Temat: Na długim dystansie

Zakładam nowy temat bo widzę, że jest szansa na konstruktywne dyskusje o długim, górskim dystansie, a nuż nam się temat pięknie rozwinie  big_smile

Sama jestem fanką wielodniowych, górskich wycieczek i wiem z doświadczenia, że takie wyprawy wymagają przemyślanych przygotowań i dobrej logistyki  wink  logistyka chyba nawet ważniejsza  tongue

PRS napisał/a:

Już palcem po mapie planuję kolejną trasę. Szedł ktoś może z Kalwarii Zebrz. do Łopusznej niebieskim?  big_smile

Masz chyba na myśli niebieski szlak Brzeźnica - Łopuszna wink całe 98km  wink

Opracowałam go sobie jakiś czas temu i miałam zrealizować już w ubiegłym roku, ale trza było zdrówko znaczy kolanko podreperować  wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

2

Odp: Na długim dystansie

Wybacz Babciu, ale pierwsza myśl jaka mi zaświtała po zobaczeniu tego tematu była taka: "oho Jola się ostatnio nie odzywała, bo zaliczała kolejny długi dystans" wink
Dla mnie problem związany z takimi trasami (a może jest to jakaś obsesja?) jest główny zasadniczo jeden (nie licząc pogody): "co będę jadł i pił i czy dam radę to unieść na plecach"  lol

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

3

Odp: Na długim dystansie

No co Ty Piotruś - Ciebie poinformowałabym z pewnością o takowym wydarzeniu  wink

piotr napisał/a:

Wybacz Babciu, ale pierwsza myśl jaka mi zaświtała po zobaczeniu tego tematu była taka: "oho Jola się ostatnio nie odzywała, bo zaliczała kolejny długi dystans" wink
Dla mnie problem związany z takimi trasami (a może jest to jakaś obsesja?) jest główny zasadniczo jeden (nie licząc pogody): "co będę jadł i pił i czy dam radę to unieść na plecach"  lol

I dlatego logistyka jest tu na pierwszym miejscu  tongue

Mam świadomość, że ogranicza mnie kilka rzeczy, a przede wszystkim wiek i siły fizyczne. Jeżeli idę sama to naprawdę trzeba to wszystko dobrze zaplanować, aby nie taszczyć niepotrzebnych rzeczy, chociaż jak wiadomo, niektóre z nich trzeba mieć na wypadek różnych sytuacji na szlaku.

Wspominasz o jedzeniu  wink
Przygotowując się do wyprawy staram się rozeznać czy będę mogła kupić na bieżąco jedzenie, pozyskać wodę i w związku z tym nie nosić zbyt wiele "na zapas". Zawsze mam tzw. "żelazną porcję" czyli sucharki, suszone mięsko i owoce - na wypadek nieprzewidzianych sytuacji. Mięsko nauczyłam się suszyć od synka  wink

Jeżeli wiem, że będzie cywilizacja nie zabieram kocherka, wrzątek zawsze gdzieś się wycygani  tongue  lub kupi.

Od Ciebie nauczyłam się mieć zawsze paczuszkę kaszki kus-kus wink - do tego wrzątek i awaryjny posiłek gotowy.

Chętnie spróbowałabym liofilizatów, przydadzą się z pewnością na odludnym terenie.
Są jednak dość drogie...  hmm Czy ktoś z Was ich próbował? Pleciłby coś w sensownej cenie?

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

4

Odp: Na długim dystansie

Z suszeniem mięsa to proszę o jakiś instruktarz przy następnym spotkaniu, bo ja z suszonego mięsa to noszę tylko kabanosy wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

5

Odp: Na długim dystansie

Brałem kilka razy udział w 2-tygodniowych trekkingach i w paru pomniejszych wink
Wielkość plecaka zależy od paru istotnych czynników:
1. czy dzielimy się częścią bagażu (kuchenka ,gary, namiot) z kimś innym
2. czy na trasie jest woda
3. czy na trasie można uzupełnić zapasy żywności

Istotną rzeczą jest pora roku -grubość śpiwora, ilość i grubość ubrań.
Trzeba przygotować jadłospis...osobiście nie jestem grymaśny i zjem co złapię :)ale coś trzeba ze sobą zabrać.

śniadanie- miska musli z granulowanym mlekiem w proszku zalewana wrzątkiem + 2 kromki chleba z czymś:) ser żółty pomidor , do musli najlepiej mi wchodzi nutella. + herbata(kawa)
2śniadanie- przekąska typu corny - baton wielozbożowy, susz owocowy, orzechy, daktyle, morele, rodzynki, migdały ,w drodze wyjątku chipsy bananowe...
obiad lub obiadokolacja - preferuję to drugie - musi! być coś na ciepło - nawet latem, ale wtedy wystarczy chińska zupka z wkładką np. kabanos + chleb + herbata(kawa), w okresie chłodniejszym stosowałem liofilizaty o różnych smakach- wybór jest duży , pary mogą jeść z jednej folii podwójne porcje- taniej wychodzą.
Aha! do zupy ch. nigdy nie dodaję tego czegoś brązowego(tłuszczu?) z małego woreczka -bardzo źle się myje miskę.
W ciągu dnia zawsze zarzucam suchary bieszczadzkie i suszone śliwki - poprawiają pracę jelit. Uważam ,że zatwardzenie na szlaku jest dużo gorsze niż umiarkowana sraczka big_smile
Zamawiam chleb zawsze w sprawdzonej piekarni - tym sposobem zjadam go w formie kromek do ostatniego dnia. Chleb kupiony np na Ukrainie po 4-5 dni trzeba było jeść łyżeczką bo ośrutka wysypała się ze skórki wink
Mój plecak zapakowany na dwutygodniowy ,1osobowy trekking  na Ukrainę ważył ostatnio ...26kg. Do tego dochodzi woda 2x1,5l.
Nie miałem w nim żadnych zbytków...a, nawet powinienem mieć cieplejszy(cięższy)śpiwór.

6

Odp: Na długim dystansie

cenne uwagi TNT'omek - przydadzą się big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

7

Odp: Na długim dystansie

TNT'omek smile te 26kg mnie przeraża, ale na dłuższy treking i to w wersji solo - nic dziwnego wink ja staram się nie przekraczać 15kg, ale zimą jak dopnie się rakiety to już jest +2kg  tongue

Coby już tyle nie dźwigać  tongue powoli wymieniam starsze eksponaty na nowszej generacji - lżejsze wink

Chińskie zupy odpuszczam całkowicie bo mój żołądek się ostro przeciw nim buntuje, poza tym resztę jadam jak popadnie - w tym roku koniecznie wypróbuję liofilizaty  wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

8

Odp: Na długim dystansie

Mnie też przeraża te 26 kg. Do tego to już trzeba mieć nie lada krzepę wink No i raczej trudno wtedy mówić o komforcie wędrówki w górach. Najwięcej to chyba nosiłem po 16-17 kg.

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

Odp: Na długim dystansie

piotr napisał/a:

Wybacz Babciu, ale pierwsza myśl jaka mi zaświtała po zobaczeniu tego tematu była taka: "oho Jola się ostatnio nie odzywała, bo zaliczała kolejny długi dystans" wink
Dla mnie problem związany z takimi trasami (a może jest to jakaś obsesja?) jest główny zasadniczo jeden (nie licząc pogody): "co będę jadł i pił i czy dam radę to unieść na plecach"  lol


Powiem Ci Piotrzę, że moja pierwsza myśl była taka sama smile

duszą w górach zbłądziłam, bo chciałam....