Odp: Pierwszy wiosenny Zlot Forum Beskidu Małego - wspomnienia, relacje;)
Kaper nie pobił ostatniego swojego wyczynu na poprzednim zlocie... Nikt nie wie co się stało ![]()
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum Beskidu Małego » Wspomnienia ze zlotów » Pierwszy wiosenny Zlot Forum Beskidu Małego - wspomnienia, relacje;)
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Kaper nie pobił ostatniego swojego wyczynu na poprzednim zlocie... Nikt nie wie co się stało ![]()
Wniosłeś tylko cztery piwa, a nie dwanaście (czy ile tam) jak ostatnio, Kaper? ;-)
Trzeba zacząć dbać o swoją wątrobę a jednocześnie ruszyła mi Liga amatorska i formę pora poleprzyć ![]()
Ostatnio wiosłem 14 dwa plus dwa wypiłem po drodze już nie wspominam o sklepie i poranku u darka i piersiówki przy aparacie a tym razem miałem zaledwie 7 piw i żadnej wódki a i podrodze nic nie wypiłem ![]()
Ostatnio edytowany przez Kaper (2010-05-17 12:38:10)
Hehe Kaper no mi się wydaje, że trzeba było iść do sąsiadów obok ![]()
oni sie chba nie obudzili juz do niedzieli po twoich odwiedzinach ![]()
No cóż Tak jakoś bywa w tych górach
Przynajmniej mój jednodniowy wypad się udał
I to jest najważniejsze
tym razem miałem zaledwie 7 piw i żadnej wódki a i podrodze nic nie wypiłem
Jak dojdziesz do mojego wieku to będą tylko 2,5 na dzień (no chyba, że wdasz się w Darkheusha). Potem zostanie już tylko grysik podawany przez pielęgniarkę dużą łyżeczką ![]()
Myślę ze raczej wdam sie w Dareczka ![]()
No to jeszcze filmik pt. Jak to nam Admin kucharzył
hehe mega film:D
CZADowy zlot
według jolanty
W piątek wieczorem już wiem, że zabieram z Bielska Angiego i Kapera Rankiem o 9 jestem na dworcu i z daleka widzę dłuuuugą postać z plecakiem
To Angi Szybko odnajdujemy Kaperka (Ela miała rację: dusza – człowiek).
Panowie życzą sobie do sklepu. Mówisz i masz… Wyjeżdżają ze sklepu wózkiem z „małymi” zakupami.
Decyduję, że pojedziemy przez Przegibek. Nie ma niestety widoków nieziemskich na świat, ino mgła, mgła… ![]()
Zatrzymujemy się natomiast na zaporze i wróżąc z chmur robimy małą sesję zdjęciową.
Docieramy do wiadomej knajpki i próbujemy się domyślać, gdzie też są nasi kompani, bo zasięgu przecież nie ma. Czekanie dłuży się i dłuży…ale w końcu jesteśmy wszyscy w komplecie. Widząc nowe twarze w pamięci szukam obrazów z oglądanych fotek i nie mam wątpliwości kto jest kim, no … oprócz Piotra ![]()
Tu jak wiadomo nastąpił rozdział (nie mylić z rozłamem
) na dwie grupy. Decyduję się iść z grupą „szlabanową” ponieważ zielony szlak przez Łysinę, Kucówki i Czarne Działy przemierzyłam z córcią w kwietniu.
Kaperek ucieka nam do przodu, ale za to wita nas radośnie na górze.
Co było dalej… Długa posiadówka przy ognisku, opowieści, zakrwawiony pysk Soprana. A w między czasie wizyta Bacy, prezentacja koszulek przez Admina. Chatar dbał o nas i dorzucał drew do ognia by było nam cieplutko.
Kiedy boli mnie już tyłek od siedzenia
ruszam do kapliczki, której do tej pory z bliska nie widziałam.
Wieczorem wspólne kucharzenie, pulpa zaczarowanego smaku, śmiechy przed snem, chichy po przebudzeniu
Cudowny, spokojny czas.
Powrót w deszczu miał tylko ten mankament, że nie dało się robić fotek.
Kiedy się już rozjeżdżamy w swoje strony świata to mam nadzieję, że znowu się taki czas przydarzy i będą z nami Ci, których brakowało.
Przez pewien czas jeszcze śledzimy Admina z ekipą, a potem pętelka się zamyka, dworzec, niedźwiadek i papa ![]()
Wpadam do domu, włączam kompa, a tu bestyja już wrzuciła fotki - jak zwykle pierwsza ![]()
Po kliknięciu, opisany już albumik.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
[ Wygenerowano w 0.024 sekund, wykonano 12 zapytań ]