Temat: Zimowe chatkowanie pod Potrójną
Korzystając z tego że w miniony weekend byłem w Polsce , nie oparłem się pokusie i też ruszyłem na szlaki Beskidu Małego. W sobotę dotarłem do Andrychowa w miejsce zbiórki, czyli stacja paliw BP. Tam już oczekiwał na mnie Darkheush, a po jakimś czasie dojechał swoim wozem Gennaro. Szybki dojazd do Rzyk Praciaków, no i w drogę, oczywiście pod górę
kierunek chatka pod Potrójną
Nasza trasa wiodła nieoznakowaną ścieżka przez przysiółek Hatale. Warunki prawdziwie zimowe
Do przysiółka trasa była przetarta, ale po minięciu ostatniego zabudowania, to my stawialiśmy pierwsze ślady. Na przetartą drogę trafiliśmy dopiero na rozstaju dróg przy grobie. Stąd już kawałeczek do chatki, i pewnie szybko byśmy tam doszli, ale...Pytam Darka "ta w dole żółta chatka to Pozioma?" "tak" odpowiada Darek. No i nie mogło być inaczej, idziemy odwiedzić nieznanego nam jeszcze osobiście forumowicza
Puk Puk do drzwi i jesteśmy. Przy pifku i kawce poznajemy się z Poziomem i jego miłą rodzinką. Pifkowanie zajmuje nam około godzinki, w tym czasie przez okna chatki Pozioma zauważamy tłumy zmierzające pod potrójną, oj będzie ciasno
Żegnamy się z miłymi gospodarzami i prędziutko kierujemy się do chatki. A w chatce impreza na całego, trafiliśmy na zlot forum NGT i kilka mniejszych zorganizowanych grup. Chatkowy Olek z trudem, ale jednak znajduje dla nas miejsce do leżenia i siedzenia
Szybko nawiązujemy znajomości z chatkującymi, pomimo że niektórzy przybili z dość daleka i operują innym językiem. Chatkę nawiedziły dziewczyny z Białorusi, Ukrainy i Łotwy. Zabawa przy trzech gitarach kilku fujarkach i pianinie trwa w najlepsze. No ale nie mogło obyć się bez niespodzianek, nie pamiętam dokładnie godziny ,otwierają się drzwi chatki a w progu Iskaria z osobą towarzyszącą. W ten sposób nasze grono forumowe powiększyło się do czterech osób
Chatkowanie trwa w najlepsze do późnych godzin porannych
Świetna ekipa to i chatkowanie udane
Rano
pobudka/oj było zabawnie w magazynku, ale to nie do publikacji na forum
/ Iskaria robi kanapki z golonki i pasztetu Gennaro, ja popijam złocisty napój, powoli wszyscy na chatce budzą się do życia, jedni lepiej jedni gorzej
Ale czas niestety ucieka i trzeba się zbierać, pierwsi znikają forumowicze NGT, potem Iskaria i na końcu ja i Gennaro, gdyż Darkheush decyduje się pozostać. Wracamy obok wyciągu dość szybko, jednak droga nieprzetarta i kilka razy zapadamy się dość głęboko w śnieg, cały czas sypie. No i niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy, docieramy do parkingu i kończymy udany weekend
Dzięki wszystkim za towarzystwo
Trochę fotek jak zwykle na picassie.