1

Temat: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Wakacje się zaczęły więc mam wreszcie trochę czasu aby powspominać zeszłoroczne wojaże po Polsce, co nie znaczy, że w tym roku poprzestanę na wspomnieniach… Przynajmniej taką mam nadzieję. big_smile wink. Chciałabym w tym temacie zostawić trochę wspomnień z mojej kilkudniowej wycieczki z przyjaciółmi wzdłuż wschodniej granicy naszego kraju. Odwiedziłam naprawdę interesujące i piękne miejsca. Będę tu wrzucać fotowspomnienia z trasy od Rzeszowa po Suwalszczyznę. Może kogoś zachęcę do podobnej podróży ? wink Mnóstwo wrażeń i przygoda gwarantowane ! smile Oczywiście, jeśli ktoś był w tych miejscach, widział albo też i nie, zapraszam do dzielenia się swoimi uwagami i przeżyciami smile.


Radruż

     Naszą wycieczkę zaczęliśmy właściwie w Rzeszowie, jednak nie zabawiliśmy tu długo. Rzeszów był tylko miastem gdzie nocowaliśmy. Skierowaliśmy GPS-a na małą przygraniczną miejscowość – Radruż, jakieś 3 km na południowy wschód od Horyńca-Zdroju. Wpisując w google słowo „Radruż” znajdziemy sporo różnych informacji, dlatego ograniczę się tu do najciekawszych. Mnie ta miejscowość szczególnie zainteresowała ze względu na ulubione przeze mnie cerkwie.  smile

    Wieś leży na horynieckim szlaku Jana III Sobieskiego. Niemal na granicy polsko-ukraińskiej, wśród pół Roztocza, w cieniu starych drzew stoi najpiękniejszy i najcenniejszy zespół cerkiewny w Polsce – drewniana, późnogotycka cerkiew pw. św. Paraskewy z 1583 r. Jest to jedna z najstarszych cerkwi w Polsce, zbudowana bez użycia gwoździ. Cerkwi towarzyszy wysoka ozdobiona ażurową izbicą dzwonnica (wówczas była remontowana) oraz murowany, obronny dom diaka, czyli kantora. Cerkiew pełniła, tak jak wiele obiektów sakralnych w tych czasach, funkcje obronne, o czym świadczy otaczający ją gruby mur z ciosanych wapieni. Historia nie była dla Radruża, jak i dla samego obiektu łaskawa.

https://lh5.googleusercontent.com/-BSgz3ZRLRZk/UCf0bOxNG7I/AAAAAAAAEDc/DtHWDQKGthg/s912/100_9426.JPG

po prawej dom diaka
https://lh6.googleusercontent.com/-OuT4hLr44zU/UdBr6IBpgEI/AAAAAAAAF0o/A3zJKje9eYo/s912/100_0469.JPG

     W XV wieku nękały miejscowość liczne najazdy tatarskie, następnie wojny kozackie, potop szwedzki oraz najazd Rakoczego. Od września 1939 r. do czerwca 1941 r. miejscowość znajdowała się pod rządami Związku Radzieckiego. Po wojnie w wyniku układów podzielono ją na dwie części polską (większą) i ukraińską. Obiekt był wielokrotnie plądrowany.
Obok cerkwi są dwa cmentarze z 420 białymi krzyżami z wapienia bruśnieńskiego. Nagrobki powstały w warsztatach kamieniarskich niedaleko położonego Starego Brusna. Miękki kamień, zwany tu "wapniakiem" był przeznaczany do obróbki rzeźbiarskiej, ale stawiano również na nim fundamenty domów, wykonywano kamienie młyńskie i osełki. Ośrodek kamieniarski w Bruśnie należał kiedyś do jednego z największych tego typu w Europie Środkowej. Spacer po takim cmentarzu – niezapomniane przeżycie.

https://lh4.googleusercontent.com/-AT1X4-b4Trc/UCf0YUAru3I/AAAAAAAAEDI/2MnMsmdw43A/s912/100_9401.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-tt1Fbd7JIYc/UdBqr6duMGI/AAAAAAAAFxQ/sig63yNR2Yw/s912/DSC_0005.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-bhs61yxfPtw/UdBq_KKyt2I/AAAAAAAAFzI/wm8hM73ii0w/s912/DSC_0026.JPG

     W czasie naszej wizyty odbywał się remont wieży dzwonnicy. Również wnętrze obiektu nie miało pełnego cerkiewnego wyposażenia w związku z trwającymi pracami konserwatorskimi (brak m.in. ikonostasu). Znak, że trzeba będzie tam kiedyś jeszcze wrócić smile. Trafiliśmy jednak na oryginalną czasową współczesną wystawę ikon na desce. Coś niesamowitego !  cool Zdjęcia tego zupełnie nie oddają. Pani przewodnik, niezwykle ciepła i oddana sprawie konserwacji i promocji obiektu osoba, ze szczegółami, chyba z godzinę, jak nie dłużej, opowiadała nam niezwykle burzliwą historię Radruża i samej cerkwi. Miło było posłuchać tak kompetentnej osoby. Przewodnika zamawia się telefonicznie. My czekaliśmy tylko kilka minut i pojawiła się pani, która mieszkała w sąsiedztwie obiektu. big_smile

https://lh6.googleusercontent.com/-rW7Db0w2Ib4/UdBryMk99JI/AAAAAAAAFzs/awMuPH8IWBU/s912/100_0454.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-sGvNeLBZOyM/UdBqyLndrkI/AAAAAAAAFx4/AMB4_qzg7zY/s912/DSC_0012.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-wZaJ4hJDmuA/UdBqzA5eV8I/AAAAAAAAFyA/zoA8JtqFzn4/s640/DSC_0013.JPG   https://lh4.googleusercontent.com/-2yKvMkAcxco/UdBrzs3lCnI/AAAAAAAAFz8/-A6jBg6bMJE/s640/100_0457.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-JUobb-4uswU/UdBqxPuGX0I/AAAAAAAAFxw/Bv-tUHir6j0/s912/DSC_0011.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-sGvNeLBZOyM/UdBqyLndrkI/AAAAAAAAFx4/AMB4_qzg7zY/s912/DSC_0012.JPG

Obok cerkwi pochowana jest Maria Dubniewiczowa – słynąca z niezwykłej urody żona radruskiego wójta. Związana jest z nią ciekawa historia (poniżej w skrócie).

"Po upadku twierdzy w Kamieńcu Podolskim (...) armia turecko-tatarska weszła w głąb Rzeczypospolitej. Jeden z zagonów tatarskich dotarł aż do Radruża i obległ położoną w obronnym miejscu cerkiew. Według miejscowej legendy napastnicy w zamian za odstąpienie od oblężenia zażądali wydania słynącej z nieprzeciętnej urody młodej żony miejscowego wójta Marii Dubniewiczowej. Dziewczyna chcąc ocalić cerkiew i mieszkańców oddała się w ręce Tatarów. Dalsze losy pięknej branki tatarskiej opisuje zachowana w archiwach rękopiśmienna relacja, nosząca tytuł "Krótka historya o kobicie z niewoli tatarskiej przybyłej". Według tych zapisków Dubniewiczowa przewieziona została do Kamieńca Podolskiego, gdzie na targu niewolników sprzedano ją do Konstantynopola. Tutaj szczęśliwie dostała się do domu jednego z dostojników tureckich, który pokochał ją i otoczył przepychem. Po 27 latach, dokładnie w 1699r., dawnej brance tatarskiej udało się powrócić do Radruża. Z wdzięczności za ocalone życie, za część przywiezionych skarbów odnowiła podupadająca cerkiew, a zakończywszy życie spoczęła przy niej na zawsze " smile

Grób Marii Dubniewiczowej

Unikalność nagrobka polega na wypukłych literach, które były wyrzeźbione w kamieniu rylcem. W razie uszkodzenia takiej literki, ciężko ją było odtworzyć.

https://lh5.googleusercontent.com/-Vw30Dkv9CZk/UdBr24-dpKI/AAAAAAAAF0U/qJfT_vK_Vq4/s800/100_0461.JPG

    Cerkiew w Radrużu wpisana jest od niedawna na Światową Listę Zabytków Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Obecnie nie odbywają się w niej nabożeństwa. Mieści się w niej filia Muzeum Kresów w Lubaczowie. W cerkwi odbywają się również koncerty.
     Wyjeżdżając z Radruża warto zajrzeć jeszcze do Horyńca Zdroju – cichej, bardzo zadbanej przygranicznej miejscowości uzdrowiskowej z podobno najlepszymi borowinami w Europie. Nam starczyło czasu tylko na spacer, na borowiny jeszcze przyjedziemy … big_smile

                                                                                                                                                         c.d.n.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

2

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Super klimat neno. ! Tyle i takiej zabudowy drewnianej gdzie indziej trudno uświadczyć. No chyba, że w Chochołowie.

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Niezły klimat tego obiektu sakralnego smile

4

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Dariusz Tlałka napisał/a:

Niezły klimat tego obiektu sakralnego smile

To była wystawa czasowa Małgorzaty Dawidiuk pt. „Powrót ikony” – piękne ikony cienie smile Zapewne z ikonostasem cerkiew wygląda równie pięknie. smile. Pani przewodnik zapraszała nas na wrzesień, na koncert kameralny. Obiekt słynie z doskonałej akustyki.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

5

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Bełżec

Kolejnym miejscem na trasie był – Bełżec. Wybieraliśmy między Sobiborem, a Bełżcem, zostało na tym ostatnim. 

     Wioska leży na terenie Roztocza Środkowego, jakieś 18 km od przejścia granicznego w Hrebennem. W latach 1942 – 1943 działał tu jeden z największych hitlerowskich obozów zagłady - SS-Sonderkommando Belzec utworzony w ramach operacji Einsatz Reinhardt. Operacja Reinhardt miała na celu zagładę Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i regionie białostockim. Na lokalizację obozów wybrano tereny leśne, leżące przy granicach Generalnego Gubernatorstwa, w pobliżu torów kolejowych. Metody zagłady opracowane w obozie bełżeckim zostały następnie wykorzystane w hitlerowskich obozach śmierci w Sobiborze i Treblince.

https://lh3.googleusercontent.com/-yOHN075Ndpw/UdFqGRvAYjI/AAAAAAAAF3M/9WcoskS4jhU/s912/100_0479.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-UYuaPCupFJQ/UCf0d7L0_7I/AAAAAAAAEDw/BD_EHazAaGU/s912/Panorama%25207.JPG

    Ginęli tu Żydzi z okolic Krakowa, Lubelszczyzny, Galicji wschodniej, Żydzi niemieccy, austriaccy, czescy i słowaccy. Od marca do grudnia 1942 r. zagazowano tu ok. 500 tys. ludzi. Również kilka tysięcy Polaków Niemcy przywieźli tu na zagładę z pobliskich miejscowości i ze Lwowa, głównie za udzielanie pomocy Żydom i za przynależność do organizacji konspiracyjnych. Ofiary uśmiercano w prymitywnych komorach gazowych. Do ich zabijania używano spalin z silnika czołgu. Ciała grzebano w potężnych masowych mogiłach.

https://lh5.googleusercontent.com/-LHo3tJuQ7q8/UdFqNdXGRQI/AAAAAAAAF38/G5J6y01d-KA/s912/100_0494.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-hJSuvaipC1c/UdFqTRxRxfI/AAAAAAAAF4k/5VT7WvGN7vo/s912/100_0501.JPG

Straconych upamiętniają tablice wokół miejsca kaźni, a dzisiaj pamięci, w formie ogromnego pomnika - cmentarzyska z muru, popiołów i drutu. Pod zwałami ciemniejszych brył żużla kryją się masowe groby zlokalizowane podczas wykopalisk archeologicznych.

https://lh4.googleusercontent.com/-hnNexFOIZl4/UdFqBePN9nI/AAAAAAAAF2k/ZThdinx3sqw/s912/DSC_0042.JPG

     Obóz został zamknięty w grudniu 1942 roku, najprawdopodobniej z powodu braku miejsca na kolejne masowe groby. W ciągu kilku kolejnych miesięcy Niemcy demontowali urządzenia obozowe oraz zacierali ślady swoich zbrodni. Teren zniwelowali i zalesili, zaś ostatnich więźniów wysłali do Sobiboru. W okresie od stycznia do kwietnia 1943 roku groby zostały rozkopane, a zwłoki spalono na stosach wykonanych z szyn kolejowych. Wieś została wyzwolona 21 lipca 1944 r. przez oddziały AK obwodu tomaszowskiego,jeszcze  przed nadejściem wojsk sowieckich. Na miejscu byłej rampy kolejowej obozu znajduje się dzisiaj mauzoleum, które można zwiedzać. Obecnie jest to największy cmentarz na Roztoczu.

https://lh5.googleusercontent.com/-NCuFCqM88PE/UdFqUuoZmkI/AAAAAAAAF4s/v2AJ7gaMrvs/s912/100_0502.JPG

Szczelina
https://lh6.googleusercontent.com/-H5B7NzhyKaU/UdFqMLPsEyI/AAAAAAAAF30/2AZBGWAIwmY/s600/100_0492.JPG     https://lh3.googleusercontent.com/-M6DLyOYkrtw/UCf0cMFD9OI/AAAAAAAAEDk/byTlwLjZA1U/s600/Be%25C5%2582%25C5%25BCec1.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-DgwJmrwM63w/UdFp6pzEacI/AAAAAAAAF18/9Ou3wwhj0t8/s912/DSC_0037.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-tQXPhFJU89w/UdFqAHp3kzI/AAAAAAAAF2c/Ulb83wfR7ew/s912/DSC_0041.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-jGO1jn5LfbM/UdFp7ofApRI/AAAAAAAAF2E/fSKsJd3T2Vw/s912/DSC_0038.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-AiAFYoiLmPk/UdFp8iX0q6I/AAAAAAAAF2M/PnGh5YLqPVM/s912/DSC_0039.JPG

    Przez środek cmentarzyska prowadzi Szczelina – droga, którą prowadzono ludzi do komór gazowych. Przejście nią wywołuje ciarki na plecach, ponieważ idąc ściany po bokach tunelu stają się coraz wyższe, a wyryte w nich krzyczące z bólu kamienne twarze sprawiają wrażenie jakbyśmy byli osaczani. Stajemy się coraz „mniejsi i bezbronni”. Mało tego, ten ponury tunel sprawia wrażenie jakby się nigdy nie kończył. Dochodzimy w końcu do miejsca, gdzie stały komory gazowe. Tu pod ścianą pamięci stoi ohel – nagrobek z wyrytymi setkami żydowskich imion. Wokół całego cmentarzyska prowadzi betonowa ścieżka przy której na płytach wypisane są miejsca, skąd pochodzili skazańcy. Cmentarzysko na oglądającym robi piorunujące wrażenie, a jeśli się jeszcze trafi, tak jak nam, pochmurna pogoda i zero zwiedzających, wtedy te przygnębiające odczucia się potęgują. Pomysł twórców tego monumentalnego pomnika naprawdę bardzo dobry.
   
     Dobrze, że takie miejsca pozostały... . Są naocznym świadectwem zła i tego do czego człowiek jest zdolny. Potrzebę pamiętania o nich pięknie oddają słowa z księgi Hioba wyryte na ohelu „Ziemio, nie kryj mojej krwi, iżby mój krzyk nie ustawał” (Księga Hioba, 16:18.) … .

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

6

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

https://lh3.googleusercontent.com/-M6DLyOYkrtw/UCf0cMFD9OI/AAAAAAAAEDk/byTlwLjZA1U/s600/Be%25C5%2582%25C5%25BCec1.JPG

I to jest dobre!  smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

7

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Chełm

  Chełm to miasto na kredzie. Grube pokłady kredy tworzyły się tu w erze mezozoicznej. To stąd m.in. mieliśmy do niedawana kredę, którą pisaliśmy po tablicy w szkole. Dzisiaj wypierają ją, a gdzieniegdzie całkiem już wyparły tablice interaktywne, gdzie kredę zastąpił palec big_smile. Miasto leży w odległości 50 km od granicy z Białorusią i 25 km od granicy z Ukrainą w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku. Wyróżnia go bogata historia dawnego styku trzech kultur: polskiej, ruskiej i żydowskiej.

https://lh6.googleusercontent.com/-gHeSgdI_bdU/UdPz__wDUzI/AAAAAAAAF5s/3gnC0wT5PkY/s912/Che%25C5%2582m.JPG?gl=PL

   W Chełmie warto zwiedzić podziemia kredowe – zabytkową kopalnię pod miastem, stanowiącą unikatową pozostałość górnictwa kredowego w Europie. Trasa wiedzie przez wielopoziomowy kompleks korytarzy i komór, który powstał tu w wyniku wielowiekowej eksploatacji kredy piszącej. Szczególnie polecam podziemia dzieciom, gdyż podczas przejścia zaplanowane są dodatkowe atrakcje dla najmłodszych m.in. spotkanie z Duchem Bieluchem big_smile. Swoją drogą dorosłym Duch Bieluch też się spodoba. tongue big_smile W Chełmie jest jeszcze wiele ciekawych obiektów, nas jednak czas ponaglał. Oprócz kopalni, spacerku po Placu Łuczkowskiego wstąpiliśmy jeszcze do późnobarokowej XVIII wiecznej Katedry Rozesłania św. Apostołów. Stanęła ona w Chełmie z inicjatywy króla Jagiełły, jako wotum wdzięczności za zwycięstwo nad Krzyżakami w 1417 r. Bitwa grunwaldzka, w której brała udział chorągiew chełmska, wypadła właśnie w kościelne święto Rozesłania Św. Apostołów, stąd tytuł chełmskiej świątyni. Tylko w trzech miastach (Kraków, Lublin i Chełm) król Władysław Jagiełło ufundował na pamiątkę wiktorii grunwaldzkiej kościoły pod tym wezwaniem, a tylko cztery parafie w Polsce noszą rzadkie wezwanie Rozesłania św. Apostołów: Gruszów, Chełm,  Mrzygłód i Brzezie. Przyznam szczerze, że pierwszy raz spotkałam się z takim tytułem świątyni.

Pod zdjęciem zostawiam zainteresowanym linka do innych zdjęć i informacji o podziemiach kredowych.

https://lh3.googleusercontent.com/-SfuK23QJLI0/UdPz-9t4O4I/AAAAAAAAF5k/Ka7r2HTbPsQ/s640/Ko%25C5%259Bci%25C3%25B3%25C5%2582%2520Rozes%25C5%2582ania%2520%25C5%259Bw.%2520Aposto%25C5%2582%25C3%25B3w%2520w%2520Che%25C5%2582mie.JPG?gl=PL


Zamość

     Z Chełma niedaleko było do Zamościa. Wg mnie to jedno z piękniejszych miast na wschodnich rubieżach naszego kraju. Założył je Jan Zamoyski i stąd wzięła się jego nazwa. Bywa nazywane również "Perłą Renesansu", "Miastem Arkad" i "Padwą Północy" za przyczyną unikatowej renesansowej Starówki z całą paletą kolorowych manierystyczno-barokowych kamienic zwanych ormiańskimi i wysokiego ratusza.

https://lh6.googleusercontent.com/-cSZbVGbDNE0/UdP4Ta-VmuI/AAAAAAAAF7c/Fn_DCWFAwvc/s912/Zamo%25C5%259B%25C4%2587%2520%25281%2529.jpg

https://lh4.googleusercontent.com/-YGjo6S01uY4/UdP4GsMSU3I/AAAAAAAAF6E/tXKHlJsp2cI/s912/DSC_0057.JPG

W 1992 roku zamojskie Stare Miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Polecam oczywiście tą starą część Zamościa. smile Czysty i przede wszystkim cichy Rynek jest idealnym miejscem na romantyczny spacer … . wink

https://lh3.googleusercontent.com/-rV02qFjydLw/UdP4L0CY04I/AAAAAAAAF6c/xudYB_IP0Ec/s912/100_9510.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-eIe1k-1yuhI/UdP4KwebJII/AAAAAAAAF6U/8N-hdpJ-2W4/s540/100_9504.JPG https://lh4.googleusercontent.com/-_YD9_ffzaR0/UdP4PjV6KKI/AAAAAAAAF68/RyQr9nCAoRk/s540/100_9525.JPG

Pomnik Jana Zamoyskiego
https://lh3.googleusercontent.com/-ZWFSlqyfE_Q/UdP4QzpIM7I/AAAAAAAAF7E/bbvEU_J6Si0/s540/100_9528.JPG https://lh4.googleusercontent.com/-QRDHTKY6lco/UdP4NiDizcI/AAAAAAAAF6s/Q0M-frnAvl8/s540/100_9517.JPG

Ocalałe fragmenty twierdzy zamojskiej (bastion VII)
https://lh3.googleusercontent.com/-YqbOFWt7jPU/UdP4OmsVAFI/AAAAAAAAF60/ZySInZV_sqE/s912/100_9519.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-NLB0EeRcH0U/UdP4R8EOdFI/AAAAAAAAF7M/5EtV6YrR3T8/s540/100_9533.JPG https://lh4.googleusercontent.com/-pXd-mTXiCXs/UdP4F2_5lqI/AAAAAAAAF58/5DQ0c6HgIX4/s540/100_9498.JPG

synagoga
https://lh3.googleusercontent.com/-5QmW4n8kHcE/UdP4KHOjYYI/AAAAAAAAF6M/Y9RQvCiojZI/s912/100_9501.JPG

Piękno i niezwykły klimat starego Zamościa najlepiej oddaje chyba piosenka Marka Grechuty, który w Zamościu się urodził. smile. Spacerując po uliczkach w Rynku trafiliśmy na jego dom rodzinny.

https://lh6.googleusercontent.com/-EYgaqbCG8gE/UdP4M7H_aPI/AAAAAAAAF6k/qliKGqflvQk/s912/100_9512.JPG?gl=PL


                                                                                                                                                                         
                                                                                                                                              c.d.n.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Nena ciekawa ta twoja wycieczka przy wschodniej granicy Polski ukazująca kawałek historii. Szczególnie podoba mi się ta kolorystyka budowli Zamościa smile Bodajrze w jakimś europejskim kraju budynki tak malują. Jeśli chodzi o wschodnią Polską to poza Puszczą Augustowską to byłem trzy lata temu w pewnej wsi o nazwie Maśluchy, gdzieś ponad 40 km na północny-zachód od Chełmu. Znajduje się tam najlepiej wykształcony na Lubelszczyźnie  kompleks muraw bliźniczkowych i wrzosowisk występujących na miejscu dawnych pastwisk, zajmujących powierzchnie około 100 ha. I chyba właśnie dzięki krówkom wyrosła największa w Polsce pupulacja podejźrzona rutolistnego smile Szukanie stanowiska zajęło mi wtedy dobre kilka godzin w strasznym upale big_smile

9

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Nena widzisz, że w Chełmie to nie byłem. Fajna zachętą jest ta Twoja wycieczka. smile Może gdzieś przy okazji się tam zawieruszę. smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

10

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Dariusz Tlałka napisał/a:

Jeśli chodzi o wschodnią Polską to poza Puszczą Augustowską to byłem trzy lata temu w pewnej wsi o nazwie Maśluchy, gdzieś ponad 40 km na północny-zachód od Chełmu.

Darku całe Roztocze, Polesie Lubelskie no i oczywiście Podlasie i Suwalszczyzna pod względem przyrodniczym to jedne z najciekawszych miejsc w naszym kraju, raj dla „wszelkiej maści” przyrodników big_smile. Chciałabym tam też pojechać tylko w tym celu. smile Marzą mi się jakieś fajne warsztaty przyrodnicze w tych miejscach. Może się kiedyś uda ... smile

kris-61 napisał/a:

Nena widzisz, że w Chełmie to nie byłem. Fajna zachętą jest ta Twoja wycieczka. smile Może gdzieś przy okazji się tam zawieruszę. smile

Polecam kris-61, bo warto. Co zobaczysz na własne oczy to Twoje. smile.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

11

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

^^^
Dużo czytałem o pokładach i wydobyciu kredy w tamtych rejonach, ale jakoś było nie po drodze.  neutral

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

12

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

kris_61 napisał/a:

^^^
Dużo czytałem o pokładach i wydobyciu kredy w tamtych rejonach, ale jakoś było nie po drodze.  neutral

Na pewno kiedyś się nadarzy okazja wink. Co by nie mówić, trzeba się udać prawie ku samej granicy.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

13

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Lublin

Kolejnym miastem na trasie był oczywiście Lublin smile. O Lublinie każdy może sobie poczytać, ponieważ informacji jest bez liku. Miasto piękne, dla mnie mieszanka Krakowa i Lwowa, więc można sobie wyobrazić jego urok.  smile

https://lh6.googleusercontent.com/-5hek7pWTXFA/Ud1x26JdDkI/AAAAAAAAHDA/40IRRG6LU5w/s912/100_9594.JPG

Zamek w Lublinie
https://lh5.googleusercontent.com/-IqyGiCR_0Gk/Ud1xtm7xXHI/AAAAAAAAHB4/jwMgk6wT_6g/s912/100_0556.JPG

Nam starczyło czasu na spacer po Starym Mieście, gdzie uwagę przykuwały kolorowe kamieniczki .

https://lh5.googleusercontent.com/-8o5cCWzMf_0/Ud1x3lHh9HI/AAAAAAAAHDI/EZ-1QTBgJ8g/s912/Lublin%25201.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-Q3GcRHrpfjE/Ud1xw1fD1yI/AAAAAAAAHCQ/4umxgm6aAio/s912/100_9541.JPG

z lewej – w tej niebieskiej podobno bywał Jan III Sobieski , z tyłu  - Wieża Trynitarska

https://lh4.googleusercontent.com/-v6J2esT6yKc/Ud1xx4ZbRLI/AAAAAAAAHCY/cVHjhReLDjw/s540/100_9542.JPG https://lh6.googleusercontent.com/-smfzLoTU71k/Ud1x4TCPTWI/AAAAAAAAHDQ/5T0UxAehlIA/s540/Lublin%25202.JPG

Warto również poświęcić czas na zwiedzenie archikatedry lubelskiej (wówczas część obiektu była malowana). W kryptach spoczywa niedawno zmarły Arcybiskup Metropolita Lubelski – Józef Życiński.

https://lh6.googleusercontent.com/-DFXdXU7a-rY/Ud1xr6y9XcI/AAAAAAAAHBo/TAIKtBHyFM8/s912/100_0552.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-2Oab_dlWT5M/Ud1xzhtFvPI/AAAAAAAAHCo/xlYqeFRpNJs/s540/100_9564.JP https://lh6.googleusercontent.com/-V62h4zI5tqo/Ud1x0oKq3EI/AAAAAAAAHCw/lkyZ_uHlQUo/s540/100_9567.JPG

wnętrze archikatedry
https://lh6.googleusercontent.com/-yGmllfuXZDk/Ud1xu8CdDnI/AAAAAAAAHCA/XJwFQe5rPxo/s540/100_9538.JPG https://lh3.googleusercontent.com/-SkJM-6LSoaQ/Ud1xv_IiwkI/AAAAAAAAHCI/svZ1Vzr_VXU/s540/100_9539.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-QYBpOt6jJFY/Ud1xrBe4qaI/AAAAAAAAHBg/wg-A46B0PKI/s912/100_0542.JPG

Fajnie jest wyjść na Wieżę Trynitarską - najwyższy zabytkowy punkt wysokościowy Lublina. Z platformy widokowej na wysokości 40 metrów roztacza się rozległa panorama na całe miasto.

https://lh3.googleusercontent.com/-XKogkNJ5jug/Ud1xs_GegLI/AAAAAAAAHBw/dcbKt_Kccb4/s912/100_0554.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-xEndXXHGz7o/Ud1x17Oy1rI/AAAAAAAAHC4/iwp6CPgHbI4/s912/100_9572.JPG

                                                                                                                                                       c.d.n.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

14

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Lublin to piękne miasto ze sporą ilością zabytkowych budowli. Część z nich miałem okazje podziwiać i zdarzyło mi się postawić tutaj stopę przez kilka minut podczas dalekobieżnych przejazdów smile

15

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Dariusz Tlałka napisał/a:

Lublin to piękne miasto ze sporą ilością zabytkowych budowli.

Prawda. smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

16

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Kozłówka

Kozłówka to wieś. Leży jakieś 9 km od Lubartowa. Znajduje się tam przepiękny zespół parkowo – pałacowy rodziny Zamoyskich, który można zwiedzić z przewodnikiem. Obecnie jest to muzeum. Polecam  - warto ! smile.

wejście główne
https://lh5.googleusercontent.com/-tfCVxXtnwO8/UeAN9uUmBpI/AAAAAAAAHIk/Njytx0wPtCk/s912/100_9603.JPG

pałac w całej okazałości
https://lh3.googleusercontent.com/-mZs1JMZgpxE/UeAN1-hXjlI/AAAAAAAAHHk/h4QKmD654qs/s912/100_0568.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-7Tb0RnXrVk8/UeANuI71BnI/AAAAAAAAHGk/IMaRmRLFWxE/s912/DSC_0155.JPG

To okazała rezydencja, która zachowała do dziś prawie w niezmienionym stanie. Wnętrza są bardzo dobrze utrzymane i mają autentyczne wyposażenie z przełomu XIX i XX wieku, co czyni je unikatowymi nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Spacerując po pałacu ma się wrażenie, jakby cały czas był zamieszkały. Zachwyciły mnie m.in. świeże kompozycje kwiatowe w każdym pomieszczeniu. smile

https://lh3.googleusercontent.com/-G-x3eVJ3woQ/UeANyZHp2zI/AAAAAAAAHHE/KZn14npte4I/s912/DSC_0162.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-D5fL-kqJ7MA/UeAOTqT8QRI/AAAAAAAAHLU/GZ0-Xr-M9co/s540/100_9637.JPG https://lh5.googleusercontent.com/--g3_OgCjfP4/UeAOPf9PzfI/AAAAAAAAHK0/46uuJe36gUI/s540/100_9630.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-aSTLJGpax-Q/UeAORWYBVqI/AAAAAAAAHLE/TDQmFuPOkac/s912/100_9634.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-fxvwUDo8DmE/UeAOVRKGKpI/AAAAAAAAHLk/2eMb8mZWL8U/s912/100_9644.JPG

Zofia Zamoyska z Czartoryskich - po prawej
https://lh5.googleusercontent.com/-HsfOKlRYA7o/UeAONhwWbCI/AAAAAAAAHKk/PtlI4zuk32c/s540/100_9626.JPG https://lh6.googleusercontent.com/-uGjALQhO9JE/UeAOOZb8GCI/AAAAAAAAHKs/jnqAE4CBgl8/s540/100_9629.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-mUZKil-LYqM/UeAOUrybS4I/AAAAAAAAHLc/ev1_k2T6oJc/s912/100_9643.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-PFyId1Rv_X4/UeAOSa1hO8I/AAAAAAAAHLM/z4qKuaFgARc/s912/100_9636.JPG

    Ta piękna pani na ostatnim obrazie (i trochę powyżej) to Zofia Zamoyska z Czartoryskich. Była podobno wyjątkowo, wręcz zjawiskowo piękną kobietą, uważaną za jedną z najbardziej urodziwych dam Europy owej epoki. Malarze „bili się” o to by móc ja sportretować. Poeci uznawali za jutrzenkę piękności, pączek róży -  tworzyli dla niej wiersze big_smile. Księżniczka Zofia poślubiła wielkiego mecenasa sztuki XII Ordynata Stanisława Kostkę Zamoyskiego i urodziła mu dziesięcioro dzieci, 7 synów i 3 córki, dlatego często nazywano ją Matką Rodu Zamoyskich. Była gorącą patriotką i słynęła z dobroczynności, założyła Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności. Współcześnie żyjący Zamoyscy wywodzą się właśnie w dużej mierze z małżeństwa Stanisława Zamoyskiego z Zofią z Czartoryskich.

     Moje zdjęcia nie oddają tak ładnie wyglądu otoczenia i przebogatego wystroju wnętrz, dlatego wstawiam tu dla chętnych link do wirtualnego zwiedzania całego pałacu przy dzwiękach Poloneza Ogińskiego big_smile. (po kliku na zdjęcie).

https://lh6.googleusercontent.com/-m-9so0-nXvA/UeANvBmtGYI/AAAAAAAAHGs/X2SDV6sk7wE/s912/DSC_0157.JPG?gl=PL

     W budynkach należących do pałacu znajduje się jeszcze ciekawa powozownia oraz coś co nas wszystkich, równie bardzo jak pałac, zainteresowało - Galeria Socrealizmu. big_smile. Za budynkiem galerii stoją m.in. usunięte pomniki z Poronina, Włocławka i Lublina Lenina, Marchlewskiego i Bieruta - wielkie, wstrętne betonowe kloce.

z prawej - "Matka Polka" mad
https://lh6.googleusercontent.com/-_l5XTwoR_5M/UeANpQF4I9I/AAAAAAAAHGE/p4_1uRUoYOw/s600/DSC_0151.JPG https://lh5.googleusercontent.com/-lTB-2RzI_sM/UeANsDZw7LI/AAAAAAAAHGU/pxQ0u7Ic_Gc/s600/DSC_0153.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-OWy6usB3eEs/UeANi00L7bI/AAAAAAAAHFM/RfE66prtDi4/s912/DSC_0144.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-1WwtC2tPMNU/UeANoMc-uKI/AAAAAAAAHF8/VdF7ozrLm8A/s540/DSC_0150.JPG   https://lh6.googleusercontent.com/-fZIUlGkKHlc/UeAOD4BOmeI/AAAAAAAAHJc/cUi2LaqVRRc/s540/100_9611.JPG

    Zamknięto w tych murach kawałek naszej historii, niestety tej niechlubnej, ale historii. Dzisiaj oglądając to wszystko przy dźwiękach proletariackich pieśni, które lecą w tle, upiory przeszłości wywołują u jednych śmiech, a pewnie też u niektórych ciarki czy złość. I pomyśleć, że myśmy to wszystko przeżyli … .  yikes hmm Po kliku na zdjęcie poniżej troszkę socrealizmu z Kozłówki, brrr … . big_smile

https://lh6.googleusercontent.com/-0c9-kxEUPvg/UeAN380SsEI/AAAAAAAAHH8/NNwH_MKm9h4/s912/100_0575.JPG

                                                                                                                                                   c.d.n.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

17

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Włodawa

Zrobiła na mnie wrażenie miasta zapuszczonego i jakby zapomnianego. Dotarliśmy do niej już na koniec dnia, przy zachodzącym słońcu ok. godz. 20.00. Przywitały nas prawie puste ulice i sypiące się tynki na starych kamienicach. Gdzieniegdzie na ławeczkach siedzieli menele z piwem. Miasto leży tuż przy granicy z Białorusią nad Bugiem i Włodawką. To podlaski tygiel kulturowy, dlatego nazywana jest często miastem trzech kultur: polskiej, żydowskiej i ruskiej i w związku z tym również trzech religii: katolicyzmu, judaizmu i prawosławia.

https://lh6.googleusercontent.com/-_kqWYEnhKmE/UeFsqHaAvOI/AAAAAAAAHSI/NCA8gJZuOPA/s912/DSC_0180.JPG

wiele takich kamieniczek jest w mieście
https://lh5.googleusercontent.com/-rk8hpG0g1-8/UeFsiNQTdDI/AAAAAAAAHRI/hn0K9j8bepI/s912/DSC_0171.JPG

jeden z drewnianych domów z końca XIX w.
https://lh4.googleusercontent.com/-vKjBFr61yfY/UeFsoTxZyxI/AAAAAAAAHR4/X1swz3zU-Ig/s912/DSC_0177.JPG

   Do II wojny światowej żyli tu obok siebie Polacy, Żydzi, Białorusini i Ukraińcy. W XVIII w. prężnie rozwijał się tu handel. W ciągu roku odbywały się w mieście 4 duże jarmarki, trwające nawet dwa tygodnie. Handlowali głównie Żydzi, sprzedając bydło, konie i owce sprowadzane głównie z Wołynia i Ukrainy kupcom z Krakowa, Poznania, ale też Wiednia czy Berlina. W czasie II wojny światowej, w 1943 r., Niemcy wymordowali ludność żydowską m.in.w niedalekim Sobiborze, zaś Białorusinów i Ukraińców wysiedlili.

    Dzisiaj co roku odbywa się we Włodawie Festiwal Trzech Kultur, który przypomina o tym, że niegdyś żyli tu ludzie mówiący różnymi językami i wyznający różne religie.

Zespół popauliński - najcenniejszy zabytek w mieście : późnobarokowy Kościół p.w. św. Ludwika z XVIII w, wg projektu czołowego architekta doby późnego baroku w Polsce  - Włocha Pawła Fontany. Do kościoła przylega budynek klasztoru paulinów.

https://lh4.googleusercontent.com/-aw3eG7A7zJI/UeFscUR905I/AAAAAAAAHQQ/EU53UmEip6I/s600/DSC_0165.JPG https://lh5.googleusercontent.com/-Y1JIVKjn9D8/UeFskd5W80I/AAAAAAAAHRY/T4LP-vURle8/s600/DSC_0173.JPG

Barokowa synagoga ufundowana w 1764 r. przez Czartoryskich. W czasie II wojny światowej Niemcy urządzili sobie w niej magazyn wojskowy. Jest to jedna z nielicznych bożnic z tego czasu w naszym kraju, zachowana w tak dobrym stanie. Budowlę przykrywa charakterystyczny łamany polski dach.

https://lh5.googleusercontent.com/-CPdWyzwyRNQ/UeFsVjn9yBI/AAAAAAAAHPY/gSSgxG9JxEs/s912/100_0622.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-zpto6bUvh3s/UeFsbUQgYoI/AAAAAAAAHQI/4_XWuzn7YJ4/s912/100_9675.JPG

Prawosławna Cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wybudowana w stylu bizantyjsko-rosyjskim z elementami klasycystycznymi.

https://lh4.googleusercontent.com/--zTpJJnHc8Y/UeFsez7XTHI/AAAAAAAAHQo/i9XGnT6xvW0/s912/DSC_0168.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-cEn6ccB164k/UeFseFjHZdI/AAAAAAAAHQg/uazkA4RpQqw/s600/DSC_0167.JPG https://lh4.googleusercontent.com/-HOOXTJmv-KE/UeFshISOloI/AAAAAAAAHRA/OlBDFHxsZjU/s600/DSC_0170.JPG

W czasie festiwalu we włodawskich świątyniach odbywają się koncerty chórów cerkiewnych, wieczorki poetyckie z udziałem polskich aktorów, a także przedstawienia, w których główną rolę odgrywa humor żydowski.

https://lh5.googleusercontent.com/-RwmrX9xa7kE/UeFsgC9TZYI/AAAAAAAAHQ4/4Av37vBrAMs/s912/W%25C5%2582odawa.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-gx6ohkAS6n0/UeFsad1FFGI/AAAAAAAAHQA/TRM4JlWHv40/s912/100_9672.JPG

Miasto ma ciekawy późnobarokowy układ urbanistyczny z końca XVIII w. z prostymi drogami wylotowymi wybiegającymi promieniście z jego centrum.

https://lh5.googleusercontent.com/-AlaGaMn3D2I/UeFsncT2FzI/AAAAAAAAHRw/lmUAquEUV7U/s912/DSC_0176.JPG

      W Rynku stoi budynek zwany „Czworobokiem”, który nie wiem jakim cudem przeoczyliśmy big_smile, może dlatego, że spieszyliśmy się już na kolację i nocleg  wink. Wstawiam więc nie swoją fotkę, bo warto go zobaczyć smile. Jest to budowla na planie kwadratu z dziedzińcem w środku, z dwiema bramami wjazdowymi na osi wschód - zachód. Należała niegdyś do włodawskich rajców, kupców i rzemieślników. To na tym dziedzińcu odbywały się kiedyś m.in. opisywane powyżej jarmarki. Jest to zabytek unikatowy, prawdopodobnie jedyny tego rodzaju w Polsce.

https://lh6.googleusercontent.com/-qALiXwNEZ0g/UeGLhT4PV0I/AAAAAAAAHSk/OZ4zIRqFrVc/s800/W%25C5%2582odawa_zesp%25C3%25B3%25C5%2582_kram%25C3%25B3w%252C_tzw._Czworobok%252C_2_po%25C5%2582._XVIII_JoannaPyka.JPG?gl=PL
fot. Joanna Pyka   

    Pomimo smutnego wrażenia jakie na pierwszy rzut oka robi Włodawa, dużo się tu dzieje i warto zajrzeć do niej podczas podróży na wschód naszego kraju. smile Zapewne trzeba by zwiedzić jeszcze przedstawione tu przeze mnie obiekty w środku. Późnym wieczorem było to już niemożliwe, zatem pozostaje mi odwiedzić to miasto kiedyś ponownie. smile.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

18

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Kodeń

„Czym Wilno do Litwy, Częstochowa dla Polski, tym Kodeń dla Podlasia”

    Kodeń to wieś nad Bugiem, tuż przy granicy z Białorusią. Pierwszymi znanymi właścicielami Kodnia byli bracia Ruszczycowie, którzy końcem XV w. założyli nad rzeką młyny wodne i osadę. Na przełomie XV i XVI w. kupił od nich te dobra Iwan Sapieha, protoplasta odrębnej linii Sapiehów, zwanej kodeńską. Od tego czasu przez kilka wieków Kodeń był związany z ruskim rodem magnackim Sapiehów. Za Jana Sapiehy Kodeń zyskał prawa miejskie. Wybudowano wtedy port na Bugu, dla siebie Sapieha zbudował zamek otoczony fosą. Jego syn Paweł dobudował przy zamku (dzisiaj niestety zostały z niego już tylko ruiny) zachowaną do dziś cerkiew gotycką pw. św. Mikołaja. Podobnie jak ojciec był bardzo dobrym gospodarzem. Rozwinął rolnictwo, spławiając płody rolne  Bugiem do Gdańska, wydobywał też w swoich dobrach darniową rudę żelaza i wapień.

    Najbardziej znanym w rodzie Sapiehów i historii Kodnia był jednak wnuk Pawła Sapiehy – Mikołaj – gorliwy katolik. Kazał wybudować kościół katolicki w Kodniu, na wzór bazyliki św. Piotra w Rzymie. Kiedy ciężko zachorował postanowił odbyć pielgrzymkę do Rzymu. Udał się tam z listami od króla Zygmunta III Wazy do papieża Urbana VIII. Został przez niego przyjęty, otrzymał błogosławieństwo i jak się potem okazało również uzdrowiony. Jednak podczas owej wizyty w Watykanie, po ujrzeniu  cudownego obrazu Madonny de Guadalupe, który wg legendy miał być namalowany przez św. Augustyna na wzór statuy Madonny wyrzeźbionej przez św. Łukasza Ewangelisty, zapragnął go mieć  u siebie w Kodniu. Ponieważ papież, mimo próśb nie zezwolił na zabranie owego obrazu, przekupił zakrystiana, wykradł obraz i uciekł z nim do Polski. Obraz umieszczono w kaplicy zamkowej i niebawem zasłynął on cudami. 

https://lh3.googleusercontent.com/-qT7CkwxhNvQ/UfJwOh_O-RI/AAAAAAAAILI/GIUVSeBdH1k/s600/DSC_0199.JPG?gl=PL https://lh3.googleusercontent.com/-GJ8E4m6aOk4/UfJwQ9gZMeI/AAAAAAAAILY/1NFxs0NqYd8/s600/DSC_0201.JPG

Kodeń od tego momentu stał się miejscem pielgrzymek, a kodeński kościół zyskał miano sanktuarium.

https://lh4.googleusercontent.com/-li86Htho9g8/UfJw23EiG8I/AAAAAAAAIPQ/vDOxRAkONpk/s912/100_0638.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-GCvGJUILTTQ/UfJwUCZ0lwI/AAAAAAAAILw/QHapeLHjHp4/s912/DSC_0205.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-EtntcWd02JQ/UfJxMYPw5mI/AAAAAAAAIR8/fCZH78j5x4s/s912/100_9679.JPG

Po tym niegodnym występku Sapiehy, papież Urban VIII wpadł w straszliwy gniew, kazał obraz oddać, a gdy Sapieha odmawiał i błagał o pozostawienie Madonny w Kodniu, rzucił na niego klątwę. Dopiero po kilku latach, po okazaniu skruchy oraz po zerwaniu przez Sapiehę obrad sejmu, co spodobało się papieżowi, Urban VIII zdjął z niego klątwę, wybaczył niecny czyn i zezwolił na pozostawienie cudownego obrazu w Kodniu. Wizerunek Matki Boskiej Kodeńskiej, zwanej też Królową Podlasia, jest do dzisiaj otoczony żywym kultem, zaś sama miejscowość ściąga do siebie corocznie wielu pielgrzymów. Obraz znajduje się obecnie w późnorenesansowym kościele św. Anny, który od 1973 r. posiada tytuł bazyliki. Jest to jeden z najcenniejszych zabytków sakralnych na Podlasiu.

https://lh5.googleusercontent.com/-xjTsuDWj-QM/UfJwMsyckWI/AAAAAAAAIK4/WBd2mUxe-kg/s600/DSC_0197.JPG https://lh5.googleusercontent.com/-bnU0JS4nxFs/UfJwNhw8rOI/AAAAAAAAILA/Sn3ENYZuVFg/s600/DSC_0198.JPG

W kościele pochowany jest Mikołaj Sapieha. Na własną prośbę leży pod bezimienną płytą  w kruchcie kościoła, aby mogły po nim deptać stopy wszystkich wchodzących do świątyni.

https://lh6.googleusercontent.com/-AbWgR_eXk_I/UfJwIby6zgI/AAAAAAAAIKY/RBPAs0_H_oE/s600/DSC_0191.JPG https://lh6.googleusercontent.com/-Z2CUlsa-6Ps/UfJwLo29DVI/AAAAAAAAIK0/8I6USOwDwsg/s600/DSC_0196.JPG

Cudownym obrazem opiekują się obecnie ojcowie misjonarze – oblaci, którzy mają za kościołem swój klasztor. Mieliśmy to szczęście, że obraz został specjalnie dla nas odsłonięty, a jeden z misjonarzy opowiedział nam jego burzliwą historię. Misjonarze oblaci mają za klasztorem staw zwany Jeziorem Genezaret i duży ogród kwiatowy. Uprawiają warzywa i zioła, mają też własną pasiekę. Pieką chleb, podpłomyki i sękacze. W sklepiku i barze przyklasztornym można kupić pyszne miody pitne, nalewki ziołowe, świeże i suszone zioła na różne dolegliwości. Można wypić herbatę ziołową i kwas chlebowy ich własnej produkcji.

https://lh4.googleusercontent.com/-NZvJX3CdjNA/UfJxY_3OiEI/AAAAAAAAITM/2hSBpTYiZlk/s912/100_9709.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-e-Udjfoo4-Q/UfJxcyjUMfI/AAAAAAAAITk/yhFgB4ebH9Y/s912/100_9716.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-1PHFBT8Rdfs/UfJxbboAs9I/AAAAAAAAITY/0mIXSHbj-wE/s600/100_9713.JPG https://lh6.googleusercontent.com/-sIEgTyyLChE/UfJw5WJGWEI/AAAAAAAAIPg/ncMZjRQQONc/s600/100_0643.JPG

Niedaleko kościoła i klasztoru, nad rzeczka Kałamanką znajdują się ruiny zamku Sapiehów. Teren zamkowy to dzisiaj duży park z zachowanymi wałami i fosą, cerkwią, kaplicą i obiektami małej architektury. Są to m.in. ceglane kapliczki – stacje Drogi Krzyżowej, zwanej kalwarią kodeńską.

https://lh4.googleusercontent.com/-KcLGoLhQu54/UfJxzkdT9LI/AAAAAAAAIVw/nvBti4LclSg/s912/100_9738.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-jMfshDIirXQ/UfJx4WdvPtI/AAAAAAAAIWI/T-mYUAjEHLo/s912/100_9741.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-rMds4RMyXhY/UfJx7HUsSsI/AAAAAAAAIWc/Tuxh1oydaTA/s912/100_9743.JPG

Cennym zabytkiem na terenie parku jest dawna cerkiew zamkowa. Obecnie jest to kościół filialny p.w. Św. Ducha. Jest to jedyny na ziemiach polskich przykład murowanej cerkwi gotyckiej z wczesnorenesansowym portalem.

https://lh4.googleusercontent.com/-458KfAkCTlQ/UfJx50ka1lI/AAAAAAAAIWQ/R9bD9k_LdY4/s912/100_9742.JPG

Ponieważ byliśmy tak blisko Bugu, nie sposób było wyjechać z Kodnia nie stanąwszy na jego brzegu. Ruszyliśmy więc dróżką, wśród łąk i pół ku granicy.

Po jakiś 15 min. spaceru, tuż za tabliczką „granica państwa” ukazał nam się płynący w malowniczej scenerii dziki Bug smile.

https://lh6.googleusercontent.com/-wgVcQFWUfQU/UfJxhrDhKaI/AAAAAAAAIT4/cpi0jJXY6fE/s912/100_9721.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-kyK9o3aZJd0/UfJxi2hJl6I/AAAAAAAAIUE/kCbqUa2w0oU/s912/100_9722.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-PFD8Yd6d_sM/UfJxrLEQwJI/AAAAAAAAIVE/-J_PH7UpqII/s912/100_9732.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-43-kScOatBs/UfJxnO3ug8I/AAAAAAAAIUk/w6Pz5GiMqfk/s912/100_9728.JPG

W szuwarach roiło się od błyszczących świtezianek, a nam szkoda było opuszczać tak ciche i piękne miejsce smile.

https://lh5.googleusercontent.com/-8BhVdDvmA5c/UfJxkudUbMI/AAAAAAAAIUQ/NJShc-vsJzk/s912/100_9726.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-Iu2LNCkre5M/UfJxoBBeY5I/AAAAAAAAIUs/9aQsD-c1m1k/s912/100_9729.JPG

                                                                                                                                                                                                                               
                                                                                                                                                       c.d.n.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

19

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Jabłeczna

Leży na lewym brzegu Bugu, przy granicy z Białorusią. W malowniczym miejscu, wśród drzew, nadbużańskich starorzeczy i łąk stoi duży męski prawosławny klasztor – ostoja prawosławia na Podlasiu – drugi po Grabarce ośrodek kultu religijnego polskiego prawosławia. Jego początki na tych ziemiach sięgają XV w. Do dzisiaj bowiem zachowała się w klasztorze Ewangelia z 1498 r., wykonana specjalnie dla tego klasztoru.

https://lh3.googleusercontent.com/-Dg9_uODuHvM/UfJxGpGimPI/AAAAAAAAIRI/255KyeIETPU/s912/100_0669.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-VQAX5wkTT6o/UfJyO35-inI/AAAAAAAAIhM/aHswdicWwbQ/s580/100_9765.JPG  https://lh3.googleusercontent.com/-wVu0jgRpyqY/UfJwvIRsreI/AAAAAAAAIOU/PWwY4REcBS8/s580/DSC_0241.JPG

W bogatym ikonostasie jest kilka ikon z XVIII w. Najcenniejsza jest słynąca łaskami XV wieczna ikona św. Onufrego oraz cudowna ikona Bogurodzicy w srebrnej sukience – Orędowniczki i Wspomożycielki ludu Podlasia.

Fragment ikonostasu
https://lh6.googleusercontent.com/-XhR66dbzN8g/UfJxLXaq11I/AAAAAAAAIRw/BtlLOxRry0c/s912/100_0676.JPG

Ikona św. Onufrego (z lewej) i cudowna ikona Bogurodzicy (z prawej)
https://lh4.googleusercontent.com/-zhJoteQYvQ0/UfJySY3QyjI/AAAAAAAAIhE/5t7nSml9uiE/s580/100_9769.JPG  https://lh4.googleusercontent.com/-QrvbfmGmGYU/Ufja_dh2KpI/AAAAAAAAIgc/EBb3c3q9t7o/s580/100_7849.JPG

Założenie klasztoru wiąże się z legendą, wg której wzniesiono go w miejscu, gdzie zatrzymała się płynąca Bugiem ikona świętego Onufrego. Uznano to za znak szczególnego błogosławieństwa i postawiono klasztor pod jego wezwaniem.
Św. Onufry  był pustelnikiem żyjącym w VI w. w Egipcie. Przez 60 lat przebywał w odosobnieniu na pustyni. Pożywienie dostarczali mu aniołowie, a gdy zmarł, dzikie zwierzęta pogrzebały go i strzegły jego grobu. Często przedstawia się go z długą, aż do ziemi, brodą. Jest orędownikiem w sprawach wyboru małżonka i posiadania potomstwa. smile

Na dziedziniec cerkiewny prowadzi brama – dzwonnica. Oprócz cerkwi znajduje się tu też cmentarz oraz duży drewniany dom w stylu rosyjskim z początków XX w.

https://lh6.googleusercontent.com/-iyDtle8jdMg/UfJwwhuRMJI/AAAAAAAAIOg/L35vB5WMNUM/s912/DSC_0243.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-dOrQ6Wc37rY/UfJyP2LbQiI/AAAAAAAAIYs/t1Ml0OP3fdA/s912/100_9766.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-vtb5sGjbT-c/UfJxH30DykI/AAAAAAAAIRU/rmxb9Oq17m0/s912/100_0670.JPG

Mnisi z Jabłecznej pomimo silnych nacisków przez wieki walczyli o swoje wyznanie, nie przystępując do unii brzeskiej. Obecnie podlegają diecezji prawosławnej w Warszawie. W XIX w. w Królestwie Polskim klasztor zaczął pełnić rolę ośrodka krzewienia prawosławia na Podlasiu i ziemi chełmskiej. Władze carskie wykorzystywały go nawracania unitów i katolików do prawosławia, co w konsekwencji miało doprowadzić do ich rusyfikacji. W 1915 r. zakonnicy wraz z całą ludnością prawosławną Podlasia zostali ewakuowani w gąb Rosji przez cofające się pod naporem Niemców wojsko rosyjskie. Gdy wrócili do Jabłecznej zastali zupełnie zniszczony klasztor. Polskie władze skonfiskowały ziemie należące do monasteru, szkołę i cerkiew zamieniając ją na kościół katolicki. Pomimo tego klasztor w szybkim czasie odbudowano, chociaż wyznawców prawosławia po I wojnie światowej było już coraz mniej. W okresie międzywojennym mnisi prowadzili działalność charytatywną i edukacyjną wśród podlaskiej ludności prawosławnej. Cały czas byli poddawani akcji rewindykacyjnej władz polskich, mającej na celu katolicyzację i polonizację prawosławnych mieszkańców Nadbuża. Polegała ona m.in. na burzeniu cerkwi i innych obiektów religijnych. Doprowadziło to w ciągu lat do różnego typu antagonizmów i narastania wrogości pomiędzy katolikami i prawosławnymi.

Wielkie zniszczenia klasztorowi przyniosła również II woja światowa. Niemcy skonfiskowali budynki klasztorne i urządzili sobie w nich strażnicę graniczną, zdewastowali cerkiew, zniszczyli przedmioty kultu religijnego, zakonnicy musieli opuścić to miejsce. W 1942 r. spłonął sam klasztor, a wraz z nim cenna biblioteka i archiwum. Odbudowa zniszczeń trwała przez wiele lat.

Niektóre malowidła na ścianach cerkwi Niemcy zachowali podobno dlatego, że miały znak swastyki.

(z prawej) Kaplica p.w. Zaśnięcia NPM – jeden z obiektów przyklasztornych
https://lh4.googleusercontent.com/-WcYR-Q7BQF0/Ufjoj37w-PI/AAAAAAAAIg0/hEIQ7yilI3c/s600/100_9767a.jpg    https://lh5.googleusercontent.com/-E8RyMEOTw7Y/UfJxFwcbSsI/AAAAAAAAIRE/VD7eS4aIbVs/s600/100_0668.JPG

Po II wojnie światowej, podczas m.in. wysiedleń Ukraińców, klasztor znowu stał się niewygodny dla nowych władz, mimo tego zdołał się na Podlasiu utrzymać. Obok żeńskiego zgromadzenia w Grabarce był jedynym męskim klasztorem prawosławnym w Polsce. Obecnie w Polsce mamy 6  klasztorów prawosławnych (3 męskie i 3 żeńskie). Dzisiaj monaster w Jabłecznej jest miejscem ekumenicznych spotkań młodzieży, która odwiedza kolejno Kostomłoty (parafia neounicka), Kodeń i Jabłeczną.

https://lh6.googleusercontent.com/-ZGPO-chM5Us/UfJwxuxd6DI/AAAAAAAAIOs/vqh8pcxP6RI/s912/DSC_0244.JPG

Największa uroczystość w Jabłecznej obchodzona jest 25 czerwca, w święto patrona św. Onufrego. Odbywa się tam wtedy uroczysty odpust połączony z pielgrzymką. Przybywają wtedy pielgrzymi z okolicznych parafii prawosławnych ale również z całego kraju niosąc krzyże i święte ikony.

Cały zespół klasztorny został niedawno odrestaurowany m.in. ze środków UE. Na dziedzińcu urządzono piękny ogród kwiatowy.

https://lh4.googleusercontent.com/-Njdqv912WEc/UfJyKk-zWkI/AAAAAAAAIYA/U0LFs2iwZFM/s912/100_9761.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-aXNIZ_f7yW4/UfJyNXsRAGI/AAAAAAAAIYU/wxEHIpI4eJk/s912/100_9763.JPG

Zespół klasztorny można zwiedzać. Nas oprowadził po cerkwi jeden z duchownych. Bardzo ciekawie i długo opowiadał nam burzliwą historię klasztoru i mnichów. W dni powszednie nie ma tu praktycznie żadnych turystów, jak ktoś ma szczęście spotka spacerującego mnicha. Jest cicho, słychać tylko szum okolicznych starych drzew, idealne miejsce do medytowania i ucieczki od zgiełku smile. Warto się zatrzymać i zwiedzić to miejsce. smile
                                                                                                                                             
                                                                                                                             c.d.n. -> CZĘŚĆ DRUGA

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

20

Odp: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1

Ponieważ łatwiej przewijać mniejszą ilość postów, zwłaszcza gdy mają trochę zdjęć w treści, ciąg dalszy relacji z podróży wzdłuż wschodniej granicy Polski w CZĘŚCI DRUGIEJ tematu „„Ocierając się o wschodnią granicę”. – zapraszam. smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/