1

Temat: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Witam!
Rok akademicki się rozwija, więc rozpoczął się też drugi semestr mojego kursu przewodnickiego. Sezon zacząłem od wyjazdu w Beskid Śląski w weekend 8-10 piździernika (sic) 2010 roku.

Piątek.
O 6:00 z łóżka zrzucił mnie budzik. Do plecaka dorzuciłem ostatnie rzeczy pokroju kanapek i termosu z herbatą. Ledwie go podniosłem i przeniosłem się ze snem na godzinę do autobusu, a potem na kolejne półtorej godziny do pociągu z Katowic do Goleszowa. Mój kurs zawiera tzw. grupę szturmową - ekipę, która jedzie wcześniej w góry, żeby połazić bez sensu. Tym razem grupa była markowa - ja i kolega, całe dwie sztuki, 100% Marków.
Z Goleszowa PKP wyszliśmy czarnym szlakiem w stronę Tuła, półtorej godziny szlaku pokonaliśmy w minut 30 dwoma stopami. Z Dzięgielowa wychodzimy do schroniska pod Tułem, niestety sporo asfaltingu, w samym schronisku spotykamy, ku naszemu najszczerszemu zdziwieniu, około 20 dziewcząt w wieku nieprokuratorskim, po ćwiczeniu poloneza wnoszę, że maturzystki. Ciastem nas poczęstowały, zjedliśmy ze smakiem i tylko rzuciliśmy okiem czy w góry nie idą, bo ładne były, a może by przyszłych przewodników potrzebowały...
Szybkim krokiem poszliśmy na Małą Czantorię. Po drodze żywego ducha nie ma, dopiero na szczycie jakieś dwie osoby, ale chyba nas nawet nie zauważyły. Co nieco spożywamy obok sterty butelek plastikowych... LUDZIE! Litości! Plastikowa butelka waży mniej-więcej nic, a po zgnieceniu zajmuje około nic miejsca w plecaku. Tak ciężko ściągnąć ją na dół?! To jest oficjalny bulwers na zaistniałą sytuację.
Na Małej Czantorii rozkminiamy, że na Wielkiej Czantorii jest czeskiej schronisko, więc jest czeskie piwo. Więc idzie się lżej. Czarny Kozioł rządzi. Jak już porządziliśmy to dalej pasmem granicznym lecim na Soszów Wielki, przez Marka nazwany Szoszowem ;-) Gdy ja sprowadzam wrzątek, Marek poznaje Harnasiównę Agnieszkę (pozdrawiam niniejszym!), co kończy się chaszczująco-panoramicznym zejściem do Wisły. Tam kręcimy się, pardą, jak gówno w przeręblu w poszukiwaniu kebaba. Nie ma. Normalnie jakaś masakra. W turystycznej miejscowości nie ma budki z kebabami czynnej o 18:00! Skandal! Hańba! Kupujemy więc dwa piwa i lecimy na dworzec spotkać się z drugą częścią ekipy. Nieboskie 6 osób plus prowadzący wyjazd przewodnik... Skok do PKSa na Kubalonkę, chwilę się tam poniewieramy, pijemy piwo i walimy na Stecówkę, gdzie nawet się nie zatrzymujemy. Jest 20:00. Oczywiście wyjazd nie byłby wyjazdem, gdybyśmy się nie zgubili. Trochę chaszczu, trochę dróg leśnych i trafiamy w końcu do istebniańskiej Zaolzianki, gdzie spożywamy po piwie, gadamy i o 2:00 walimy w kimę.

Sobota.
Asfalting od bladego rana. Prowadzący wyjazd przewodnik co chwilę męczy nas panoramą, ale widoki marne (nisko), pogoda - cudo. Żyleta. Podchodzimy pod Przysłop pod Baranią, jemy i spadamy na Baranią, gdzie niemożebnie piździ (stąd ten "piździernik" wyżej). Pykam panoramkę na Mały i Śląski, jeden z kolegów pyka na Żywiecki i Tatry, lecimy w dół bo zimno. Na Baraniej dowiaduję się, że z Wisły do Telesforkówki prowadzę. Niestety, nie zeszliśmy tak szybko jak to liczyłem i zaczynam prowadzić o 19:00, gdy jest już ciemno. Ku mojemu "szczęściu" między szlakiem zielonym z Malinki przez Czupel na Smerekowiec i szlakiem zielonym przez dolinę Gościejowa poprowadzono trzeci szlak. Zielony. Przez Grapę. Szlak wije się pod wyciągiem w Nowej Osadzie, generalnie intuicja przewodnicka nie zawiodła i spacer po prostu w górę stoku narciarskiego nie zgubił ekipy. Szlak łączy się niedaleko Smerekowca z szlakiem żółtym z Salmopolu na Trzy Kopce Wiślańskie. Do schroniska trafiamy o 22:30, a nie jak planowałem - o 22:00. Godzinka na ugotowanie pulpy, potem godzinka na piwo i podsumowanie prowadzeń. Nie wiem za co dostaję 4 (na pięć możliwych) punkty plus jeden za panoramkę z Baraniej, a jak wszystkie podsumowania zaczynały się od "było spoko, ale..." tak moje zaczęło się od "było zajebiście, tak to powinno wyglądać" big_smile Szybko kończę piwo i idę spać, ponieważ padam na twarz - pięć dni niewyspania z rzędu to dla mnie za dużo.

Niedziela.
Spokojny dzień. Zaczyna się od budzika o 8:00, a zwlekam się z łóżka o 8:40 (jako pierwszy. Ekipa śpi do 9:00). Śniadanie (odgrzewamy pulpę ;-) ) i rozkminiamy panoramkę z Trzech Kopców, po czym idziemy na Orłową, gdzie dokonujemy kolejnej panoramki i drugiego śniadania. I dalej na Równicę, tam kolejna panoramka, tym razem w stronę Goleszowa. Omijamy stonkę i schodzimy na dół. Skaczemy po piwko. Tym razem szaleństwo, bo Brackie Mastne. Polecam. W miarę pustym pociągiem z Ustronia Zdroju jedziemy do Katowic.

Zdjęć nie ma i nie będzie, niestety. :<

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

2

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Piknie wink, a będziecie jeszcze w Małym?

3

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Jeden wyjazd w Mały już był, ale pewnie nie był ostatni, ponieważ ekipa nie dotknęła nawet pasma Magurki i Chrobaczej Łąki, ledwie po górach Zasolskich połazili.

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

4

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Marcus bardzo lubię Śląski. Ech... Równica, Soszów, Czantoria, Barania - miodzio wink

marcus napisał/a:

Plastikowa butelka waży mniej-więcej nic, a po zgnieceniu zajmuje około nic miejsca w plecaku. Tak ciężko ściągnąć ją na dół?! To jest oficjalny bulwers na zaistniałą sytuację.

Ja już przestałem wierzyć, że troglodyci, którzy to robią, są w stanie opanować cokolwiek więcej niż umiejętność zerwania kapsla z butelki.

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-10-12 07:22:07)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

5

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

marcus napisał/a:

(...) Nie wiem za co dostaję 4 (na pięć możliwych) punkty (..)


jak to za co? za intuicję przewodnicką big_smile

Bardzo lubię czytać Twoje relacyje przyszły przewodniku smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

6

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Uuuu, sporo fajnych przeżyć smile

Z Dzięgielowa wychodzimy do schroniska pod Tułem

Marek, jak szliście czarnym szlakiem w kierunku Tułu obok jeziorka "Toń" w Goleszowie, czy widzieliście małą skocznię narciarską pokrytą igielitem ? Dawno tamtędy nie szedłem sad  Natomiast mowa była  o tym, że władze samorządowe bedą robić wszystko, by skocznię odbudować.
Ciekawi mnie czy dotrzymali słowa?

Schronisko "pod Tułem" ponoć też trochę podupadło? Jakoś mało mnie ciagnie w Śląski wink Zdecydowanie bliższy mi jest Mały, Średni i Gorce z Pieninami.
Relacja super smile

Ostatnio edytowany przez kris_61 (2010-10-12 17:18:21)

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

7

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

piotr napisał/a:

Marcus bardzo lubię Śląski. Ech... Równica, Soszów, Czantoria, Barania - miodzio wink

Z Baraniej jest cudny widok. Będę musiał się tam udać zimą, będzie jeszcze cudniej. Czantoria... No, część ludzi (znaczna część) i tak nie wychodzi ponad Polanę Stokłosica, nie widzę problemu. Piwo w schronisku wypiliśmy w spokoju, gadaliśmy z jakimiś ludźmi, którzy opowiadali o wyprawie pieszej do Czarnogóry, więc konkretni turyści.

jolanta napisał/a:

Bardzo lubię czytać Twoje relacyje przyszły przewodniku smile

Bardzo mnie to cieszy :-)

kris_61 napisał/a:

Marek, jak szliście czarnym szlakiem w kierunku Tułu obok jeziorka "Toń" w Goleszowie, czy widzieliście małą skocznię narciarską pokrytą igielitem ? Dawno tamtędy nie szedłem sad  Natomiast mowa była  o tym, że władze samorządowe bedą robić wszystko, by skocznię odbudować.
Ciekawi mnie czy dotrzymali słowa?

Goleszów w całości przejechaliśmy stopem, więc nie odpowiem na Twoje pytanie.

kris_61 napisał/a:

Schronisko "pod Tułem" ponoć też trochę podupadło?

Em... Dla mnie to hotel pogórski, a nie schronisko. Ale dziewczyny ładne były. ;-)

kris_61 napisał/a:

Jakoś mało mnie ciagnie w Śląski wink

Mnie też. ;-)

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

8

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

marcus napisał/a:

Śniadanie (odgrzewamy pulpę [...] )

super relacja marcus !!!. Bardzo lubię Cię czytać big_smile !. Najbaradziej to chyba mnie ciekawi jak smakuje odgrzewana pulpa big_smile tzn. ... ja sobie mniej wiecej ten smak wyobrażam ... big_smile, ale jak wiadomo, co jęzor i podniebienie to inne wrażenia i odczucia big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

9

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

nena napisał/a:
marcus napisał/a:

Śniadanie (odgrzewamy pulpę [...] )

super relacja marcus !!!. Bardzo lubię Cię czytać big_smile !. Najbaradziej to chyba mnie ciekawi jak smakuje odgrzewana pulpa big_smile tzn. ... ja sobie mniej wiecej ten smak wyobrażam ... big_smile, ale jak wiadomo, co jęzor i podniebienie to inne wrażenia i odczucia big_smile

Włoskie restauracje w pięciogwiazdkowych hotelach nie mają szans przy odgrzewanej pulpie. A smakuje jak pulpa tylko... Hm... Wszystko przejdzie sobą, do tego się dorabia trochę sosu i do boju. Jak jest w pulpie czosnek to potem się gadać nie da :-P

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

10

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

haha wink

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

11

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Chętnie się wybiorę na Baranią zimą. Daj znać marcus, jak będziesz jechał. Górka wprawdzie niezbyt wybitna, ale zimą może być różnie...
Odnośnie pulpy - po ciężkim górskim wysiłku to byle g..no smakuje jak wykwintna potrawa w eleganckiej restauracji, a na czystej źródlanej wodzie to jestem w stanie wypić nawet torebkową Sagę wink

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-10-12 22:07:20)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

12

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

marcus napisał/a:

Witam!(...) Z Dzięgielowa wychodzimy do schroniska pod Tułem, niestety sporo asfaltingu, w samym schronisku spotykamy, ku naszemu najszczerszemu zdziwieniu, około 20 dziewcząt w wieku nieprokuratorskim, po ćwiczeniu poloneza wnoszę, że maturzystki.(...)Na Małej Czantorii rozkminiamy, że na Wielkiej Czantorii jest czeskiej schronisko, więc jest czeskie piwo. Więc idzie się lżej. Czarny Kozioł rządzi.(...) W turystycznej miejscowości nie ma budki z kebabami czynnej o 18:00! Skandal! Hańba! Kupujemy więc dwa piwa i lecimy na dworzec spotkać się z drugą częścią ekipy. (...)pijemy piwo i walimy na Stecówkę, (...)trafiamy w końcu do istebniańskiej Zaolzianki, gdzie spożywamy po piwie, (...)Godzinka na ugotowanie pulpy, potem godzinka na piwo(...)

Panie Przyszły Przewodniku. Wnosząc po Pana opisie wycieczki (wyróżnienia w tekście moje), mam niewyobrażalną ochotę na uczestnictwo w wyrypie prowadzonej przez Pana, jak Pan już otrzymasz tą wymarzoną "blachę" lol

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

13

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Przypomina mi się nasze MSB tongue

14

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Cichaj Djinn. A z resztą i tak wszyscy wiedzą, tylko, że my niewiast w wieku nieprokuratorskim nie mieliśmy, choć wspominając tą jedną turystkę na Żurawnicy... no ta, to zadyszki w górach nigdy nie dostanie, taaaaaaaaaaaaaaakie miała "oddychanie" big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

15

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Hehehehh, oj tak, licealistka "pełną piersią" big_smile

16

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

marcus napisał/a:

Witam!(...) Z Dzięgielowa wychodzimy do schroniska pod Tułem, niestety sporo asfaltingu, w samym schronisku spotykamy, ku naszemu najszczerszemu zdziwieniu, około 20 dziewcząt w wieku nieprokuratorskim po ćwiczeniu poloneza wnoszę, że maturzystki.

No proszę - a ja szukam partnerki na studniówkę. big_smile Trzeba częściej odwiedzać to miejsce. wink

Ostatnio edytowany przez Pete (2010-10-15 20:32:30)

17

Odp: Jak ekipa po Śląskim chadzała...

Pete ... ? big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/