Chodzę, chodzę. Tylko czasem muszę tą nogę rozchodzić, bo przy przenoszeniu na nią ciężaru ciała, bardzo boli...
Tzn bolało! Do wczoraj
Byłam "zatejpowana" przez ostatni tydzień, kiedy to piszczel bolał najbardziej. O tak to wyglądało:

Ale wczoraj fizjoterapeutka nakazała zdjęcie plastrów. I nastąpiła ogromna poprawa. A plastry miały za zadanie stabilizować kolana. Ciekawostka
Widać to, co miało pomóc na kolana, zaszkodziło temu, co znajduje się poniżej. Nie wiem o co kaman. No ale najważniejsze ,że odczułam ulgę 
Ostatnio edytowany przez Hanuś (2013-03-26 15:32:46)
Moje foto-wspomnienia:
https://picasaweb.google.com/109211129593888338479"Jakże ja mam o tym opowiadać, skoro to jest moje? Jest to moje bogactwo, to, czego mi nikt nie odbierze." Jerzy Kukuczka