teksanski napisał/a:Ok dzieki za odp .
A w jakim celu zarejestrował się Pan na tym forum tzn. w celu prowadzenia dyskusji ok ale jakie są powody? ,skąd się Pan o nas dowiedział ?
Znam wasze forum już od wielu lat. Pierwszy raz zajrzałem tutaj chyba w 2006 roku w poszukiwaniu informacji o faunie i florze BM. Znalazłem wtedy ciekawe informacje, więc forum to zasiadło mi w pamięci jako wartościowe i budujące.
Był czas, kiedy biegałem dużo po górach. Można powiedzieć, że wyczynowo. Potrafiłem całkiem szybko przebiec dystanse rzędu 40-50 km, cały Beskid Mały byłby dla mnie do połknięcia w jeden dzień. Teraz już forma zupełnie nie ta, ale pewne rzeczy pamięta się do końca życia.
Od kilku lat istnieje w Polsce dynamiczna tendencja wzrostu popularności sportów wytrzymałościowych. Bieganie, kolarstwo, narciarstwo, pływanie i wiele innych. Wszystkich to cieszy. Jednakże jako czujny obserwator i przyrodnik z wieloletnim stażem mam obawy, czy nadmierna popularność (w szczególności sportów górskich) nie będzie negatywnie oddziaływać na środowisko naturalne i prowadzić do konfliktu między sportem a ochroną przyrody. Dlatego postanowiłem napisać poradnik dla zawodników i organizatorów masowych imprez sportowych z punktu widzenia ochrony środowiska. Szukając materiałów, przeczytałem o planowanej w BM inwestycji, a wtedy od razu zajrzałem na wasze forum i znalazłem ten wątek.
Być może taki konflikt już istnieje, chociaż go nie dostrzegamy. Jeśli Państwo pozwolą, wtrącę element psychologiczny:
Jesteśmy zaprogramowani do myślenia schematami. Część osób dostrzegła w całej sprawie z tego wątku konflikt na linii przyroda-biznes (piękno - pieniądze, dobro - zło). To jest automatyczne skojarzenie, samo przychodzi na myśl. Pomijając, czy słuszne, czy nie - to jest skojarzenie uwarunkowane cywilizacyjnie - tym, czego uczymy się od dzieciństwa do dorosłości. Od bajki "Zwierzęta ze stumilowego lasu" do zrozumienia, że świat jest okrutny a ludzie podli. Przypisana mi wcześniej Gombrowiczowska "gęba" nieszczęśliwego chciwca jest tego dowodem. Jeśli występuję przeciwko czemuś pięknemu, zostają mi przypisane negatywne cechy.
Ale wyciągi narciarskie to już nie dymiąca fabryka i ciężki przemysł, które w naszej podświadomości są czymś szkodliwym. Tutaj jest sport, tu jest pasja ludzi, którzy z tych wyciągów będą korzystali, tu jest radość życia. Wypieramy jednak te myśli i pozostajemy przy automatycznym dobieraniu negatywnych parametrów dla kontrastu z pięknem przyrody stanowiącej wobec sportu priorytet. Intuicyjnie zakładamy złe zamiary inwestora i bezsens inwestycji (brak śniegu przez najbliższe lata, ocieplenie klimatu - choć w USA przeżywali w tym sezonie zimę stulecia).
Przenieśmy się teraz w świat tych, którzy sport uprawiają. Wyobraźmy sobie narciarzy testujących świeżo wybudowany kompleks w BM. Przyjechali z daleka specjalnie po to, żeby miło spędzić weekend. Cieszą się słoneczną aurą i świeżym powietrzem. Widok i hałas pracujących wyciągów nie są odbierane jako coś negatywnego - ci ludzie nie pomyślą o tym, że jeszcze niedawno rósł tu piękny las. Pomyślą o tym, że robią coś pięknego, zamiast siedzieć przed komputerem albo pić piwo. W ich umysłach również powstanie obraz zero-jedynkowy, który wykluczy prawdopodobieństwo refleksji nad zniszczoną przyrodą, bo odczuwane piękno (sport, rekreacja) zespoli się z zachwytem nad pięknem otaczającej przyrody. O wyrębie lasu pod wyciąg narciarz nie będzie wtedy myślał, skoro nie zaistnieje bodziec do takich refleksji.
Jeśli robimy coś pięknego, nie widzimy konfliktu z czymś, co również uznajemy za piękne. Tak już jesteśmy psychicznie skonstruowani, to zupełnie naturalne. Jaki z tego wniosek? Jeśli kilkuset ludzi ściga się w zawodach sportowych, to choćby wyrządzali przyrodzie wielką szkodę, nic nie zauważą, choćby byli całym sercem za ochroną przyrody.
Może podam konkretny przykład: Kierat. http://maratonkierat.pl/index.html
Nocny bieg na orientację na dystansie 100 km. Kilkuset ludzi przewalających się 30 godzin (także w nocy - czasie najwyższej aktywności zwierząt) przez Beskid Wyspowy, wielu z nich nie trzyma się szlaków turystycznych, bo to marszobieg na orientację. 611 zawodników w ubiegłym roku. A jeśli podobnych biegów w ciągu roku będzie tysiąc? Myślę że to kwestia 10 lat. To świetnie, sport to zdrowie! Nie, to tragedia! A może się mylę? Chciałbym to ustalić.