Znalazłam dzisiaj ciekawy artykuł na www.mamnewsa.pl wraz z nagraniem sprzed 20 lat "Ostatni Mohikanin" z Leskowca. Gdy na tej górze jeździło się na nartach ".
Artykuł i nagranie pod zdjęciem
Źródło: www.mamnewsa.pl
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
Znalazłam dzisiaj ciekawy artykuł na www.mamnewsa.pl wraz z nagraniem sprzed 20 lat "Ostatni Mohikanin" z Leskowca. Gdy na tej górze jeździło się na nartach ".
Artykuł i nagranie pod zdjęciem
Źródło: www.mamnewsa.pl
Chamonix-Mont-Blanc
Jadąc z Beaune do Chamonix - Mont- Blanc, podróżuje się przez wschodnią Francję, mijając głównie niższe wapienne pasma Jury, a następnie masyw Bornes i Aravis. Potem wjeżdża się w Alpy Sabaudzkie. Zwieńczeniem podróży jest widoczny po dojeździe do doliny Chamonix najwyższy szczyt Europy - Mont Blanc.
Trasa jest niesamowicie piękna pod względem widoków.
Zdjęcia robiłam podczas jazdy, dlatego niestety są nieco pourywane.
Zawsze chciałam pojechać do Chamonix, które przewijało się gdzieś przy czytaniu książek o tematyce górskiej. No i Alpy z którymi miałam bliższy kontakt, ale zimą. Moim marzeniem było zobaczyć je latem.
Do Chamonix - Mont-Blanc dojechaliśmy wczesnym popołudniem. Pogoda była fantastyczna. Masyw Mont Blanc ukazał nam się na dzień dobry w pełnej krasie. Byliśmy wszyscy pod wrażeniem jego piękna.
Zatrzymaliśmy się tu na trzy dni.
Zakwaterowaliśmy się w historycznym XVIII-wiecznym hotelu Croix Blanche. Stoi w samym centrum Chamonix, ma rustykalne pokoje, wyglądem i klimatem przypomina górskie schronisko. Słynie również z tradycyjnej atmosfery. Bardzo mi się podobał, a smak gorącej czekolady, którą w nim piłam, pozostanie ze mną na zawsze.
Z naszego pokoju roztaczał się widok na masyw Mont Blanc wraz z Aiguille du Midi, a także na centrum miasteczka z zabytkowym kościołem św. Michała Archanioła, czczonego w górskich regionach Europy.
Obecny kościół powstał między 1707 a 1709 rokiem i otrzymał swój styl drugiego empire'a około 1864 roku, gdy miasto się rozwijało. Wnętrze jest raczej skromne, zawiera kolekcję mebli religijnych i ołtarz w stylu empire z 1737 roku. Jest nieduży, łączy dziś 2 style, barokowy i empire.
Dwa ołtarze boczne.
Mnisi benedyktyńscy po raz pierwszy wybudowali tu strukturę religijną w 1119 roku, pozostawiając tylko wieżę dzwonnicy z tego odległego okresu.
W samej miejscowości stoją głównie budynki z przełomu XIX i XX w. Spacerując uliczkami Chamonix można podziwiać zabytkowe kasyna i pałacyki.
Ciekawy mural.
Mija się pięknie ukwiecone mostki na rzece Arve. To górski potok lodowcowy o wartkim nurcie i charakterystycznym mleczno-zielonym zabarwieniu. Jest lewym dopływem Rodanu.
Kłódki, jak widać, wszędzie modne …
Poza tym pełno tu sklepików z pamiątkami i lokalnymi specjałami, butików ze sprzętem sportowym, klimatycznych piwniczek z winem, kawiarenek i restauracji w stylu art nouveau.
Są też oczywiście pizzerie, oraz miejsca, gdzie można zjeść smaczną sałatkę, podawaną często z serem burrata.
Będąc tu, warto spróbować tradycyjnej kuchni sabaudzkiej. Łączy ona wpływy francuskie ze szwajcarskimi i włoskimi, tworząc unikalny styl. To prosta ale bardzo pożywna i solidna kuchnia górska. Opiera się na lokalnych, wysokokalorycznych produktach, takich jak ziemniaki, sery (Reblochon, Beaufort, Gruyère), wędliny (boczek, kiełbasy) oraz śmietana. Do najsłynniejszych dań należą tartiflette, raclette, fondue oraz różne zapiekanki ziemniaczane.
Z Kasią, moją przyjaciółką, odwiedziłyśmy restaurację Rose Du Pont, która nam się spodobała, m.in. dlatego, ze miała ładną różową elewacją i elegancki wystrój retro. ![]()
Do jedzenia wybrałyśmy lokalny specjał - farcie tartiflette, jeden z wariantów klasycznej tartiflette, wielkiego ziemniaka faszerowanego boczkiem, cebulą i serem wraz z sałatką – prawdziwą bombę kaloryczną …
.
Do picia zamówiłam Panaché, popularny we Francji (znany też jako shandy w krajach anglosaskich) orzeźwiający napój, który jest mieszanką piwa i lemoniady. Danie było naprawdę bardzo smaczne i sycące, pomimo tego, że na talerzu wydaje się, że jest niewiele
.
Chamonix od wieków przyciągało śmietankę towarzyską francuskiego społeczeństwa. Tutaj wypoczywali m.in. Jean-Jacques Rousseau, Victor Hugo, Alexandre Dumas. Nawet Napoleon III i cesarzowa Eugénie wybrali się tu na przejażdżkę mułami, by na własne oczy zobaczyć słynny Mer de Glace - najdłuższy lodowiec Francji. Dziś po okolicznych stokach szusują głównie arystokraci. Towarzyszą im francuscy bogacze i gwiazdy show-businessu. Ciekawe jest to, że pomimo tego, ze Chamonix jest bardzo znanym i lubianym kurortem, mekką dla narciarzy, nie ma w tej miejscowości głośnych klubów nocnych, luksusowych butików i ogromnych sieci hotelowych, wręcz przeciwnie, jest tu bardzo spokojnie. Miasteczko zasypia już ok. godz. 22.00, a budzi się dopiero koło 7. Dba się również o to, żeby do infrastruktury nie wprowadzać wielkich hotelowych molochów, nowoczesnych wieżowców oraz innych budynków, które swym stylem architektonicznym odbiegałyby od obecnego wyglądu i górskiego klimatu miasta - kurortu.
Historia Chamonix sięga 1091 roku, kiedy to hrabia Hajmon I z Genewy podarował dolinę rzeki l’Arve Opactwu Benedyktynów Saint-Michel de la Cluse w Piemoncie we Włoszech. Pierwotnie mieszkańcy Chamonix utrzymywali się z różnorodnej działalności, głównie z hodowli owiec, ale również kłusownictwa i poszukiwania w górach kryształów. Obszar ten nie był wówczas ceniony za swoje piękno, ponieważ był nękany trudnym ukształtowaniem terenu, lodowcami, ciągłymi osuwiskami i lawinami. W XIII wieku wokół klasztoru zaczęła rozwijać się powoli wioska. Pod Mont Blanc nikt wtedy jeszcze nie podróżował, nikt nie wiedział o Chamonix. Mieszkańcy, głównie młodzi mężczyźni, zapuszczali się wysoko w góry, uganiając się za kozicami, świstakami, poszukując leczniczych ziół i cennych kamieni. Tak mijały stulecia. W XVIII wieku mieszkańcy Chamonix wykupili się spod władztwa klasztoru i stali się wolnymi ludźmi. Erę turystyki w tym rejonie Francji rozpoczęli dopiero angielscy arystokraci Richard Pocock i William Windham. W 1741 roku, w czasie modnej wówczas wśród europejskiej arystokracji Grand Tours postanowili wejść na pobliski lodowiec i wtedy zobaczyli prawdziwy cud natury. To właśnie im, liczący 7 km długości jęzor lodu, zawdzięcza swoją dzisiejszą nazwę – Mer de Glace czyli „Morze Lodu”.
Z kolei w 1760 roku genewski naukowiec Horace Bénédict de Saussure, uznawany za ojca alpinizmu, ufundował nagrodę za dotarcie na szczyt Mont Blanc. Długo nie było chętnych na zdobycie tej góry. Dopiero dwaj rodowici mieszkańcy Chamonix - Jacques Balmat i Michel Paccard - 8 sierpnia 1786 roku stanęli na dachu Europy. Rok później udało się to również samemu de Saussure’owi. Nie byli to wyszkoleni alpiniści. Balmat był pasterzem, a Paccard drobnym rzemieślnikiem. Dziś upamiętnia Balmata charakterystyczna rzeźba stojąca na rynku, który wskazuje palcem de Saussure’owi szczyt Mont Blanc.
W Chamonix zorganizowano w 1924 pierwsze Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Zawody nazwano początkowo Tygodniem Sportów Zimowych. Przyciągnęły 314 zawodników z 16 krajów, także Polaków, którym nie udało się wtedy zdobyć żadnego medalu. Dopiero rok później MKO nazwał te zawody – igrzyskami. Miasteczko było i jest bazą dla wielu mistrzów świata i olimpijskich w narciarstwie, snowboardzie oraz wspinaczce. Popularne jest tu też paralotniarstwo. Głównie nad doliną Arve i w pobliżu masywu Mont Blanc widzieliśmy codziennie duże grupy miłośników tego sportu.
Źródła informacji:
- portal InwestycjewKurortach.pl
- apter.pl/blog/chamonix-mont-blanc/
- pl.aroundus.com/p/7422594-eglise-saint-michel-de-chamonix-mont-blanc
c.d.n.
Żar ?
Beaune – urokliwy przystanek na trasie
Czwartego dnia wskoczyliśmy do busa i pędziliśmy na południe. Czekało nas ok. 7 godzin jazdy z jednym dłuższym przystankiem. ![]()
Trasa podróży prowadziła przez Burgundię, region rolniczy, który słynie z uprawy winorośli oraz produkcji win, nazywanych potocznie burgundami. Wiele z tamtejszych winiarni znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Rejon Côte de Beaune specjalizuje się w produkcji bardzo drogich i wykwintnych win czerwonych. W tych okolicach występują gleby o podłożu gliniasto-wapiennym, które nadają się do produkcji lżejszych win czerwonych i białych o bogatym, owocowym bukiecie.
Miejscem, gdzie zatrzymaliśmy się tylko na ok. godzinę (przystanek na trasie), było średniowieczne miasteczko Beaune. Leży na Szlaku Wielkich Winnic Burgundii (La Route des Grands Crus). To 60-kilometrowa trasa prowadząca przez serce Burgundii, obejmująca prestiżowe winnice Côte de Nuits i Côte de Beaune. Beaune uważane jest za stolicę burgundzkiego winiarstwa. Miasto otaczają kamienne mury obronne zbudowane między XIII a XV wiekiem.
Niewielka ilość wolnego czasu pozwoliła nam tylko na spacer po centrum miasteczka.
Niektórzy z nas zdążyli zwiedzić jego największą atrakcję – Hospices de Beaune (Hôtel-Dieu). Zostało założone w 1443 roku przez Nicolasa Rolina, kanclerza księcia Burgundii i jego żonę Guigone de Salins, jako szpital dla ubogich, zapewniając opiekę biednym i chorym w okresie wojny stuletniej i czasach wielkiego głodu. Siostry zakonne pomagały tu chorym i sierotom aż do 1970 r.
Wielka Sala Pôvres - izba chorych ze skrzynkowymi łóżkami.
Pomieszczenia kuchenne
fot. E. Demczuk
Z czasem Hospicjum de Beaune rozszerzyło swoją misję poza opiekę szpitalną, obejmując zarządzanie okolicznymi winnicami przekazanymi mu w darowiźnie. Dziś winnice Hospices de Beaune (ok. 60 ha) produkują jedne z najsłynniejszych win burgundzkich, głównie Pinot Noir i Chardonnay.
Naszą uwagę przykuł od samego początku bardzo kolorowy dach tego budynku. Jest on przykładem gotyku burgundzkiego, zwanego także płomienistym (flamboyant). Styl ten wyróżniał się on wysokimi wielobarwnymi dachami, pokrytymi wzorzystą ceramiczną i glazurowaną dachówką, która tworzyła geometryczne wzory, drewnianymi galeriami, a także bogato zdobionymi wnętrzami.
fot. E. Demczuk
Flamboyant był charakterystyczny dla północnej Francji i Burgundii w XV i XVI wieku. Hôtel-Dieu w Beaune jest jednym z najwspanialszych przykładów XV-wiecznej architektury burgundzkiej.
fot. E. Demczuk
Samo miasteczko jest urokliwe. Spacerując mijaliśmy winiarnie, piwniczki i sklepy z winami. W mieście jest Muzeum Wina, gdzie prezentowana jest historia jego produkcji w tym rejonie.
W centrum miasta wyróżniają się domy z rzeźbionymi drewnianymi belkami. Jest to przykład średniowiecznej burgundzkiej architektury szachulcowej.
Architektura szachulcowa to tradycyjna technika budownictwa szkieletowego, charakteryzująca się drewnianym rusztem (dąb, sosna) wypełnionym gliną z trzciną lub słomą. Szachulec często mylony jest z murem pruskim. Główną różnicą między nimi jest wypełnienie. W technice szachulcowej pole między belkami wypełnia się gliną, natomiast w murze pruskim (tzw. Fachwerk) wypełnieniem jest cegła. Technika ta była popularna w budownictwie alpejskim oraz w całej Europie Zachodniej. W Polsce można spotkać ją w Sudetach, na Pomorzu Gdańskim i Zachodnim.
Część kamienic w mieście ma kamienne elewacje i dachy. Tradycyjnie dachy w Burgundii, zwłaszcza na wsiach, kryto kamieniem (łupkiem). Ze względów oszczędnościowych, wykorzystywano zazwyczaj do prac kamień lokalny.
***
Chociaż Burgundia to rejon w dużej mierze nizinny, a główną rolę odgrywa tu rolnictwo, jest trochę ciekawych miejsc, zwłaszcza średniowiecznych miast i wiosek, z wieloma zabytkami historycznymi, sakralnymi czy architektonicznymi, dla których bym tu wróciła. Z pewnością należałoby odwiedzić wtedy jakąś winnicę.
I tak z nostalgią myśląc o nieco niespełnionej Burgundii, natknęłam się w Internecie na stronę intura-travel.com, gdzie znalazłam artykuł z tego roku, który zachęca do zwiedzania Burgundii na piechotę albo na rowerze. Jest do tego rodzaju turystyki świetnie przygotowana. Bardzo mi się spodobał ten pomysł !
.
c.d.n.
Przyszła kolej na Francję. Latem zeszłego roku udałam się z moimi koleżankami i kolegami w 11 dniową podróż po Francji. Kraj ten, jak wiadomo, słynie z kultury, kuchni, wina i różnorodności regionów. Można tu podziwiać sztukę na poziomie światowym, odpoczywać na Lazurowym Wybrzeżu, odkrywać średniowieczne zamki, pałace i malownicze wioski.
Francja to ogromny kraj i bardzo drogi, szczególnie przemieszczanie się po nim, dlatego trzeba się było na coś zdecydować. Dosyć szalonym pomysłem było wybranie przez nas trasy z północy na południe. Chcieliśmy bowiem wszystkim dogodzić i zobaczyć różne francuskie regiony. Pozostało nam więc poruszanie się po kraju głównie metrem, wynajętymi busami, koleją, autobusami i piechotą.
.
Ale do Paryża, jak przystało na jedną z najważniejszych metropolii świata, wybraliśmy samolot. ![]()
Paryż
[…] Wszyscy chodzą pod ramię
i myślą: „Douce France“...
Maria Pawilikowska – Jasnorzewska/
„Paryż nie jest taki, jakim go sobie wyobrażasz. Nie jest tylko romantyczny i elegancki jak z filmów. Jest też głośny, zmęczony, brudny, wielokulturowy, czasem wręcz brutalny. To miasto, gdzie luksus sąsiaduje z biedą, prawdziwa sztuka z tandetą, a inspiracja z samotnością. Można się nim zachwycić i mieć go dość — nawet w tym samym dniu. Każdy krok to zderzenie języków, zapachów i spojrzeń. Prawdziwa sztuka miesza się tu z bylejakością. Plastikowa wieża Eiffla made in China konkuruje z tą prawdziwą, sprzedawana jak relikwia, bez znaczenia, byle szybko. Tempo życia przytłacza. Najlepiej widać to w metrze — w tej podziemnej arterii miasta, gdzie ludzie pędzą z pustym wzrokiem, bez słów, z telefonami w dłoni, jakby istniał tylko cel, nigdy droga. Tu możesz poczuć się naprawdę mały, zagubiony i niewidzialny.
A mimo to — nie można oderwać od tego wszystkiego wzroku. Bo właśnie w tym niepokoju, w tej wielokulturowej intensywności, w tej brutalnej prawdzie o współczesnym świecie kryje się siła tego miasta. Paryż nie jest jedną historią. To mozaika światów, emocji i kultur. I to czyni go prawdziwym i fascynującym.”
Tak pokrótce opisałabym to miasto…
Ja osobiście za Paryżem nigdy nie tęskniłam, z racji tego, że nie lubię wielkich metropolii. Kojarzą mi się z ogromnym hałasem, brudem, ciągłym pośpiechem, anonimowością i samotnością w tłumie. No ale skoro byli chętni na Paryż, stwierdziłam, że może raz w życiu trzeba go zobaczyć.
W Paryżu byliśmy razem 3 dni. W pierwszym dniu zrobiliśmy sobie mały rekonesans z naszą przewodniczką, zapoznaliśmy się z francuskim metrem, ponieważ po mieście poruszaliśmy się tym właśnie środkiem transportu albo piechtą. Niestety to bardzo rozciągła metropolia. Najważniejsze i najciekawsze miejsca są od siebie często bardzo oddalone. Nie skupiają się np. w jednej dzielnicy. Bez własnego środka lokomocji zwiedzanie Paryża jest bardzo utrudnione.
Kolejne dni to tradycyjnie Luwr, Wersal, Wieża Eiffla, Katedra Noterdame, wzgórze Montmartre i Bazylika Sacré-Cœur. I tyle. Na więcej nie było czasu. Samo zwiedzanie Wersalu wraz z zespołem pałacowym Trianon i ogrodami pochłania go wiele. Trzeba się było ograniczyć do ok. 4 - 5 godzin. Można by w nich spędzić cały dzień, ale po pewnym czasie czuje się już lekkie przesycenie zbytkiem, przepychem i bogactwem pałacu słynnego Króla Słońce. ![]()
Ogrody pałacowe w stylu francuskim.
Kaplica w pałacu
Król Ludwik XIV
Sypialnia króla
Sypialnia jego pierwszej żony - Marii Teresy.
Tu rodziła swoje dzieci. Później sypialnia należała do królowej Marii Leszczyńskiej i królowej Marii Antoniny.
Zespół pałacowy Grand Trianon i Petit Trianon wraz z ogrodami.
Grand Trianon to dawny pałac letni Ludwika XIV. Była to rezydencja o nieco „intymniejszym charakterze”, której nie dawał Wersal. Nie obowiązywała w niej sztywna etykieta dworska, przeznaczona była na bardziej bezpośrednie kontakty z gośćmi. Zapewniała prywatność, której brakowało w wielkim pałacu.
Sypialnia cesarzowej Marii Luizy.
Petit Trianon i wioska Marii Antoniny - Źródło: paryżnet.pl
Petit Trianon jest niewielkim pałacykiem na terenie Wersalu, który służył jako prywatna rezydencja ostatniej królowej Francji - Marii Antoninie. Uciekała w to miejsce od dworskiego życia, by cieszyć się prostymi przyjemnościami.
Pierwotnie pałacyk król Ludwik XV miał podarować swojej kochance – markizie de Pompadour. Niestety markiza zmarła 4 lata przed ukończeniem budowy. Kolejna faworyta króla – hrabina du Barry, nie zdążyła nacieszyć się tym miejscem, gdyż po śmierci Ludwika XV musiała opuścić dwór. Nowy król Ludwik XVI podarował więc Petit Trianon swojej młodziutkiej małżonce Marii Antoninie.
Petit Trianon był dla Marii Antoniny oazą spokoju i beztroski. Mogła tu realizować swoje pasje i marzenia. Uwielbiała przebierać się za pasterkę i bawić w sielankowym otoczeniu sztucznej wioski, zwanej Hameau de la Reine (Wioska Królowej). W wiosce znajdowało się 12 rustykalnych domków krytych strzechą, młyn wodny, gołębnik i zagroda dla zwierząt. Królowa i jej damy dworu przebierały się tu za wieśniaczki i oddawały uciechom wiejskiego życia – dojeniu krów, karmieniu kur, zbieraniu jajek. Wszystko to jednak w wyidealizowany sposób, bez brudnej pracy i znoju. Te sielankowe zabawy, budziły zgorszenie wśród poddanych. Oskarżano Marię Antoninę o rozrzutność i nieodpowiedzialność w obliczu kryzysu państwa. Petit Trianon stał się symbolem oderwania monarchii od rzeczywistości, co przyczyniło się do wybuchu rewolucji francuskiej.
Trzeba przyznać, że spacer po Wiosce Królowej był bardzo przyjemną odskocznią od wersalskiego bogactwa i przepychu. ![]()
Dla mnie osobiście zwiedzanie Luwru było o wiele ciekawsze. Móc z bliska podziwiać dzieła światowego dziedzictwa kultury o największej sławie, takich jak m.in. Wenus z Milo, Nike z Samotraki, czy Mona Lisę Leonarda da Vinci, robi wrażenie.
Muszę dodać, że wszędzie podczas zwiedzania towarzyszyły nam ogromne tłumy ludzi, co było bardzo męczące, ograniczało też możliwość obejrzenia z bliska niektórych eksponatów czy dzieł sztuki. Nie było czasu, żeby w spokoju wysłuchać informacji z audioprzewodnika, albo dopchać się do tablic. No cóż, byliśmy w sezonie letnim, wakacyjnym, więc też nie ma się co dziwić i za bardzo czepiać. Kto by się jednak wybierał, to zdecydowanie odradzam miesiące letnie.
Kilka obrazków ze spacerów po mieście.
La Conciergerie – to dawny pałac królewski, sąd i więzienie nad Sekwaną. Podczas rewolucji francuskiej 2781 więźniów, w tym Maria Antonina (królowa Francji w latach 1774–1791), zostało uwięzionych, osądzonych i skazanych, a następnie wysłanych do różnych miejsc, aby zostać straconymi na gilotynie. Obecnie jest to pomnik narodowy i muzeum.
Sainte-Chapelle - ufundowana przez króla Francji Ludwika IX Świętego jako miejsce przechowywania cennych relikwii: Chrystusa z koroną cierniową na czole, oraz świętych patronów Francji m.in. Marcina, Ludwika z Tuluzy i Seweryna. Należy do cennych przykładów architektury gotyckiej. Niestety w czasie rewolucji francuskiej kaplicę zamieniono na magazyn mąki. Zniszczono w niej zespół relikwiarzy, w tym główny, złoty relikwiarz mieszczący pamiątki po męce i śmierci Chrystusa. Został przetopiony. Relikwie i zbiory ze skarbca trafiły m.in. do skarbca katedry Notre-Dame. Część dzieł przekazano do Luwru, Musée de Cluny i Biblioteki Narodowej.
Niestety nie mieliśmy okazji wejść do środka świątyni, a szkoda bo podobno jest bardzo piękna.
Paryżanie do poruszania się po mieście wybierają często rower.
Katedra Notre-Dame – gotycka archikatedra. Jedna z najbardziej znanych katedr na świecie, między innymi dzięki powieści francuskiego pisarza Victora Hugo „Katedra Marii Panny w Paryżu”, bardziej znanej pod tytułem „Dzwonnik z Notre-Dame”. Jej nazwa oznacza Naszą Panią i odnosi się do Marii, Matki Bożej. Świątynię wzniesiono na wyspie, na Sekwanie. Budowano ją ok. 200 lat. 15 kwietnia 2019 w świątyni wybuchł pożar, który spowodował ogromne zniszczenia, m.in. doszło do zawalenia się dachu oraz części sklepień, a także iglicy katedry. W 2020 roku postanowiono ją odbudować i ponownie udostępnić zwiedzającym. Stało się to 7 grudnia 2024 r. Pamiętamy to wydarzenie.
Katedra jest naprawdę piękna. Wywarła na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam gotyk.
Most Aleksandra III - wybudowany w latach 1896–1900, a ukończony na otwarcie wystawy światowej. Został nazwany na cześć cesarza Imperium Rosyjskiego Aleksandra III Romanowa, którego syn i następca, Mikołaj II, położył kamień węgielny pod jego budowę. Rozciąga się z niego widok na Sekwanę i Pałac Inwalidów.
Pałac Inwalidów
To ogromny kompleks budynków, który powstał na zamówienie Ludwika XIV jako przytułek dla schorowanych żołnierzy oraz starzejących się weteranów. Był przeznaczony dla 1500 rezydentów, jednak wkrótce po jego otwarciu przyjęcia domagało się aż 6 tysięcy ludzi. Pomysł Ludwika XIV cieszył się tak dużym powodzeniem, że także inni władcy zaczęli zlecać budowę podobnych instytucji. Dziś w Pałacu Inwalidów mieszka około 200 kombatantów, a wewnętrzny budynek jest miejscem musztr, parad wojskowych a także nadawania odznaczeń Legii Honorowej. Na dziedzińcu pałacu mieści się Kościół Inwalidów przykryty złotą kopułą. W 1840 roku pochowano tu Napoleona, gdy jego prochy powróciły do Francji z Wyspy św. Heleny. Zabalsamowane ciało cesarza umieszczono w 6 trumnach: mahoniowej, hebanowej, dębowej oraz w dwóch ołowianych i jednej z białego metalu. W świątyni pochowani są także jego bracia: Józef i Hieronim, syn, a także francuscy marszałkowie.
Grand Palais i Petit Palais
Obydwa budynki, dziś muzea, zostały zbudowane na Wystawę Światową w 1900 r. W 1902 roku Petit Palais został siedzibą Muzeum Sztuk Pięknych. Zbiory muzeum liczą ponad 45 tysięcy obiektów w tym prawie 20 tysięcy grafik. Niektórzy nazywają Petit Palais „małym Luwrem”. Znajdują się tu m.in. dzieła Rembrandta, Rubensa, Fragonarda, Courbeta, Moneta, Cézanne’a i Modiglianiego.
Pomnik Charlesa de Gaulle’a
Aleja Pól Elizejskich, w tle Łuk Triumfalny
Wzgórze Montmartre i Bazylika Sacré-Cœur
Spacer na wzgórze to było pięknie i bardzo przyjemnie spędzone popołudnie. Montmartre to malownicza i historyczna dzielnica miasta, słynąca z artystycznej atmosfery, wąskich, brukowanych uliczek oraz Bazyliki Sacré-Cœur. Jest uważana za najpiękniejszą dzielnicę Paryża. Ze szczytu rozciąga się szeroka panorama. Mieszkali tu m.in. Picasso i Van Gogh. Na placu du Tertre tworzyli swoje dzieła malarze i portreciści. Montmartre było ulubionym miejscem artystycznej cyganerii.
U stóp wzgórza stoi budynek słynnego kabaretu Moulin Rouge.
Znajduje się tu również jeden z ważniejszych paryskich cmentarzy – Cimetiere de Montmartre. Pochowano tu wielu słynnych Francuzów m.in. pisarza Alexandre Dumas czy Émile Zola ale także Polaków. Są tu groby rodu Sapiehów i Sobańskich, powstańców listopadowych, którzy schronili się we Francji m.in. Joachima Lelewela, Hermana Potockiego, oraz grób Juliusza Słowackiego, którego prochy ostatecznie złożone zostały na Wawelu. Grób jednak w Paryżu pozostał. Sam cmentarz jest ogromny. Niestety nie było czasu, żeby go zobaczyć.
Bazylika Sacré-Cœur stoi na samym szczycie wzgórza. Jest widoczna z daleka. To piękna świątynia zbudowana w stylu eklektycznym. Kiedy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska, dwaj francuscy przemysłowcy przysięgli sobie, że jeżeli po wojnie ujrzą Paryż takim samym, jak przed wojną, to wybudują bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Gdy rok później po zakończeniu działań zbrojnych okazało się, że Paryż został nietknięty, przemysłowcy postanowili spełnić swoją obietnicę. Budowę rozpoczęto w 1876 a ukończono w 1914 r. Z powodu wybuchu I wojny światowej świątynię konsekrowano dopiero w roku 1919.
Dzielnica Montmartre charakteryzuje się stromymi uliczkami i licznymi schodami, co nadaje jej unikalny, sielski charakter, inny od reszty metropolii.
Schody przy Rue Foyatier na Montmartre i kolej linowo-terenowa. Przewozi zwiedzających, którzy nie chcą się przemęczać.
Fontanny Wallace’a – to ujęcia wody pitnej w Paryżu, ufundowane w 1872 roku przez Richarda Wallace’a, angielskiego milionera, kolekcjonera sztuki. Podczas wojny francusko-pruskiej Paryż borykał się z niedostatkiem wody pitnej. Sir Richard Wallace pozostał w Paryżu na czas oblężenia; doszedł wówczas do wniosku, że miastu potrzeba pitnej wody, darmowej i dostępnej dla każdego. Przeznaczył na tej cel część swojej fortuny, fundując publiczne ujęcia wody. Fonntany rozrzucone są po całym mieście i stały się jednym z jego symboli. Odlano je z żeliwa, pomalowano w większości na zielono i ustawiono na placach oraz skrzyżowaniach najważniejszych ulic. Od momentu realizacji cieszyły się wielkim powodzeniem. Większość z nich – około osiemdziesiąt – istnieje do dziś, a wypływająca z nich woda jest w dalszym ciągu pitna i darmowa.
Wieża Eiffla
Jest uznawana za symbol Paryża a niekiedy i całej Francji. To najwyższa budowla w Paryżu (330 m). Stoi nad Sekwaną, na północno-zachodnim krańcu Pola Marsowego. Wieżę zbudowano specjalnie na paryską wystawę światową w 1889 roku. Miała upamiętnić setną rocznicę rewolucji francuskiej, zademonstrować poziom wiedzy inżynierskiej i możliwości techniczne ówczesnej epoki oraz być symbolem potęgi gospodarczej i naukowo-technicznej Francji. Budowę rozpoczęto w 1887 r., a zakończono 2 lata później. Jest to ażurowa, nitowana konstrukcja kratowa. Na wysokościach 57,63 m, 115,73 m i 276,13 m znajdują się tarasy widokowe, na które można wyjechać windą, co też niektórzy z nas uczynili.
Wieża fajnie wygląda nocą, gdy jest podświetlona.
„M”, „Metro” lub „Metropolitain” czyli paryskie metro.
Wejścia do metra są oznaczone charakterystyczną literą „M”, a niektóre kultowym, secesyjnym stylem Guimarda z zielonego żelaza. Zaprojektował je Hector Guimard, francuski architekt, ok. 1900 roku, jako przykład nurtu Art Nouveau, charakteryzującego się formami organicznymi, żeliwnymi konstrukcjami przypominającymi liany i zielonym kolorem. Takich wejść pozostało już niewiele.
Aby wejść na peron, konieczne jest użycie biletu lub karty w automatycznych bramkach, które znajdują się przed zejściem do strefy podziemnej. O dziwo przy ogromnej ilości ludzi, którzy codziennie przewijają się przez perony, paryskie metro naprawdę jest czyste. Za to jazda nim nie należy do najprzyjemniejszych. Niekiedy wagony były tak przepełnione, że dosłownie „jeden leżał na drugim” nie mogąc ruszyć nawet palcem. Nikt tu się na nikogo nie obraża, ani nie krzyczy, jeśli chcąc wysiąść, trzeba się po prostu na „chamca” łokciami przepchać się przez tłum, inaczej się nie wysiądzie, ponieważ czasu na opuszczenie ale i wsiadanie do wagonu jest tylko kilkanaście sekund. Niezła jazda
.
***
Podsumowując, nie udało się nam zobaczyć jeszcze innych ciekawych obiektów w mieście, ale tak jak pisałam na początku, ograniczał nas czas. Myślę, że zobaczyliśmy tę bardziej reprezentacyjną część Paryża, tę którą Francuzi chcą pokazywać i się nią chwalić. O którą szczególnie dbają i jej pilnują. W wielu publicznych miejscach trzeba było wchodzić przez bramki bezpieczeństwa. Po mieście przewijały się patrole policji, pilnowano porządku. Nie widzieliśmy dzielnic imigrantów, bezdomności. No może pojedyncze przypadki. Nie byliśmy świadkami (na szczęście) żadnych niebezpiecznych incydentów, rozrób itp. A przecież wiemy, że takowe istnieją na co dzień i nie jest wtedy ani pięknie, ani bezpiecznie. Paryż to miasto wielokulturowe, zdominowane przez obcokrajowców. Widać to niemal wszędzie, na ulicy, w metrze, w muzeach i innych obiektach. Prawdziwych Francuzów wydaje się, że zostało już niewielu. Widać, ze pogodzili się już z tą sytuacją, bo też i niewiele są już w stanie teraz zmienić.
Czy do Paryża wrócę ? Raczej nie. Chyba się w nim nie zakochałam
. Może fajnie byłoby jeszcze zobaczyć to, czego się nie udało, ale żeby mi bardzo na tym zależało ? - Nie.
c.d.n.
Miejscówka fajna. Szkoda tylko, że mocno się tam teraz buduje niedaleko od szczytu.
Masz rację, góra się zabudowuje, przybywa coraz więcej domków do wynajęcia i innych ustrojstw, które niestety zasłaniają widoki.
Wędrując po Tatrach można spotkać kruka (Corvus corax), największego przedstawiciela rodziny krukowatych. Rozpiętość jego skrzydeł może wynosić nawet 1,5 metra. Kruk ma bardzo masywny czarny dziób i klinowaty ogon. W Polsce ptaki objęte są częściową ochroną gatunkową.
fot. Źródło: Lasy Państwowe
Chociaż niektórzy, nie wiadomo z jakich powodów, kruków się obawiają i raczej źle im się kojarzą to są to bardzo pożyteczne i bardzo inteligentne ptaki, a także sympatyczne, o czym mogłam się sama przekonać. Bardzo chętnie podchodziły blisko i pozowały do zdjęć.
Krukowate, pełnią w swoich ekosystemach przeważnie funkcję "sanitarną". Kruki oczyszczają z martwych zwierząt głównie lasy, gdyż tam najchętniej przebywają. Prawie 80% ich menu to martwe organizmy. Potrafią także polować. Ich ofiarami są mniejsze zwierzęta głównie ptaki, gryzonie, dżdżownice, albo owady. Kruki dzielą się z innymi jedzeniem i domem, ich gniazda wykorzystują na przykład sowy. Ptaki te potrafią także współpracować z wilkami podczas szukania jedzenia. Kruki można spotkać blisko ludzi, ponieważ odżywiają się także odpadami spożywczymi.
W Tatrach nauczyły się wykorzystywać turystów do zdobywania pożywienia. Są znane z otwierania plecaków i kradzieży z nich jedzenia kanapek, batonów. Mnie nic nie ukradły, ale widząc jak obok turysta otwiera plecak, błyskawicznie się do niego zbliżyły, czekając aż dostaną jakiś smakołyk. Niestety dostały ... pomimo zakazu karmienia zwierząt w parku narodowym.
fot. nena
W Beskidzie małym również można spotkać kruki. Szybują często nad szczytami lub słyszeć ich krakanie w gęstych lasach. Często można je spotkać w okolicach Góry Żar czy Leskowca, w pobliżu szlaków, gdzie szukają pożywienia. Preferują tereny z dostępem do wysokich drzewostanów na swoje gniazda, które w Beskidzie Małym chętnie zakładają.
Ochodzita to bezleśny, kopulasty szczyt położony w głównym grzbiecie Karpat na terenie Koniakowa, słynącego z koronkarstwa, w gminie Istebna w województwo śląskim. Jej stoki są w większości użytkowane rolniczo, niżej jako pola uprawne i łąki kośne, wyżej jako pastwiska. Góra leży na głównym wododziale Polski oraz na Wielkim Europejskim Dziale Wodnym, rozdzielając dorzecza Wisły i Odry oraz zlewiska Morza Bałtyckiego i Czarnego. W regionalizacji fizycznogeograficznej według Jerzego Kondrackiego Ochodzita zaliczana jest do Beskidu Śląskiego, a w nowszym ujęciu do Międzygórza Jabłonkowsko-Koniakowskiego.
Z kierunku Andrychowa można dojechać w to miejsce szybko, ok. 45 min. nowo wybudowaną drogą szybkiego ruchu S1, omijając Milówkę i Węgierską Górkę.
Po drodze można podziwiać szczyty Beskidu Małego, Żywieckiego i Śląskiego. Jest to bardzo piękny odcinek trasy ????.
Pod szczytem stoi duża drewniana karczma z góralskim jedzeniem. Przy niej oraz po drugiej strony ulicy można zostawić samochód.
Na szczycie jest wyciąg narciarski kompleksu OchodzitaSki (niestety w tym sezonie zimowym z jakiś powodów nieczynny), ale za to w zamian można pozjeżdżać na sankach.
Ochodzita jest znana z rozległej panoramy uznawanej za jedną z najpełniejszych panoram górskich w całych Beskidach Zachodnich i pięknych wschodów i zachodów słońca. Szczególnie zimą, gdy często występują mgły, skąpane w nich szczyty wyglądają niezwykle tajemniczo i malowniczo.
Na zachód słońca wybrałam się już któryś z kolei raz i jak zwykle się nie zwiodłam. ????
fot. nena
Ochodzita to fajna opcja nieforsownej wycieczki, szczególnie dla rodzin z dziećmi. Jeśli ktoś jeszcze nie odwiedził tego miejsca, to polecam.
21-22 lutego 2026 r. rusza w WCK w Wadowicach kolejny maraton filmowy, wspaniali goście, spotkania, rajd górski na Potrójną, konkursy z cennymi nagrodami, rodzinne zawody wspinaczkowe oraz stoiska branżowe
Poniżej po kliku na plakat program przeglądu i możliwości zakupu biletów. W tym roku jak co taniej ...? Czy mi się wydaje ... . ?
Bilety w cenie:
50 zł – sobota
50 zł – niedziela
80 zł – karnet
Dokładnie. Tylko dzieje się to tak bardzo szybko ... ![]()
Niedzielny spacer na Łysinę (Ścieszków Groń) był dla mnie powrotem do miejsca, które dobrze pamiętam sprzed lat. Już od pierwszych chwil, po wyjściu z samochodu miałam poczucie, że to nie jest ta sama Łysina, co w 2013 roku.
Teren, który kiedyś kojarzył mi się z otwartą przestrzenią, ciszą i swobodą, dziś w dużej mierze został podzielony i oznaczony tabliczkami „teren prywatny”, „wstęp wzbroniony”. Polany szczytowe, niegdyś dostępne i naturalne, można było usiąść na trawie w dowolnym miejscu, obecnie zostały w znacznym stopniu zabudowane, przygotowane pod zabudowę i ogrodzone.
Wokół powstało wiele domków letniskowych i apartamentów do wynajęcia. Choć miejsce wciąż jest popularne i chętnie odwiedzane, trudno nie odnieść wrażenia, że zaczyna robić się tu powoli ciasno, w weekendy głośno, a miejscami i kiczowato. To już nie to, co stare klimatyczne drewniane domki, które pamiętam.
Chata „Czapa” zagubiła się wśród drzew i nowych zabudowań.
Zrobiliśmy krótki spacer po uliczkach przysiółka. Widać wyraźnie, jak bardzo zmieniło się to miejsce. Letnicy próbują upchać swoje dacze w niemal każdym wolnym miejscu. Budowane są w przeróżnym stylu, nie zawsze pasującym do otoczenia, czasem zupełnie oderwane od charakteru tego miejsca.
Jednocześnie czuć, że rdzenni mieszkańcy dbają o swój kawałek ziemi, o obejścia, detale, porządek wokół domów. Widać, że jest w tym troska i przywiązanie do tradycji.
Mimo wszystko Łysina nadal potrafi zachwycić. To wciąż bardzo przyjemne miejsce na spacer, zwłaszcza ze względu na rozległe, dalekie widoki. Od strony południowej rozpościera się piękna panorama Beskidu Żywieckiego z wyraźnie widoczną Babią Górą, Pilskiem oraz Pasmem Jałowieckim. Przy dobrej widoczności można podziwiać Tatry. Po północnej stronie mamy dolinę Kocierzanki i wznoszący się nad nią grzbiet z Kocierzem, Potrójną i Przełęczą Kocierską, a dalej wyłania się Jawornica. Bardziej na wschód wznosi się pasmo Łamanej Skały.
Oczywiście niezmienną atrakcją Ścieszków Gronia pozostają skalne skały Zamczyska i jaskinie osuwiskowe, w tym największa - Jaskinia Lodowa.
Historia Łysiny wciąż jest tu obecna. Dawniej ludność zajmowała się tu kamieniarstwem i do dziś można podziwiać stare, kamienne kapliczki z XVIII i XIX wieku – ciche świadectwa minionych czasów. To one nadają temu miejscu głębi i autentyczności. Najciekawsze są te najstarsze. Te nowoczesne, z dużą ilością plastikowych ozdób, to już niestety nie to samo.
W czasie spaceru z nostalgią przypomniał mi się piękny, drewniany anioł, który w 2013 r. stał na jednej ze szczytowych polan. Dziś niestety już go nie ma, a jego brak symbolicznie podkreśla, jak szybko to miejsce się zmienia.
Łysina pozostaje piękna widokowo, ale emocjonalnie jest już nieco inna. Przynajmniej dla mnie. Spacer wprawdzie daje radość z gór i przestrzeni, ale jednocześnie zostawia lekki smutek i tęsknotę za tym, co było kiedyś – prostsze, bardziej dzikie i przez to, prawdziwe.
A jakie są Wasze odczucia ? Był ktoś z Was ostatnio na Łysinie ?
88 - ładny wynik - Gratuluję ! ![]()
Niezły wał fenowy ... ![]()
fot. sprocket73
Ta świąteczna szadź, cudowna ![]()
Tak, dokładnie, z polanki, obok chatki ![]()
271 - sprocket73
204 - kisiel
121,5 - nena
97,5 – Cyberniok
96,5 - Gustek
78,5 - jolanta
65 - Eugeniusz Kępiński
52 - MF
43,5 - baca
31,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos, Karo
17,5 - rufi, Bisqp, pbsk
12,5 - harnaś wołoski, mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - cwiartka11 , teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Janusz, Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - Jiff, kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner, kris_61
2 - kanton
Skąd taki widok ?
Urocze te mgiełki.
U mnie wczoraj też cały dzień utrzymywał się szron . Pięknie to wyglądało, a dzisiaj już zero przymrozków, szaruga. Kiedy wróci zima ? ![]()
Kozy, Kaplica Matki Bożej Koziańskiej
Poniżej zostawiam ciekawą inicjatywę Instytutu Ochrony Przyrody PAN, bardziej na miesiące wiosenno - letnie.
Mając na uwadze jak trudno dziś zobaczyć płazy i gady, jest ich coraz mniej wokół nas, warto myślę pomóc instytutowi w realizacji tego zadania.
Apel IOP PAN z 28.07.2025r.
PŁAZY I GADY NADAL POSZUKIWANE W POLSCE! BAZA DANYCH
Szanowni Państwo, jeśli zobaczycie płaza lub gada to zachęcamy do zgłoszenia go w Bazie danych Atlasu Płazów i Gadów Polski.
Link do bazy: https://www.iop.krakow.pl/plazygady/zglos-obserwacje
Wprowadzanie danych do bazy jest bardzo proste - wystarczy uzupełnić formularz i załączyć zdjęcie sfotografowanego gatunku gada lub płaza, a nasz zespół zajmie się jego weryfikacją i określeniem lub potwierdzeniem tego gatunku.
Można wysłać zarówno zdjęcia żywych, jak i martwych osobników, na każdym etapie ich rozwoju. Ważne są zgłoszenia zaobserwowanych wszystkich gatunków, nie tylko tych rzadkich i objętych ścisłą ochroną, z CAŁEJ POLSKI.
"Atlas Płazów i Gadów Polski" od kilkudziesięciu lat prowadzi nasz Instytut. Gromadzimy w nim dane o występowaniu WSZYSTKICH gatunków płazów i gadów z terenu POLSKI!
Zachęcamy do obejrzenia i udostępniania filmu oraz informowania innych o naszym Atlasie!
Stań się częścią tej ważnej dla ochrony płazów i gadów inicjatywy!
Z góry dziękujemy bardzo za każdy wpis w bazie i przesłane zdjęcie!
![]()
fot. Jerzy Opioła - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.p … d=19784551
Tak jest !
270 - sprocket73
204 - kisiel
120,5 - nena
97,5 – Cyberniok
96,5 - Gustek
78,5 - jolanta
65 - Eugeniusz Kępiński
52 - MF
43,5 - baca
31,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos, Karo
17,5 - rufi, Bisqp, pbsk
12,5 - harnaś wołoski, mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - cwiartka11 , teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Janusz, Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - Jiff, kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner, kris_61
2 - kanton
Gdzie zrobione zdjęcie ?
Ptaszki piękne, super, że żyją u nas w Beskidzie Małym !
Nie pamiętam dokładnie, ale nie wiem, czy ktoś nie wspominał kiedyś o dzięciole trójpalczastym w Małym ….
Niestety nie mogę udostępnić w inny sposób pliku, ponieważ problemem jest to ograniczenie 200 KB
Można, tylko trzeba umieścić zdjęcia np. w galerii na swoim gmailu (ikonka zdjęcia z wiatraczkiem)
dzięcioł białogrzbiety
dzięcioł zielonosiwy
fot. Wędrowiec
Te mgły też potrafią zrobić klimat na zdjęciach ![]()
Zastanawiam się jak daleko mam jeszcze do jeziora i nagle widzę je tuż pod sobą. Jakbym się poślizgnął to bym wpadł do wody. Aby zrobić to zdjęcie zaparłem się butem o drzewo.
matko ... , gdzieś Ty polazł
A Tobi chciał chyba trochę polatać ![]()
Przy schronisku PTTK na Groniu JP II ![]()
Cudo !
Wyżowa pogoda zrobiła nam mega zimkę. ![]()
Forum Beskidu Małego » Posty przez nena
[ Wygenerowano w 0.148 sekund, wykonano 6 zapytań ]