Temat: Spontan w mało odwiedzanej części BM
Kiedy kończyła się w Wadowicach paskudna, wietrzno-śniegowa niedziela, nie byłem nawet pewien, czy w poniedziałek nie będę musiał odśnieżać samochodu. Aliści nowy dzień przyniósł prawdziwą odmianę. Rano wybrałem się więc na tradycyjne bieganko, ale tym razem zahaczyłem o Gorzeń Górny, gdzie zrobiło się tak pięknie, że po powrocie do Wadowic nabrałem przemożnej i nie znoszącej sprzeciwu ochoty na ... mały wypad w górki, taki totalny spontan, bo nie zabrałem z Krakowa w zasadzie żadnego sprzętu, nawet porządnych butów górskich. Ubieram się więc w to co mam na podorędziu (np. bardzo górskie buty... biegowe), ładuję do mikro-plecaczka dwa kawałki sernika, butelkę wody mineralnej i byle jaką mapę okolic (tandetny dodatek do Gazety Krakowskiej, który obejmuje nie tylko BM, ale połowę B. Żywieckiego i B. Makowskiego) po czym "wysprzętowany" jak typowa "stonka górska" ruszam w kierunku Dzwonka. Schodząc z góry zauważam przemykającą między drzewami sarnę. W Gorzeniu zaglądam za mur tradycyjnie już zamkniętego na cztery spusty Dworku Zegadłowicza i podążam w kierunku Iłowca (477 m). Niedaleko szczytu Iłowca spotykam biegacza i wymieniamy życzliwe pozdrowienie.
Ścieżka jest niemal całkiem sucha, jedynie w zacienionych miejscach las wygląda trochę jak świąteczna babka posypana cukrem pudrem:![]()
Żółty szlak jest jak zawsze w naszym Beskidzie dobrze oznakowany, jedynie w jednym miejscu między Iłowcem i Łysą Górą (554 m) dostrzegam strzaskane przez wichurę drzewo z szlakowskazem:![]()
Spotykam też tutaj kolejnego biegacza, który pyta mnie o drogę.
W okolicach Łysej góry natykam się na kolejne posypki z cukru pudru:![]()
A wszędzie widzę wyraźne oznaki wiosny w postaci pączków, rozwijających się listków i bazi.
I wreszcie docieram do Przełęczy Panczakiewicza (510 m), gdzie odpoczywam na ławeczce, zajadając ze smakiem przyniesiony w plecaczku sernik:![]()
W końcu robi mi się troszkę zimno i szybciutko schodzę niebieskim szlakiem do Choczni, a dalszą drogą do Wadowic już przebiegam, bo nie znoszę "asfaltingu" i zależy mi na czasie.
THE END
P.S. Nie wiem, czy to wina wandali, czy tak już po prostu jest, ale ani Iłowiec, ani Łysa góra nie są zaopatrzone w tabliczki z nazwami szczytów. P.S.2 Zdjęcia robione komórką, więc proszę nie strzelać do autora za jakość.
Ostatnio edytowany przez piotr (2012-04-10 07:21:27)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa