Zwyczaje Wielkanocne w Kozach (oprac. na podstawie książki Jadwigi Malarz "Kozy dawniej tradycje i zwyczaje" wydanej przez Dom Kultury w Kozach w roku 2003, w nakładzie 300 egzemplarzy i dziś nieosiągalnej...).
Wielka Środa
„Z nadejściem zmroku zapalano stare zużyte miotły nasączone smołą, naftą lub żywicą i biegano z nimi po polach chroniąc w ten sposób swe plony przed nieszczęściem”.
Wielki Czwartek
„Jak dzwonili ostatni raz w kościele, ludzie chodzili do sadu i trzęśli jabłonie, grusze… Bo trzeba wtedy ruszać tymi drzewkami, żeby rodziły owoce”.
Wielki Piątek
Wierzono, że w tym dniu woda ma szczególną moc. „Aby woda spełniła swoją cudowna moc leczniczą całą drogę do źródła nie wolno było zamienić z nikim ani słowa. (…) Obmywanie zaczynało się wraz z minięciem północy, bo wtedy woda najskuteczniej działała leczniczo”.
Wielka Sobota
„Niektóry ludzie starali się w tym dniu zasadzić na urodzaj choćby jeden zagon ziemniaków”.
Poniedziałek Wielkanocny
Od dziesiątków lat w tym dniu młodzi Kozianie przebierali się i od rana w grupach chodzili po wsi, odwiedzając znajomych, czyniąc przy okazji różne żarty, figle i psoty (wieczorem były one coraz mniej przewidywalne…). Byli to tak zwani śmierguśnicy (chłopcy i dziewczęta) – dzisiaj znani bardziej z tradycją pobliskich Wilamowic.
Przygotowywali się do tego wiele dni wcześniej, przez zaplanowanie strojów, a nade wszystko wykonaniu masek. Śmierguśnicy opracowywali również scenki i monologi dotyczące życia swojej wsi. Stroje wykonywano własnoręcznie, a czasem udawało się wypożyczyć przebrania z bielskiego teatru.
W grupach śmierguśników byli żołnierze, szlachcice, Żydzi – oferujący kupno różnych niepotrzebnych przedmiotów, górale prezentujący drewniane naczynia, druciarze czy szklarze ze swoimi atrybutami, lekarze – ci wszystkim napotkanym starali się postawić diagnozę, fryzjerzy – tylko łysi byli „bezpieczni”, osoby kalekie, para młoda, starcy z wielkimi brodami, czarownice uganiające się za towarzyszącymi śmierguśnikom dziećmi. W grupach nie mogło zabraknąć chłopców ciężkimi batami do strzelania na wiwat.
Za swoje popisy śmierguśnicy dostawali „okolicznościowe wynagrodzenie”, najczęściej ze świątecznego stołu.
Zwyczaj oblewania się wodą w tym dniu pojawił się w Kozach stosunkowo późno.
Dziś próbuje się te tradycje odtworzyć.
http://kozy.vot.pl/galeria/2010/04/01/s … y-w-akcji/
Również:
http://kozy.vot.pl/o-kozach/zwyczaje-ko … ergusnicy/
http://www.youtube.com/watch?v=g0eubb9mGuQ