Temat: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Te Bieszczady chodziły za mną chyba od czerwca. Nigdy tam nie byłem, więc ten pierwszy raz musiał w końcu nadejść. W końcu zapada decyzja - jakoś w połowie sierpnia. Plan jest prosty. Cztery dni. Dojazd i dzień relaksu, dwa dni "wyczynowe", a ostatni to sieknięcie czegoś na deser i powrót do domu. Plan napięty do granic możliwości, ale jak się później okaże, wszystko jest możliwe. Kombinujemy z Krzysiem gdzie spać, ale od czego są relacje innych forumowiczów wink W środę wieczorem wypytuję jeszcze telefonicznie i  na gadu Xagę o tą słynną już stodołę i dostaję szczegółowe info, jak tam trafić. Jeden problem rozwiązany. W poczuciu dobrze wypełnionej misji idę spać.

Czwartek 17-09-2009 - dzień pierwszy (mało-górski)

Pobudka o 2:30. Abstrakcja??? Nie, można wstać o tej porze wink Szybka kawusia i ruszamy z Renią i tobołkami do Krzysia. Ten już na nas czeka wraz z Jolą. Upychanie bagaży do auta i zaczynamy przygodę. Siadam za kółko. Początkowo nie mogę się przyzwyczaić do auta, tak to jest jak się całe życie jeździ poldkiem big_smile Pierwszy postój wypada w Rabce Zarytem. Jedzie się dobrze, drogi puste, większy ruch zaczyna się tak mniej więcej za Nowym Sączem. Krzyś mnie pilotuje, a dziewczyny odsypiają zarwaną noc. W połowie drogi przesiadka. Krzyś siada za kierownicą, a ja ląduję na miejscu pasażera. Kilometry lecą. W końcu jest. Pierwszy widok na połoniny big_smile

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraCmyyGhlI/AAAAAAAAIoQ/1cHjS49LpIs/s800/DSCN1623.JPG

Dobijamy do Ustrzyk Górnych. Teraz trzeba tylko znaleźć nocleg i jesteśmy "w domu".  Chwila poszukiwań, tak jak mi mówiła Xaga - szlakiem na Tarnicę, potem w prawo do kościoła i żółty dom przy starym aucie ciężarowym pod wiatą wink Wszystko pasuje.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraCokEfmiI/AAAAAAAAIoU/L7A86ok99PI/s800/DSCN1624.JPG

Meldujemy się u naszych gospodarzy, zwiedzamy apartamenta.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraD1sZvuWI/AAAAAAAAIqY/HQIaIg2K3qk/s800/DSCN1823.JPG

Normalnie "Sheraton". W dodatku *****  wink Jest łazienka, bieżąca woda, brakuje tylko SPA big_smile

Na obiad za wcześnie, więc tylko jakaś kanapka, kawusia i jedziemy zwiedzać. Przez Bereżki i Prosiczne uderzamy na Dwernik i Chmiel. Tam Krzyś (jako, że już tu był) poleca wiszący most na Sanie.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraCvYIl_RI/AAAAAAAAIok/iEvou3hO-vc/s800/DSCN1628.JPG

Teraz szukamy wodospadu na Potoku Hylatym. Mijamy Chmiel i dojeżdżamy do Zatwarnicy. Stąd 20 minut spaceru i jesteśmy na miejscu.

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDHA87tLI/AAAAAAAAIpI/FeDxQyPx5l8/s800/DSCN1643.JPG

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDMkS7JMI/AAAAAAAAIpQ/y5XBT0uEw1k/s800/DSCN1645.JPG

Krótki popas i wracamy do auta. Kolejny cel - Wodospady na Potoku Hulskim. Tu już nie tak łatwo trafić. Ale co to dla nas. Po drodze wypatrujemy jeszcze ruin cerkwi i starego cmentarza ale niestety sad Wodospad na Hulskim okazuje się być po prostu małym progiem skalnym na niewielkim potoku.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDV66mgFI/AAAAAAAAIpc/BdqXubammDU/s800/DSCN1650.JPG

Może przy większym stanie wody... Ale cóż, wracamy. Jeszcze krótki postój przy dawnej cerkwi św. Mikołaja z Chmielu...

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDb16vrXI/AAAAAAAAIpo/5zTxbqV9zFA/s800/DSCN1653.JPG

... tu naprawdę czuć powiew historii.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDrTtsyPI/AAAAAAAAIqA/TC4M9ab2tXQ/s800/DSCN1661.JPG

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDmOAReOI/AAAAAAAAIp0/TsNsjCDNiUk/s800/DSCN1659.JPG

I zmykamy na spóźniony obiad do naszego Sheratona. Po obiadku "beer-time", w czeluściach bagażnika znajduje się również coś "mocniejszego". Z gospodarzem siedzimy do późnego wieczora, gawędzimy, gospodarz opowiada kilka ciekawych historii. Czas na sen, wszak jutro w planie Halicz i Tarnica, choć ten zachód słońca nie wrózy nic dobrego, a na dodatek jest ciepło...

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraDyt4H8MI/AAAAAAAAIqQ/86a8JOZVZCk/s800/DSCN1666.JPG

W nocy, w oddali słychać porykiwania jeleni...

C.D.N. (jeśli macie ochotę tongue )

Komplet fotek z pierwszego dnia na Picasie

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

2

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Mamy mamy. Pisz wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

3

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Obiecany ciąg dalszy wink

Piątek 18-09-2009 - dzień drugi - 1333 metry wiatru i mgły

Szósta rano - pobudka. Jak ciężko się wyczołgać ze śpiwora. Ale słowo się rzekło. Krzyś z Jolą ruszają odrobinę wcześniej na Bukowe Berdo, a my z Renią jedziemy busem do Wołosatego. Punktualnie o 7:00 ruszamy na czerwony szlak w stronę Bukowskiej Przełęczy. Przed wyjściem umawiamy się jeszcze na spotkanie na przełęczy pod Tarnicą. Pogoda się nie zanosi... a właściwie to się zanosi, ale na deszcz.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraD3nsOnKI/AAAAAAAAIqg/amGU26JJCKA/s800/DSCN1669.JPG

No nic. Dreptamy, dreptamy, dreptamy. Jasna cholera, Krzyś, gdybym Cię nie znał, to pomyślałbym, że mnie złośliwie wypuściłeś na ten szlak!!! Dwie godziny asfaltem, mniej lub bardziej zniszczonym, ale asfaltem. Jak dla mnie "sama radość" wink Tak mniej więcej od wysokości 1000 m zaczyna nas otaczać mgła.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEAk7zISI/AAAAAAAAIqs/wRcpOZqqMpg/s800/DSCN1672.JPG

Wreszcie docieramy na Bukowską. Zaczyna wiać. Robi się nieciekawie.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraED3JCyGI/AAAAAAAAIq0/xU76-8vrT1M/s800/DSCN1674.JPG

Renia pomimo przenikliwego zimna i niesionej wiatrem mżawki, dzielnie podąża za mną.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEGDoM1HI/AAAAAAAAIq8/_CvDzrIXOr4/s800/DSCN1676.JPG

Jak tutaj musi być pięknie w słoneczną pogodę...

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEFD5TSqI/AAAAAAAAIq4/0ncBnIrlwmk/s800/DSCN1675.JPG

Nie tym razem. Na Rozsypańcu robimy mały rest. Kanapki, herbata z termosu (to był jednak dobry pomysł, aby go zabrać z domu).

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEHcc9F3I/AAAAAAAAIrA/ldCNZqtMq7g/s800/DSCN1677.JPG

I dalej pod górę. Po równej godzinie docieramy na Halicz. Szybka sesja fotograficzna...

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEIEhEF5I/AAAAAAAAIrE/_swyYme5RG8/s800/DSCN1680.JPG

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEI7d9bmI/AAAAAAAAIrI/9_GxtQ2sd3Y/s800/DSCN1681.JPG

...krótki filmik...

Panorama z Halicza tongue

...i zmykamy na dół w stronę Przełęczy Goprowskiej. Na zawietrznej troszkę lepiej, o tyle, że można ściągnąć kaptur ze łba big_smile Po dotarciu na Przełęcz Goprowską szybki telefon do Krzysia.

- Gdzie jesteście?
- Cholera wie, nic nie widać w tej mgle, ale zaraz powinniśmy dojść do was.

Za chwilę kolejny, tym razem od Krzysia

- Dario, idźcie na tą górną przełęcz i tam czekajcie, bo ja mam na drogowskazie jeszcze 15 minut.
- OK. Nara.

Gdy dochodzimy na przeł. pod Tarnicą robi się znów nieciekawie. Miałem w planie szczyt Tarnicy, ale jakbym tu zostawił Renię i poszedł, to po powrocie mógłbym zastać kostkę lodu, a nie żonę wink Cóż - kolejna perełka w Koronie Gór Polski nie tym razem. Przynajmniej mam powód, aby wrócić w Biesy wink

Kilka chwil oczekiwania i z mgieł wyłaniają się wpierw Krzyś, a chwilę potem Jola. Krótka pogawędka, wymiana wrażeń i zaczynamy zejście do Ustrzyk przez Szeroki Wierch. Wiatr, wiatr i jeszcze raz wiatr. Czuję się z lekka wydymany wink . Na zejściu spotykamy pierwsze "stonki" wędrujące na Tarnicę. Są i sandałki na bose stopy, krótkie porcięta, trafia się też parasol.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SrcnJb0kz5I/AAAAAAAAJCc/87uJ1oaqCGI/s800/DSCN1684.JPG

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SrcnKrbsZrI/AAAAAAAAJCg/BHPzE3J_i6s/s800/DSCN1685.JPG

Widać w tych warunkach niezastąpiony. Zejście bez historii. Im niżej tym lepiej. W lesie zaczyna nieśmiało przeświecać słońce. Tym razem to "stonka" miała szczęście wybierając się tak późno w góry. Jednak wiatr w  końcu rozerwał te chmury. Gdy wychodzimy na drogę do Ustrzyk robi się piękna pogoda.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEU0oneqI/AAAAAAAAIrg/J-jPQy3ui6U/s800/DSCN1688.JPG

W Sheratonie gotujemy obiadek (spóźniony jak zwykle), przychodzi czas na "beer-time" i o 21 wszyscy śpią wink

W nocy znów słychać jelenie...

C.D.N.

Fotki z dnia drugiego (dużo tego nie ma wink )

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

4

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Sobota 19-09-2009 - dzień trzeci - Dmuchanko w promieniach słońca

5:30. Piii pip, pii pip. Aaaa, to budzik w telefonie Krzysia. Wystawiam nos ze śpiwora i.... ło Jezusicku, jak zimno. Krzyś odpala kuchnię. Ciepła kawusia, śniadanko i możemy ruszać. Temperatura na zewnątrz Sheratona zmusza do ruchu. Jakieś +2 °C. Po dolinach pałętają się mgły.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEaqHz3eI/AAAAAAAAIr4/SbzX6oPQDO0/s800/DSCN1695.JPG

Ruszamy trójką w składzie: Krzyś, Jola i mła na czerwony szlak wiodący na Połoninę Caryńską. Na razie nie wieje, a góry budzą się do życia.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraEblfwV3I/AAAAAAAAIr8/aq5p6mYjGfk/s800/DSCN1696.JPG

Podejście dość mozolne ale rozgrzewa mocno. Wreszcie wychodzimy ponad granicę lasu. Jak tu piknie, ale zaczyna wiać big_smile

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraElGLj9GI/AAAAAAAAIsI/mBRr4zZ5Mp0/s800/DSCN1700.JPG

Dreptamy połoniną, widok co raz szerszy. Przed nami...

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraE395l4kI/AAAAAAAAIso/Ey4OAYR69BU/s800/DSCN1718.JPG

...za nami...

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraE5p8wTbI/AAAAAAAAIss/ThqYzQ4gBR8/s800/DSCN1719.JPG

...i rzut oka na nasz drugi dziś cel - Wielką Rawkę.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraE7kH25lI/AAAAAAAAIsw/GdqH9muO_iA/s800/DSCN1720.JPG

Gdyby nie ten cholerny wiatr, byłoby bajkowo. Na szczycie Caryńskiej krótki popas. Czas na sesję foto. Nie daruję sobie panoramki big_smile

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraFG-Nz9hI/AAAAAAAAItM/IOB3aCovdQs/s800/DSCN1730.JPG

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraFX70RiRI/AAAAAAAAIts/02hciF39sIA/s800/DSCN1741.JPG

Spotykamy tu również gościa, który stwierdza, że góry sobie z niego zakpiły wczoraj. Cytuję: "Opatulone mgłą były jak cycki w staniku. Dziś stanik ściągnięty, więc jest na co popatrzeć" big_smile No tak. Porównanie wydaje się wyjątkowo trafne z męskiego punktu widzenia big_smile Teraz zejście na Wyżniańską Przełęcz. Krótkie, ale intensywne. Po drodze spotykamy jakiś baców, którzy dziwią się, że my już schodzimy z gór. Tak to bywa, jak ktoś ruszył w góry o 6:30.  big_smile Krótka rozmowa wyjaśnia nieporozumienie. Panie, my chcemy dziś jeszcze na Rawkę wink

Na Wyżniańskiej dzikie tłumy. Szybkie jedzonko i ruszamy dalej. Nie powiem, śpieszymy się, aby iść sobie na luzie. Tłum rusza za nami. Podejście daje w kość. Przypomina się Luboń od Glisnego albo końcówka podejścia pod Gancarz z Andrychowa. Znów obiecuję sobie, że rzucę fajki big_smile Nagle ni z tąd ni z owąd wychodzimy z bukowego lasu w jarzębiny. Kolory, kolory, kolory...

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraF9RmdNDI/AAAAAAAAIvM/t70gATUCJsg/s800/DSCN1769.JPG

Widok z Małej Rawki powala. Na szczycie kilka osób. Główne uderzenie podąża za nami.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraGH3Ufx9I/AAAAAAAAIvc/KtFxLUxnyP0/s800/DSCN1773.JPG

Na Wielkiej Rawce podobnie. Nic tylko siąść i tu zostać big_smile

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraGbZMIErI/AAAAAAAAIwE/nPQeW60WaMk/s800/DSCN1787.JPG

Podziwiam moją wczorajszą zdobycz czyli Rozsypaniec. Przynajmniej będę wiedział jak wygląda wink

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraGfpOxQpI/AAAAAAAAIwQ/2CiSjS8yxv0/s800/DSCN1801.JPG

Po krótkiej chwili restu zaczynamy schodzić do Ustrzyk. Wieje niezmiennie, z tym że teraz jest w miarę ciepło. Znów wchodzimy w jarzębiny. No zwariować idzie przez te kolory.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraGtZPE7TI/AAAAAAAAIws/OqBCm5MoPls/s800/DSCN1807.JPG

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraG0sOD9OI/AAAAAAAAIw4/ocMNcXa_AZM/s800/DSCN1810.JPG

Do Sheratona wracamy zmęczeni ale mocno opaleni. W końcu to blisko 10 godzin wędrówki w słoneczku i wietrze. Warto było, bo góry wynagrodziły nam dziś wczorajszego focha. Obiado-kolacja i znów o 21 wszyscy smacznie śpią big_smile

Zachód słońca jest obiecujący...

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraHInePM1I/AAAAAAAAIxg/JVbN80atI7o/s800/DSCN1821.JPG

Jelenie - bez zmian - ciągle ryczą big_smile

Komplet fotopstryków jak zwykle na Picasie

C.D.N.

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

5

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

No pięknie. Niektóre zdjęcia (np. to ze słońcem przeświecającym przez drzewa) kapitalne. Fragment o cyckach zresztą też wink

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-02-01 22:52:34)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

6

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Dziękuję Piotrze. A propos zdjęcia słońca przeświecającego przez drzewa, to tak nie do końca był zamierzony efekt tego rozmycia. Po prostu mi obiektyw zaparował i tak wyszło wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

7

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

darkheush napisał/a:

Dziękuję Piotrze. A propos zdjęcia słońca przeświecającego przez drzewa, to tak nie do końca był zamierzony efekt tego rozmycia. Po prostu mi obiektyw zaparował i tak wyszło wink


Piękna postawa smile  Ale efekt rzeczywiście jest dobry. Nikiedy się samo fuksnie. wink

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

8

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Czas kończyć te moje wypociny. Mam nadzieję, że nikt nie zasnął podczas czytania wink

Niedziela 20-09-2009 - dzień czwarty - bajecznie-powrotowo

4:40 ( yikes na początku nie wierzyłem w to, co teraz napisałem, ale to prawda - w końcu "wypoczywam" na urlopie big_smile). Znów ten cholerny budzik. Jak mi się nie chce wstawać, ale mamy przecież sieknąć Wetlińską i wracać do Andrychowa. Jest chyba jeszcze zimniej niż wczoraj. Chyba??? Na pewno. Schodzę na dół. Krzyś już hajcuje palnikiem. Auto skute lodem. Jak to wszystko dziś wolno idzie. Tradycyjnie - kawusia, śniadanko i jedziemy do Berehów. Autko zostaje na parkingu, a my punktualnie o 6:00 ruszamy na szlak. Drugi dzień z rzędu wschód słońca podziwiamy już ze sporej wysokości. Jest pięknie.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraHKw8XpkI/AAAAAAAAIxs/a-2EjI0Bva0/s800/DSCN1826.JPG

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraHSRMozaI/AAAAAAAAIyI/2t2a4F_ijJE/s800/DSCN1835.JPG

Schody, schody, schody... Kto wybudował to ustrojstwo??? Po równej godzinie wychodzimy ponad granicę lasu. Rest. Krzyś pyta:

- "Masz otwieracz?"
- "A po kiego Ci?"

Po chwili już wiem po kiego. Metodą surviwalowo-menelską kapsel z piwa żegna się z butelką pod naporem mojego kijka big_smile A więc z "dziadkami" nie jest jeszcze tak źle, skoro mogą wyżłopać browara o 7 rano niedaleko Chatki Puchatka big_smile

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SrcieQs04bI/AAAAAAAAI_g/jJ6d2-46TmA/s800/IMG_4607.JPG

Czas ruszać dalej. Po kilku minutach dochodzimy do uśpionej jeszcze Chatki Puchatka.

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraHxYT6abI/AAAAAAAAIzM/wwpDjpn0QsA/s800/DSCN1855.JPG

W przeciwieństwie do poprzednich dwóch dni, dziś po wietrze nie ma ani śladu. Jest wręcz bardzo ciepło, a i widoki mamy przednie. Przy Chatce nie zapominam zrobić panoramki.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraHzdy4AEI/AAAAAAAAIzQ/7Ph5gyEqcaQ/s800/DSCN1856.JPG

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraH8mvgzpI/AAAAAAAAIzo/nm1Zd9E79MQ/s800/DSCN1862.JPG

Krzyś fotografuje schroniskowego akrobatę big_smile

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraH706n6ZI/AAAAAAAAIzk/SxYhsX9yf6g/s800/DSCN1861.JPG

http://lh4.ggpht.com/_sFXS-kJTbgY/SraQP5LCVFI/AAAAAAAAB0A/Yi9a9tBJw64/s800/IMG_4621.JPG
foto by Krzyś

Ruszamy dalej. Przed nami Roh. W zasadzie spacerek, tylko pod koniec troszkę rypania w górę.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraISmdU0WI/AAAAAAAAI0Y/iP4rytVc_6U/s800/DSCN1882.JPG

Zdobywamy szczyt i... Jezusicku - widoki tak dają, że ścina się białko w oczach.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraITlcHdmI/AAAAAAAAI0c/F_nWehXNfAQ/s800/DSCN1883.JPG

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraIV78kEhI/AAAAAAAAI04/tGCN52McFS4/s800/DSCN1884.JPG

Schodzimy powolutku na Przeł. Orłowicza. W jarzębinach robi się na tyle ciepło, że zastanawiam się nad ściągnięciem polara. Ale nie, jeszcze nie. Na przełęczy jednak troszkę wieje. Krótki rest i sesja foto. Góry puste. Jak się okaże później, "stonka" zacznie podchodzić, gdy my będziemy już niemal w Wetlinie.

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraI-TdcEkI/AAAAAAAAI2Y/MWUz-zCtqwY/s800/DSCN1914.JPG

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraJAFlGUaI/AAAAAAAAI2c/qfH7I9tojAM/s800/DSCN1915.JPG

Na drogowskazie stoi jak byk - Wetlina 2 h. My jesteśmy na dole po godzinie wink Tu łapiemy stopa do Berehów. Nie wiem, może przynosimy pecha albo cuś, dość powiedzieć, że przy kampingu w Górnej Wetlince kierowca zagaduje się z nami. Nagle słyszę tylko Krzysiowe - "Hamuj!!!" i siłą bezwładności walę w przednie siedzenie. Na szczęście prędkość nie była jakaś przesadna i bus, którym jedziemy wychodzi bez szwanku, a auto przed nami ma tylko lekko zadrapany lakier nad tylnym zderzakiem. Zaczyna się spisywanie protokołu. No nic. Dziękujemy za podwiezienie i ruszamy "z buta". Po kilkuset metrach łapiemy kolejnego busa, który podwozi nas na Berehy. Krótka walka z polarem Krzysia. Zapiął w wewnętrznej kieszonce kluczyki od auta, i jak to czasem bywa, rzeczy martwe lubią być złośliwe. Zamek nijak nie chce się odpiąć big_smile W końcu się udaje. Odpalamy auto i jedziemy do Ustrzyk. Jest godzina 12:00. Po drodze jeszcze odrobina miejscowego folkloru big_smile

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraJXhYVUOI/AAAAAAAAI3g/S1SGVozscKU/s800/DSCN1931.JPG

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SraJZgbNHTI/AAAAAAAAI3k/2VJai87HJqs/s800/DSCN1932.JPG

Dobijamy do naszego Sheratona. Dziewczyny miały za zadanie wszystko popakować, więc wrzucamy przygotowane tobołki do samochodu, obiad, pożegnanie z naszymi gospodarzami, i jedziemy do domu. 6 godzin jazdy. Ale za to jakiej. Na początek Biesy. Potem Niski, Sądecki, Gorce, Wyspowy, Żywiecki, Makowski i wreszcie ten nasz - Mały. Mówią, że wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Czy ja wiem. Mam pewne wątpliwości wink

Gdy kładę się spać, po raz pierwszy od kilku dni nie słyszę ryczących jeleni. A szkoda  hmm

KONIEC

Komplet fotek na Picasie

P.S. Jak już mówiłem, byłem w Biesach pierwszy raz, krótko bo to tylko 4 dni, ale zakochałem się w tych górach i muszę tam wrócić. Oby jak najprędzej wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

9

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Bardzo ładnie. I posiedziałeś przy żubrze heh. Masz zdrowie, żeby maszerować po zupce chmielowej. Odnośnie tego zdjęcia to mam wrażenie, że właśnie czasem coś wychodzi świetnie, dlatego że nie ustawiamy, nie cudujemy.

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

10

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Super relacja darkheush! Wiesz, że przez Ciebie Bieszczady są coraz mocniejszym punktem tegorocznych planów! Też jeszcze nie miałem okazji zdobywać to piękne, dla niektórych najpiękniejsze, pasmo górskie (Oczywiście zaraz po Beskidzie Małym)! Zdjęcia rewelacja! Myślę, że namiary na nocleg by się przydały!

11

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Dziękuję, ależ mi posłodziliście tongue

Piotrze, owszem dobrze czasem posiedzieć przy żubrze big_smile Z tym, że to był jeden niewinny browarek na dwóch, bo wypiliśmy go sprawiedliwie z Krzysiem na pół wink

lowell, no chyba nie podejrzewasz mnie o to, że chcąc wrócić w Biesy, nie wziąłem namiarów na tak luksusowy nocleg tongue Oczywiście, że tak. Mam nr telefonu do gospodarzy i nie zawaham się go użyć, jeśli ktoś poprosi (ale to na prive gg lub via mail). A dla wszystkich, którzy chcieli by trafić bez problemu do naszej stodoły mała mapka: stodoła jest tam gdzie ta wielka czerwona kropa!!!

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/S2hx2a4tEBI/AAAAAAAAOMs/H306dhz-wFI/s800/ustrzyki.jpg

P.S. Nocleg kosztuje w stodole 5 zł od osoby, niezbędna jest własna kuchenka, karimata i śpiwór. Woda (tylko zimna) w łazienko-umywalni tuż obok wejścia do stodoły. W samej stodole na dole jest klepisko i drewniany stół, więc gospodarz pozwala gotować wewnątrz, śpi się na sianie na pięterku (oświetlone schody na górę więc nawet po pijaku można wejść big_smile ). Gospodarze udzielają również noclegów w domu na łóżku z pościelą ale cena jest już "trochę kosmiczna" jak dla mnie.

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

12

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

Chętnie skorzystam wink

Odp: Moje Biesów poznawanie czyli jelenie na rykowisku

eh moje Bieszczady...kochane... smile

duszą w górach zbłądziłam, bo chciałam....