Odp: Bieganie
Nie miałem grypy i przeziębienia
. Zeszły tydzień był bardzo trudny. We wtorek musiałem zrezygnować z treningu na zewnątrz, bo była taka ślizgawka, że trudno było ustać na nogach. Szkoda ryzykować wywrotkę i kontuzję. Z konieczności było TBC w domu + moje ulubione schody - 28 pięter tam i z powrotem. Super zabawa i nieźle wzmacnia nogi. Rezultatem "szklanki" była zabawa w samochodowego lodołamacza we czwartek. Po 30 minutach ciężkiej walki udało mi się jako tako wyłamać lód na szybach. Karoserię sobie darowałem - można uszkodzić lakier. Nie przypominam sobie takiej sytuacji od kiedy mam to auto
We czwartek było już lepiej, więc biegałem jak zwykle w parku. Byłem sam bo większość grupy chodzi na jakąś cuchnącą halę w innej części miasta, czego nie lubię. Z ciemności wychynął dawno nie widziany kolega Michał, zwany Fidelem, więc jakoś raźniej mi się z nim biegało, zwłaszcza że jest sympatycznym i ciekawym gadułą. A ja nie lubię tzw. milczków. Dystans tradycyjnie ok. 9-10 km. Musiałem skończyć, mimo że nie byłem specjalnie zmęczony, bo zaczął mnie męczyć kaszel z zimnego powietrza. Nie pomagało nawet kontrolowane oddychanie przez nos. Kaszel ustaje jak wracam do domu, ale chyba będę musiał zainwestować w jakąś kominiarkę.
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa
