochstein (opinie, czy jest to najwyższy punkt Třístoličníka / Dreisesselbergu czy osobny szczyt są podzielone), z krzyżem (widocznych obrońców brak, pewno im zwinęli namiot) i szeroką panoramą na południowe Czechy, Bawarię i skrawek Austrii


wracamy do schroniska, mijając emerytów i klapkowiczów (po niemieckiej stronie, niedaleko, jest parking, ale na szczęście w jadalni schroniska dominują normalni turyści)


w schronisku zamawiam znakomite pszeniczne piwo oraz równie znakomitą zupę czosnkową (nie pamiętam, kiedy jadłem tak pyszną ). Po odpoczynku jeszcze wejście na szczyt właściwego Třístoličníka / Dreisesselbergu (też skała) i ruszamy w kierunku trójstyku... po godzinie drogi jesteśmy w miejscu zetknięcia się Niemiec, Austrii i Czech


trochę tu ludzi, w tym wesołych dziadków, których już mijaliśmy (jedni z nich prosili mnie, aby przeczytał nazwę szczytu po czesku, po czym podziękowali "spasiba" ), ale ogólnie to wielkich tłumów nie ma. Największy jest problem jak pozdrawiać ludzi na szlaku - czy ahoj, czy gruess gott, czy guten tag czy może hallo? Jakoś tak się trafia, że zawsze trafiamy odwrotnie

Kilka pamiątkowych zdjęć zakamuflowanej opcji niemieckiej i pędzimy dalej w kierunku szczytu Plechý / Plöckenstein, najwyższego w czeskiej i austriackiej Szumawie


przykro tylko patrzeć na powalone dookoła drzewa - coś się musiało stać niedawno, gdyż na zdjęciach sprzed kilku lat i według mojego przewodnika teren ten jest jeszcze zalesiony...

odbijamy ze szlaku granicznego - mijamy m.in. pomnik upamiętniający Adalberta Stiflera (wygląda jak egipski obelisk)


a potem ostrym trawersem przemykamy koło Plešnégo jeziora (Plöckensteinsee), położonego nad skalistą, wysoką ścianą, na wysokości ponad 1000 metrów


przy tafli jeziora okazuje się, że mamy jeszcze prawie 10 kilometrów drogi - przynajmniej wierząc czeskim tablicom, bo kilometry non stop im się "gubią" lub "przybywają". Zdecydowanie wolę jednak czasy przejść - mówią mniej więcej co mam przed sobą, a informacja (3,5 km mówi mi tyle co nic - mogę ją przejść w pół godziny a mogę i w trzy...). Ruszamy z kopyta, znowu mijając Schwarzenebrski kanał, potem wychodzimy na otwartą przestrzeń


wracamy do auta, które na szczęście stoi w swoim miejscu Smile

sobota to kolejne zwiedzanie - najpierw, przypadkowo, trafiamy do kościoła i na przykościelny cmentarz, praktycznie jedynej pozostałości po dawnej osadzie Zvonkova, także zmiecionej z powierzchni ziemi...


główny cel tego dnia, to Pasawa, miasto trzech rzek - Dunaju, Innu i Ilz, łączących się właśnie tutaj - z wysokości widać wyraźnie inny kolor każdej z tych rzek!


same miasto to też perełka - zabytków moc, piękne widoki znad rzeki - z racji nieco śródziemnomorskiego charakteru nazywana jest "bawarską Wenecją"
niedziela to czas powrotów Sad po drodze czeka nas jeszcze bajkowy Czeski Krumlov
reszta dnia to m.in. ruiny zamku Dívčí kámen (Maidstein), grobowiec Schwarzenbergów w Třeboňu i obiad w Pelhrimovie Smile
ogólnie wypad udało się fantastycznie, dawno nie zobaczyłem tylu nowych miejsc i obiektów. Poniżej dwie galerie:

niegórska
https://picasaweb.google.com/PudelekIII … kieOkolice

i górska
https://picasaweb.google.com/PudelekIII … mTrojstyku

zdjęć jest sporo (i tak niewielki wycinek ze zrobionych), zatem tylko dla wytrwałych Cool

Relacja produkcji Pudelka jako że to on jest humanistą a ja technikiem na pewno nie napisał bym tego lepiej
a moje zdjęcia już niebawem jak tylko je trochę ogarnę

Pozdrawiam
Kaper

wszyscy razem jesteśmy jedną częścią istnienia, wszyscy razem jesteśmy jedną częścią zniszczenia

2

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Niemieckie miasto Passau znam. Przejeżdżałam kiedyś przez nie odwiedzając Bawarię, bardzo urokliwe smile. Jakieś 85 km od Passau, zaraz przy granicy z Austrią, leży Burghausen z najdłuższym średniowiecznym grodem obronnym w Europie (1051 m) i z polskim akcentem historycznym. Zarówno gród jak i samo miasteczko spodobałby się Wam na pewno smile. Parę fotek z mojej tegorocznej lutowej wycieczki.

https://picasaweb.google.com/nenak09/Bu … 6Luty2011R  smile.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

3

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

O widzę że ktoś zawitał w "moje okolice" big_smile  A tak szczerze w Czechach została mi jeszcze tylko Szumawa i Kruszne Hory do zaliczenia big_smile  Super wycieczka i relacja, ja mam w planie okolice Żeleznej Rudy na Szumawie big_smile

4

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Mi w Czechach pozostało jeszcze sporo do zobaczenia i przejścia ale pewnie się nadrobi

wszyscy razem jesteśmy jedną częścią istnienia, wszyscy razem jesteśmy jedną częścią zniszczenia

5

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

toście panowie nieźle pozwiedzali smile
super big_smile

"Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia. Można pokonać alkoholizm, narkomanię, słabość do leków. Fascynacji górami nie można" Edmund Hillary

6

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Bardzo profesjonalna relacja. Widzę, że przewodniki zostały gruntownie przerobione wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

7

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

przewodnik tutaj niewiele pomógł, zwłaszcza w odniesieniu do mniej znanych miejsc smile

na szczęście internet to nieprzebrane źródło informacji, tylko trzeba się do nich dokopać

8

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Fajnie się czytało   smile 

Oglądało -  galeryjki z szczegółowymi opisami   big_smile

Kaperku nie ociągaj się ze swoimi fotkami   wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

9

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Przypuszczam że moje pojawią się po weekendzie

wszyscy razem jesteśmy jedną częścią istnienia, wszyscy razem jesteśmy jedną częścią zniszczenia

10

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Bardzo fajne miejsce smile

11

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Bardzo ładne miejsce smile Z tymi zamierającymi borami iglastymi i skałkami nieco przypomina nasze Góry Izerskie.

12

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

kaper - podziwiam cię, że w tak krótki sposób opisałeś wyprawę oraz podpisałeś na picasie fotki Myślałem, że wyprawa twoja mi zajmie kilka minut a tu trzeba się przyłożyć było jak do lektury I oto właśnie chodzi wink. Super wycieczka i widzę, że pogoda też wytrzymała a w miejscu tym nigdy nie byłem ale  po twoim sprawozdaniu dużo się dowiedziałem.

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

13

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Baco niestety to nie ja robiłem relacje tylko Pudelek to jego talentowi zawdzięczamy to że można sie dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, ja bym tego tak dobrze nie zrobił jak on

wszyscy razem jesteśmy jedną częścią istnienia, wszyscy razem jesteśmy jedną częścią zniszczenia

14

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

to gratuluje Miło się czytało

----------------------------------------
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz

15

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

zdjecia moje
https://picasaweb.google.com/1086161286 … rwcowy2011

oraz Ani

https://picasaweb.google.com/1092111295 … 2326062011

wszyscy razem jesteśmy jedną częścią istnienia, wszyscy razem jesteśmy jedną częścią zniszczenia

16

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Aniu i Kaperku aleście nastrzelali tych fotek -  big_smile bardzo udane, zwłaszcza niektóre ujęcia są wyjatkowe  wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

17

Odp: Na szumawskim trójstyku (i nie tylko)

Dzię-ku-je-my big_smile

Wycieczka była bardzo udana. Wszędzie było pięknie ... ale w górach najpiękniej big_smile

Moje foto-wspomnienia: https://picasaweb.google.com/109211129593888338479

"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka