No i dzięki Fejsbukowi, odnalazł się zaginiony gdzieś w okolicach Przysłopu Arek. A właściwie nie on się odnalazł, tylko on znalazł nas przez forum
Czyli wszyscy zdrowi wrócili do domów ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez darkheush
No i dzięki Fejsbukowi, odnalazł się zaginiony gdzieś w okolicach Przysłopu Arek. A właściwie nie on się odnalazł, tylko on znalazł nas przez forum
Czyli wszyscy zdrowi wrócili do domów ![]()
Ale coś w tym jest bo ja też mało co przemieliłam w photoshopie
Czyli śwarana frajerecka
Dla wszystkich mała dedykacja od darkheusha ![]()
Nie wiem jak to robisz, ale zdjęcia masz przepiękne:)
Ja jestem zdolnym uczniem, tylkowiekowym
Tym razem to po prostu urok Beskidów Marku. Wierz, czy nie, ale tylko 4 fotki z mojego albumiku "dotknąłem" fotoszopem
Reszta to czar beskidzkiego zbójnikownia
Może dlatego, że mieliśmy śwarną frajereckę u boku ![]()
15 września 2011 - "Ewakuacja"
Poranek na Krawculi nie przypomina niczym wczorajszego dnia. Śniadanko, dosuszanie mokrych bambetli i powolne pakowanko.
Żegnamy, tym razem definitywnie, Magdę i Piotrka. Zaczynamy przygotowania do wyjścia. I wtedy następuje katastrofa. Jeden telefon i okazuje się, że muszę czym prędzej uciekać w doliny
Robi mi się jakoś tak smutno. Koniec??? Tak nagle??? No niestety
A Wielki R. przygląda się wszystkiemu niewzruszony.
Żegnam się z Anią i Kaperkiem i zaczynam samotny powrót do Glinki. Jeszcze rzut oka za siebie.
Góry żegnają mnie godnymi widokami.
Szkoda, że widzę je z co raz niższa
Ale to nic - jeszcze tu wrócę, choć podczas tego wypadu wielokrotnie obiecywałem sobie, że zacznę chyba znaczki zbierać, albo akwarium sobie kupię
Dziękuję wszystkim, z którymi przyszło mi spędzić te 4 dni czyli: Kaprowej, Magdzie, Kaprowi, Mirkowi, Michałowi, Piotrkowi i Arkowi
Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie spotkamy się gdzieś przy ogniu kominka
I to by było chyba na tyle. Komplet zdjęć po kliku w obrazek:
P.S. Czy Kaper też próbował wejść do tego drzewa, co Ania?
Drugie pytanie, czy z tego granicznego szlaku są jakieś ciekawe widoki, bo z mapy wygląda, że niemal wszędzie jest las
Nie, Kaperek nie próbował wejść do tego drzewa. Mogło by się to skończyć tragicznie. Dla drzewa rzecz jasna
Prawdę powiedziawszy, to nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o widoki. Na pewno jest ciekawy widok na Kysuckie Beskidy z Przełęczy Przysłop. Potem bardziej zwracaliśmy uwagę na to, aby się nie wypieprzyć z tym cholernym plecakiem na grzbiecie na podejściach na Svitkovą i Krkoskulę. A potem zaczęło lać i zrobiło się szaro i ponuro. Z tego co pamiętam z trasy były tam jakieś przecinki, z których mogły być jakieś widoki. Nam nie dane było ich zobaczyć ![]()
Tak, Harnasiu, Stoch
14 września 2011 - "Trawers by się ku*wa przydał"
Wybaczcie taki tytuł tego odcinka, ale słowacka szkoła znakowania szlaków chyba nie zna pojęcia takiego jak trawers, lub choćby zakosy
Oj ciężki ten poranek dziś na Rycerzowej. Słońce za głośno świeci, a pająki to już odpierniczają macarenę w podkutych bucikach. Na dodatek nadchodzi czas pożegnania z Michałem i Mirkiem. Schodzą do Rajczy. Pożegnalne foto.
My na Sedlo Prislop. Ania kryje się w drzewie
Pogoda wyraźnie się kisi
Ale najgorsze jeszcze nadejdzie. Na razie co niektórzy leżą w trawie
Zaczynamy podejście na Svitkovą. Masakra, golgota, rzeź niewiniątek. Szlak poprowadzony w linii spadku wierzchołka. Tak jakby nie można zrobić zakosów. Zaczynamy dziękować Słowakom za tą zemstę za zajęcie Spisza w 1938
Pod Oszustem Kaper dzwoni do Młodego. Ich rozmowa wygląda mniej więcej tak:
(M)łody - no i jak wam tam
(K)aper - a no jakoś leci
(M) - no u nas zaczyna lać
(K) - e to u nas się tylko chmurzy
I w tym momencie spadają na nas pierwsze krople deszczu. I zaczyna się Armagedon. Przez kilka godzin leje jak w 1997 podczas powodzi. Pieprzona szkoła znakowania szlaków słowackich zaczyna przypominać błotną ślizgawkę. W pewnym momencie Kaper stwierdza, że jeśli byłaby po drodze pionowa skała to Słowacy pociągnęliby szlak środkiem. No i po co łańcuch
Mijamy kolejne Golgoty, czyli podejścia pod Oszust i Javorinę. Jest mi zimno, jestem przemoczony do ostatniej nitki w gaciach, na dodatek zaliczam poważną glebę. Po prostu robię sobie jazdę w błocie na odcinku jakiś 2 metrów, więc dodatkowo jestem cały uwalony błotem. Gdzieś za Javoriną przestaje lać i postanawiam się przebrać. O jak miło. Ciepło, sucho...
W końcu jakimś cudem dobijamy do Glinki Ujsolskiej.
Niby stąd tylko 50 minut na Krawców. Ale znów zaczyna się Golgota. Szlak oznaczony fatalnie, kilkusetmetrowe odcinki bez jakiegokolwiek znaku na drzewie, gdyby nie słupki graniczne...
Kaprowa stwierdza:
"Chłopaki, miałam wam postawić piwo za to, że mnie ze sobą wzięliście. Ale po dzisiejszym odcinku zapomnijcie. Ni chu, chu"
W końcu dochodzimy. Na bacówce starzy znajomi, czyli Magda i Piotrek
Kąpiele, kolacje, suszenie gratów. W pokoju wali trupem jak w kostnicy, a to przez nasze stęchłe, zapocone, mokre szmaty
Za to pogoda wynagradza tą dzisiejszą dupówę...
Wieczór to już tylko ognia czar...
W końcu idziemy spać. Dobranoc
C.D.N
13 września 2011 - "Na spotkanie"
Nasza trójca jakimś cudem zrywa się grubo przed wschodem słońca. Michał i Arek postanawiają jednak pokimać dłużej. No to niech żałują. Jest czego...
W końcu wschodzi...
Widoki pod wspólnym tytułem "4 razy Wielki" - Wielki Krywań, Wielki Rosutec, Wielki Manin i Wielki Chocz
Wracamy na śniadanko, chłopaki w międzyczasie się budzą. Integracja
Arek z uwagi na ciężar swojego plecaka postanawia wyjść troszkę wcześniej, my zbieramy się do drogi kilka minut po 9.
Kierunek Rycerzowa. A pogoda taka, że szkoda chować aparatu. Dreptamy leniwie. Jest cudnie
Jak już pisałem wcześniej Wielki R. będzie nas prześladował widokiem do końca wypadu. Nie inaczej jest dziś
Po blisko 3 godzinach docieramy na Przegibek. Będąc w stałym kontakcie z Mirkiem, postanawiamy tutaj na niego poczekać. Decyzja wybitnie słuszna. Nie upływa więcej niż jedno złociste z pianką jak z lasu wyłania się on sam. Radość spotkania. Prawdę powiedziawszy myślałem, że Mirek będzie schodził z Rycerzowej tego samego dnia, jednak okazuje się, że będzie nocował z nami. Zbieramy toboły i ruszamy dalej. Rzut oka za siebie...
... i przed siebie
Tuż przed szczytem Rycerzowej doganiamy Arka, więc szczytowanie odbędzie się w sześcioosobowym składzie. A jest co szczytować. Podejście to po prostu Golgota.
Na szczycie!!! Uff!!! Plecak robi głośne jebudu o glebę
Leżymy
Zostaje tylko do przejścia kawałek przez szczytową polanę i jak się okazuje nie ma na co czekać
Tatry!!!
Królowa Beskidów
Czyż może być piękniej???
W Bacówce spotykamy oczywiście Piotrka i Magdę. Zajmujemy strategiczny stolik na jadalni, oby blisko bufetu
Powoli robi się ciemno, a Wielki R. nadal nas prześladuje
Trzeba iść spać. Dobranoc
C.D.N.
P.S. Jeden z moich współdreptaczy sugerował mi, że nie można z Raczy zobaczyć Wielkiego Chocza, a to co widzimy to Dumbier. Jakże się mylił

To kiedy Kaperku to przegrane piffko??? ![]()
To nie kto inny jak Wielki R. Prześladował mnie swym obliczem przez kolejne 3 dni
Poczekaj na widoki z rana ![]()
Wszak Mirek napisał, że ekipa nadal śmiga po Żywieckim, nie do końca jest to prawdą. Ekipa (Kaperkowa i Kaperek), owszem śmiga, ja musiałem zejść w doliny, ale o tym na końcu. Oni teraz na Rysiance
12 września 2011 - "W pogoni"
Tak się złożyło, że nie mogłem śmignąć rano do Zwardonia. Wybieram wariant alternatywny, czyli Żywiec - Rycerka Kolonia i żółtym na Raczę. Spotkanie z Pająkiem w Żywcu na ulicy. No tego się nie spodziewałem
Teraz bus do Kolonii. Startuję. Tempo mordercze. Z dwóch godzin wyrabiam do góry 1.40. Po drodze mijam jeszcze jakiegoś kolesia z okrutnym tobołem na plecach. Docelowo się okaże że spędzimy kolejne dwa dni z Arkiem w trasie
Pogoda się robi, widoki rozpieszczają.
Umordowany jak koń po westernie robię finisz. Jak widzę ten zakręt ze szlakowskazem "W.Racza 5 min" to po prostu drę się w niebogłosy "Kapeeeeeeeeerrrrrrrr ratuj bo nie dojdę!!!". Już widzę schronisko, już witam się z gąską
Jebudu plecakiem!!! Siedzę!!! Dyszę jak ciufcia bieszczadzkiej wąskotorowóki
Jakby mnie ktoś ścisnął, to wykręciłby wiadro wody
Kaprowscy w ciągu pół godziny zdążyli się już lekko zintegrować z Michałem z Torunia oraz Piotrkiem i Magdą z Poznania. Za chwilę dochodzi Arek (również Toruń)
I tak kolejne kilka godzin: to do bufetu, to na szczyt, a widoki co raz piękniejsze...
Idziemy spać, wszak jutro wschód słońca z najlepszej wieży widokowej w Beskidach (no może poza Królową). Dobranoc
P.S. W tej relacji jeszcze pojawią się zarówno Kaper, Kaprowa, Michał, Arek, Magda i Piotrek. Tak się jakoś złożyło, że mieliśmy wspólny kierunek
No i pojawi się jeszcze Mirek ![]()
C.D.N.
a ilu nowych forumowiczów do nas dołączyło
No właśnie to chciałem pominąć tym razem. Każdy może sobie to podejrzeć w zakładce "Użytkownicy". A chciałem pominąć dlatego, ponieważ wielu użytkowników rejestruje się na forum aby tylko "obserwować", kolejni to tacy, którzy piszą 1-2 posty i "milkną". Tak naprawdę aktywnych jest kilkanaścioro/kilkudziesięcioro. Można by zrobić np. "top 10" użytkowników - tylko po co ![]()
U mnie plecak prawie spakowany. Udam ,że nie widzę pytania o kondycję
Ja również dopycham resztki gratów do plecaka. Kondycja huraoptymistyczna, tym bardziej, że będę musiał gonić Kaprową i Kapra na szlaku, bo pewne sprawy nie pozwalają mi wyjechać jutro wcześniej z Andrychowa, niż o 10
Mam nadzieję, że poczekają na mnie w okolicach Skalanki lub docelowo na Wielkiej Raczy ![]()
No więc wywołany do tablicy przez Bacę kilka liczb i faktów z drugiego roku istnienia NASZEGO FORUM
W ciągu tych blisko 365 dni napisaliśmy 9285 postów w 532 tematach, co daje średnią 25,43 posta dziennie
Zdaliśmy kupę (w kupie siła, kupy nikt nie ruszy
) relacji z wypraw górskich i pozagórskich:
Beskid Mały - 78 (w sumie 2010+2011 - 103)
Beskidy - 47 (60)
Tatry - 11 (15)
Inne góry - 21 (29)
Wypady pozagórskie (nowy dział, który pojawił się w tym roku) - 13
Zorganizowaliśmy zloty nr 4, 5 i 6 >Link do wspomnień<
Za największe osiągnięcia Forum subiektywnie uważam Akcję Gibasy oraz Akcję Cisowe Grapy.
Będziemy mieć również niepowtarzalny Kalendarz
Jeśli chodzi o dreptanie górskie, to działo się w tym roku, oj działo!!!
Przede wszystkim Zielony Szlak Beskidu Małego w wykonaniu Marka oraz Joli
Niebieski szlak Wielki Rogacz-Tarnów w wykonaniu naszej dzielnej Prababci Jolanty Dalekobieżnej
Trochę nas też rozrzuciło po świecie. Mieliśmy okazję poczytać o dwukrotnym najeździe forumowiczów na Chocza, najpierw w relacji Piotra, a kilka tygodni później, w wykonaniu większej ekipy Forum BM
Byliśmy też dzięki relacjom:
W Alpach Piotra (część 1) i (część 2) oraz Neny.
Plątaliśmy się po Czechach dzięki Jardo: tutaj i tutaj.
Z Kaprem pochodziliśmy po Szumawskim Trójstyku.
Angi zabrał nas w Góry Rodniańskie, a Marcus na Bałkany.
Iziel napisała całkiem ciekawą powieść w odcinkach o zdobywaniu krakowskich Kopcy
Imprezowaliśmy w krainie łagodności w bielskiej Banialuce oraz na beskidzkiej polanie
Uświetniliśmy swoją obecnością jubileusz Chatki pod Potrójną oraz zaglądnęliśmy do wnętrza Beskidu Małego.
A poza tym były mniejsze i większe górki, ognia czar, jakieś bieganie po maratonach i takie tam, o których możecie poczytać na Forum. Jeśli kogoś lub coś pominąłem, to przepraszam i do kolejnego podsumowania za rok ![]()
Ano szkoda, bo po 13 szedłem już do Wilkowic czarnym. Po drodze zamarudziłem u chatkowego na Rogaczu. Z bufetowym tez trochę pogadałem
No to mamy wybitnego pecha. To już, o ile pamiętam, drugi raz kiedy rozmijamy się o kilka minut (Potrójna w kwietniu ubiegłego roku) ![]()
Tytuł relacji może brzmieć niegórsko, ale naprawdę były góry
Ja chyba jakiś nienormalny jestem. Zamiast smacznie spać pierwszego dnia urlopu, zrywam się o 8 rano w celu zrobienia zakupów i wyruszenia na Magurkę Wilkowicką. Startuję sobie nieśpiesznie około 10 z Lipnika. Odwiedzam leśniczówkę i amfiteatr.
Teraz zaczynają się schody. Niebieski szlak naprawdę ostro zapierdziela pod górkę. Zakosy - chyba jedyne w Beskidzie Małym. Wylewam z siebie siódme poty, ale w końcu docieram na Gaiki.
Chwila odpoczynku. Próbuję się dodzwonić do Prababci. No i dodzwaniam się - na Słowację
a dokładniej na Koprowy Wierch
W planie jest obiadek w Gawrze na Przegibku. Po pół godzinie zejścia, plan udaje się zrealizować
Z Przegibka męczę jeszcze kilkoro forumowiczów sms-em o treści: Obiadek na Przegibku i zaraz ruszam sprawdzić czy nie ma mnie czasem na Magurce Wilkowickiej ;-)". Słowo się rzekło. Heja na Magurkę. Widoczki
Sam wierzchołek Magurki robi koszmarne wrażenie przez budowę stacji narciarskiej. Sterty materiałów, polana szczytowa częściowo rozorana ciężkim sprzętem, częściowo zabetonowana. Masakra. Tylko widoki pozostały niezmienne
Chwila odpoczynku w schronisku, zamienienie kilku słów z Jarkiem i czas się zbierać.
Schodzę do Wilkowic. Po drodze zaliczam jeszcze Chatkę na Rogaczu. Przynajmniej będę wiedział jak cudny widok rozpościera się sprzed chatki.
Ląduję na wilkowickim bruku i pozostaje mi próba wydostania się z BB do domu. Pociąg do Andrychowa wlecze się niemiłosiernie
Podsumowanie: Magurka się komercjalizuje. Ubywa nam kolejne ładne miejsce w tych maleńkich górkach. Traska choć niedługa, to jednak wymagająca (podejście z Lipnika na Gaiki)
W sumie fajna przecierka przed jutrzejszą kilkudniową wyprawą w Żywiecki
Do zobaczenia po powrocie!!! ![]()
Darek o której byłeś, ja też przez dwie godzinki byłem na Magórce
Około 13:30. Strzeliłem piffo, pogadałem chwilę z Jarkiem z bufetu i tak około 14 zacząłem schodzić do Wilkowic.
Tak się złożyło, że dziś nawiedziłem Magurkę Wilkowicką. Oto co zobaczyłem:
Wschodni stok, tuż poniżej schroniska, rozorany przez ciężki sprzęt:
Polana szczytowa (stok zachodni)
Parking???:
I jeszcze raz stok wschodni polany szczytowej:
I stok zachodni jeszcze raz:
Nie wiem jak to skomentować. Magurka robi się kolejnym ośrodkiem turystyki masowej typu Równica??? Oby nie!!!
No to się chyba rozminęliśmy "o włos"
Schodziłem dziś czarno-czerwonym do Wilkowic.
Oj będzie, będzie Baca!!!
Daj mi pozbierać myśli po dzisiejszej wizycie na Magurce Wilkowickiej ![]()
czyli można powiedzieć że duże odległości były
W przybliżeniu:
Skalka - 95 km
Chabenec - 94 km
Durkova - 95 km
Dumbier - 96 km
Chopok - 94 km

26 września 2011 (poniedziałek) o godz. 19:15 KLUB PODRÓŻNIKA CKiW i Koła PTTK „Chałupa” zaprasza ma spotkanie z Aleksandrą Dzik - pierwszą Polką, która zdobyła pięć siedmiotysięczników na terenie byłego Związku Radzieckiego.
Aleksandra Dzik ukończyła psychologię i socjologię w ramach MISH Uniwersytetu Śląskiego, obecnie doktoryzuje się z socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Alpinistka, skialpinistka, zawodniczka w rajdach przygodowych. Na swoim koncie ma m.in. wejście na
ośmiotysięcznik Gasherbrum II (8035 m n.p.m.) oraz zdobycie jako pierwsza kobieta z Polski niebezpiecznego Piku Pobiedy (7439 m n.p.m.). Ponadto jako pierwsza Polka stanęła na wszystkich pięciu siedmiotysięcznikach b. ZSRR, uzyskując tytuł Śnieżnej Pantery. Wśród innych jej osiągnięć wymienić można mistrzostwo Polski w skialpinizmie oraz ukończenie
jako pierwsza kobieta najdłuższego dystansu zawodów Elbrus Race. Jest międzynarodowym przewodnikiem górskim UIMLA, współprowadzi firmę turystyczną BluEmu.
Podczas prelekcji Aleksandra Dzik opowie o zrealizowanym w latach 2006-2010 cyklu wypraw na szczyty Śnieżnej Pantery: Pik Awicenny (d. Lenina, 7134 m n.p.m.), Pik Korżeniewskiej (7105 m n.p.m.), Pik Somoni (d. Kommunizma, 7495 m n.p.m.), Chan Tengri (7010 m n.p.m.) oraz Pik Pobiedy (7439 m n.p.m.).
Źródło: CKiW w Andrychowie
A TUTAJ krótki wywiad z Olą Dzik ![]()
Oto co mi się udało ustrzelić z Potrójnej (...) Może gdzieś tu widać Pripor - Darku sprawdź
Przede wszystkim gratuluję baca warunków
Sprawdziłem, a jakże!!! Pół godziny spędzone nad tworzeniem 360-stopniowej symulacji z Potrójnej dało takie efekty:



Myślę, że Cię satysfakcjonują
Pripor jest ![]()
Oj świstaku nagrabiliście sobie waść. Żeby przysyłać stęsknionemu za Biesami sms-a o treści: Hej Darku Pozdrowienia z Połonin. Dzisiaj śpimy w Chatce Puchatka na Wetlińskiej. Halicz Tarnica i Caryńska ''zaliczone''. Marzenka daje rade
"???
Toż to podpada pod psychiczne znęcanie się
A tak na poważnie. Gratuluję - szczególnie gratuluję widoków z Rozsypańca, Halicza i Tarnicy (domyślam się ze zdjęć, że szliście z Wołosatego przez Przełęcz Bukowską). Ja tam miałem warunki pt. "Rozlany TIR mleka"
Ehhh Bieszczady
Narysowałeś palcem okno w powietrzu
W którym będę tylko rosły gwiazdy
Nad Wielką i Małą Rawką
Gwiazdy wysokie jak dziewanny
Jakoś się nie dziwię tym Bieszczadzkim Aniołom. Faktycznie bliżej mają z Nieba w Biesy
Co świstaku??? Urzekły Bieszczady???
P.S. A to nie jakaś ciekawostka botaniczna??? Świstak w Bieszczadach??? Chyba nieczęsto spotykany widok??? ![]()
Wstrzymuję się od głosu ![]()
To co z tym śpiewnikiem moi drodzy?
Jak to co??? Proponujemy
Kilka klasyków na początek:
EKT Gdynia - "Bar w Beskidzie"
La, la, la, la. G D C G D , G D C D G
(C G F C G , C G F G C )
Jeśli chcesz z gardła kurz wypłukać
Tu każdy wskaże ci drogę
W bok od przystanku PeKaeSu
W prawo od szosy asfaltowej.
Kuszą napisy ołówkiem kopiowym
Na drzwiach "Od dziesiątej otwarte"
"Dziś polecamy kotlet mielony"
i "Lokal kategorii czwartej"
G D (C G)
C D (F G)
G D (C G)
C D G (F G C)
Lej, lej, lej, lej się chmielu
Nieś muzyko po bukowym lesie
Panna Zosia ma w oczach dwa nieba
Trochę lata z nowej beczki przyniesie
La, la, la, la.
G D (C G)
C G (F C)
e h (a e)
C D (F G)
W środku chłopaki rzucają łacina
O sufit i cztery ściany
Dym z Extra Mocnych strzela jak szampan
Bledną obrusy lniane.
Za to wieczorem gdy lipiec duszny
Okna otworzy na oścież
Gwiazdy wpadają do pełnych kufli
Poobgryzanych jak paznokcie.
Kiedy chłopaki na nogach z waty
Wracają po mokrej kolacji
Świat się jak okręt morski kołysze
Gościniec dziwnie ślimaczy.
A czasem któryś ze strachem na wróble
Pogada o polityce
Jedynie cerkiew marszczy zgorszona
Szorstkie od gontów lica.
Wolna Grupa Bukowina - "Sielanka o domu"
A jeśli dom będę miał, A h7 cis7 A
To będzie bukowy koniecznie, D E9 A A7+
Pachnący i słoneczny. h7 E9 cis7 A7/4
Wieczorem usiądę- wiatr gra, D E E7
A zegar na ścianie gwarzy: A A7 D E
Dobrze się idzie, panie zegarze? - A h7 cis7 a0
Tik, tak... tik, tak... tik, tak... h7 E7 cis7 A7/4
Świeca skwierczy i mruga przewrotnie, D E7/4 E7
Więc puszczam oko do niej : A h7 cis7 a0
Dobry humor dziś pani ma x2 h7 E7 cis7 a0
h7 E7 A A4
Szukam, szukania mi trzeba A E
Domu- gitarą i piórem, G D A
A góry nade mną jak niebo, A E
A niebo nade mną jak góry G D d A A4 A
Gdy głosy usłyszę u drzwi,
Czyjekolwiek- wejdźcie, poproszę,
Jestem zbieraczem głosów,
A dom mój bardzo lubi, gdy
Śmiech ściany mu rozjaśnia
I gędźby lubi i pieśni...
Wpadnijcie na parę chwil,
Kidy los Was zawiedzie w te strony,
Bo dom mój otworem stoi
Dla takich jak my, dla takich jak my...
Zaproszę dzień i noc,
Zaproszę cztery wiatry-
Dla wszystkich drzwi otwarte...
Ktoś poda pierwszy ton-
Zagramy na góry koncert
Buków porą pachnącą:
Nasiąkną ściany grą...
A zmęczonym wędrownikom
Odpocząć pozwolę muzyką,
Bo taki będzie mój dom, bo taki będzie mój dom,
Bo taki będzie mój dom
Dżem - "Wehikuł czasu"
Pamiętam dobrze ideał swój /A E /fis D
Marzeniami żyłem jak król /A E /fis D
Siódma rano, to dla mnie noc /A E /fis D
Pracować nie chciałem, włóczyłem się /A E /fis D
Za to do puszki zamykano mnie /A E /fis D
Za to zwykle zamykano mnie /A E /fis D
Po knajpach grywałem za piwo i chleb /A E /fis D
Na życiu bluesa tak mijał mi dzień /A E /fis D
Ref: Tylko nocą do klubu pójść /E fis /D A
Jam session do rana, tam królował blues /E fis /D A
To już minęło, ten klimat, ten luz /E fis /D A
Wspaniali ludzie nie powrócą /D
Nie powrócą już /D
Lecz we mnie zostało coś z tamtych lat
Mój mały intymny muzyczny świat
Gdy tak wspominam ten miniony czas
Wiem jedno, że to nie poszło w las
Dużo bym dał, by przeżyć to znów
Wehikuł czasu to byłby cud
Mam jeszcze wiarę, odmieni się los
Znów kwiatek do lufy wetknie mi ktoś
Ref: Tylko nocą ...
DoZP - "Łemata"
Pamiętam, tylko tabun chmur się rozwinął C G a e
I cichy wiatr wiejący ku połoninom F C G a G
Jak kamień plecak twardy pod moją głową C G a e
I czyjaś postać, co okazała się tobą F C G a G
Idę dołem, a ty górą
Jestem słońcem, ty wichurą
Ogniem ja, wodą ty
Śmiechem ja, ty ronisz łzy
Byłaś jak słońce w tę zimną noc
Jak wielkie szczęście, co zesłał mi los
Lecz nie na długo było cieszyć się nam
Te kłótnie bez sensu, skąd ja to znam
Idę dołem…
I tłumaczyłem, jak naprawdę to jest
Że mam swój świat, a w nim setki tych swoich spraw
A moje gwiazdy to z daleka do mnie lśnią
Śmiechem i łzami witają mój bukowy dom
Idę dołem…
I czas zakończyć rozważania te
Przy wodospadzie, tam, gdzie słychać śpiew
W źródlanej wodzie, czas zanurzyć dłoń
Już żegnam was, dziś odchodzę stąd
Idę dołem…
SDM - "Bieszczadzkie anioły"
a
Anioły są takie ciche
G
zwłaszcza te w Bieszczadach
a
gdy spotkasz takiego w górach
e
wiele z nim nie pogadasz
C G
Najwyżej na ucho ci powie
C F
gdy będzie w dobrym humorze
C G
że skrzydła nosi w plecaku
a e a
nawet przy dobrej pogodzie
Anioły są całe zielone
zwłaszcza te w Bieszczadach
łatwo w trawie się kryją
i w opuszczonych sadach
W zielone grają ukradkiem
nawet karty mają zielone
zielone mają pojęcie
a nawet zielony kielonek
C G
Anioły bieszczadzkie
a
bieszczadzkie anioły
C
dużo w was radości
G a
i dobrej pogody
C G
Bieszczadzkie anioły
a
anioły bieszczadzkie
C
gdy skrzydłem cię dotkną
G a
już jesteś ich bratem
Anioły są całkiem samotne
zwłaszcza te w Bieszczadach
w kapliczkach zimą drzemią
choć może im nie wypada
Czasem taki anioł samotny
zapomni dokąd ma lecieć
i wtedy całe Bieszczady
mają szaloną uciechę
Anioły bieszczadzkie
bieszczadzkie anioły
dużo w was radości
i dobrej pogody
Bieszczadzkie anioły
anioły bieszczadzkie
gdy skrzydłem cię trącą
już jesteś ich bratem
Anioły są wiecznie ulotne
zwłaszcza te w Bieszczadach
nas też czasami nosi
po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają
i skrzydłem wskazują drogę
i wtedy w nas się zapala
wieczny bieszczadzki ogień
Anioły bieszczadzkie
bieszczadzkie anioły
dużo w was radości
i dobrej pogody
Bieszczadzkie anioły
anioły bieszczadzkie
gdy skrzydłem cię musną
już jesteś ich bratem
Mogę jeszcze posprawdzać jak się sytuacja ma z zachodnią częścią BM tak przy okazji w celach edukacyjnych.
Myślę, że przy sprzyjających warunkach najprościej byłoby "ustrzelić" Pradziada (a właściwie całe Jeseniki) z Magurki Wilkowickiej. O ile pamiętam w tamtym kierunku nie ma żadnego lasu...

i zbliżenie

Czekam na mroźne dni ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez darkheush
[ Wygenerowano w 0.065 sekund, wykonano 5 zapytań ]