maurycy napisał/a:Prawa autorskie do konia Maurycego ma tylko mała Anulka 
No to widzę, że popełniłem małe faux-pas opisując swoją galerię zdjęć. Ale co mi tam
Ale od początku. Jardo kusił, oj kusił. My (znaczy się Tres Amigos) też myśleliśmy o jakimś wypadzie. No i się porobiło
Punktualnie o 14 startujemy spod karczmy na Kocierskiej. Ładnie wydreptana autostrada. Na Trójkątną wyrabiamy letni czas. Fotka pod rogaczem i zaczynamy dodreptywać do chatki. Przy chatce widzę jakąś dziewczyneczkę z dupolotem w ręku.
- Cześć...
- Dzieńdobry...
Nagle w mojej geriatrycznej łepetynie zapala się lampka!!! Nasza dalsza rozmowa wygląda dokładnie tak:
- Ania???!!!
- Dziadek???!!!
I wszystko jasne
Po chwili zza węgła wyłaniają się pozostali uczestnicy wycieczki Jarda. Powitania. Wieczór to tuzemaki, kiełbaski, gitara, śpiewy, "niezapowiedziana" wizyta nocnych wędrowców, nocny "koncert" Świdra i takie tam chatkowe historie.
Rankiem... no cóż nie wszyscy czują się wyspani. Gorzeje na nowo kłótnia o to, czyje zdjęcia są lepsze i o to czy Rychwałd jednak leży w Beskidzie Małym (lub na jego pograniczu)
Królowa i Cysorskie jednak wszystkich uspakajają
Czas ruszać do Olafa. Po drodze Memezio testuje dupolota Ani, inni grzecznie popylają na własnym napędzie
U Olafa mały popas i podział ekipy. Pierwsi wracają na Kocierską Gennaro i Memezio. Potem zbiera się Jardo z ekipą w celu odwiedzin u Wójta. My (czyli Ciocia Asia, Pawlo, Adi, Świder i mła) wychodzimy na szarym końcu. Wyciąg, knajpa, Autobus i koniec pieśni...
Dziękczynnej litanii nie będę już tu powtarzał. Co nie zmienia faktu, że było cudnie.
Komplet zdjęć po kliku w obrazek:

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach