Temat: Podziękowania by...
Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść...
Dla mnie właśnie nastała ta chwila. Kilkukrotnie dawałem już do zrozumienia, że nie podoba mi się coraz bardziej to, co się na forum dzieje. Tym razem czara goryczy przebrała się. I tak to przeciągnąłem o kilka za długich miesięcy. Pamiętam forum z okolic zlotu nr 1 i 2 czyli Chatki pod Potrójną i Gibasów. To był ideał. Rzeczowe dyskusje, swobodna, niczym nie skrępowana wymiana poglądów, czasami o wszystkim, czasami o niczym. Kiedy zostałem przez Marcina poproszony o vice-adminowanie, byłem z tego dumny.
Do niedawna, niestety. Od jakiegoś czasu zaczęło mi to po prostu ciążyć. Forum??? - czy może Kółko Wzajemnej Adoracji??? Skłaniałbym się do tego drugieg określenia, z tym że to moja wyjątkowo subiektywna opinia. Ale popatrzmy - październik i początek listopada to wysyp jesiennych fotorelacji z wycieczek po BM. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby te relacje pozostały tylko relacjami, ale przecież co niektórzy muszą je skomentować w stylu - "Sweet focie + emotikonka". I tylko tyle. Czy o to chodzi na forum, które z założenia miało być forum górskim???
Sprawa kolejna. Okładka kalendarza. Nawet nie chodzi o to, że MUSI się na niej znaleźć kapliczka. Każdy wrzuca co chce i ile chce, pomimo na wstępie przez Lowella ustalonych zasad i reguł. Totalny chaos nad którym nie mam zamiaru ani chęci próbować zapanować, ponieważ pewnie wszelkie próby zapanowania nad tym bajzlem skończyły by się posądzeniem mnie o wrogą (kapliczce) działalność. "Nadprogramowe" zdjęcia pewnie znikną w najbliższym czasie, ale polecam lekturę wątku pod kątem wpisów "ostatnio edytowany".
Pozostawiam "w spadku" nierozstrzygnięty wątek konkursu "Wykadrowane wędrówki" oraz temat "Forumowego śpiewnika". Jeśli ktoś się tym chce zaopiekować, proszę bardzo. Jeśli nie proszę o zamknięcie tematu.
Spotkałem tu fantastycznych ludzi. Dzięki Forum zaliczyłem kilka ciekawych miejsc. Czasami oczywiście będę tutaj zaglądał, czasami wrzucę jakąś, być może, ciekawą relację z górskiej wyrypy, na pewno pozostanę wierny górom, niekoniecznie Beskidowi Małemu.
Dziękuję jeszcze raz i spotkamy się kiedyś u studni...
P.S. Decyzja jest ostateczna i nieodwołalna. Do zobaczenia na szlaku...
Jan Himilsbach