Temat: przez kamyki do jaśkowej chaty, czyli pętla po kozińcu
Dzisiaj wybrałem się w trasę z SMN . Wyjazd zaplanowaliśmy na 8 i wszystko w dobrym kierunku zmierzało, kiedy tuż przed naszym wyjazdem mocno zaczęło ciupać śnieżyskiem. Pomimo małej widoczności kierujemy się autem na nasz przystanek startowy. W końcu zobaczymy jak dojedziemy czy trzeba będzie zmieniać plany. Wraz z każdym przejechanym kilometrem zaczyna się pogoda minimalnie poprawiać. Plan na dzień był ambitny ale z pogodą nie ma co igrać. Przed 9 jesteśmy na miejscu i kierujemy się na dzikusa na Kamień. Początkowo idziemy sobie potoczkiem by znaleźć oznaki wiosny i udaje nam się - lepiężników a lepiężników. Miejsce zajefajne bo i tez głazy nam się pojawiły, o których wcześniej mi nie było wiadomo. Zaczyna się więc dzień ciekawie. Z każdą minutą pogoda się zaczyna poprawiać. Chmury są coraz wyżej ale i też wiaterek swoje robi. Kierujemy się dalej do Doliny, bo w końcu są tam najwyżej położone chaty w Kozińcu i widoki ekstra. Wcześniej zahaczamy na tor krosowy skąd SMN-owi pokazuje widoki na Jaroszowicką i Beskid Makowski. Chmurki na niebie zaczynają popuszczać i pojawiają się pierwsze promyki słońca, co za tym idzie - będzie pogoda. Z uśmiechem na twarzy wspinamy się do góry i zahaczamy o piękne formy skalne. Na jednej z nich znajduje się bardzo duże skupisko paprotki zwyczajnej To coś dla Darka i Neny jak tam jeszcze nie byli
Nie mija kilka dobrych minut i dochodzimy na przełęcz pomiędzy szczytami Żar i Kamień. Widoki spod niej są rewelacyjne i dla tych co mają chwilkę polecam odejście od szlaku jakieś 300 m (idąc za głosem szczekających psów
) Nacieszeni widokiem kierujemy się na dobrze znane nam skały na Kamieniu. Tu pierwsza przerwa i zupa chmielowa. Jak na pierwsze 1,5 godziny trasy same atrakcje. Po pół godzinie podążamy na Jaśkową drogę. Wcześniej pokazuje SMN Chudulę i opowiadam mu ciekawostkę o Janie Kazimierzu i walce górali ze Szwedami. Po zdobyciu Magurki Ponikiewskiej decydujemy się, że jeszcze nie idziemy do Jaśkowej chaty Naszym celem staje się Groń Jana Pawła II (Jaworzyna) i Leskowiec, gdyż pogoda robi się rewelacyjna. Prawie żadnych chmur. W godzinę udaje nam się dotrzeć do celu. Tu krótki posiłek i napatrzenie się widokami dobrze znanymi. Gdyby nie pozostawiony samochód w Kozińcu pewnie nasza trasa by pociągła dalej grzbietem. W miedzy czasie kilka osób dochodzi na Leskowiec więc my uciekając przed tłumem kierujemy się z powrotem. Na 13 dochodzimy pod naszą Magurkę tym razem odwiedzając dom po Jaśku. Stoi dalej na swoim miejscu i cieszy mnie fakt, że nikt nie niszczy tego cudu nad cudami. Ja znowu opowiadam SMN to co wiem o Jaśku, aby przybliżyć mu historię jednego pustelnika w BM. Nasza trasa dalej wiedzie przez Jaszczurową Górą w kierunku Świnnej Poręby (przysiółek Jamnik) Droga taka sobie Sam las Mało widoków i ponad godzinę marszu, aż wyjedzie się zza las góry Suszyce Jedyną atrakcją tego odcinka to chyba pojedyncze sztuki buków i jodeł, które mają potężne rozmiary. My dochodzimy już na Warmuzówkę i podziwiamy piękne widoki na Beskid Makowski. Ze względu na to iż słońce zaczeło się obniżać i było za naszymi pleckami to ostrość na pobliskie szczyty była bombowa. Niestety naszą wycieczkę trzeba było już kończyć więc odbijamy znowu na dziko w dól aby dojść do naszego szanownego środka transportu. Nasza trasa przed 15 dobiegła końca a my byliśmy zadowoleni z pogody, która nam splatała za rana figla.
Ostatnio edytowany przez baca (2011-02-12 21:18:59)
Największą ozdobą naszego Beskidu [...] są jego urocze doliny. Wprawdzie dawno już straciły one charakter pierwotności i dzikości, [...] ale mimo wszystko nie są pozbawione swoistego wdzięku, chociaż wszędzie już widoczne są ślady rąk ludzkich.
- Jan Galicz
