Temat: Wakacyjnie 9 - 12.08.2012
W dniach 9 – 12.08.2012 był mały urlopowy wypad w Tatry.
Dzień pierwszy.
Po zainstalowaniu się na kwaterze na Krzeptówkach (30 zł. dostęp do kuchni, wspólna łazienka ogólnie dosyć przyjemnie), ruszyliśmy na szlak. Jako że mieliśmy niedaleko do Drogi pod Reglami ruszyliśmy nią w stronę Doliny Małej Łąki. Dalej już żółtym, później czarnym na Przełęcz w Grzybowcu i dalej do Doliny Strążyskiej, a tam dzikie tłumy i szybka ewakuacja (nawet na Siklawę nie poszliśmy). Po szybkiej ucieczce dalej czarnym na Sarnie Skałki (tam już spokojniej), krótkie focenie i dalej w drogę w stronę Doliny Białego. Szło się super ludzików niewiele (poza Strążyską), po opuszczeniu TPN-u znów Drogą pod Reglami już spokojnie do bazy.
Foto relacja: https://picasaweb.google.com/1075270453 … aKi9082012
Dzień drugi.
Dojazd busikiem na Łysą Polanę i opuszczamy nasz piękny kraj, idziemy do sąsiadów na mały trekking (ubezpieczenie obowiązkowo wykupione). Trasa zaplanowana na 11 – 12 godzin. Ruszamy na szlak o 700 pogoda jest dobra, chmury zalegają na szczytach ale się powoli podnoszą. Niebieskim szlakiem wzdłuż granicy ciśniemy Doliną Białej Wody. Na szlaku pusto, a po drugiej stronie bus za busem przywozi stonkę która udaje się na popas do Morskiego Oka. Na Polanie Biała Woda pokazują się zamglone szczyty i tylko po głowie krąży myśl żeby się chmury podniosły i były widoki. Im dalej w dolinę tym oko się zachwyca. Przechodzimy prawie pod samą ścianą Młynarza, pionowa ściana i myśl dlaczego tam nie ma szlaku?. Jak zaczęliśmy wychodzić z lasu puściła się mżawka, a później niestety zaczęło lać. Chwila zwątpienia czy warto, ale jednak idziemy dalej. Przy Litworowym Stawie spotkaliśmy parę, która wracała ze Zbójnickiej Chaty i dowiadujemy się że na górze wieje, mglisto i lekko posypało śniegiem. Co nieco przerażeni postanawiamy dojść chociaż na przełęcz Polski Grzebień i sprawdzi się co tam się dzieje. Pogoda zmienia się bardzo dynamicznie przestaje lać podnoszą się chmury wychodzi słoneczko, a po minucie widoczność spada do 100m. Docieramy w Zmarzły Kocioł ludzi niewiele a do dzisiejszego celu 115, damy radę nie jest źle. Na Polskim Grzebieniu spotykamy parę Polaków którzy też się wybierają na Małą Wysoką przynajmniej sami się nie pchamy w niewiadomą (szczyt tonie w chmurach i tzw. piździ). Na szczyt godzina, ale uporaliśmy się wcześniej, widoki powalające na kolana: mleko. Asia happy najwyższy szczyt jak dotychczas (Mała Wysoka 2429 n.p.m.). Kilka fotek, krótki odpoczynek i zejście w dół. Niestety nie wiedziałem, że są lokalne dobre połączenia na Łysą Polane i wracaliśmy tą samą trasą ale zadowoleni ze zdobycia szczytu, a pogoda i chmury dawały piękny spektakl. Słoneczko wyszło i z uśmiechem po 12 godzinach wróciliśmy do punktu wyjścia. Jeszcze krótkie zakupy na słowackiej stronie i do bazy.
Foto relacja: https://picasaweb.google.com/1075270453 … nYsaPolana
Dzień trzeci.
Wyruszamy z Kuźnic niebieskim przez Boczań do Murowańca. Pogoda nie zapowiada się interesująco, wszędzie mleko mży i jest zimno. Krótki popas w schronisku i pada decyzja o zmianie trasy, skracamy (pierwotna zakładała Zawrat – Świnica – Kasprowy – Kuźnice) bo leje jest ślisko i brak widoków, a i szans na poprawienie się aury znikoma. Wariant B zakłada Świnicka Przełęcz – Kasprowy – Kuźnice. Pogoda nie dopisuje mleko rozlane kropi, wieje i klasyczna dupówa. Więc idziemy zmagać się z tą nieprzyjemną aurą, nabieramy nowego doświadczenia, bo przecież przez całe życie nie będziemy mieć słonecznej pogody z pięknymi widokami w Tatrach. Ludzików trochę krąży w przedziwnych kolorowych strojach ale to już inna historia. Po dotarciu na Świnicką )( stwierdziliśmy, że nie będzie łatwo dziś. Widoczność spada do 50 m wieje zimno więc ciśniemy na Kasprowy. Im bliżej szczytu tym więcej dziwolągów, parasolki, klapeczki, torebeczki i inne. Docieramy do górnej stacji kolejki, suszymy się przy elektrycznym grzejniku (chwała mu za to ciepło), patrzymy na aktualną pogodę + 2oC wiatr 4m/s i może sypać śniegiem. Nie było jak wziąć tego grzejnika, a szkoda i schodzimy bite 2 godziny w deszczu i przemoczeni, zmęczeni ale zadowoleni wracamy do bazy na ciepłą cebratkę z wiśniówką na rozgrzanie.
Foto relacja: https://picasaweb.google.com/1075270453 … owyKuznice
Dzień czwarty.
Dousznie rzeczy, pakowanie, spacer po Krupówkach, kupno prezentów, stanie 40 minut w kolejce do kasy po kupno biletu i powrót do domu.
Brak foto relacji.
I to na tyle
