551

(8 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Mnie też przeraża te 26 kg. Do tego to już trzeba mieć nie lada krzepę wink No i raczej trudno wtedy mówić o komforcie wędrówki w górach. Najwięcej to chyba nosiłem po 16-17 kg.

552

(404 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Nasz oberszef jest oczywiście wpisany na listę, ale nie chce się pochwalić smile Powodzenia na biegu!

553

(8 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Z suszeniem mięsa to proszę o jakiś instruktarz przy następnym spotkaniu, bo ja z suszonego mięsa to noszę tylko kabanosy wink

554

(8 odpowiedzi, napisanych Nasze pasje)

Wybacz Babciu, ale pierwsza myśl jaka mi zaświtała po zobaczeniu tego tematu była taka: "oho Jola się ostatnio nie odzywała, bo zaliczała kolejny długi dystans" wink
Dla mnie problem związany z takimi trasami (a może jest to jakaś obsesja?) jest główny zasadniczo jeden (nie licząc pogody): "co będę jadł i pił i czy dam radę to unieść na plecach"  lol

Niestety nie. A hasło wikipedii, jak rzadko, jest w tym przypadku bardzo ciekawe i wyczerpujące. Dałem ciała Jolu. Na przyszłość powinienem iść z prawdziwym detektywem takim jak ty wink
Neno - gdybym nie "podgrzewał napięcia" to byś pewnie nie przeczytała  lol

W przedostatni dzień majowego pobytu w Szczawnicy postanowiłem odwiedzić wierzchołek góry bardzo bliskiej i dobrze widocznej z miasta, ale rzadko odwiedzanej przez turystów, gdyż nie prowadzi na nią żaden szlak turystyczny i znajduje się nieco na uboczu głównych tras w Pieninach, czyli Jarmutę. Jak wyglądał ten chaszczing po zboczach mocno zarośniętej pienińskiej góry można zobaczyć (i poczytać) tutaj:
https://picasaweb.google.com/1055423125 … yliJarmuta
Pozdrawiam Piotrek

Harnasiu - moim zdaniem da się. Na trasie nie ma dziur i dużych kamoli. Wiedziałem, że zaproponujesz coś hardcorowego z minimum 80-100 km do pokonania  tongue
Macieks - wypożyczalni w Szczawnicy jest od groma. Osobiście polecam tą, w której pożyczyłem rower na Drogę Pienińską - dzień z rowerem kosztował 20 zł, a dostałem do dyspozycji nowego i dobrze utrzymanego "górala" marki Kellys. Oczywiście nie był to bajer z hamulcami tarczowymi i pełną amortyzacją, ale bez przesady. Nazwy firmy nie pamiętam, ale jest zlokalizowana w charakterystycznym miejscu zaraz obok dworca PKS w Szczawnicy. Nie polecam zaś wypożyczalni nad Grajcarkiem od strony Małych Pienin (pożyczałem tam w ostatni dzień pobytu) - mają brudne, pordzewiałe rzęchy, o których można powiedzieć tyle, że (jeszcze) jeżdżą wink

Hanuś w moim kajeciku z napisem "to do" jest również przejście całych Pienin od Dursztyna po Przełęcz Rozdziela (Spiskie-Właściwe-Małe). Czas mamy do końca października, bo wtedy jest koniec przeprawy przez Dunajec w Szczawnicy (prom) i zimowi Pieniniści muszą nadkładać drogi przez most w Krościenku (albo smarować w bród przez zimowy Dunajec blee). Jeśli ktoś zainteresowany to tu jest info:
https://picasaweb.google.com/1055423125 … 1393141218
Wchodzisz do gry?

559

(2 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Fajne nagrody. Niestety nie fotografuję ulic, a portretów też mam niewiele.

560

(11 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

O jaki miły "misio"! Siem trochę nie umył. Fryzjer by się też przydał wink

561

(11 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)

Wchodzimy na niego od d... strony co dodaje smaczku...

Heh. Podoba mi się to zdanie  lol
Na marginesie widać, że pogoda sprzyja wypadom bo mamy wysyp relacji wink

Neno ty zawsze z każdej wycieczki potrafisz zrobić pasjonującą wyprawę w makro- i mikroświat naszej przyrody. wink

Tym razem mam do zaproponowania góry z perspektywy siodełka, czyli bardzo malowniczy szlak wzdłuż Dunajca pomiędzy Szczawnicą w Polsce a Czerwonym Klasztorem (Červený kláštor) na Słowacji zwany Drogą Pienińską (słow. Pieninska cesta):
https://picasaweb.google.com/1055423125 … inskaCesta
Polecam tę trasę wszystkim rowerzystom, piechurom, rodzinom z dziećmi, kobietom w ciąży, piknikowiczom, piwkowiczom... (niepotrzebne skreślić) cool Serdecznie pozdrawiam wszystkich piechurów i rowerzystów Piotrek

Swój pierwszy urlop od naprawdę długiego czasu spędziłem we Szczawnicy, a jako że Szczawnica leży pomiędzy Pieninami i Beskidem Sądeckim, więc nie odmówiłem sobie wizyty w obu tych pasmach, które oferują ogromną ilość atrakcyjnych szlaków zarówno dla turystów pieszych, jak i rowerowych. Na pierwszy ogień idzie cioteczka Przehyba (pisana też jako Prehyba i Przechyba), góra położona w Paśmie Radziejowej w Beskidzie Sądeckim:
https://picasaweb.google.com/1055423125 … iemNaDeser
Przy okazji ze zdziwieniem muszę stwierdzić, że Beskid Sądecki jakoś nie cieszy się tutaj specjalnym zainteresowaniem (wiem, wiem, że głównym tematem jest i pozostanie Beskid Mały cool), a Przehybę odwiedzają chyba tylko ci, których celem jest pokonanie Głównego Szlaku Beskidzkiego (jest tu kilku takich). C.D.N.

A ja dziękuję za MMS-a ze zdjęciem.

Przepraszam możecie coś wyjaśnić w "kwestii Kudłaczy". Byłem tam kilka razy przechodem, raz nocowałem - spostrzeżenia poniżej (styczeń 2009, fragment dłuższej relacji, reszta bez związku z tematem):

(...)Moja noc w schronisku skończyła się ok. godziny 6:30 i nie obfitowała w dramatyczne zdarzenia – o dziwo nieźle spałem, nikt specjalnie mocno i uciążliwie nie chrapał, a uczestnicy pokazu slajdów, mimo że biesiadowali do późna, nie byli bardzo hałaśliwi. Natomiast bardzo przydał mi się mój stary, pamiętający jeszcze czasy schyłkowego PRL-u, puchowy śpiwór, bo w budynku panował duży chłód i „wywleczenie cielska z kokonu” (wyjście ze śpiwora :-) nie należało do rzeczy specjalnie przyjemnych. Szybko przekonałem się też, że oba schroniskowe ustępy są zamknięte na cztery spusty i jedynym miejscem, gdzie można załatwić swoje potrzeby jest sławojka na podwórzu. Zatem trzeba się ubrać i wyjść na całkiem spory mróz. Umyć się tutaj można, ale tylko prowizorycznie, korzystając z umywalki z zimną wodą. Pal licho umywalkę, ale czemu jadalnia jest zamknięta dla gości (nie ma ani jednego stołu poza jadalnią) i otwiera się ją razem z kuchnią dopiero o godzinie 8:00, to już chyba tylko wiedzą gospodarze schroniska. Z konieczności więc przygotowuję swój skromny posiłek na korytarzu, na jakiejś starej pralce obok umywalki. Przy okazji przeklinam fakt, iż byłem taki głupi, że wczoraj wypiłem całą moją herbatę z termosu, gdyż woda z kranu jest niezdatna do picia, o czym zresztą lojalnie informuje stosowny napis nad umywalką. No, ale bądźmy realistami: za 19 zł trudno dzisiaj wymagać specjalnych luksusów (dla bardziej wymagających jest pobliskie gospodarstwo agroturystyczne).

PRS - Relacja w dechę. Gratuluję "menelskiego" poczucia humoru  lol

567

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Jolu, czy nasze "zeznania" są spójne? wink

568

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Justyna W - zapraszamy. Następny wspólny wypad planujemy na przełomie maja i czerwca. Jeszcze będzie o tym info.

569

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

To ja dziękuję i zapraszam teraz na moje trasy  tongue

570

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Trochę to trwało, ale odrobiłem się. Poniżej moja krótka fotorelacja:
DZIEŃ 1:https://picasaweb.google.com/1055423125 … kiem1Dzien
DZIEŃ 2:https://picasaweb.google.com/1055423125 … ckim2Dzien

Spoko MK. Pewnie wiele zależy, jaki to plastik, metal lub jak zaimpregnowane drewno. Mimo wszystko całkiem mi się podobają metalowe tablice Twojej produkcji. Daj znać jak byś potrzebował pomocy przy wieszaniu i malowaniu.

MK nie odnosząc się do meritum sprawy, chciałbym jedynie nieśmiało wspomnieć, że tablice drewniane, mimo że miłe dla oka, wydają się być rozwiązaniem mniej trwałym niż metalowe (emaliowane), a zwłaszcza plastikowe. Zaletą tworzyw sztucznych (i jednocześnie ich utrapieniem, o czym dobrze wiedzą zbieracze śmieci z naszych szlaków) jest spora trwałość. Na marginesie: na Słowacji stale spotykam się z tablicami z plastiku. Nie są może piękne, ale są bardzo czytelne i wolno się niszczą.

573

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Niestety jestem teraz zarobiony po pachy, ale w wolnym czasie coś wrzucę.

574

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Hanuś poniżej dowód, że byłem już na Bendoszce i może stąd to moje nocne marudzenie:
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/500/30729/thumb/p17opgqemghdpl1514v0ff010i31.JPG
http://www.beskidmaly.pl/pun/extensions/hcs_image_uploader/uploads/30000/500/30729/thumb/p17oph0a1f1cniguq18l41defejq1.JPG
(marzec 2010)
Ale jeszcze kiedyś to nadrobimy. Obiecuję.

575

(50 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

Jeśli gdzieś koło połowy czerwca to kto wie, bo teraz niestety już mam grafik mocno napięty.