Etap VI – Pogórze Ciężkowickie – jak skończyć tą relację kiedy się trasy nie skończyło
Trasa – Ciężkowice – Rzepiennik Strzyżewski – Jodłówka Tuchowska – Brzanka – Burzyn – Tuchów – Zawada – Tarnów
Na tym etapie wędrówki upewniłam się, że przemierzanie pól asfaltowymi drogami, podziwianie pagórecków
nie jest moim ulubionym zajęciem – coraz bardziej mnie to wszystko nużyło
Z pewnością ciekawym elementem tej trasy była wizyta w Skamieniałym Mieście
grupa skał - Grunwald
Ładnym miasteczkiem są również Ciężkowice z zabudową podobną do tej w Lanckoronie

Warto odwiedzić bacówkę na Brzance

I podziwiać krajobraz z wieży widokowej, która się tam znajduje
Przy dobrej pogodzie z pewnością mogłaby zachwycić jeszcze panorama Tarnowa z Góry św. Marcina – mogłaby – gdyby się doszło…
Po kliku więcej fotek

Jak to się stało, że nie doszłam…
Hmmm… zwyczajnie… bez dramatycznych wydarzeń i przeżyć…
W Burzynie zastała mnie burza i ulewa.
Nie zmokłam zbytnio bo udało mi się znaleźć schronienie w domku obok kościoła, który nie był plebanią
był za to pięknym, starym modrzewiowym dworkiem po którym oprowadziła mnie gościnna gospodyni

Po ulewie ruszyłam w kierunku Tuchowa i doszłam do niego około 18.
Do Tarnowa zostały 4 godziny drogi – jakieś 12- 14 km – mam tam rodzinkę, która co rusz dzwoni, kusi i pyta…
- Stawiać już tego grilla?
- Przyjechać po ciebie?
No cóż – przed nocą do nie dojdę – to pewne…
- albo zostaję w Tuchowie i rano ruszam dalej…
- albo …. Wyciągam telefon i dzwonię…
- Zadzwoniłam
I jakoś mi specjalnie nie jest żal…
ani tych polnych asfaltowych dróg, ani widoków na Tarnów co ich raczej po tym deszczu nie było
ani nawet tego, że nie doszłam do końca…
To naprawdę była fantastyczna wędrówka
Trasa jest dość długa, ale piękna widokowo
Zdecydowanie bardziej ludna niż MSB – chociaż na pogórzach prawie nie uczęszczana
Bardzo dobrze oznaczona – pewne zmiany przebiegu szlaku – nie naniesione na mapy i niezbyt dobrze zaznaczone w terenie – maja miejsce przy zejściu z Brzanki do Burzyna.
Tam gdzie szlak idzie drogą – na pogórzach warto skorzystać ze stopa bo nic tak nie męczy jak upalny asfalt
Chciałam bardzo podziękować pewnej osobie, która co wieczór sprawdzała telefonicznie czy dotarłam tam, gdzie to było zaplanowane i czy przypadkiem nie śpię w krzokach
Podawała prognozy pogody
Podnosiła na duchu kiedy lało jak z cebra i trzeba było wyczekiwać poprawy pogody
Dziękuję Ci Nenuś moja Psiapsiołko
No i jeszcze słówko dla tych, którzy próbowali mnie powstrzymać
Noli me tangere – nie zatrzymuj mnie
Tak gotowym trzeba być do każdej ludzkiej podróży...
Ostatnio edytowany przez jolanta (2011-09-05 22:09:21)
Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) 