Temat: Targoszowskie dywany szafranowe
Dzisiejsza wyprawa była nie w stylu miłośników długich górskich wędrówek tzw. objazdowa krokusowo-jakowo-grotowa. Spotkanie odbyło się jak było mówione w Czańcu Krzyżówce o 9.00. W samym Targoszowie zebrało się nas 11 osób: Jola, Piotr z żoną Agnieszką i z córką Justynką, Darek T. z koleżanką z pracy Patrycją i jej sąsiadem Dawidem, Brombella z synem, MK i Franka (w tym kilka nowych osób) oraz dwa psy. Mi niestety doskwierał ból żołądka od zeszłodniowej kiełbasy
Z samego Targoszowa do krokusów dosłownie rzut beretem. Spodziewaliśmy się prawdziwych dywanów krokusowych jakie obserowowałem w zeszłym roku. A tu jakieś ochłapy krokusowe
ale i tam byliśmy zadowoleni
Potem podjazd do rzekomych żubrów w Krzeszowie. Doszliśmy do zagród i to coś zarośnięte z czupryną poza oczy ma być żubrem. Pteridolog to ze mnie rewelacyjny, ale zoolog to poprostu kiepski
Po sprawdzieniu te dziwne zwierzaki okazują się być tybetanśkim jakiem (Bos mutus). To naprawdę osobliwa hodowla
Psia kość chyba z dziesięć postów muszę poprawić na jaka :mak: Zwierzęta były nadwyraz spokojne i strasznie cuchły. Potem ruszyliśmy do Lasu (chodzi tu o miejscowość między Suchą Beskidzką a Żywcem). W samym Lasie część ekipy oderwała się o reszty, co okazało się być skrótem. Ruszyliśmy w stronę wodospadu Dusica i Groty Komonieckiego i znów krótkie podejście max. 2 km. Na miejscu wodospad nie wyglądał zbyt imponująco jak podczas obfitych opadów deszczu, a przy grocie jacyś turyści palili ognisko. Kilka grupenfoto, wpisów do księgi i wróciliśmy z powrotem. No i nie mogło obejść się bez sera. Wędrówka naprawdę lekka, może i dobrze bo nie wiem czy mój żołądek by to wytrzymał ![]()
Oto zdjęcia