Temat: Odwiedziny w BM z dramatycznym finałem
Przyszła sobota, w miarę pogodna - trzeba gdzieś wyskoczyć
Niestety, plany się posypały i przełożyliśmy wyjazd na niedzielę. W założeniu było ponowne przejście z Praciaków żółtym szlakiem na Anulę, potem do Staszka na Gibasy (odwiedziny ekipy remontującej), stamtąd skrótami do Lucjana Pod Potrójną i następnie wzdłuż wyciągu na parking w Praciakach,
Już rano wszystko się "sypło", bo zapowiadamy Damian nie miał jak dojechać ze Śląska. Postanowiliśmy wspomóc kolegę i podjechać po niego. Stety albo niestety (o tym pod koniec) wyprawa przesunęła się o kilka dłuższych chwil. Na Praciaki dotarliśmy mocno poza planem, ale nie przeszkadzało nam to w jego realizacji
Nawet drobne problemy "zdrowotne" i niemiłosierny upał nie przeszkadzał tak bardzo w kontemplowaniu piękna przyrody ![]()
Na Anulę dotarliśmy po niecałej godzinie, Chwila oddechu, kilka fotek (widoczność lipna, ale to w końcu szczyt lata i upał, czego się spodziewać ...) i ruszamy na Gibasy. Szlak cichy i spokojny, w sumie przez cały dzień spotkaliśmy jedynie dwóch rowerzystów na Anuli.
Do Staszka docieramy z ponad 2-godzinnym opóźnieniem do pierwotnego planu. Na całe szczęście trafiliśmy jeszcze na zbierających się do domu Czarownicę i Piotra. Chcieliśmy posiedzieć conieco z ekipą "remontową", ale wszyscy się gdzieś "rozleźli", Ufok przepadł gdzieś przy kapliczce (przybyli goście od drzwi i krat, z tego co się wieczorem dowiedziałem). Aha, kapliczka wygląda całkiem fajnie bez tego tynku na zewnątrz
Czekamy teraz na dach, wtedy zacznie prezentować się o niebo lepiej !! Poza tym widać postęp prac, chłopaki nie próżnują i robią co mogą, do czasu aż im materiałów wystarcza ![]()
Zregenerowawszy siły (ale słowo !!) ruszyliśmy dalej, tym razem do Lucjana. Tradycyjnie obraliśmy najkrótszą możliwą trasę: do szlabanu w Basiach, trochę asfaltingu w las a potem skrótem "szlakiem kibelkowy" do samej chatki. Końcówkę trasy z Lisicą zrobiliśmy tradycyjnie, po drodze dojazdowej, natomiast Damian z Magdą ruszyli na skróty pod wspomniany kibelek (dotarli kilka chwil przed nami).
U Lucjana cisza i spokój, choć poprzedniej nocy balowało tam ok. 40 osób!! Uzupełniliśmy conieco płyny i udaliśmy się do pustej chatki podsmażyć zabraną kiełbaskę i boczek (z braku laku to i z patelni będzie smakować
).
Nic nie zapowiadało dramatu, jaki z Damianem przeżyliśmy. Nie będę wdawał się w szczegóły, ale byliśmy świadkami ataku padaczki jednego z "chatkowych gości", który wszedł na chwilę do kuchni. Nie wiem co by było, gdybyśmy się tam nie znaleźli w tym momencie. Minutę później siedzielibyśmy na zewnątrz wcinając pyszny boczek !! Na całe szczęście (jeśli to można tak nazwać) poza skutkami samego ataku skończyło się na sporym oparzeniu łokcia. Pomogliśmy na tyle, na ile mogliśmy, ale i tak byliśmy w niezłym szoku....
Poza tym usłyszeliśmy mocno "tragiczną" wiadomość .... za dwa miesiące nie będzie się chodzić "Do Lucjana" tylko "Do Chatki Pod Potrójną" ..... Lucjan z Ewą opuszczają chatkowe progi i lądują na swoim, na szczęście niedaleko, bo gdzieś w Basiach. Kto przejmie po nich chatkę ? Nie wiadomo .... Jaki będzie klimat? Tego tym bardziej nie wiadomo ...... Generalnie lipa ![]()
Zasmuceni tą wiadomością ruszyliśmy w drogę powrotną, a dzięki towarzystwu Pewnego Starszego Pana (z wyglądu niezły "Górołaz") doszliśmy do parkingu w Praciakach całkiem niezłym skrótem wzdłuż wyciągu. Na życzenie, mogę podesłać plik KML ze śladem dla lepszego rozeznania dla zainteresowanych ![]()
Jakby nie patrzeć, dzień był pełen wrażeń, jak zawsze
Tym razem z lekkim dreszczykiem (który nas ostatnio prześladuje). Pozdrawiamy serdecznie ekipę "Kapliczkową" oraz wspomnianego przewodnika, który zaoszczędził nam z 30 min drogi.
Zdjęć szybko nie będzie, w sumie to zrobiłem ich może ze 20 szt, ale z racji awarii komputera nieprędko do nich usiądę.
Poniżej zrzut trasy z Google Earth.
Pozdrawiam i do następnego zobacznia na szlaku ![]()
Ostatnio edytowany przez Djinn (2011-07-11 12:52:55)