26

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

marcus napisał/a:

Panowie... Troche nam się zeszło z tematu jedzenia schorniskowego... ;-)

Delikatny off-top to charakterystyka każdego forum, na którym jestem wink Jak to ktoś gdzieś napisał (chyba na FTG) "gdyby nie było off-topa to znak, że nikt tego nie czyta" wink

piotr napisał/a:

Też tak uważam, chociaż napiszę przekornie, że może jest lepiej, kiedy ludzie nieprzygotowani do górskich wędrówek (kondycja fizyczna, sprzęt, umiejętności) ograniczają się do siedzenia w basenach, karczmach i na tarasach widokowych. Niestety w Polsce wytworzył się niebezpieczny trend, że górscy dyletanci w klapkach, z nieodpowiednim odzieniem, a nierzadko jeszcze z flaszką wódki w plecaku (osobiście takich widziałem) wybierają się na trudne tatrzańskie szlaki.

Zgodzę się piotrze. Sam miałem okazję spotkać w Tarach dziwne buciki na skale ubezpieczonej łańcuchem, w Biesach pod Tarnicą, parasolki i klapki na bose stopy przy +5 st. C i silnym wietrze itd. itp. dużo by wymieniać. Z resztą na swojej Picasie założyłem osobny album pt. Klapek Outdoor Trekking Collection i poluję na te przejawy ludzkiej.... hmmmmm nawet chyba nie głupoty, ale nieświadomości ryzyka. Bo głupotą można by nazwać świadome wychodzenie w góry bez wcześniejszego przygotowania tak sprzętowego, jak i kondycyjnego.

Jeśli chodzi o alkohol w górach, to powiem tak. Do świętych nie należę. Sam sobie lubię walnąć piffko podczas restu na trasie, a już na pewno kilka na noclegu w górach, i nic tego nie zmieni wink Uważam, że alkohol jest dla ludzi, ale tylko dla tej myślącej części. Twoje słowa o gościach z flaszką w plecaku przypomniały mi to, co zobaczyłem kilka lat temu na szczycie Królowej Beskidów - gość w garniturze i lakierkach (naprawdę!!!!!!!) z piwem w ręku i (tak na oko) 1,5 promilem we krwi sad Resztę pozostawiam bez komentarza.

lowell79, a może by to tak wydzielić gdzieś do off-top'a jak sugeruje marcus?

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

27

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

darkheush napisał/a:

Jeśli chodzi o alkohol w górach, to powiem tak. Do świętych nie należę. Sam sobie lubię walnąć piffko podczas restu na trasie, a już na pewno kilka na noclegu w górach, i nic tego nie zmieni wink Uważam, że alkohol jest dla ludzi, ale tylko dla tej myślącej części.

Wszystko zależy od tego gdzie, kiedy i ile. Wiesz, ja też lubię wypić piwko lub nawet jakąś lampkę koniaczku, ale wieczorem, przed snem w schronisku lub na kwaterze, a nie w trakcie wycieczki, zwłaszcza na trudniejszej tatrzańskiej trasie (no i chyba nie muszę udowadniać, że istnieje kolosalna różnica między jednym piwem, a półlitrową flaszką wódki :-). Sam kiedyś doświadczyłem skutków takiej głupiej zabawy, bo zdarzyło mi się kiedyś wypić jedno piwo w trakcie wycieczki i od razu zrobiłem się mocno "ociężały" w nogach, więc nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby tego piwa było więcej. Po prostu uznaję maksymę, którą zasłyszałem od przewodników górskich, że "jak idziesz w góry, to nie pijesz alkoholu" i uważam łamanie tej zasady za lekkomyślność, która w pewnych warunkach (np. w zimie) i na pewnych trasach (np. w Tatrach lub Alpach) może nas kosztować nawet życie.

Ostatnio edytowany przez piotr (2009-12-19 14:11:33)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

28

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Jak wiadomo wszędzie można znaleźć plusy i minusy wink  No cóż Marcus ma rację temat nam trochę zszedł na inny "temat" wink co też ma plusy i minusy wink Starajmy się trzymać tematu, zawsze można rozpocząć nowy temat, będzie większy porządek!

29

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

darkheush napisał/a:

Jeśli chodzi o alkohol w górach, to powiem tak. Do świętych nie należę. Sam sobie lubię walnąć piffko podczas restu na trasie, a już na pewno kilka na noclegu w górach, i nic tego nie zmieni wink Uważam, że alkohol jest dla ludzi, ale tylko dla tej myślącej części. Twoje słowa o gościach z flaszką w plecaku przypomniały mi to, co zobaczyłem kilka lat temu na szczycie Królowej Beskidów - gość w garniturze i lakierkach (naprawdę!!!!!!!) z piwem w ręku i (tak na oko) 1,5 promilem we krwi sad Resztę pozostawiam bez komentarza.

Może jestem dziwny, ale piwo/wódkę to ja po górach tylko noszę. Gdy mam jeszcze gdzieś iść danego dnia alkoholu nie dotykam (z tego warunku zwolniona jest wycieczka po kolejne piwo/flaszkę).
A wieczorem w schronisku/chatce/bacówie/namiocie... No przecież piwo dobrze wpływa na nerki, a wódka na naczynia krwionośne (serio, serio!). Na szlaku czy do górskiego obiad w schronisku - nigdy. Inna sprawa, że najczęściej jestem w górach na rowerze. Prawa jazdy co prawda nie mam, ale nie chcę mieć ewentualnych problemów.

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

30

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Oki chłopaki, poczytałam wszystkie Wasze tu wypowiedzi i mam do Was pytanie odnośnie sprzedawania alkoholu , obojętnie pod jaką postacią w schroniskach PTTK , np. takim na Leskowcu ? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ? Nie chodzi mi o picie np. przyniesionego w plecaku , tylko sprzedaż.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

31

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Prawda jest taka, że jak ktoś napić się chciał będzie to lepiej (dla właścicieli schroniska), żeby kupił w schronisku niż sobie to piwo przyniósł.

Inna sprawa, że umiejętność picia (tzw. kultura picia) w Polsce nie istnieje i potem tylko GOPR ma robotę, na przykład.

Ponieważ sam sobie nie odmawiam alkoholu (jak pisałem), uważam, że w schorniskach piwo sprzedawane być powinno. Bo dobrze jest się piwa napić w dobrym towarzystwie.

http://mkarweta.vot.pl - szczyt łebdizajnu, stworzę każdemu za dwa piwa.

32

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Ja osobiscie uwazam ze piwo powinno byc jes przeciez wolny rynek i kazde schronisko na siebie musi zarobic a od tzw chlania napewno powstrzymuje cena bo nie bardzo widze chetnych do wielkiego picia piwa po 5.5 albo 6 zł Uwazam ze wiekszosc  turystów w stanie wskazujacym przynosi alkohol z sobą ,trudno wyobrazic sobie jakies zakazy przezywalismy juz cos takiego w ubiegłych latach i sami wiemy jakie były skutki . A sa rózni turysci jedni ida pochodzic inni polezec inni pomodlic sie a sa i tacy co ida sie napic piwa.

Bez wycieczek,podróży,życie ludzkie upływa beztreściwie,nudno i szaro ,toteż one nie tylko urozmajcają,ale rzec można przedłużają nasze życie                             K.SOSNOWSKI

33

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

nena napisał/a:

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ?

No cóż... Świętoszkiem w temacie "alkohol a góry" nie jestem. Nie ukrywam tego, z resztą chyba już dałem temu wyraz na tym forum. Sam lubię sobie strzelić piwko czy dwa, po kilku godzinach marszu. Smakuje mi wtedy zupełnie inaczej (w sensie lepiej) niż np. w knajpie w Andrychowie wink

Odnośnie kultury picia, o której piszą zarówno marcus, jak i ferdynans. Posłużę się cytatem zasłyszanym od pewnego gospodarza schroniska (celowo nie piszę którego): "Panie, jak ktoś się będzie chciał nawalić do nieprzytomności w schronisku, to se litra wódki przyniesie, a nie będzie u mnie piwa za 6 zł kupował!!!"

I w tym momencie nie sposób nie zgodzić się z przedmówcami - piwo w schronisku tak, ale w cenie "zaporowej".

EDIT!!!
Nie ukrywam również, że lubię sobie w górach poimprezować i to ostro. Na zlotach beskidzkiego alkohol leje się raczej strumieniami. Z tym że, zawsze staramy się nie przeszkadzać tym, którzy przyjdą na chatkę/schronisko i chcą się po prostu wyspać smile

Ostatnio edytowany przez darkheush (2010-01-31 16:19:00)

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

34

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

no i poległam hmm na starcie big_smile , zresztą to chyba było do przewidzenia tongue z piwem chciałam wygrać big_smile wink

Ja nie jestem zupełną abstynentką ale uważam , że w takich miejscach jak schroniska turystyczne alkohol nie powinien być sprzedawany, bo nie jest to odpowiednie miejsce do tego.  Pamiętam do niedawna nawet był całkowity zakaz sprzedaży alkoholu w schroniskach PTTK. W sumie dziwię się  GOPR –owcom , że nie protestują .
Wiem, powiecie mi zaraz , że czasy się zmieniły, że klient nasz pan itd. … Ale jak widzę tą rozmodloną chmarę ludzi wracających nieraz nieźle podchmielonych z Gronia to aż się chce zapytać po co oni tam wychodzą ? Osobiście byłam świadkiem nawet bójki przed schroniskiem (notabene przed mszą big_smile) między dwojgiem starszych ludzi , którzy sobie pili piwo właśnie kupione w schronisku. Maskara! Napatrzyłam się na to wszystko i odniechciało mi się mszy na Groniu. big_smile
Myślę, że wielu z tych pijanych (nie mówię wszyscy) wróciłoby na pewno trzeźwych, jeśliby nie mieli okazji kupić alkoholu . Ponadto, jeśli już to ma być miejsce związane z papieżem to nie róbmy z niego jakiejś pijackiej łąki a tych mszy jakiś biesiad przy piwie. Czytałam ostatnio, że zwyczaj organizowania pasterek na Groniu , został zniesiony właśnie z obawy o bezpieczeństwo ludzi, którzy wracali pijani w zimie z Gronia. A wiem , że dla wielu ludzi był to fajny pomysł , organizowania tam pasterek. Widać komercja zwyciężyła hmm

Ostatnio edytowany przez nena (2010-01-31 21:01:51)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

35

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

nena napisał/a:

Czytałam ostatnio, że zwyczaj organizowania pasterek na Groniu , został zniesiony właśnie z obawy o bezpieczeństwo ludzi, którzy wracali pijani w zimie z Gronia. A wiem , że dla wielu ludzi był to fajny pomysł , organizowania tam pasterek. Widać komercja zwyciężyła

Z mojego punktu widzenia, dobrze się stało, że nie ma pasterek na Groniu. Uczestniczyłem w dwóch i to co widziałem przerosło moją wyobraźnię. Pijane tłumy... sorry. Jednocześnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że zwyciężyła komercja. Dla mnie zwyciężył zdrowy rozsądek, po prostu.

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

36

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

no widzisz , sam przyznajesz , że pijaków Ci tam  było dostatek. Apropos ostatniego zdania, odnosiło się do całej wypowiedzi , nie tylko do tego cytatu co zaznaczyłeś. "Komercja zwycieżyła" chodziło mi o to , że alkohol pozostał w schronisku , a pasterkę zniesiono hmm

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

37

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Pierwsza sprawa to Pasterki zostały zaniechane ze wzgledu na bespieczenstwo bo przyszły prawdziwe zimy i wyjscie na Gro zajmowało około 3 do 4 godzin organizatorzy zdali sobie sprawe z zagrozenia Druga sprawa tez uczestniczyłem w pasterkach wiekszośc uczestników szła juz mocno podpita a niesli w plecakach z dwa sklepy monopolowe . Nietrzeba nikomu nic tłumaczyc trzeba isc na pasterke do obojetnie którego koscioła i obejrzec uczestników Nastepny przykład to Kaplica na Trzonce po kazdej mszy odpustowej na kazdej polance wiekszosc mocno raczy sie alkoholem miejscowi sprzedaja pokatnie a w Chatce na Trzonce przeciez niema bufetu Nastepny przykład to Dom Oazowo Rekolekcyjny na Hrobaczej Łace prowadzony przez ksieży w jednym pomieszczeniu jest Ołtarz a w drugim sprzedaja piwo i nikomu to nieprzeszkadza . A wszelkie zakazy prowadza do pokatnego handlu i tworzenia melin sprzedajacych alkohol

Bez wycieczek,podróży,życie ludzkie upływa beztreściwie,nudno i szaro ,toteż one nie tylko urozmajcają,ale rzec można przedłużają nasze życie                             K.SOSNOWSKI

38

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Odkrycia tutaj nie zrobię pisząc, ze wszystko jest dla ludzi. A niektórych ludzi nie powinno się wpuszczać na szlaki.  Ich "wycieczki" mało mają wspólnego z górami.

A z drugiej strony, bezcenny jest smak zimnego piwa po całym dniu wędrówki.

39

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Po ile teraz stoi ,,zupina" na Leskowcu w PTTK ?

40

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

hmmm,jestem w rozterce.Neguje sie tutaj ludzi spozywajacy alkohol w gorach




Hmmm,neguje sie tutaj ludzi spozywajacy alkohol w gorach,ale niestety ogladajac rozne relacje forumowiczow czesto widac na pierwszym planie puszke piwa badz butelke wodki.Wiec gdzie jest roznica?Oczywiscie pasterka to nie zlot,ale byc moze dla niektorych niedzielnych turystow pasterka jest dla nich takim wlasnie zlotem

41

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Chodziło mi o zupę typu ,,pomidorowa", ,,kapuśniak", ,,żurek" a nie o browar.
Oczywwiście cena za talerz  big_smile

42

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Podejrzewam, że będziesz musiał szastnąć monetą i wydać ze 5-6 zyli na zupkę wink Czyli standarty PTTK-owskich obiektów. Ja osobiście polecam na Leskowcu pierogi z mięskiem za (ostatnio jadłem chyba rok temu) całe 9 zyli.

P.S. Będę jutro (najpóźniej w niedzielę) w schronie to mogę Ci "zeskanować" jadłospis big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

43

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

darkheush napisał/a:

Podejrzewam, że będziesz musiał szastnąć monetą i wydać ze 5-6 zyli na zupkę wink Czyli standarty PTTK-owskich obiektów. Ja osobiście polecam na Leskowcu pierogi z mięskiem za (ostatnio jadłem chyba rok temu) całe 9 zyli.

P.S. Będę jutro (najpóźniej w niedzielę) w schronie to mogę Ci "zeskanować" jadłospis big_smile

Miło to wspominam. smile Herbatka za 50 gr. Oj to była standard, bo o piwie nie byto można pomarzyć. Dzisaj Okocim na Laskowcu to już tradycja, bez której ani rusz. smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

44

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

a ja polecam bigos za 11, porządna rozgrzewająca porcja bez oszczędzania na mięsiwie  wink

45

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Janusz napisał/a:

hmmm,jestem w rozterce, neguje sie tutaj ludzi spozywajacy alkohol w gorach,ale niestety ogladajac rozne relacje forumowiczow czesto widac na pierwszym planie puszke piwa badz butelke wodki.Wiec gdzie jest roznica?Oczywiscie pasterka to nie zlot,ale byc moze dla niektorych niedzielnych turystow pasterka jest dla nich takim wlasnie zlotem.

Januszu jak dobrze wiesz i wcześniej w temacie też tu niektórzy wspominali, alkoholu nie wyeliminujemy całkowicie z gór i to nie podlega już dyskusji. Chodziło nam tu chyba jednak o jedno – żeby nie upijać się nim do upadłego - tak, żeby być problemem dla współtowarzyszy i otoczenia. Wiąże się to również z bezpieczeństwem. Po prostu trzeba nad tym panować i tyle.

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

46

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Właśnie wypiliśmy z Ukochaną po drinku i obejrzeliśmy film. Czy to zły sposób na spędzenie sobotniego wieczoru? wink Zimne piwko na szczycie w upalny dzień (albo grzane w zimą). Nie ma w tym absolutnie nic niewłaściwego. Nie róbmy w górach prohibicji. Alkohol jest dla ludzi.

47

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

darkheush napisał/a:

P.S. Będę jutro (najpóźniej w niedzielę) w schronie to mogę Ci "zeskanować" jadłospis big_smile

Słowo się rzekło, kobyłka u płota. "Skany" pełnego żarłospisu z Leskowca wink

https://lh4.googleusercontent.com/-EUElTVpPGPE/UXNaiu5Wx3I/AAAAAAAAHBU/0lPIZ5_caec/s576/DSCN8229.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-xPH7lIYnEZ8/UXNak7j8VQI/AAAAAAAAHBc/AiH2nSORv0I/s576/DSCN8230.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-bX_0cR207WI/UXNamxfCTWI/AAAAAAAAHBk/HIgeW8NvJ0o/s576/DSCN8232.JPG

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

48

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

Bardzo dziękuję darkheush.
Czyli zupina od 8 PLN (pomidorowa/ogórkowa) do 12 PLN ( kwaśnica), wrzątek 2 PLN za termos.
Jak dla mnie to zbyt drogo. Oczywiście jest to kwestia względna.
OT - Oczywiście są schroniska gdzie trzeba wszystko wnieść dosłownie na plecach (np. Pod Rysami na Słowacji) i dodatkowo zniesć odpadki. To musi kosztować...
Ale są schroniska gdzie można dojechać samochodem (nie koniecznie terenowym, sam widziałem ,,cińkasa" wjeżdżającego na Kozią  w BŚ z Bielska i to dość żwawo) czyli teoretycznie dociera ,,przedstawiciel handlowy".
Są schroniska niezbyt popularne, raczej wyludnione, oraz są takie w których na brak luda obsługa nie może narzekać (często wręcz przeklina). A wszędzie ceny takie same - jak dla mnie za wysokie. Może nadal dzierżawcy tych obiektów nie przyswoili sobie starej, ekonomicznej prawdy, że w gastronomii (przez małe ,,g" ) kasę zarabia się na ilości sprzedanych porcji. Wiele barów i resteuracyjek odniosło sukces bo wdrożyli zasadę - tanio, dużo i smacznie.
Gdyby ,,zupina" w przykładowym schronisku kosztowała 3,5-5 PLN to bym się skusił. Tak zapewne przystawię pieczątkę i odpalę kartusz serwując sobie ostatnio reklamowaną ,, Zupę Romana"  wink

49

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

OT - bo w Beskidzie Śląskim - na Klimczoku stoi sobie czajnik, do którego każdy z sali ma dostęp i może sobie uwarzyć wrzątku ile dusza - żołądek wink zapragnie  tongue

Dowód rzeczowy  lol

https://lh6.googleusercontent.com/-MebUYKAyPmI/UVw45o7TpuI/AAAAAAAAK04/mewFDWGQrHE/s640/P4020049.JPG

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

50

Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.

witam:)
najlepsze jedzenie jakie do tej pory jadlem to bylo na Rysiance mila pani ceny spoko,natomiast najgorsze to bylo na Klimczoku zurek to byl tylko z nazwy w zyciu nie jadlem tak ochydnego "zurku", na Leskowcu bylo ok zwlaszcza kwasnica mi smakowala:)