Temat: Dawno nas tu nie było
Przeglądając kalendarz i relacje, stwierdziłam, że na Leskowcu i Groniu JP II byliśmy ostatnio w marcu 2019 roku. Szok!
Postanowiłam więc, że w Nowym Roku odwiedzimy jako pierwsze, te właśnie miejsca.
Niedziela pomimo niezbyt ciekawej prognozy pogody, wg której niebo miało być zasnute chmurami, wręcz przeciwnie, okazała się bardzo pięknym, słonecznym dniem z lekkim mrozem, wymarzonym wręcz na górską wycieczkę. Na szlaki ruszyły w tym dniu tłumy turystów. Od samego rana sznury samochodów kierowały się w stronę Rzyk Mydlarzy. Na pętli w Rzykach Jagódkach za namową Staszka zmieniamy trasę tzn. zamiast tradycyjnie od Kuźni, wychodzimy z Doliny Zielińskiego. Chcieliśmy w ten sposób uniknąć „obijania się” o turystów. Jak się okazało, pomysł był bardzo trafiony, ponieważ tę trasę wybrało jedynie kilka osób i to głównie do schodzenia ze szczytu.
Trasa z Doliny Zielińskiego była bardzo dobrze i szeroko rozjeżdżona, mocno ubita, miejscami śliska.
Wychodziło się przyjemnie, lekko zmrożony śnieg skrzypiał pod butami. ![]()
Idąc nieco na skróty wyszliśmy na czerwony szlak, a stąd kierowaliśmy się w stronę Leskowca.
Tu już bez przerwy mijali nas wychodzący albo schodzący ze szczytu turyści.
Na niebie w tym czasie pojawiało się nieco więcej chmur. Na szczycie tłumy. Śnieg na polanie od butów był tak ubity, że utworzyła się na niej twarda jak beton powierzchnia.
Zerkamy na Babią. W tym momencie wisiała nad nią spora chmura. Nie czekaliśmy aż zniknie.
Nasz wzrok zatrzymał się jeszcze na polskiej fladze …. Jaki kraj, taka flaga ?
…Wiejemy stąd
.
Na )( Midowicza z daleka widzimy co się dzieje przy schronisku. Polanę Bargłową opanowały dzieciaki i psy.
Wokół schroniska wre. Omijamy zatoczoną drogę i wychodzimy aleją buków na szczyt Groń JP II.
Tu za to spokój, cisza, piękna szadź i szerokie widoki na północ i północny wschód.
Schronisko pracuje, wydaje posiłki na wynos, gospodarze nie mają tego dnia ani chwili odpoczynku. Taras na zewnątrz i ławeczki wokół są pełne ludzi. Słychać nawet obce języki
. Wypiliśmy na szybko gorącą czekoladę i udaliśmy się w stronę )( pod Gancarzem.
Turystów spotykaliśmy na szlaku praktycznie aż do Gancarza, dlatego ominęliśmy szczyt odbijając w lewo, do lasu, kierując się w stronę Doliny Rzyczańskiej. Między drzewami mieniły się przez całą drogę ogniste promienie zachodzącego słońca. Wreszcie byliśmy sami. Co krok natrafialiśmy na świeże ślady dzikich zwierząt, głównie dzików, saren i zajęcy.
Naszą wycieczkę zakończyliśmy tradycyjnie po zapadnięciu zmroku w blasku i cieple płonącego ogniska z pieczoną na patyku kiełbaską.
Ostatnio edytowany przez nena (2021-01-11 23:39:06)