Temat: Popas na Kozim Wierchu
Widzę, że wszyscy gdzieś krążyli w ten weekend. W moim przypadku była to kolejna wizyta w Tatrach, tym razem w towarzystwie Djinna i Małżowinki oraz jak się okazało w okolicach Rabki również naszej nowej (dla niektórych już starej
) koleżanki Xagi i jej licznej rodzinki
.
Wyjazd w sobotę 5.06.2010 jak zwykle o szatańskiej porze gdzieś koło 5:00. Na szczęście nie muszę dalej drałować niż na drugą stronę ulicy, bo pod blok Djinna i Małżowinki. Tu zaczepiają mnie zawiane dziewczyny, które wracają z nocnej balangi i użalają się nade mną, że zamiast spać smacznie w łóżeczku przywalony ciężkim plecakiem czekam na wyjazd w góry. Jedna z nich wchodzi do klatki schodowej Djinna i informuje mnie z radością, że moi towarzysze właśnie schodzą. Jedziemy bez przeszkód poza Kraków. Pod drodze oszołomieni widokami stajemy w okolicy Naprawy, gdzie Djinn robi fotki Babiej i okolic, a Małżowinka dosypia jeszcze w samochodzie („mhm... co wy tak ciągle gadacie”). Na stacji benzynowej w okolicy Bukowiny Tatrzańskiej dołącza do nas Xaga ze swoimi menem oraz liczną rodzinką z Łańcuta i w takiej to kawalkadzie docieramy do Polany Palenicy. Potem ruszamy na szlak i szybko mijamy Wodogrzmoty i już jesteśmy w Dolinie Roztoki. Dłuższy popas w okolicach Siklawy, która na skutek wielkich opadów wygląda niezwykle fotogenicznie i docieramy do Schroniska w Pięciu Stawach. Tutaj towarzysze wyprawy wprawiają mnie w podziw, bo wszyscy jak jeden mąż (w tym również nastoletni krewni Xagi – Tomek i Ania) postanawiają szturmować wyższe partie Tatr. Część grupy wprawdzie marzy o Szpiglasowej Przełęczy, ale w całkowicie tajnym głosowaniu
decydujemy o podejściu na Kozi Wierch. Mozolnie leziemy pod górę przekraczając kolejne płaty rozmiękłego śniegu. Jest cholernie stromo, co szczególnie daje się we znaki Małżowince. W pewnym momencie jej kolano odmawia dalszej współpracy i nasza koleżanka decyduje się na odwrót do schroniska. Djinn mimo zachęt schodzących turystów, że jest już niedaleko, postanawia schodzić ze swoją połowicą, a reszta grupy podąża dalej w górę wyznaczonym szlakiem. Wreszcie zmęczeni wpełzamy na wąską grań szczytową Koziego, gdzie Xaga z narażeniem życia usiłuje zrobić nam guppenfoto (da radę, czy nie da rady przebiec po skałach przed uruchomieniem się samowyzwalacza?). Zejście przebiega dość ciężko – krewny Xagi Tomek zapada się w śniegu niemal po same uszy i trzeba go stamtąd za nie wyciągać. Wreszcie powolutku docieramy do schroniska w Pięciu Stawach, gdzie wśród wielkiej rzeszy turystów raczących się piwem i bigosem czekają na nas leniwie wygrzewając się w słońcu Djinn i Małżowinka. Powrót przebiega bez większych przeszkód w wielkiej fali turystów „spływającej” do Polany Palenicy z Doliny Pięciu Stawów i Morskiego Oka. Wszyscy z obawą zastanawiamy się, czy ta wielka fala ludzi nie zamieni się za chwilę w równie wielki korek samochodów. Na szczęście nasze obawy się nie sprawdzają i dość sprawnie wyjeżdżamy z parkingu do domu. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w Bukowinie w Karczmie o wdzięcznej nazwie „Giewont”, która mimo góralskiego wystroju serwuje całkiem smaczną pizzę i wracamy do Krakowa.
P.S. Djinn – dzięki za „Ciechana”. Fajne piwko
. Wybrane zdjęcia po zgraniu z aparatu. Djinn – podepnij jakiś link do swojej galeryjki ![]()
Ostatnio edytowany przez piotr (2010-06-07 11:43:00)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa








