Temat: Takie tam przemyślenia o robeniu zdjęć.
Fotografowanie podczas podróży i wycieczek to temat rzeka. Moje podejście jest następujące.
Trzeba iść na kompromis, pomiędzy: oczekiwaniami, umiejętnościami i stopniem poświęcenia.
Oczekiwania co do fotek z wyjazdu mogą być minimalne (z wycieczki do Paryża przywozimy jedną fotkę z Wieżą Eiffla w tle) lub maksymalne (ze spaceru do najbliższego lasu przywozimy 200 zdjęć na poziomie National Geographic). Oczywiście pomiędzy jednym a drugim jest cała masa stanów pośrednich i pierwszym krokiem jest zastanowienie się czego tak naprawdę chcemy. Czy ma to być parę pamiątek z wybranych miejsc o przeciętnej jakości, czy też dużo dobrych zdjęć zakresem tematycznym obejmujących cały wyjazd. Kiedy oczekiwania są małe, wystarczy byle jaki aparat, a nawet komórka.
Umiejętności to połączenie talentu artystycznego i doświadczenia. Przeważnie proste tanie aparaty są projektowane tak, aby możliwie mocno wspomagać słaby czynnik ludzki. Im droższy i lepszy aparat, tym większe umiejętności potrzebne do jego obsługi. Natomiast talent albo się ma, albo nie. Czasem ktoś pyta "jaki aparat kupić, żeby zrobić takie zdjęcia". Pytanie to sugeruje, że sprzęt załatwia wszystko, a nieprawda, bo najważniejszy jest fotograf.
O co chodzi z tym stopniem poświęcenia? O to, że jak się idzie na całodzienną długą wycieczkę w góry, to nie każdemu chce się nosić ze sobą 10 kg sprzętu foto, a do tego poświęcić w sumie po kilka godzin z każdego dnia na robienie zdjęć. Tak samo idąc w miasto, przy 35 stopniowym upale i tłumach turystów, nie każdemu chce się cały czas kombinować jak tu zrobić ciekawą fotkę, latać ze statywem, wyczekiwać odpowiedniej chwili na ujęcie. Tutaj ważne jest zadanie sobie pytania, co jest ważniejsze: wycieczka, czy zdjęcia... wypoczynek, czy zdjęcia... wyluzowanie się, czy zdjęcia.
W końcu sprzęt powinien być wypadkową wynikającą z analizy tych trzech czynników. Do wyboru mamy tyle różnych aparatów, że każdy może znaleźć coś, co idealnie zaspokoi jego potrzeby. Większości turystów wystarczy prosty kompakt, taki za 500-1000 zł. Jeżeli włożą trochę serca w zdjęcia i poświęcą trochę czasu, to taki kompakt powinien wystarczyć. Jeżeli ktoś łyknął bakcyla fotografii i samo robienie zdjęć to dla niego przyjemność może iść w kierunku zaawansowanych kompaktów (jeżeli ważniejsze jest to co na zdjęciach), albo prostych lustrzanek (jeżeli ważniejsza jest jakość zdjęć). Idąc dalej, pasjonaci będą targać ze sobą kilka obiektywów na zmianę, aby połączyć uniwersalność kompaktów z jakością lustrzanek, a profesjonaliści zabiorą całe torby sprzętu i będą wstawać przed wschodem słońca, aby zająć odpowiednią miejscówkę i zrobić zapierające dech w piersiach zdjęcia na wystawę.
Lustrzanka nie jest gwarancją satysfakcji ze zdjęć. Pozostają jeszcze umiejętności i chęci. Wielu ludzi kupuje lustro i myślą, że to wystarczy, aby mieć ładne fotki. Nieprawda. Potem nie chce im się tego lustra nosić, bo ciężkie, a jak już gdzieś zabiorą to robią w trybie 'auto' bo nie wiedzą co do migawka i przesłona. Wielu zawodowych fotografów na wyjazdy zabiera kompakt i robią nim ładne pamiątkowe zdjęcia. Przemyślcie więc, czego tak naprawdę potrzebujecie, abyście byli zadowoleni z efektów.

