Temat: Widoki z nutą fioletu … :D
Fioletowe kwiatuszki śledzę już od zeszłej niedzieli
i na podbój krokusowych łączek wybrałyśmy z Jolą właśnie wczorajszy ciepły i słoneczny dzień, ostatni taki w tym tygodniu. Wyruszamy przed 10.00 do Rzyk Jagódek na polanę „U Zielińskiego”. Tam, jak się okazuje, foci już od rana baca z synkiem Sebastiankiem i ekipa Janka Zielińskiego
.
Polana zachwyca fioletowym kwieciem. Raz po raz pojawiają się na kwiatkach kolorowe motyle
.
Wielką radość z wycieczki widać w oczach synka bacy, który nie pozwala nam zajmować się tylko foceniem kwiatków. ![]()

Trzeba tu wspomnieć, że tylko dzięki regularnemu tradycyjnemu koszeniu tej polanki kosą, możemy co roku podziwiać na niej krokusy. Koszenie kosiarką spowodowałoby wymarcie tej rośliny. Poza tym zaprzestanie koszenia polan śródleśnych, powoduje ich zarastanie i jednocześnie wymieranie tych jakże pięknych wiosennych roślin. Polana w Rzykach Jagódkach jest koszona dzięki staraniom Pana Jana Zielińskiego.
Poniżej zostawiam link do artykułu Jana Zielińskiego, w którym m.in. opisuje ten problem. Szafran spiski w Beskidzie Andrychowskim
Źródło: Powyższy artykuł pochodzi z serwisu malopolska24 - regionalnego serwisu dziennikarstwa obywatelskiego
Po pożegnaniu bacy postanawiamy tego dnia odwiedzić jeszcze krokusowe polanki w Targoszowie. Auto zostawiamy nieopodal kładki na potoku Targoszówka, gdzie wpadamy na parkingu ponownie na ekipę Janka Zielińskiego, która tego dnia postanawia objechać wszystkie krokusowe polanki w okolicy.
Spacerkiem, szlakiem buków i skałek podchodzimy aż pod szlaban. Po obu stronach łączki. Krokusy nie kwitną już tu tak obficie jak w Rzykach, ale można też nimi oko nacieszyć
. Liczyłyśmy z Jolą na spotkanie jakiś płazów i gadów, niestety oprócz małego zbiornika ze stojącą wodą (małej śluzy na Targoszówce) z kilkoma umęczonymi żabami i niewielką ilością skrzeku, nie spotkałyśmy nic więcej. Na jednej z łączek w stojącej wodzie, natrafiłyśmy tylko na błotniarki i ślizgające się po powierzchni wody nartniki. Jeszcze trzeba troszkę poczekać, ponieważ na północnych stokach, w lesie i zacienionych miejscach, leżą jeszcze duże płaty śniegu. Oprócz krokusów kwitnie już ładnie podbiał pospolity i lepiężnik biały. Nieśmiało spod liści wyglądają zawilce gajowe. Nad strumykami zaczyna żółcić się knieć błotna.
W Targoszowie spędzamy ponad godzinkę kończąc swój pobyt odpoczynkiem pod murowaną kapliczką
. Pyszna kawusia i ciasto dodaje nam energii do dalszej drogi. ![]()
Z Targoszowa udajemy się do Krzeszowa, pod Żurawnicę. Tu spacerek łączką, gdzie trafiamy na ślady pogryzionych przez jeleniowate wierzb. Długa zima i duża ilość śniegu dała się we znaki leśnym zwierzętom.
Zachwycamy się tu piękną panoramą na Beskid Żywiecki, z białą jeszcze od śniegu Babią Górą, Beskid Śląski, Beskid Mały, a z drugiej strony Beskid Średni.
.
Jako, że dopiero połowa dnia, słońce jeszcze wysoko na niebie, głód widoczków niezaspokojony w myśl powiedzenia „apetyt rośnie w miarę jedzenia”
, jedziemy z Krzeszowa drogą w kierunku Stryszawy Dolnej, skręcając na Wierchy (580 m n.p.m.). Przebiega tam „Szlak widoków” (czarny). Na Wierchy można częściowo wyjechać, a potem ścieżką spacerową, najpierw czarnym „Szlakiem widoków”, a potem żółtym „Szlakiem kapliczek” zejść aż do samej Stryszawy Dolnej. Widoki ze ścieżki na okolicę – powalają. ![]()
Na Wierchach wpadłyśmy z Jolą na szalony pomysł, żeby naszą czwartkową wycieczkę zakończyć na Przełęczy Carchel .
Wracamy więc pod Żurawnicę i nie wiedząc co nas czeka
, najpierw zielonym szlakiem, a potem leśnym duktem dojeżdżamy na )( Carchel
. Tam dostajemy w nagrodę na tacy Babią w zachodzącym słońcu
.
Niesamowita cisza, przerywana tylko przyjemnym wiosennym śpiewem ptaków i ciepły wieczór sprawiły, że kolację musiałyśmy obowiązkowo zjeść na przełęczy.
![]()
Wracając do domu zahaczamy jeszcze o Tarnawę Górną, machając z okna samochodu krakusowi
i Śleszowice, fotografując przy zachodzącym słońcu przydrożne murowane kapliczki i świątki.
Jolu i pozostali, z którymi dane mi było spędzić ten wspaniały dzień – dziękuję Wam za towarzystwo i mnóstwo pozytywnych wrażeń !!!
Mój albumik z wycieczki (z niektórymi fotkami współtowarzyszy) po kliku na zdjęcie poniżej.
