Odwiedziłem Jaworniki. Zaparkowałem w Divince na obrzeżach Żyliny i skierowałem się w dziki las.

Moim planem było sprytne zdobycie pagórka Malý vrch (480 m) z wieżą widokową. Oczywiście direttissima, w chołdzie Tobiemu. Skały, krzaki... to dla mnie codzienność w górach.

Utknąłem. To co widać to widok wstecz. Sam zrobiłem tą ścieżkę w kłującej roślinności. Tobi byłby ze mnie dumny.

Oczywiście jakoś udało się zdobyć szczyt. Fajna wieża.

Widok na Jaworniki - na moją dzisiejszą trasę. Właśnie tymi szczytami mam zamiar przejść. Częściowo bezszlakowo.

Do wieży prowadzi wygodna ścieżka, a nawet droga. Natomiast grzbietem mało kto chodzi... ale ja oczywiście idę.

Potem robi się przyjemnie.

Tamtym grzbietem będę wracał.

Widoczek na Małą Fatrę.

Kolejne wieża, na pagórku Diel (702 m). Na drugim poziomie dwóch gości buduje, albo remontuje barierki. Nie mam zamiaru im przeszkadzać, ale jak mnie dojrzeli, to entuzjastycznie zaczęli zapraszać na górę, więc niegrzecznie byłoby odmówić.

Wyszedłem na najwyższy poziom wieży, widoczki spoko. Jeden z budowniczych wyszedł do mnie i wskazał książkę wpisów dając do zrozumienia, żebym się wpisał. Książka wypasiona, na pierwszych stronach zdjęcia z etapów budowy wieży, to chyba jakieś ich prywatne dzieło. Gościu zdziwiony zaczął wypytywać jak tu trafiłem. Nie do końca go rozumiałem, ale przeszedł na angielski. Był naprawdę zdziwiony, co tu robi jakiś Polak. Odpowiadam "tak po prostu, lubię chodzić gdzie mnie jeszcze nie było i jestem". Koleś się normalnie wzruszył. Zaczął mi opisywać panoramkę "Mała Fatra, Rozsutec, Krywań, Velka luka", a ja mu wszedłem w zdanie i kontynuuję pokazując palcem - "Klak, Sulowskie Skały, Maniny, Białe Karpaty". Koleś tylko kiwał głową. Miłe to było spotkanie na wieży.

Idę dalej, trawiastymi drogami. Przede mną szczyt Javorník (737 m).

Dalej robi się jeszcze bardziej dziko, ale pocieszam się, że zaraz wejdę na szlaki i nie będzie problemów z drogami.

Zaczynam chodzić szlakiem - widzicie jego oznaczenie na drzewie z prawej? Miejscami całkowity brak drogi czy choćby ścieżki.

Stará lúka (716 m)

Strasznie tu dziko, ale z drugiej strony ładnie.

Rozległe łąki.

Jest i fajna trawiasta droga.

Widok na Maniny, gdzie jeszcze w maju Tobi spisywał się świetnie, przekraczając granice psich możliwości.

Schodzę do auta drogą zwózkową.

Była to pierwsza wycieczka bez Tobiego, ale jakoś dałem radę.
Teraz już wszystkie będą bez niego. Jak żyć?