Temat: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Postanowiłem złożyć pokłon od miłośników Beskidu Małego miłościwe panującej nam Królowej. Namawiano mnie przez równy tydzień. W piątek wieczorem podjąłem męską decyzję... idę  wink

Miałem cichą nadzieję, że Miłościwa Pani wybaczy moje zaniedbania. Niestety, pokazała władczy pazur. Niby słońce, morze mgieł w dolinach, inwersja, a jednak na szczycie piździło okrutnie (chyba te Diablakowe biesy się tam zleciały na sabat). Czułem się jak na torturach.

Jednak watro było. Chwilowo z przyczyn technicznych jedna fotka:

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/S27rs_z-dgI/AAAAAAAAOUw/27KrHM7NoXs/s800/DSCN2848.JPG

Reszta będzie jak się uporam z kompem  wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

2

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

no darkheush gratuluję fotek i zazdroszczę wrażeń smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

3

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Już widać, że warto było! wink Czekamy na kolejne foty! A to moje fotki Babia Góra zima

4

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Chwila luzu, więc piszę jak było - ze szczegółami wink

Pomysł narodził się jakoś tydzień temu. Ufok musiał się trochę namęczyć, aby mnie namówić, jak widać udało mu się. Ruszyliśmy z Andrychowa wraz z Asią, Markiem i Andrzejem o 6 rano. Pogoda nastrajała do.......... popełnienia rytualnego samobójstwa, a nie górskiej wycieczki. Pochmurno, padający śnieg, szaro, ponuro po prostu beznadzieja. Idąc z Krowiarek na Markowe Szczawiny zastanawiam się czy z Brony będzie widać chociaż Małą Babią. No nic. Dochodzimy do schroniska, gdzie czekamy na Olę i Łukasza, którzy dojechali na Krowiarki jakąś godzinę po nas. Samo schronisko, no cóż. Ani mnie ziębi, ani grzeje. Jakoś tam teraz tak... sterylnie. Na jadalni białe ściany, ubikacje o naprawdę wysokim standarcie, a jednak te stare belki miały swój urok. Ceny rozsądne. Siedzimy, coś jemy (nie polecam naleśników z truskawkami sad ), sączymy browarka. Gdy dochodzą Ola i Łukasz następuje żywiołowe powitanie wink Jeszcze chwila oddechu i już w siedmioro ruszamy na Bronę. Pogoda jakby się poprawiała. Mniej więcej od wysokości 1200 m zaczyna świecić słońce. Z Brony niesamowity widok na Królową, Cyl i morze mgieł w dolinie wink

Tradycyjna w takich warunkach sesja foto i ruszamy w stronę Diablaka. Na grani jest prawie upalnie, niemalże brak wiatru, znad morza mgieł wystają tylko Pilsko, Polica, Wielka Racza, Mała Fatra i gdzieś tam na południowym horyzoncie delikatny zarys Tatr. Przed samym szczytem zaczyna wiać. Jednak Królowa musi pokazać kto tu rządzi wink Krótki popas na szczycie, grupowa fotka naszej wesołej bandy, herbata, czekolada Oli o twardości mieszczącej się pomiędzy stalą, a diamentem tongue i ruszamy na dół. Wieje, grań miejscami wywiana do lodu, ale idzie się dobrze. Po 2 godzinach dochodzimy na Sokolicę. Ostatni rzut oka na gniewną Królową i zaczynamy wracać do auta zaparkowanego na Krowiarkach.

Ogólnie - piękna wycieczka w fantastycznym towarzystwie. Warto było pomarznąć odrobinę wink

Komplet zdjęć na Picasie - jeśli ktoś ma ochotę wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

5

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Fajne zdjęcia. No cóż dodać? Chyba tylko tyle, że mieliście o niebo lepszą pogodę niż ja tydzień temu. Ja jeszcze nie dostąpiłem zaszczytu oglądania takich widoków... Zacząłem od Czatoży, potem Jałowiecka Przełęcz, czym bliżej byłem Małej Babiej tym pogoda bardziej się kwasiła - na szczycie Małej była już tylko mgła, śnieg, przenikliwe zimno. Zejście we mgle ma Bronę, a w jego trakcie szamotanina z zamarzającymi goglami, ale to był tylko przedsmak tego co może pokazać Królowa. Podejście na Królową - twardy jak beton śnieg pod szczytem, ślisko pod raki, ale jakoś mi się nie chciało ich zakładać, wiatr wprawdzie nie taki mocny jak kiedyś w marcu na Trzydniowiańskim, gdzie smarowałem na czworakach, ale wystarczająco zimny i przenikliwy, znowu mgła, znowu śnieg, straszne zimno, na szczycie nic nie widać, jacyś ludzie pochowani, jak kury pod murkiem, a potem koszmarne zejście we mgle, nie widać traserów, ciemność widzę, ciemność mad, zejście za jakimiś traserami, kur zapiał - to słowackie, bo jakaś wiata, której nie znam i słowacki napis na tabliczce przypiętej do trasera, więc wycof z powrotem do góry i powrót na właściwą trasę, przy zejściu z Brony trzy razy klap pupka mimo kijów, bo świeży śnieg jedna kasza, pod nią lód i wszystko po prostu jedzie. A dalej już tylko brnięcie w śniegu do schroniska w Markowych i Czatoży.
Okolice Brony-tu jeszcze było znośnie:
http://images47.fotosik.pl/258/90d6d061600ef4e3m.jpg
Autor na szczycie - z czego się śmiejesz? Zaraz dostaniesz w 4 litery wink:
http://images41.fotosik.pl/254/9012eef2dca4910em.jpg

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-02-08 21:27:50)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

6

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

No to pięknego hardkora miałeś Piotrze na Królowej. Ale takie warunki też mają swój urok. Królowa w końcu musi być surowa i bezwzględna od czasu do czasu wink Tobie przynajmniej udało się wyjść na szczyt, a znajomy z forum beskidzkiego szedł na wschód słońca na Babią w poprzednią niedzielę i mówił, że go dosłownie zdmuchnęło z Brony hmm

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

7

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

No cóż, jak strzelić focha, to z przytupem smile

Darku, super wyprawa !! Widzieliśmy z Zakopianki jak Babia chowała się pod pierzynką. Jakbyśmy wiedzieli, że tam jesteście, to byśmy Wam pomachali big_smile

8

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Dołączę jeszcze naszą, tegoroczną, relację z Diablaka:

Babia Góra Zima 2010

9

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Ciekawe foty. Widać,że ludzi nie było smile Natomiast wy byliście świetnie przygotowani. smile Pozdrawiam smile

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

10

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Lowell79- Czy wy naprawdę byliście na Babiej? wink Moim zdaniem wykupiliście abonament na dobrą pogodę na jakiejś zupełnie innej górze... Te zdjęcia czarno-białe to z jakichś przedwojennych widokówek? wink

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

11

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Z pogodą to muszę przyznać, że raczej mam szczęście na Babiej, mam chyba względy u Królowej wink A widokówki to oczywiście Photoshop, wiem, ze to trochę sztucznie wygląda, ale lubię takie przeróbki wink

12

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

lowell79 napisał/a:

Z pogodą to muszę przyznać, że raczej mam szczęście na Babiej, mam chyba względy u Królowej

W takim razie mówię od razu. Na kolejny Twój wypad na Babjuszkę wciskam się na chama. Cholera na dobrą sprawę nigdy nie widziałem wyraźnie Tatr z Królowej. Może z Twoim szczęściem się uda wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

13

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

będę straszny:

Nasze wcześniejsze wypady w tle z Tatrami

http://www.man.pl/~lowell/babia1.php
http://www.man.pl/~lowell/babia4.php

Fakt 1/3 wypadów na Babią zakończona z widokiem Tatr.

14

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Zazdroszczę wam zimowych wejść na Babią. Ostatnio byłem tuż przed świętami w grudniu2009r. Śniegu co kot napłakał.
Dla mnie to też magiczna góra. Od kilku lat "zdobywam" ją corocznie.Pierwszy raz z rodzicami byłem na niej w 1957r Mam na niej w pobliżu szczytu swój prywatny kamienny kopczyk. Pierwszy raz "założyłem" go w 2007r- w 50 rocznice pierwszego wejścia. Liczył wtedy  50 kamyków. Od tamtej pory co roku roku dokładam po jednym.Mam nadzieję , że dojdę do stu.
Co do widoków - podczas  pobytu na Babiej  latem 2009r widać było Złote Łany w Bielsku.

15

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

kruwad napisał/a:

Mam na niej w pobliżu szczytu swój prywatny kamienny kopczyk. Pierwszy raz "założyłem" go w 2007r- w 50 rocznice pierwszego wejścia. Liczył wtedy  50 kamyków. Od tamtej pory co roku roku dokładam po jednym.Mam nadzieję , że dojdę do stu.

Kruwad, przepraszam za tą osobistą wycieczkę, ale już gdzieś czytałem na jakimś forum powyższy tekst. Jeśli możesz oświeć mnie gdzie (podejrzewam forum babiogórskie, ale nie chce mi się szukać) wink

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

16

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

kruwad napisał/a:

Zazdroszczę wam zimowych wejść na Babią. Ostatnio byłem tuż przed świętami w grudniu2009r. Śniegu co kot napłakał.
Dla mnie to też magiczna góra. Od kilku lat "zdobywam" ją corocznie.Pierwszy raz z rodzicami byłem na niej w 1957r Mam na niej w pobliżu szczytu swój prywatny kamienny kopczyk. Pierwszy raz "założyłem" go w 2007r- w 50 rocznice pierwszego wejścia. Liczył wtedy  50 kamyków. Od tamtej pory co roku roku dokładam po jednym.Mam nadzieję , że dojdę do stu.
Co do widoków - podczas  pobytu na Babiej  latem 2009r widać było Złote Łany w Bielsku.


Mały własny prywatny kopczyk wink Życzę pokonania bariery 100  kamieni!!! Złote Łany z Babiej Góry to robi wrażenie, tym bardziej, ze mieszka na osiedlu poniżej Złotych Łanów wink

17

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Zimą na Babiej Górze byłem tylko raz. Było to w 2005 roku. Byłem wtedy na dwudniowej wycieczce z PTTK. Pamiętam że wtedy były takie zaspy że musieliśmy pchać autobus. Zaś w samych schronisku mocno my się podchmielili, a rano trzeba było wstać i ruszyć w stronę szczytu. Mimo wszystko następnego dnia ruszyliśmy na szczyt. Zrobiono wtedy test lawinowy, wykazano 2,5 m śniegu. Zaś na samym szczycie było tak zimno że gościom zamarzały wąsy lol Jednak jednej wyprawy na Babią nie zapomne. Było wtedy takie straszne gradobicie że po drodze płynęła dosłownie rzeka. Wody było powyżej kolan. Autobus ledwo jechał po drodzie, wlewała się do niego woda big_smile  Było to w 2002 roku. Ostatnio na Babiej Górze byłem w zeszłym roku ze znajomym botanikiem z Warszawy. Mieli my w planie dotarcie do miejsca gdzie się znajduje moje botaniczne odkrycie w absolutnej dziczy. Oczywiście wcześniej musieliśmy załatwić zezwolenie po poruszaniu się na terenie całego parku. Wędrówka prowadziła przez kołysającą się kosodrzewine. I tym razem pogoda nas nie oszczędzała. Była wielka ulewa i gradobicie big_smile

18

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Dariusz Tlałka napisał/a:

I tym razem pogoda nas nie oszczędzała.

Z własnego doświadczenia wiem, że w ogóle pogoda w rejonie Miłościwie Nam Panującej składa się głównie z wiatru i kilku losowo dobranych warunków pogodowych z koszyka z napisem: "typowo niesprzyjające" big_smile I odrobinę dziwi mnie to szczęście lowella do widoków na Tatry. Pakt z diabłem (na Diablaku oczywiście) podpisał, czy co??? A może to zasługa zaprzyjaźnionej CzarownicyZpogodnej (nomen omen) tongue

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

19

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Za to mnie oprócz smagajacego wiatru nigdy deszcz jeszcze nie zlał smile Ale się cieszę! Za to nie mam szczęcia do Pilska. Pogoda z reguły fatalna. Natomiast traszki wychodzą i radują oczy.

Ostatnio edytowany przez kris_61 (2010-03-06 10:44:36)

http://szlakiibezdroza.blogspot.com/  - wszystko na czasie .

20

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

No ja już przeżyłem burzę z niepozornej chmurki wink, było gradobicie, a później podwójna tęcza wink

21

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

W przyszły weekend wybieram się wraz pracownikami krakowskich instytutów botaniki w dzikie tereny Babiej Góry. Nie będzie mowy o miłym chadzaniu po szlakach, tylko pokonywaniu w kompletnej dziczy, stromych stoków, gęstych łanów kosodrzewiny i gruzowisk skalnych big_smile Naszym celem będzie dotarcie do odkrytego przezemnie przed 8 latami stanowiska widlicza Isslera, który ma tutaj jedyne współczesne stanowisko karpackie. Pogoda ma istotne znaczenie w tej wyprawie. Po drugie nie wiem jak będzie wyglądała ta wyprawa, gdyż jedna z botaników jest pracownikiem emerytowanym dość podeszłym wieku big_smile

22

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

Na Babią Górę wybieramy się dokładnie w tą sobotę. Pogoda zapowiada się świetna, więc dotarcie do stanowiska nie będzie aż tak trudne, ale trzeba naprawdę uważać, bo to są najdziksze i niedostępne tereny Babiej Góry, oczywiście trzeba na to zezwolenie. Osobom wybierającym się wtedy w Beskid Mały życzę równie mocnych wrażeń wink

23

Odp: Prywatna audiencja u Królowej Beskidów

To była naprawdę udana wyprawa w dzikie tereny Babiej Góry, nie dosyć że dopisała nam pogoda, to na dodatek udało mi się bez specjalnych problemów odnaleźć nowe miejsca występowania widlicza Isslera (Diphasiastrum issleri) na odkrytym przezemnie przed latami jedynym współczesnym stanowisku w Karpatach Polskich smile Botanicy z krakowskich instytutów byli świetnej kondycji mimo wieku i przyjemnie przeczesywało się z nimi te tereny. Pokonaliśmy cały dziki północny stok Babiej Góry od szlaku turystycznego Górny Płaj, aż prawie pod szczyt Diablaka big_smile Jako ciekawostkę dodam że widlicz Isslera jest najrzadszym krajowym gatunkiem widłaka. Potwierdzono go obecnie na zaledwie kilku stanowiskach w Polsce. Znajduję się on pod ścisłą ochroną i w "Polskiej czerwonej księdze roślin" jako krytycznie zagrożony (kategoria CR). Dzisiejsze fotografie umieściłem na internetowej stronie bio-forum.