Jako biegacz nizinny napiszę tak, choć może to zabrzmieć jak banał:
Bieganie w Górach to zupełnie inny rodzaj wysiłku niż bieganie po płaskim(zróżnicowanym terenie). Chociaż biegałem już półmaratony, to nadal bieganie w górach to dla mnie niezłe wyzwanie, któremu nie potrafię za bardzo podołać, być może ze względu na wiek, być może takie geny po prostu.
Generalnie górale, nawet ci profesjonalni mają taką zasadę, że ostre górki pokonuje się szybkim chodem, natomiast po płaskim i z górki -gaz do dechy.
Zachęcam więc do spróbowania wszystkich chętnych, bo kto wie, może ktoś łyknie bakcyla i niedługo spróbuje Trail de Mont Blanc?
Biegi na Żar rokrocznie gromadzą elitę górskich biegaczy, ale również masę ludzi nie związanych z bieganiem, którzy pokonują ta trasę chodem, lub truchcikiem nie bacząc na wyniki.
Ja wyznaję zasadę, iż nie liczy się wynik, bohaterem staje się już, ten który staje na lini startu!
Chiciałem zamieścić jakiegoś emotikona ale po ostatnich awanturach się boję strasznie :-)
O czym ja mam rozmawiać z człowiekiem, który nie rozróżnia wesołego letniego picia od jesiennego depresyjnego pijaństwa ?