Wracaj wracaj, góry czekają
Pamiętam jak na Kocierzy był jeszcze stary podupadający ośrodek.
1 2026-09-16 21:23:36
Odp: Nie tylko o grzybach … czyli jesienne popołudnie na Kocierzu (3 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
2 2026-09-16 21:02:28
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Śmiało, to naprawdę proste! ![]()
3 2026-09-11 13:03:01
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
No dobra, ostatnie piękne letnie dni, super pogoda. Czas na konkretną górę - Pilsko.
Parkuję na skrzyżowaniu szlaków niebieskiego i żółtego, ale nie idę żadnym z nich, kieruje się łąkami w kierunku grzbietu Łysinki i Szlakówki.
To fajny pomysł. Idzie się ciekawym terenem, przez polanę Jańcikówkę, potem przy wyciagach, których w masywie Pilska sporo.
Potem odcinek leśny. Zauważam tu z lekkim zdziwieniem, że żaden szlak nie idzie grzbietem, a ja sobie idę.
Docieramy w okolice schroniska. W tle dostojna Babia Góra.
Nuki na jagodach. To pierwszy z moich psów, który je jagody i ostrężyny. Może racje żywieniowe jak dla Tobiego są dla niego jednak za małe?
Ruszamy powyżej schroniska.
Pojawiają się kolorki.
Coraz bardziej kolorowo.
Nabieramy wysokości.
Rysianka.
Nuki całkiem sprawnie już wskakuje ![]()
Na Pilsko idziemy lekkim pozaszlakiem.
Pustki na szczycie.
No to tradycyjnie Mechy.
Uwielbiam ten odcinek.
Szczytujemy.
Nuki bardzo zadowolony z wycieczki.
Na Mechy nie wolno chodzić, chyba że w celu kultu religijnego.
Fotka z Pilskiem.
Wracamy tą samą ścieżką.
Przejrzystość umiarkowana, więc nie podniecam się dalekimi widokami.
Z Pilska schodzimy nieco inaczej, znowu bezszlakowo
A potem zielonym szlakiem.
Na Malorkę.
Też tu ładnie. Widok na Pilsko.
Nuki wciąż zadowolony. Buszuje w trawach.
Z Malorki schodzimy bezszlakowo lasem. Mało ciekawie, ale najszybciej. Nuki zdobył większy pagórek i poszło mu bardzo dobrze. Ludzi w tygodniu było mało, więc nie zapinałem go na smycz nawet na chwilę. Ogólnie super wycieczka. Przepięknie jest na Pilsku z tymi kolorkami.
4 2026-09-09 23:23:32
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Znowu udało się pojechać w góry. Beskid Śląski. startujemy w Bystrej.
Najpierw idziemy na Magurę. Początkowo szlakiem.
Potem pozaszlakiem.
Nuki na Magurze. Zdałem sobie sprawę, że bidak dopiero teraz przekroczył 1000 metrów.
Przy schronisku tłumy. Ukochana poszła po ciacho.
Teraz Klimczok. Ludzi dużo, Nuki luzem, jakiś pobudzony po postoju.
Na szczycie już go trzeba było wciąć na smycz. Z Tobim takich problemów nie było.
Ale ma swój kolejny rekord wysokości, bez tlenu.
Następnie idziemy na Trzy Kopce.
Gdzie odnajdujemy ślad po ognisku Zdobywców.
Potem idziemy na Szyndzielnię.
Gdzie znowu robimy postój.
A Nuki znowu musi być ubezwłasnowolniony, bo wymyślił sobie, że jak ktoś ma jedzenie na kocyku, to jest to jedzenie dla niego.
Bielskie blokowisko, a z nim dwie jaworznickie elektrownie. Całkiem dobra przejrzystość.
Na koniec idziemy na Kozia Górę skąd oglądamy sobie gdzie dzisiaj chodziliśmy. Od lewej Magura, Klimczok, Szyndzielnia.
Nuki się popisuje.
Schodzimy do Bystrej.
Nuki jeszcze nigdy nie spacerował w takich tłumach. Jak się idzie to jest OK, ale jak się chce zrobić postój, to trzeba go brać na smycz.
Ukochana zauważyła, że w tym roku nie byliśmy w ogóle w wyższych górach. Faktycznie, tak jakoś wyszło.
5 2026-09-09 22:53:24
Odp: Skutki tegorocznej suszy na Jeziorze Żywieckim (2 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Przerażająco to wygląda.
6 2026-09-09 21:49:56
Odp: Wrześniowy leśny sad na Gancarzu (2 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)
Pogoda taka, że trzeba korzystać. Tak jak mówisz, niewiele już lata zostało.
Będą jeszcze grzyby w tym roku?
p.s.
Jesień też bywa fajna ![]()
7 2026-09-07 17:24:03
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Drodzy, planeta płonie, susza. A ja wypatrzyłem nowy zbiornik wodny w Jaworznie. Postanowiłem go odkryć dla tego forum.
Wyruszyliśmy więc w nieznane, przez postprzemysłowy krajobraz, w kierunku cementowni, która była jedną z pierwszych na terenach Polski pod zaborami (1885). W 1930 roku uruchomiono tu gigantyczny piec obrotowy, co wyniosło zakład do światowej elity technologicznej. Natomiast w 1995 z winy Tuska cementownia upadła.
Teren zakładu został zrewitalizowany. Przekonaliśmy się co to oznacza w praktyce.
Dotrzeć nad akwen nie było łatwo, ale nie ma lepszej ekpiy na taki teren niż my
W końcu jesteśmy. A więc to prawda, susza.
Przerażający widok.
Nuki na środku jeziora.
Co ciekawe rzeczka Łużnik, która owo jeziorko zasila, wyschła całkowicie. Jak żyję jeszcze czegoś takiego nie widziałem.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Gródek, żeby zobaczyć czy też wysechł.
Woda jest, ale mniej. Głębokość zbiornika to 18 metrów.
Tu gdzie stoi Nuki zwykle jest głęboka woda.
Czasami podtapiało nurkom te wiatki. Woda powinna być po poziomu trawy, a jest poniżej poziomu schodków, aż musieli prowizorkę do wchodzenia zrobić.
Część turystyczna. Kiedyś największa atrakcją były kładki zalane wodą, chodziło się w wodzie do połowy łydki i taki poziom utrzymywał się stale. Teraz są tu pustki, kiedyś były kolejki do kładek.
Nawet nasza ścieżka dojściowa zarasta - dramat.
Nuki znormalniał.
8 2026-09-05 11:16:27
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Słoneczna niedziela, parę godzin wolnego czasu. Jedziemy w Beskid Makowski, bo Nuki jeszcze nie zna tego pasma.
Startujemy w Zembrzycach, idziemy wzdłuż rzeczki Paleczka.
Potem na bezszlakowy grzbiet skąd widać niski stan wody w Jeziorze Mucharskim.
Zarębki, fajnie tu sobie ludzie żyją, w ładnych domkach.
Z widokami.
Jeszcze raz Jezioro Mucharskie.
Nawet Jaworzno widać - to te 2 największe elektrownie na ostatnim planie.
Bardzo brzydki pies.
Odcinek leśny na Chełm.
Onufry na szczycie. Bardzo stara figura, datowana na rok 1681, choć można spotkać też informację, że 1564.
Groby partyzantów.
Wracamy innymi drogami. Kapliczka w Marcówce.
Widoczki z Marcówki.
Zaskakujący dowód, że start Kidawy w wyborach był potrzebny dla społeczeństwa.
Tutaj też budują na potęgę. Spotykamy dziadka, który narzeka, że jeszcze parę lat temu był tu tylko jego dom... a teraz wszędzie domy.
Jedne są ładne. Podobno to prywatny dom jakiegoś księdza.
Inne są paskudne i kompletnie nie pasują do tego miejsca. Dziadek powiedział nazwisko osoby, która to pobudowała i powiedział komu dał w łapę, żeby dostać pozwolenie.
Wracamy do auta.
Jeżeli chodzi o Nukiego, to przyłapałem się na tym, że nie trzeba już cały czas patrzeć gdzie jest i co robi. Po prostu idzie z nami jak inne psy chodziły w przeszłości. Sam się pilnuje. Wody już dla niego nawet nie brałem. Obok krów na łączce przeszedł obojętnie. Czyżby ich nie zauważył? Jak byłem zdziwiony jego pierwszą reakcją na krowy, tak teraz też byłem zdziwiony brakiem reakcji. W lesie jeszcze coś tam tropi, ale wraca szybko. Ludzi ignoruje. Inne psy ignoruje. Jazda autem całkowicie normalna. Nie zapinałem go na smycz ani razu. Chyba można uznać, że okres wstępnego przystosowania do normalnego trybu życia mamy za sobą.
9 2026-09-02 10:33:50
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
W naszej rodzinie panuje demokracja, więc o dalszym losie Nukiego zadecydowało głosowanie. Wynik głosowania 66,7% głosów za pozostaniem 33,3% za oddaniem do schroniska. W związku z tym, że Ukochana przegrała demokratyczne wybory postanowiła uknuć plan pozbycia się Nukiego poprzez śmierć podczas szkolenia wspinaczkowego.
Jura, okolice Jerzmanowic. Zaczynamy od małych skałek, które są poukrywane w polach. Sielanka.
A może nie do końca sielanka.
Wiele wysiłku, efekt mało spektakularny. Zarośnięte, zachaszczowane skałki. Nuki walczy dzielnie, ale widać ogromny brak doświadczenia i wyczucia. Ciągle ma nieudane akcje. Próbuje gdzieś wskoczyć, spada jak puchata kulka, a potem ponawia próbę.
Zobaczymy jak mu pójdzie w okolicach Grodziska.
Jedno mu trzeba przyznać. Podchodzi do tematu bez kompleksów i próbuje wszystkiego.
Ważny moment. Pierwsze miejsce, gdzie zawahał się czy da radę. Jesteśmy już na pewnej wysokości i na szczęście jakiś lęk wysokości u niego wustępuje. Słucha poleceń.
Szczytujemy na fajnej skałce. Ja przechodzę na skałkę obok, a Nuki nie potrafi. Kolejny ważny moment, nasza pierwsza współpraca, pomagam mu zejść na wprost tam gdzie teraz stoi. Musi mi zaufać, że nie pozwolę mu spaść. Po kilku próbach udaje się pokonać przeszkodę. Ukochana nie protestuje, los pieska jej nie obchodzi.
Idziemy trudnym grzebykiem skalnym.
Dochodzimy na koniec.
Fajne miejsce. Pozostała jeszcze główna najwyższa skała - ta na wprost z obeliskiem.
Powrót. Trudne miejsce którego obawiałem się najbardziej. Przed nami stroma skała, gdzie wcześniej były problemy z zejściem. Kiedy zastanawiałem się jak wyjść, Nuki przyszarżował i wyskoczył o własnych siłach. Prawie miałem zawał, bo jakby odpadł, to byłoby po psie.
Idziemy na główną skałę Grodziska. Wyjście tutaj jest proste, ścieżką od tyłu.
Ukochana zostaje na szczycie, a my ruszamy eksplorować. Tu wysokość jest już bardzo duża, a my sobie schodzimy w dół grzebykiem.
Pojawiają się miejsca trudne technicznie. Nuki musi nauczyć się kombinować.
Oswaja się w wysokością i ze skałami.
Na koniec idziemy na jeszcze jedną skałę - Gołębnik. Nie udaje się zdobyć głównego szczytu, ale trochę powalczyliśmy.
Pora wracać do auta. Coraz więcej tu zabudowań, coraz więcej terenów prywatnych.
Ogólnie Nuki sporo się nauczył. Ma sporo chęci do wspinania, pora na nabywanie doświadczenia, naukę oceny trudności, bo na razie jest w nim za dużo fantazji. Kilka razy spadł z małej wysokości. Mam nadzieję, że wyciągnął wnioski.
Na tej wycieczce postanowiłem nauczyć go jeszcze jednej rzeczy. Prawidłowo gospodarować wodą. Miałem dla niego butelkę, ale uznałem, że ma sobie poradzić bez dodatkowego pojenia. Poranek był chłodny, ale potem w skałach słońce mocno grzało, było tez sporo wysiłku i emocji. Ogólnie eksperyment się udał, więc na następne wycieczki nie będzie już potrzeby zabierania wody dla psa ![]()
10 2026-08-28 18:03:55
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
To nie Jaworzno, to Chełmek. W Jaworznie nie mamy wieży na razie
Znalazłem info, że kosztowała 5,28 mln zł.
Nuki oczywiście został, choć wciąż nie daje się głaskać Ukochanej. Tzn. jak ma ochotę to można, a jak nie ma to warczy.
W stosunku do mnie nie ma problemów z głaskaniem, ale jak mu robię rzeczy, których nie chce to jeszcze się zapomina. Każdy pies jest inny, on jest taki. Pierwotniak ![]()
Z psami zawsze się umiałem dogadać. Może dlatego, że prosty chłopak ze mnie ![]()
11 2026-08-28 14:23:19
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Ostatni dzień urlopu Ukochana chciała spędzić nad wodą. Ostatnio jak byliśmy nad zbiornikiem Dziećkowice, wypatrzyliśmy na przeciwległym brzegu coś jakby wieżę widokową. Postanowiliśmy to zbadać. Jedziemy do Chełmka i wychodzimy na wzgórze Skała.
A na nim takie cudo. Wielka, wypasiona, nowoczesna wieża widokowa imienia Rotmistrza Witolda Pileckiego.
Oprócz wieży miejsce pamięci z Witoldem na koniu w stroju mumii egipskiej.
Pierwsze pytanie, po co to komu? Z drugiej strony, dlaczego nie. Unia zapłaciła, ktoś zarobił, ludzie maja atrakcję. Widoki w stronę Jaworzna.
Nuki dobrze poradził sobie na metalowych kratownicach.
Idziemy trochę połazić. Przechodzimy Przemszę.
Potem wałami w stronę kolejnego pagórka.
Smutna Góra.
A na niej smutne miejsce.
Dzień jest bardzo upalny, więc zmierzamy w stronę wody.
Znajdujemy odludny kawałek brzegu i spędzamy tu kilka godzin na miłym lenistwie.
Nuki jest trzeci raz nad wodą. Na Gródku nie podobało mu się kamieniste dno, kilka dni temu nie podobały mu się duże fale. Dzisiaj nie ma już wyjścia, będzie musiał popływać. Jednak okazało się, że to nie jest pies wodny. Stanowczo odmawiał zamoczenia się powyżej brzucha.
Skończyło się na tym, że musiałem go zaciągnąć na głębszą wodę, ale jedyne co udało się osiągnąć to sprawdzenie, że potrafi pływać, całkiem szybko. Jednak nie zamierza tego robić dobrowolnie. Wymoczony 2x ostentacyjnie opalał się na znak protestu.
Superową ma sierść.
Na koniec powrót do auta. Zauważyliście jakie wszystko wysuszone?
Następnego dnia mijało 2 tygodnie od adopcji. To był ostatni dzień, kiedy można było Nukiego zwrócić do schroniska. Czy został oddany? Czy też przywiązany do drzewa w lesie. A może został jednak z nami? Tego dowiecie się z następnego odcinka.
12 2026-08-26 16:21:54
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Udało się wyrwać w góry ![]()
Beskid Mały, parkujemy przy cmentarzu w Bolęcinie, idziemy na Jawornicę (z prawej), Potrójną, powrót przez Czerny Groń (z lewej). Najpierw odcinek łąkowy.
Potem przyjemna Jawornica.
Krzyż coraz mniejszy się robi wśród coraz wyższych drzew dookoła.
Nukasty zadwolony.
Docieramy na Potrójną.
Kręcimy się po przysiółku. Ładnie tu, ale interes jakby się nie rozwijał. Niedawno była budka z lodami, widać, że w tym roku się nie otworzyła. Zrobili drugą konkurencyjną chatkę, teraz zamknięta i widać, że nieczynna. To nawet dobrze, nie wszędzie musi być komercja.
Siedzimy na szczycie. Nuki uczy się pozować.
Widok na Babią.
Wracamy przez Czarny Groń. Są zwierzaki, krowy zwykłe i niezwykłe. Z wyprzedzeniem biorę Nukiego na smycz. Rzuca się, ale jakby mniej.
Pozowanie i wskakiwanie już opanował.
Na koniec znowu ładny odcinek łąkowy.
Kolejne pozowanko.
Kolejne ładne tereny.
Wracamy do auta.
Wycieczka bez większych wpadek ze strony Nukiego ![]()
13 2026-08-25 16:06:10
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Będąc lekko uziemieni w Jaworznie, podczas pięknej pogody, nie chcieliśmy aby ten czas był całkowicie stracony. Spacerowaliśmy sobie "po mieście". Tereny pomiędzy centrum, a peryferyjnymi dzielnicami to obszary rolnicze.
Widać jak miasto się rozrasta.
Ukochana zadowolona, bo Nuki wykonuje jej polecenia ![]()
Na tym zdjęciu Jaworzno wygląda jak kukurydziana potęga.
Klasyczny widoczek na wizytówkę miasta - elektrownie.
Nieco inaczej prezentują się tereny położone na zewnątrz peryferyjnych dzielnic. Kiedyś też było tu dużo pól, ale małych, prywatnych. Obecnie większość ziem stoi odłogiem, a drogi kiedyś szerokie, zmieniają się w trawiaste ścieżki.
Widok w stronę gór, w oddali Beskidy.
Nuki polubił moje rodzinne strony. Fajnie mu się tu biega.
Elektrownie, kopalnie. Kiedyś było tego jeszcze więcej, ale najstarsze zlikwidowali w latach 90-tych.
Wiele dróg z dzieciństwa zarosło.
Rolnictwo w odwrocie, ale za to koniki mają się dobrze. Wiedziałem że w Jaworznie są dwie duże stadniny, a tu kolejna w mych rodzinnych stronach.
W kolejnych dniach odbyłem kilka długich spacerów w krainie mojego dzieciństwa i młodości. Na ostatnich Nuki nie miał już żadnych wpadek. Wygląda na to, że finalnie powinno udać się go opanować.
14 2026-08-24 07:43:43
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Z powodu stanu zdrowia mojej mamy dalsze wycieczki stały się na razie niedostępne, ale można pokombinować i wybrać się na coś krótszego. Czas na Jurę i zapoznanie Nukiego ze skałkami. Jedziemy do Racławic i zaczynamy od Powroźnikowej.
Nuki zobaczył świat z góry i chyba mu sie ta perspektywa spodobała.
Widok z Powroźnikowej.
Troszke się powspinaliśmy, nie za wiele, żeby psa nie zrażać na początku. Lęku przestrzeni i wysokości Nuki nie ma. Czasem miałem wrażenie, że po prostu skoczy w przepaść jak coś na dole go zainteresuje.
Jest wiele do nauki, technika, zrozumienie poleceń, nauka współpracy w trudnych miejscach. Wszystko to co dla Tobiego było oczywiste dla Nukiego na razie jeszcze nie istnieje. Ale są chęci i to najważniejsze.
Wygląda na zadowolonego, prawda?
Tak w ogóle to jest piękna lekko upalna pogoda. Będziemy połykać jurajskie przestrzenie.
Sierpień, żniwa, zapach spalonego słońcem ścierniska. Nuki trochę za dużo biega, przegrzewa się, ale już nie tak mocno jak w pierwszych dniach.
Nauka gospodarowania wodą. Czasem go napoję, ale już nie na każde życzenie. Ogólnie musi się nauczyć radzić sam. Na taką jurajską wycieczkę nawet bym nie pomyślał, żeby zabrać wodę dla Tobiego.
Nauka pozowania. Zaczyna to jakoś wyglądać.
Skałka Dupnik - najdalszy punkt wycieczki.
Na powrocie trochę lasu, czyli nauka nie gonienia za tropami zwierząt. Nuki jest jak prezydent Duda - cały czas się uczy.
Potem znowu otwarte przestrzenie i piękne jurajskie widoczki.
Srokowa - nasz ostatni cel na dzisiaj. Kiedy robiłem to zdjęcie zostałem trochę z tyłu i stało się to co wiedziałem że kiedyś nastąpi. Bliskie spotkanie z owcami. Obawiałem się go, bo Nuki z całą pewnością mógłby owcę uszkodzić. Tu usłyszałem tylko krzyki Ukochanej, podbiegłem i zobaczyłem Nukiego obiegającego 2 przywiązane łańcuchem owieczki na łączce. Uff, nie atakował. Po prostu je sobie obejrzał z bliska i dał się odwołać. Oczywiście nie można tak rzucać się na owce i była poważna rozmowa. Normalnie Duda - uczy się i uczy, a postępów nie widać.
Wracamy do Srokowej.
Też kawał skały.
Piękne widoczki z niej. Całe te łąki, jak okiem sięgnąć, dzisiaj obeszliśmy.
Pierwsze spotkanie z Jurą udane. Skałki na plus. Owce na minus. Mam nadzieję, że te wpadki ze zwierzętami domowymi kiedyś się skończą i Nuki po prostu przestanie się nimi interesować. Każdy mój pies się tego nauczył. Nuki, nie bądź jak Duda!!!
15 2026-08-22 10:55:25
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Tak w ogóle to mamy urlop na wdrażanie Nukiego, więc po dniu odpoczynku pora na kolejne góry. Druga wycieczka powinna pójść lepiej ![]()
Błatnia z Jaworza. Na początek łazimy pozaszlakowo i skupiam się, żeby kontrolować psa pod względem instynktów łowieckich.
Pokazuję mu pożądane formy aktywności, żeby nie było że na wycieczkach jest nudno.
Łazimy szerokimi stokówkami.
Nuki interesuje się bocznymi tropami, ale póki co udaje się go ładnie odwoływać za każdym razem.
Wszystko idzie dobrze, ale jak docieramy na Błatnią jest konkretna wpadka. Są turyści. Jakaś nastolatka zobaczyła w Nukim przystojniaka. "O jaki ładny piesek" i wyciągnęła ręce, Nuki podszedł, a jak spróbowała pogłaskać po głowie, to zareagował agresją. Podobno nie ugryzł, ale wyglądało że chciał. Od tej pory już pilnowałem, żeby nie podchodził do turystów i ostrzegałem z daleka, żeby go nie głaskać jak się mijaliśmy z potencjalnymi głaskaczami. Taki to z Nukiego pies pierwotny.
Na Błatniej jak to zwykle całkiem fajnie. Poleżeliśmy. Nuki był ogólnie grzeczny, ale po incydencie z dziewuszką byłem przeczulony na punkcie jego kontaktów z innymi. Jakiś koleś siedzący obok go wołał. Ostrzegałem, że może być agresywny, ale on pewny siebie powiedział, że zna się na psach i wolał dalej kusząc kanapkami. Jego akurat Nuki nie chciał ugryźć. Dał się pogłaskać. Koleś faktycznie umiejętnie podchodził do tematu.
Poszliśmy na piwko raciborskie na Ranczu. Ale mi się tego piwka chciało!!! Pyszne było. Nie mam zdjęcia piwa, ale mam zdjęcie Nukiego.
Następnie, żeby zobaczyć coś nowego odbiliśmy na Szarówkę.
Motywowałem Ukochaną, że tam jest chatka i pozwolę jej kupić jagodzianki, jak tylko będą. Chatka była, całkiem ładnie położona, ale bez jagodzianek
Na chatce i w środku dobrze widoczne kartki z apelem o sprzątanie po sobie. To powinno być oczywiste przecież.
Trochę szkoda, że nie jest.
Potem idziemy jeszcze na Mały Cisowy.
I schodzimy do auta pozaszlakami.
Wycieczka całkiem udana. Nuki się tym razem nie zgubił, choć miał tendencje do oddalania się na chwilę. Oczywiście incydent z gryzieniem turystów był wielką wpadką. Mam nadzieję, że już się nie powtórzy.
Wracając z wycieczki robiliśmy plany na coś konkretnego, np. takie Pilsko. Niestety plany nie wyszły, bo okazało się, że moja mama nagle podupadła na zdrowiu i w kolejnych dniach wymagała większej opieki.
16 2026-08-21 22:34:58
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Po pierwszej wycieczce pełnej wrażeń postanowiliśmy zrobić sobie dzień wypoczynkowy nad wodą nad Zbiornikiem Dziećkowice. Fajnie tu, bo teren rozległy a ludzi mało.
Dzień upalny, trochę pospacerowaliśmy.
Potem znaleźliśmy pustą zatoczkę i tam się rozłożyliśmy. Nuki nie wykazywał chęci aby popływać. Przeszkadzały mu fale. Kilka dni wcześniej na Gródku przeszkadzało mu kamieniste dno. Ewidentnie nie jest to pies wodny.
Za to objawiła się jego pierwsza fajna cecha. Położył się i cały czas spał. Tobi w takich sytuacjach robił więcej zamieszania.
Bardzo spokojny dzień.
Jedyny incydent był taki, że napadł nas jakiś duży pies. Moim zdaniem 2x większy od Nukiego, choć Ukochana zapamiętała to inaczej, twierdzi że był dokładnie wielkości Nukiego. Było trochę zamieszania, zanim właściciel go zabrał. Nuki zachował się bardzo ładnie. Bez agresji, ale i bez strachu. Bardziej spanikowałem ja, bo nie wiedziałem jak Nuki zareaguje na takiego niespodziewanego gościa. Okazało się, że bardzo dobrze się spisał. Siła spokoju.
17 2026-08-20 09:37:45
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
W 7 dniu od adopcji nadszedł czas na pierwszą normalną całodniowa wycieczkę górską. Czy to za wcześnie? Pewnie tak, ale wymyśliłem, że trzeba zacząć i potem już pójdzie. Trasa z Brennej na Stary Groń, Grabową, Salmopol, Trzy Kopce Wiślańskie. Zaplanowana jeszcze dla Tobiego, ale wtedy uznałem, że jest za długa dla umierającego pieska i poszliśmy tylko na Jaworową.
Obawiałem się wszystkiego, łącznie z dojazdem. Nuki tak długo w aucie jeszcze nie wytrzymał, a miałby siedzieć sam z przodu, bo Ukochana na bliskie kontakty się nie pisała. Optymistycznie zakładałem, że im dłuższa jazda, tym będzie spokojniejszy i faktycznie tak było. Więc pierwszy punkt planu - dojechać, został zrealizowany ![]()
Oczekiwałem, że nie będzie tłoku, ale się myliłem, parking zawalony, tłumy ruszają na szlak. Wymyśliłem więc na szybko pozaszlaki, aby mieć trochę spokoju. Ruszyliśmy i już po chwili... nie ma psa. Szedł lekko z przodu, schował się za zakrętem i zniknął, pewnie poleciał za jakimś zapachem. Wołałem, gwizdałem... nic. Poczekaliśmy chwilę, trochę się cofnąłem... nic. Myślę sobie, szkoda. Trzeba rozpocząć poszukiwania. Ruszyliśmy na ukos w dół, w kierunku szlaku, gdzie prawdopodobnie się oddalił. Po chwili - jest pies. Nadbiegł z góry. Trochę spanikowany, trochę ucieszony. W sumie dobrze, że nas szukał i że znalazł. No dobra, można kontynuować wycieczkę, ale zaczęło się ostro.
Szliśmy w górę i doszliśmy do szlaku. Z daleka zobaczyłem ludzi z psami, zawołałem Nukiego, ale pani od psów powiedziała, żeby go nie zapinać, bo oni się już znają. Okazało się, że Nuki szedł z nimi kawałek. Zachowywał się grzecznie, zapoznał się z ich psami. Martwili się, że się zgubił. Zaczęliśmy iść wspólnie rozmawiając, mijając wielu ludzi, inne psy. Nuki zachowywał się poprawnie. Zawołany zawsze przychodził. Nikogo nie atakował, nie interesował się zbytnio. Jakiś cud ![]()
Wieża widokowa na Starym Groniu. Mała, ale nie taka bardzo łatwa dla piesków. Kolejne schodko-drabinki mają coraz większe nachylenie. Czy próbować z Nukim od razu wszystkiego? Nie za dużo jak na pierwszy raz?
Trochę gimnastyki było, za 3 próbą Nuki jakoś wyszedł. Ze schodzeniem było nawet lepiej. Sukces ![]()
Idziemy. Nuki cały czas luzem. Podziwiamy widoki. Nuki ma niepokojącą tendencję do dalekiego odbiegania, jakby chciał wszystko zobaczyć. Widzicie go tam na zdjęciu? Niczego nie gonił. Zawołany wrócił.
Dzień jest upalny. Kolejka do piwka na Grabowej na godzinę stania, więc olewamy. Idziemy, a pies zdycha. Trudno, takie są wycieczki górskie.
W końcu padł.
Zasnął jak kamień na wycieczce podczas krótkiego postoju. Co za cieniarz.
Idziemy dalej. widok na Halę Jaworową.
Nuki zachowuje coraz lepiej. Coraz spokojniej. Mimo wszystko to nie Tobi, na którego ludzie nie reagowali, albo reagowali "o jaki ładny piesek". Nuki ogólnie przeraża. Raz nawet jesteśmy proszeni o zapięcie psa, co od razu robię. Nuki na szczęście reaguje wzorowo na przywołanie w przypadku zainteresowania ludźmi.
Trzeba też uważać na zwierzęta domowe. Owcami interesował się za bardzo. Na szczęście przywołałem go wcześniej i zapiąłem, ale potem, przy mijaniu rzucał się do nich na smyczy.
Końcówka wycieczki jest cudowna. Wypoczywamy na łączce. Nuki odpoczywa, obserwuje świat.
Jedyne czego brakuje to zimnego piwka. Na Grabowej była za duża kolejka, na Salmopolu nam się nie podobało, a Telesforówka w niedziele nieczynna.
Jeszcze tylko przejście łączką i krótkie zejście do auta. Wycieczka w sumie bardzo udana.
Ale jak to mówią, nie chwal dnia przed zachodem słońca. Na koniec była jeszcze łączka ze stadem krów. Nuki ruszył na te krowy jak Don Kichot na wiatraki. Nie reagował na odwoływanie. Myślałem że straty pójdą w miliony. Na szczęście krowy zbiły się w zwartą grupę i nie uciekały, a Nuki jak do nich dobiegł, to okrążył je 2x i wrócił do mnie uznając, że skoro się nie chcą bawić to on się nie będzie narzucał. Strachu się najadłem, ale w sumie nie było tak źle. Nie wykazywał agresji, raczej ciekawość. Oczywiście rzucanie się na krowy jest zachowaniem niedopuszczalnym.
Na powrocie Nuki zachowywał się w aucie wzorowo. Głównie spał. Wygląda na to, że jazda autem jest do opanowania ![]()
Ogólnie kilka niedociągnięć było, ale pierwsza wycieczka zaliczona ![]()
18 2026-08-18 22:55:37
Odp: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Pierwsze dni to nauka wszystkiego. Dosłownie wszystkiego. Kwestia normalnego wyjścia z mieszkania wcale nie była łatwa. Jak Nuki orientował się, że wychodzimy, to wpadał w lekki szał, ciężko było go opanować. Wyjście z klatki to mały huragan. Spacer na smyczy wcale nie był łatwy, bo chciał być we wszystkich miejscach naraz. Spacer bez smyczy był jeszcze większym wyzwaniem, bo Nuki był we wszystkich miejscach naraz. Z drugiej strony fajnie było patrzeć jak bardzo cieszy go wolność. Spuszczony ze smyczy po prostu pędził przed siebie, ale na szczęście nie oddalał się zbyt daleko.
Do tego były upały, więc po 15 minutach pies jechał na rezerwie, a po pół godzinie zdychał. Dochodził potem do siebie 2 godziny w mieszkaniu dysząc na panelach, zostawiając kałuże śliny, bo wypijał od razu litr wody. Wydawało się, że na żadne dłuższe wyjście nie ma szans z takim gospodarowaniem energią.
Na dodatek Nuki nie potrafił jeździć samochodem. Ze schroniska ledwie udało się go dowieźć do domu. Skakał po całym aucie, próbował wychodzić oknem. Istny diabeł tasmański. Uczyliśmy go stopniowo jeździć, Ukochana kierowała, a ja próbowałem opanować. Jakieś postępy były, powolne.
Jednak główny problem to agresja. W schronisku na jego boksie była informacja, że mogą podchodzić tylko doświadczeni wolontariusze. Mieszkał sam, bo nie tolerował innych psów. Również jak go dostałem na wybieg, to uczulano mnie, żeby do nikogo z nim nie podchodzić. Dwa dni po adopcji miał zostać z Ukochaną na cały dzień. Myślałem, że to dobry pomysł i się zaprzyjaźnią. Bylem w pracy w biurze, potem na piwie z kolegami. Kiedy wróciłem zastałem Ukochaną z obandażowaną ręką. Nuki wytarzał się w czymś śmierdzącym i przy próbie przetarcia gąbką ugryzł. Ugryzł mocno, do krwi, a ręka bolała jeszcze przez wiele dni. Jednak najgorsze było to, że Ukochana zaczęła się go bać, a on zaczął na nią warczeć przy różnych sytuacjach, np. jak leżał przy szafce na buty, a ona chciała do niej sięgnąć. Jednym słowem Nuki był na wylocie. Przez kilka dni wszystko wisiało na włosku. Na szczęście namówiłem Ukochaną na rozmowę z psią behawiorystką, która pracowała nad Nukim w schronisku i od tej rozmowy sprawy zaczęły układać się lepiej. Ukochana dała Nukiemu więcej czasu i przestrzeni.
Z perspektywy dnia dzisiejszego już wiem, że Nuki reaguje agresją na niechciany dotyk. Jest ciekawski, więc podchodzi do ludzi, ale jak ktoś chce go pogłaskać, to może się mocno zdziwić. Jeżeli Nuki nie życzy sobie głaskania, to warczy lub od razu gryzie. Jeżeli nie życzy sobie wyciągania kleszcza, wyczesywania, mycia, również warczy, potem gryzie. Mnie pozwala na wiele, ale nie na wszystko. Przykładowo dzisiaj ugryzł go dzik w tyłek. Chciałem obejrzeć i przemyć ranę. Częściowo pozwolił, choć niechętnie, a potem stwierdził, że dość i więcej już nie da sobie w tym grzebać. Nalegałem, więc doszło do małej sprzeczki. Finalnie chyba wygrałem, przynajmniej postawiłem na swoim. Po wszystkim mnie przeprosił, choć tyle
Wracając do nauki normalnego funkcjonowania, w 6 dniu po adopcji poszliśmy na pierwszą dłuższą wycieczkę po Jaworznie. Wybierałem tereny, gdzie raczej nie powinniśmy nikogo spotkać. To był taki sprawdzian dla Nukiego, czy jest już w stanie spędzić pół dnia na wędrowaniu.
Odwiedziliśmy wysychający Gródek. Nuki pil jak smok, ale nie chciał wchodzić do wody.
Poziom wody niższy o jakieś 2 metry. Wszystkie te piękne kładki są teraz na pustyni. Ludzi mało, bo wieść o braku wody się rozeszła.
Pierwsza fotka na beli słomy. Niezbyt pięknie wyszedł. Zerowe umiejętności pozowania.
Ale jak sobie hasa, to nie jest taki bardzo brzydki ![]()
Miałem nadzieje, że długi spacer sprawi, że Nuki wpadnie we właściwy rytm. Przestanie szaleć. Zacznie zachowywać się jak pies turysta, a nie terrorysta. I tak się stało. Powrót był już normalny, spokojny. Nuki załapał o co w tym wszystkim chodzi.
Pora chyba jechać w góry ![]()
19 2026-08-18 12:11:51
Temat: Nuki przeraża wszystkich! (24 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))
Rozpoczynam nowy wątek wycieczkowy. Nie sądzę, żeby był tak długi i ciekawy jak wątek Tobiego, ale jego od miesiąca już nie ma, a żyć dalej jakoś trzeba.
Zaraz po śmierci Tobka uzgodniliśmy w Ukochaną, że na razie żaden piesek go nie zastąpi, musi minąć jakiś czas. Rozmowa była z inicjatywy Ukochanej, ale wtedy czułem dokładnie tak samo. Minęło 5 dni i zobaczyłem na FB Nukiego. Coś się zmieniło.
Za duży i brzydki mieszaniec husky z wilczurem z problemami psychicznymi, agresją. Od roku w schronisku. Zaliczył już zwrot z adopcji pół roku temu. Ukochana w ogóle nie podjęła tematu, ale pozwoliła abym go następnego dnia odwiedził. Odwiedziłem, próbował mnie ugryźć na powitanie. Pochodziłem z nim po wybiegu. Zaprzyjaźniliśmy się. Potem go odwiedziłem jeszcze 2x, następnie pogadałem z Ukochaną i okazało się, że jest bardzo niezadowolona... delikatnie mówiąc. Minął tydzień pełen napięć. Ukochana zgodziła się zobaczyć Nukiego. Też ją chciał ugryźć na powitanie, ale uspokoiłem ją, że on tak zawsze, a potem jest fajny. Następnego dnia adoptowaliśmy go.
Jako że jestem optymistycznie nastawiony do świata, a przy tym odwaga nie jest mi obca, a rozumek malutki, już pierwszego dnia postanowiłem dać mu wolność na spacerze. Nuki nie wiedząc co się dzieje oddalał się nie ograniczany smyczą. Widać było, że dziwnie się z tym czuje. Odchodził coraz dalej nie zwracając uwagi na swoich nowych pańciów. Przez chwile myślałem, że już po psie.
Jednak przemyślał sprawę i postanowił zostać.
Czy będzie żałował? Pewnie czasami tak...
Ale na pewno my będziemy żałować bardziej ![]()
Nuki to dwuletni pies w typie rasy pierwotnej, o charakterystycznym wilczym umaszczeniu. To uosobienie energii, która potrzebuje mądrego wsparcia. Nuki bardzo dąży do interakcji, jednak przez niezaspokojone potrzeby, schroniskowy nadmiar bodźców oraz brak wypracowanych schematów radzenia sobie z ekscytacją i umiejętności samokontroli, komunikuje się w sposób bardzo bezpośredni, by zabiegać o jego uwagę lub wymusić wspólną aktywność. Jego zachowanie nie wynika z próby dominacji, trudnego charakteru czy chęci zrobienia komukolwiek krzywdy, a jedynie z braku zasad i wspomnianej umiejętności samokontroli w obliczu narastających emocji. Nuki po prostu jeszcze nie wie, że można zabiegać o uwagę w sposób spokojny i opanowany. Te próby narzucania swojej woli to wynik zagubienia w świecie bez reguł. Nuki jak tlenu potrzebuje rutyny, przewidywalności i przewodnika, który postawi mu jasne, ale sprawiedliwe granice.
Szukamy dla niego domu znającego specyfikę ras pierwotnych - ludzi, którzy potrafią mądrze wykorzystać inteligencję psa i przekuć jego energię w budowanie relacji opartej na współpracy oraz wypracowanie niezbędnych mechanizmów wyciszenia. Ze względu na to, że Nuki bywa bardzo fizyczny w powitaniach szukamy domu bez dzieci, by jego entuzjazm nie był dla nikogo przytłaczający.
Nuki to pies dla osoby stabilnej, która spokojem i rutyną pokaże mu, że świat jest przewidywalny. "Niuk" ma w sobie ogromny potencjał - wystarczy tylko pokazać mu drogę i zostać jego mądrym przewodnikiem. Czeka na kogoś, kto go mądrze poprowadzi, wprowadzi jasne zasady i zbuduje z nim relację opartą na zaufaniu oraz zrozumieniu.
20 2026-08-12 07:58:16
Odp: Mała Fatra zawsze na propsie! (11 odpowiedzi, napisanych Karpaty (czeskie, słowackie, ukraińskie ect.))
Część IX - epilog łączkowy i Kykula.
Podczas ostatniej wycieczki miałem plan zakończyć łączkami w porze zachodu słońca. Brakło czasu więc trzeba było wrócić. Podjechałem do miejscowości Belá i rozpocząłem rozległymi łączkami po jej wschodniej stronie. Dzień miał być upalny, ale z rana jeszcze przyjemnie.
Na wprost Kykula (953 m), którą postanowiłem zdobyć.
Ale najpierw łączki, bo są cudowne.
Odcisk łapy kaczki w błocice.
Widok na Sokolie, Baraniarky, Žitné, Kraviarske.
Koniec łączek, widok wstecz.
Przede mną cudowne chaszczowanko
Jest grzbiecik, dalej będzie już prosto.
Trochę dziko, ale fajnie się idzie.
Na Kykuli wita mnie nowy krzyż. Kiedyś już tu byłem i był inny, drewniany.
Schodzę planując wyjść wprost na Belské skaly. Spodziewam się, że będzie to trudne, bo muszę trafić na odpowiedni grzbiecik.
Już je widzę w dole między drzewami.
Trochę łańcuchów na znakowanym szlaku.
widok na Belę.
Łączki na zachód od Beli.
Postanawiam schodzić bezszlakowo po skałach, zawsze to jakaś dodatkowa atrakcja (widok wstecz).
Mijam kolejne formy skalne.
Widok w stronę głównej grani, na Mały Krywań.
Widok w dół w stronę doliny.
Na koniec dnia jeszcze rundka po łączkach na zachód od Beli.
Cudowne łączki.
Widok z pagórka Diel (550 m).
Bardzo mi się tu podoba.
Specjalnie dla Dobromiła jesienne kolorki.
Słońce już nisko.
Cienie coraz dłuższe...
Taka to była wycieczka. Tobek niestety nie dożył ![]()
21 2026-08-04 21:16:41
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Skąd taki widok?
22 2026-08-04 10:22:15
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Odwiedziłem Jaworniki. Zaparkowałem w Divince na obrzeżach Żyliny i skierowałem się w dziki las.
Moim planem było sprytne zdobycie pagórka Malý vrch (480 m) z wieżą widokową. Oczywiście direttissima, w chołdzie Tobiemu. Skały, krzaki... to dla mnie codzienność w górach.
Utknąłem. To co widać to widok wstecz. Sam zrobiłem tą ścieżkę w kłującej roślinności. Tobi byłby ze mnie dumny.
Oczywiście jakoś udało się zdobyć szczyt. Fajna wieża.
Widok na Jaworniki - na moją dzisiejszą trasę. Właśnie tymi szczytami mam zamiar przejść. Częściowo bezszlakowo.
Do wieży prowadzi wygodna ścieżka, a nawet droga. Natomiast grzbietem mało kto chodzi... ale ja oczywiście idę.
Potem robi się przyjemnie.
Tamtym grzbietem będę wracał.
Widoczek na Małą Fatrę.
Kolejne wieża, na pagórku Diel (702 m). Na drugim poziomie dwóch gości buduje, albo remontuje barierki. Nie mam zamiaru im przeszkadzać, ale jak mnie dojrzeli, to entuzjastycznie zaczęli zapraszać na górę, więc niegrzecznie byłoby odmówić.
Wyszedłem na najwyższy poziom wieży, widoczki spoko. Jeden z budowniczych wyszedł do mnie i wskazał książkę wpisów dając do zrozumienia, żebym się wpisał. Książka wypasiona, na pierwszych stronach zdjęcia z etapów budowy wieży, to chyba jakieś ich prywatne dzieło. Gościu zdziwiony zaczął wypytywać jak tu trafiłem. Nie do końca go rozumiałem, ale przeszedł na angielski. Był naprawdę zdziwiony, co tu robi jakiś Polak. Odpowiadam "tak po prostu, lubię chodzić gdzie mnie jeszcze nie było i jestem". Koleś się normalnie wzruszył. Zaczął mi opisywać panoramkę "Mała Fatra, Rozsutec, Krywań, Velka luka", a ja mu wszedłem w zdanie i kontynuuję pokazując palcem - "Klak, Sulowskie Skały, Maniny, Białe Karpaty". Koleś tylko kiwał głową. Miłe to było spotkanie na wieży.
Idę dalej, trawiastymi drogami. Przede mną szczyt Javorník (737 m).
Dalej robi się jeszcze bardziej dziko, ale pocieszam się, że zaraz wejdę na szlaki i nie będzie problemów z drogami.
Zaczynam chodzić szlakiem - widzicie jego oznaczenie na drzewie z prawej? Miejscami całkowity brak drogi czy choćby ścieżki.
Stará lúka (716 m)
Strasznie tu dziko, ale z drugiej strony ładnie.
Rozległe łąki.
Jest i fajna trawiasta droga.
Widok na Maniny, gdzie jeszcze w maju Tobi spisywał się świetnie, przekraczając granice psich możliwości.
Schodzę do auta drogą zwózkową.
Była to pierwsza wycieczka bez Tobiego, ale jakoś dałem radę.
Teraz już wszystkie będą bez niego. Jak żyć?
23 2026-07-13 05:59:40
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Umarł ![]()
24 2026-07-09 20:02:10
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Najpierw była seria zastrzyków z jakąś chemią potem sterydy plus leki osłonowe. Pierwsze badanie krwi dało koszmarne wyniki, drugie po 2 tygodniach terapii lepsze, ale normy wciąż przekroczone 10x. Trzecie badanie krwi miało być wczoraj, ale zrezygnowaliśmy. Od poniedziałku Tobi już nie wstaje. Sama skóra i kości, choć wciąż ma apetyt. Pod węzłami chłonnymi na nogach robią mu się ropiejące rany. Wczoraj Tobi dostał już tylko tabletki paliatywne, w ilości 5 sztuk, na 5 dni życia.
To jak wygląda na tych zdjęciach z sobotniego spaceru to jakiś cud.
Wiesz, nena, nowotwór krwi to poważna sprawa ![]()
25 2026-07-04 22:48:57
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Pogoda idealna na wycieczkę, niestety sił już nie ma. Postanowiliśmy zdobyć Górę Wielkanoc w Jaworznie. Trochę zarosła trawą.
Tobi koło bloku już nie ma ochoty spacerować, ale jak się go wywiezie autem, to jakby włączał mu się inny tryb.
Możliwe, że dzisiaj była naprawdę ostatnia wycieczka. Ma już problem żeby wstać, zejść/wyjść po schodach, wsiąść do auta. Ale na fotkach wciąż wychodzi nieźle ![]()
Okoliczne drogi zarastają, trudno się przebić.
W końcu piesek padł.
Zamiast łazić postanowiliśmy trochę posiedzieć.
Po odpoczynku udało się wrócić do auta.
Tak jak obiecałem, walczymy do końca. Nie wiadomo gdzie ten koniec, ale raczej już blisko.