Temat: Rodzynkowy Beskid Niski
Szybka decyzja, żeby wstrzelić się jeszcze w piękną pogodę i już w czwartek 30- tego września mamy spakowane plecaki
, aby w piątek zaraz po pracy, spotkać się nie gdzie indziej jak na andrychowskim BP i obrać kierunek na Zdynię
. Przed nami jakieś 4 godziny jazdy. Naszą spokojną jazdę przerywa w pewnym momencie ufok83 klnąc na wszystkie światy, że go ze sobą nie zabrałyśmy
. Słońce zachodzi szybko, pozostawiając nam jednak na chwilę do podziwiania Taterki
.
Na miejsce docieramy ok. godz. 20.00, witamy się z Panią Zosią, pyszna kolacyjka i zaszywamy się w pokoju knując trasę na sobotę. ![]()
SOBOTA – 1 października 2011 r.
Dzień zapowiada się piękny. Na niebie zero chmur
. Po szybkim śniadaniu postanawiamy zafundować sobie sobotę w Górach Hańczowskich, a dokładnie zrobić pętelkę ze Zdyni – Ług przez Konieczną, Beskidek, Jaworzynę Konieczniańską, Przełęcz Regetowską, zejść do Regietowa Wyżnego, potem Niżnego, Smerekowca i wrócić do Zdyni.
Ze Zdyni do Koniecznej jest ok 5 km dreptania po asfalcie, co nam się niezbyt podoba. Łapiemy więc zaraz po wyjściu z ośrodka stopa
, którym podjeżdżamy pod samą cerkiew w Koniecznej gdzie swój początek ma szlak niebieski, który poprowadzi nas aż do Przełęczy Regetowskiej. Szlak niebieski biegnie równolegle do granicznego szlaku czerwonego.
Mijając stado krów podchodzimy pod sam las. Przystanek na ładne widoczki i widzimy, że podąża za nami inne „stado”
- dzieciaków
– wycieczka szkolna
.
Po wejściu w las niebieski kolor się gubi, właściwie w żaden sposób nie można odnaleźć ścieżki. Postanawiamy więc podążyć za wycieczką, której przewodnik wyglądał na osobę, która wie gdzie idzie.
Przedzierając się przez całkowicie zarośnięty las wyprowadził nas w końcu na niebiski szlak. Od razu skierowałyśmy nasze kroki w lewo, na czarny szlak cmentarny w zamiarze odwiedzenia ciekawego cmentarza wojennego na stokach Beskidka. Cmentarz projektował Duszan Jurkowicz, którego dziełem jest znany cmentarz na Rotundzie
Po chwili zadumy i fotkach żółtej gąsienicy czas na kawę i coś słodkiego, po czym wracamy na szlak niebieski. Mijając kolejno słupki graniczne podążamy w kierunku Jaworzyny Konieczniańskiej (881 m).
Beskid Niski mimo niskich wysokości znany jest ze stromych podejść, o czym mogłyśmy się przekonać wchodząc na Jaworzynę. Miejscami szlak przebiegał prawie w pionie
.
Szczyt Jaworzyny Konieczniańskiej nie powalił nas widokami, ponieważ większa jego część jest już porządnie zarośnięta. Przez drzewa przebija się tylko parę widoczków na stronę polską. Na słowacką nie widać nic. Niemniej jednak byłyśmy bardzo zadowolone z przebytej do tej pory trasy
.
Po takim sporym wysiłku należał nam się odpoczynek na słonecznej łące połączony z pałaszowaniem krokietów i oczywiście ciastem i kawą na deser
.
W dalszej drodze, mijając kilka razy górskich rowerzystów schodzimy do Przełęczy Regetowskiej (646 m). Tu zmieniamy szlak na żółty, który prowadzi do Regetowa Wyżnego. Wieś Regetów Wyżny została całkowicie wysiedlona po II wojnie światowej w ramach akcji "Wisła". Rzeczywiście nie ma tu żadnego domu i oprócz mijających nas turystów nie spotkałyśmy tu żadnego mieszkańca
. Tylko ciszę … . Niemniej uważam, że jest to jedno z piękniejszych miejsc jakie do tej pory w Niskim wdziałam
. Zaraz przy zejściu przywitało nas stado pasących się koników, co nie ukrywam przyjęłyśmy z Jolą z dziką radością
, a ja szczególnie, bo obiecałam Joli, że będą. ![]()
A do tego widoki przecudne na świat – ech … nie można było stamtąd łatwo odejść
na Jaworzynę Konieczniańską, z której właśnie co zeszłyśmy
na pasmo Jaworzynki i Kozi Wierch (z lewej) w tle na pasmo Magury Małastowskiej i Rotundę (z prawej)
na Rotundę (z lewej) i Dział
Schodząc nieco niżej zatrzymujemy się przy urokliwej drewnianej kapliczce – dzwonnicy, przy której obowiązkowo robimy sobie pamiątkową fotkę
.
Poniżej kapliczki jest cmentarz łemkowskiej wsi Regetów Wyżny z ciekawymi starymi krzyżami nagrobnymi i drewnianą kaplicą, która stoi w miejscu dawnej czasowni.
Schodząc powoli do Regetowa Niżnego raz po raz mijamy przydrożne krzyże i kapliczki, które stanowią stały element tutejszego krajobrazu. Do Regetowa Niżnego zawitałyśmy już późnym popołudniem podziwiając pięknie lśniący w zachodzącym słońcu krzyż na nowo wybudowanej cerkwi prawosławnej w tej miejscowości. Przechodziłyśmy również obok stadniny koni huculskich "Gładyszów", niestety o tej porze niedostępnej już dla zwiedzająch. Tu właściwie trasa naszej wycieczki w tym dniu się kończy, niemniej jednak pozostaje nam jakoś wrócić do Zdyni.
Ponieważ czekałby nas znowu spory odcinek asfaltu postanawiamy za porannym przykładem złapać stopa
. Już po chwili zatrzymuje nam się miła para, która podrzuca nas do Smerekowca strasząc po drodze niedźwiedziami
. W Smerekowcu obchodzimy murowaną cerkiew, obecnie kościół rzymskokatolicki i na skróty, spacerkiem, podziwiając piękny zachód słońca, spędy owiec i krów z pastwisk, palące się pod lasem ogniska i inne fajne rzeczy
prawie o zmroku meldujemy się u pani Zosi na kolacji. A było co jeść
– wielki pieczony pstrąg i zupka krem, cebulowa i brokułowa – pychota ! ![]()
Po kolacji zaproszono nas na ognisko i grilla z prawdziwym „Misiem”
, a wszystko to pod gwiaździstym niebem Beskidu Niskiego
.
Wiem, że się rozpisałam, ale to był dłuuuugi dzień
![]()
więcej fotek z dnia pierwszego w albumiku po kliku na misia ![]()
foto:nena
cdn … ![]()
