Temat: Mały Szlak Beskidzki według Włóczykijki
Witam serdecznie wszystkich nowych i byłych
forumowiczów.
Wróciłam po dość długiej przerwie.
Zapraszam wszystkich chętnych do wirtualnej wędrówki Małym Szlakiem Beskidzkim
Wyprawa rozpoczęła się 6 sierpnia - ruszyłyśmy w trzyosobowym składzie: Włóczykijka, moje koleżanki Kinga i Paulina, ale od Mszany Dolnej wędrowałam już tylko z Kingą.
Wyprawa trwała 8 dni. W poniedziałek wyszłyśmy z Rabki Zaryte, na Luboń Wielki żółtym szlakiem, Percią Borkowskiego.
Dzień pierwszy MSB zaczął się na Luboniu, malownicze ścieżki wiodły
nas przez Przełęcz Glisne, Mszanę Dolną, Lubogoszcz, aż do Kasiny Wielkiej.
Zdjęcia są wejściem do albumów z kolejnych dni
Dzień drugi doprowadził nas z Kasiny na Kudłaczę przez Przełęcz Wielkie Drogi, Wierzbanowską Górę, Przełęcz Jaworzyce, Lubomir i Łysinę.
Trzeci Dzień upłynął nam na miłej i dosyć krótkiej wędrówce do Myślenic
. Wędrowałyśmy przez Działek, Śliwnik i piękny rezerwat przyrody Zamczysko.
Dzień czwarty przywitał nas przelotnymi deszczami w Myślenicach
pomiędzy kroplami deszczu zdążyłyśmy powędrować przez Sularzówkę, Babicę, Palczę, Chełm do Zembrzyc.
Był to najdłuższy odcinek Małego Szlaku Beskidzkiego, łącznie z przerwami na odpoczynek i przelotnymi deszczami droga zajęła nam 14 godzin
W Zembrzycach nie chcieli nas przenocować w Mariackim Domu Rekolekcyjnym, spanie znalazłyśmy dopiero w Suchej Beskidzkiej.
Z uwagi na to, że następnego dnia bardzo padało musiałyśmy zrobić sobie dzień przerwy
. Ten dzień rozpoczął się od szukania następnego noclegu. W całej Suchej Beskidzkiej nie było ani jednego wolnego pokoju, wszystko było zajęte przez turystów i uczestników Memoriału Łasaka.
Pani w informacji turystycznej znalazła nam nocleg w Stryszawie w PTSM
Tam przeczekałyśmy cały dzień deszczu i następnego dnia mogłyśmy ruszyć dalej. Noc była długa i bezsenna ponieważ za ścianą szaleli fani discopolo
.
Szóstego dnia wracamy do Zembrzyc, a stamtąd do chatki Ani i Rafała Na Potrójną przez Gałuszkową Górę, Żurawnicę, Krzeszów, Laskowiec, Łamaną Skałę
Do chatki docieramy o 21.45. Wędrówka opóźniła nam się przez nawałnicę , która dopadła nas w Krzeszowie przemokłyśmy, aż do bielizny
W pobliskim barze zrobiłyśmy szybką metamorfozę i ruszyłyśmy dalej.
Rafał serdecznie nas ugościł wysuszył nam wszystkie mokre ubrania
W ramach nagrody ugotowałyśmy o 23 z minutami spaghetti na spóźnioną kolację.
Siódmego dnia wędrówki udało się nam dotrzeć nieoczekiwanie do Bielska. Decyzję o dalszej drodze do Bielska podjęłyśmy w Porąbce
Planowo miałyśmy spać na Hrobaczej Łące.
Tęsknota za bliskimi dodała nam energii na kolejne godziny wędrówki
Po drodze zaliczyłyśmy kolejne szczyty Przełęcz Kocierską, Wielka Cisową Grapę, Żar, Hrobaczą Łąkę, Przełęcz u Panienki i Gaiki.
Mały Szlak Beskidzki zakończyłyśmy o 20.40 w Straconce.
Powitanie było alarmujące, w aucie mamy alarm wył pół godziny i nie dało się uruchomić auta
Wędrówkę można podsumować: warto, warto, warto !!!!
Szlak na trasie był dobrze oznaczony oprócz Lubogoszczy, gdzie zgubiłyśmy się w polach i nie mogłyśmy odnaleźć drogi, zamiast szlakiem szłyśmy polami i łąkami po stokach tej góry. Bardzo często na trasie szlakowskazy były zniszczone przez wandali.
Najlepsze oznaczenia szlaku było oczywiście w Beskidzie Małym
Oznakowanie Beskidu Wyspowego pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

