Odp: Jedzenie w górach, czyli schroniskowe menu.
Panowie... Troche nam się zeszło z tematu jedzenia schorniskowego... ;-)
Delikatny off-top to charakterystyka każdego forum, na którym jestem
Jak to ktoś gdzieś napisał (chyba na FTG) "gdyby nie było off-topa to znak, że nikt tego nie czyta" ![]()
Też tak uważam, chociaż napiszę przekornie, że może jest lepiej, kiedy ludzie nieprzygotowani do górskich wędrówek (kondycja fizyczna, sprzęt, umiejętności) ograniczają się do siedzenia w basenach, karczmach i na tarasach widokowych. Niestety w Polsce wytworzył się niebezpieczny trend, że górscy dyletanci w klapkach, z nieodpowiednim odzieniem, a nierzadko jeszcze z flaszką wódki w plecaku (osobiście takich widziałem) wybierają się na trudne tatrzańskie szlaki.
Zgodzę się piotrze. Sam miałem okazję spotkać w Tarach dziwne buciki na skale ubezpieczonej łańcuchem, w Biesach pod Tarnicą, parasolki i klapki na bose stopy przy +5 st. C i silnym wietrze itd. itp. dużo by wymieniać. Z resztą na swojej Picasie założyłem osobny album pt. Klapek Outdoor Trekking Collection i poluję na te przejawy ludzkiej.... hmmmmm nawet chyba nie głupoty, ale nieświadomości ryzyka. Bo głupotą można by nazwać świadome wychodzenie w góry bez wcześniejszego przygotowania tak sprzętowego, jak i kondycyjnego.
Jeśli chodzi o alkohol w górach, to powiem tak. Do świętych nie należę. Sam sobie lubię walnąć piffko podczas restu na trasie, a już na pewno kilka na noclegu w górach, i nic tego nie zmieni
Uważam, że alkohol jest dla ludzi, ale tylko dla tej myślącej części. Twoje słowa o gościach z flaszką w plecaku przypomniały mi to, co zobaczyłem kilka lat temu na szczycie Królowej Beskidów - gość w garniturze i lakierkach (naprawdę!!!!!!!) z piwem w ręku i (tak na oko) 1,5 promilem we krwi
Resztę pozostawiam bez komentarza.
lowell79, a może by to tak wydzielić gdzieś do off-top'a jak sugeruje marcus?
Jan Himilsbach