Ciąg dalszy relacji:
"Idziemy, idziemy! Dziś miałem docierać już do wsi Witów, tymczasem jestem dopiero przy Namestovie. Dziś jest ciepło około 0 stopni, w nocy było -8, co co ciekawe ani razu podczas tego wypadu nie było mi zimno. Idzie się wolno, cały czas sypie dość mocno, choć od godziny jest spokój. Wczoraj nocka oczywiście tez pod tarpem, miałem nadzieję że trafię na jakąś chatkę, ale niestety żadnej nie widziałem.
Opóźnienie nie pozwoli na wykonanie 200km, cały czas myślę czy nie wrócić. Z dna na dzień coraz wolniej idę bo brakuje już sił, każdy krok wiąże się z podnoszeniem nogi na wysokość tyłka, to trochę wykańcza. Psiaka obserwuję, częste postoje żeby go nie katować. Wczoraj był ciężki dzień. 80% trasy na przełaj, lasy zakrzaczone że momentami nie szło wepchnąć palca. Na górskie hale wiatr nawiewa mnóstwo śniegu, wczoraj przez jedną się czołgałem, dosłownie. Krok i wpadałem po szyję więc to było bez sensu, na szczęście tylko jeden taki moment. Dziś na pewno kolejna nocka w lesie, sypie i wieje ale to akurat najmniej mi przeszkadza, jutro chyba wracamy do cywilizacji - najbliżej Chyżne, może coś stąd pojedzie. Jest fajnie, z upadków ryjem śnieg człowiek po jakimś czasie zaczyna się śmiać, taki stały element marszu Kończę bo mnie opłaty za roaming zjedzą Jeszcze raz dzięki za wsparcie."
