Temat: Ocierając się o wschodnią granicę - część 1
Wakacje się zaczęły więc mam wreszcie trochę czasu aby powspominać zeszłoroczne wojaże po Polsce, co nie znaczy, że w tym roku poprzestanę na wspomnieniach… Przynajmniej taką mam nadzieję.
. Chciałabym w tym temacie zostawić trochę wspomnień z mojej kilkudniowej wycieczki z przyjaciółmi wzdłuż wschodniej granicy naszego kraju. Odwiedziłam naprawdę interesujące i piękne miejsca. Będę tu wrzucać fotowspomnienia z trasy od Rzeszowa po Suwalszczyznę. Może kogoś zachęcę do podobnej podróży ?
Mnóstwo wrażeń i przygoda gwarantowane !
Oczywiście, jeśli ktoś był w tych miejscach, widział albo też i nie, zapraszam do dzielenia się swoimi uwagami i przeżyciami
.
Radruż
Naszą wycieczkę zaczęliśmy właściwie w Rzeszowie, jednak nie zabawiliśmy tu długo. Rzeszów był tylko miastem gdzie nocowaliśmy. Skierowaliśmy GPS-a na małą przygraniczną miejscowość – Radruż, jakieś 3 km na południowy wschód od Horyńca-Zdroju. Wpisując w google słowo „Radruż” znajdziemy sporo różnych informacji, dlatego ograniczę się tu do najciekawszych. Mnie ta miejscowość szczególnie zainteresowała ze względu na ulubione przeze mnie cerkwie.
Wieś leży na horynieckim szlaku Jana III Sobieskiego. Niemal na granicy polsko-ukraińskiej, wśród pół Roztocza, w cieniu starych drzew stoi najpiękniejszy i najcenniejszy zespół cerkiewny w Polsce – drewniana, późnogotycka cerkiew pw. św. Paraskewy z 1583 r. Jest to jedna z najstarszych cerkwi w Polsce, zbudowana bez użycia gwoździ. Cerkwi towarzyszy wysoka ozdobiona ażurową izbicą dzwonnica (wówczas była remontowana) oraz murowany, obronny dom diaka, czyli kantora. Cerkiew pełniła, tak jak wiele obiektów sakralnych w tych czasach, funkcje obronne, o czym świadczy otaczający ją gruby mur z ciosanych wapieni. Historia nie była dla Radruża, jak i dla samego obiektu łaskawa.
po prawej dom diaka
W XV wieku nękały miejscowość liczne najazdy tatarskie, następnie wojny kozackie, potop szwedzki oraz najazd Rakoczego. Od września 1939 r. do czerwca 1941 r. miejscowość znajdowała się pod rządami Związku Radzieckiego. Po wojnie w wyniku układów podzielono ją na dwie części polską (większą) i ukraińską. Obiekt był wielokrotnie plądrowany.
Obok cerkwi są dwa cmentarze z 420 białymi krzyżami z wapienia bruśnieńskiego. Nagrobki powstały w warsztatach kamieniarskich niedaleko położonego Starego Brusna. Miękki kamień, zwany tu "wapniakiem" był przeznaczany do obróbki rzeźbiarskiej, ale stawiano również na nim fundamenty domów, wykonywano kamienie młyńskie i osełki. Ośrodek kamieniarski w Bruśnie należał kiedyś do jednego z największych tego typu w Europie Środkowej. Spacer po takim cmentarzu – niezapomniane przeżycie.
W czasie naszej wizyty odbywał się remont wieży dzwonnicy. Również wnętrze obiektu nie miało pełnego cerkiewnego wyposażenia w związku z trwającymi pracami konserwatorskimi (brak m.in. ikonostasu). Znak, że trzeba będzie tam kiedyś jeszcze wrócić
. Trafiliśmy jednak na oryginalną czasową współczesną wystawę ikon na desce. Coś niesamowitego !
Zdjęcia tego zupełnie nie oddają. Pani przewodnik, niezwykle ciepła i oddana sprawie konserwacji i promocji obiektu osoba, ze szczegółami, chyba z godzinę, jak nie dłużej, opowiadała nam niezwykle burzliwą historię Radruża i samej cerkwi. Miło było posłuchać tak kompetentnej osoby. Przewodnika zamawia się telefonicznie. My czekaliśmy tylko kilka minut i pojawiła się pani, która mieszkała w sąsiedztwie obiektu. ![]()
Obok cerkwi pochowana jest Maria Dubniewiczowa – słynąca z niezwykłej urody żona radruskiego wójta. Związana jest z nią ciekawa historia (poniżej w skrócie).
"Po upadku twierdzy w Kamieńcu Podolskim (...) armia turecko-tatarska weszła w głąb Rzeczypospolitej. Jeden z zagonów tatarskich dotarł aż do Radruża i obległ położoną w obronnym miejscu cerkiew. Według miejscowej legendy napastnicy w zamian za odstąpienie od oblężenia zażądali wydania słynącej z nieprzeciętnej urody młodej żony miejscowego wójta Marii Dubniewiczowej. Dziewczyna chcąc ocalić cerkiew i mieszkańców oddała się w ręce Tatarów. Dalsze losy pięknej branki tatarskiej opisuje zachowana w archiwach rękopiśmienna relacja, nosząca tytuł "Krótka historya o kobicie z niewoli tatarskiej przybyłej". Według tych zapisków Dubniewiczowa przewieziona została do Kamieńca Podolskiego, gdzie na targu niewolników sprzedano ją do Konstantynopola. Tutaj szczęśliwie dostała się do domu jednego z dostojników tureckich, który pokochał ją i otoczył przepychem. Po 27 latach, dokładnie w 1699r., dawnej brance tatarskiej udało się powrócić do Radruża. Z wdzięczności za ocalone życie, za część przywiezionych skarbów odnowiła podupadająca cerkiew, a zakończywszy życie spoczęła przy niej na zawsze "
Grób Marii Dubniewiczowej
Unikalność nagrobka polega na wypukłych literach, które były wyrzeźbione w kamieniu rylcem. W razie uszkodzenia takiej literki, ciężko ją było odtworzyć.
Cerkiew w Radrużu wpisana jest od niedawna na Światową Listę Zabytków Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Obecnie nie odbywają się w niej nabożeństwa. Mieści się w niej filia Muzeum Kresów w Lubaczowie. W cerkwi odbywają się również koncerty.
Wyjeżdżając z Radruża warto zajrzeć jeszcze do Horyńca Zdroju – cichej, bardzo zadbanej przygranicznej miejscowości uzdrowiskowej z podobno najlepszymi borowinami w Europie. Nam starczyło czasu tylko na spacer, na borowiny jeszcze przyjedziemy …
c.d.n.

