Temat: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Jak było mówione na forum z Neną i Jolą spotkaliśmy się
na stacji BP w Andrychowie koło godziny 7.30. Na przywitanie przyszedł
darkheush, nie zdążyłem się przypatrzeć w jakim był obuwiu.
Wkrótce ruszyliśmy w trasę, która na początku przebiegała bez
problemów, aż do Świnnej Poręby kiedy natrafiliśmy na przewężenia
drogowe będące jednym z przykładów bardzo długiego remontu w postaci
ściemy robotniczej. Kolejne utrudnienia były przez Skomielną. W samej
Rabce-Zaryte czekał na nas Piotr. Jeden zawijas przez Rabkę i
skończyło się na półgodzinnym spóźnieniu, które dla Piotra chyba
były jak wieczność. Po zgrupowaniu się czteroosobowej paczki
ruszyliśmy w trasę na Luboń Weilki szlakiem żółtym. Już na początku
upał dawał się znaki, gdyż trasa prowadziła przez pola i ugory. Po
wejściu w las zrobiło się dużo chłodniej. Trasa była sucha, aż do
momentu gdy Piotr wpadł w potworne grzęzawisko po którym jego buty
wyglądały jak ulepione z gliny, a spodenki jakby nabawiły się
biedronkowej wysypki. Przeszliśmy dolinę potoku i wkrótce bylyśmy u
granic rezerwatu Luboń Wielki gdzie ukazały się pierwsze dziury w
skałach. Później pojawiły się nasłonecznione gołoborza z zanokcicą
północną. Trochę przypominały one te z Gór Świętokrzyskich.
Powyżej gołoborzy spróbowaliśmy poszukać kolejne dziury w skale, lecz
nieco większe. Przy jednej z jaskiń znajdował się niezbyt miły widok
pozostawiony przez turystę w postaci smrodu. Do jednej z jaskiń
spróbowała wejść Jola, jednak była zbyt ciasna. Po opuszczeniu
rezerwatu wkrótce dotarliśmy do schroniska. Przy schronisku na szczycie
Lubonia zrobiliśmy niedługi postój podczas którego zrobiliśmy kilka
fotek, coś przepiliśmy i coś zjedliśmy. Wkrótce ruszyliśmy w drogę
powrotną niebieskim szlakiem. Gadu gadu i niespodziewanie minęliśmy ten
szlak. Po zorientowaniu się pozostał nam tylko chaszczing. Co okazało
się dobrym posunięciem, gdyż na początku odkryliśmy tutaj stanowisko
nerecznicy walijskiej. Podążaliśmy w dół w stronę Śmietankowego
Potoku i wychodząc z lasu natrafiliśmy na kilka ciekawostek
przyrodniczych. Były tu zaloty kraśników. Paź królowej który za
żadne skarby nie chciał się sfotografować. Jaszczurka która ze strachu
straciła ogon, który ruszał się we wszystkie strony. Mi zaś spod nóg
wyszło takie wężowate coś, co okazało się być zaskrońcem. W
międzyczasie Piotr mówił żebyśmy przypadkiem znów nie weszli na
szlak. Były też pajęczynowe domki. Niespodziewanie Nena znalazła
czerwonego kozaka. Później poziomkowa uczta, aż wreszcie łąka na
której Nena zrobiła kilka roślinnych fotek. Idziemy sobie tak idziemy i
nagle zorientowałem się że znów jesteśmy na szlaku. Ubranie Piotra
wróciło do pierwotnego stanu. Naszym celem było stanowisko skrzypa
gałęzistego na nieczynnej stacji kolejowej. Dochodzimy do Rabki-Zaryte w
stronę stacji kolejowej gdzie rośnie rzekomy skrzyp gałęzisty. Tutaj
znajduje się zabytkowy kościół. Nagle orientuję się że nastąpiła
pomyłka skrzyp gałęzisty rośnie nie w Rabce-Zaryte lecz Rabie Niżnej.
Zatrzymujemy się na chwilę przy kościele. Dzwony głośno dzwonią aż w
głowie huczy. Potem idziemy do swoich aut. Żegnamy się z Piotrem i
podjeżdżamy do Raby Niżnej. Po wyjściu z auta nie mija pięć sekund
jak na torowisku pojawia się domniemany skrzyp. Kilka fotek i na tym
kończy się ta nasza przygoda. Potem wracamy do siebie.

2

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Pięknie Darku, aczkolwiek w tym miejscu już lekko przesadziłeś:

Do jednej z jaskiń
spróbowała wejść Jola, jednak była zbyt ciasna.

tongue

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

3

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

piotr napisał/a:

Pięknie Darku, aczkolwiek w tym miejscu już lekko przesadziłeś:

Do jednej z jaskiń
spróbowała wejść Jola, jednak była zbyt ciasna.

tongue

No sam przecież widziałeś, że się nie dało wejść big_smile

W tym miejscu chciałabym jeszcze dodać, że ta wyprawa była od samego początku bardzo dobrze zaopiekowana smile
Jest taki forumowicz, który bardzo dobrze zna tamte tereny i poświęcił swój czas, aby przygotować materiał poglądowy gdzie bezpiecznie można zaparkować. Na dodatek w tym miejscu można było kupić przepyszne lody.
Mało tego, blady świtem o 7 z minutami przybiegł powitać i pożegnać nas na wiadomym BP smile Nie zdążyłam się przypatrzeć w jakim był obuwiu big_smile

Bardzo Ci darkheush dziękuję smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

4

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

jolanta napisał/a:

Jest taki forumowicz, który bardzo dobrze zna tamte tereny(...) Mało tego, blady świtem o 7 z minutami przybiegł powitać i pożegnać nas na wiadomym BP

Nie no bez przesady, ja tylko podpowiedziałem, gdzie dobrze zaparkować. A że przybiegłem o 7 rano??? No cóż zawsze dobrze jest kogoś poprzytulać tongue big_smile Co było dalej już pokrótce wiem, choć w po pewnym sms-ie od Neny musiałem się upewnić, czy aby nie wylądowaliście faktycznie na przeł. Gruszowiec w "Barze pod Cyckiem" (naprawdę jest tam taki, bo co niektórzy mi chyba nie wierzą big_smile). A teraz sprężać się i do relacji marsz!!! Na rano ma być tongue

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Darkheush faktycznie jest taki "Bar pod Cyckiem" na przełęczy Gruszowiec smile tylko gdzie tam. Znajduje się on między Śnieżnicą a Ćwilinem i dokładnie na trasie którą proponował nam Piotr hmm

6

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Dariusz Tlałka napisał/a:

Darkheush (...) Znajduje się on między Śnieżnicą a Ćwilinem i dokładnie na trasie którą proponował nam Piotr hmm

Piotr pewnie by tę trasę zrealizował, ale nie byłybyśmy z Neną sobą, żeby nie zajrzeć na każdą kupkę kamoli i takie tam tongue

Ostatnio edytowany przez jolanta (2010-07-19 07:40:15)

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

7

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

jolanta napisał/a:

Piotr pewnie by tę trasę zrealizował, ale nie byłybyśmy z Neną sobą, żeby nie zajrzeć na każdą kupkę kamoli i takie tam tongue

dokładnie Jolu, kupa kamoli , to jest to ! big_smile , a Piotr chyba też się w to wciągnął big_smile wink

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

8

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Nie "chyba" ale na pewno wink. Mimo wszystko mogliśmy zrobić jeszcze ten Cwilin i Śnieżnicę, a nie pałętać się po jakichś stacjach kolejowych wink

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-07-19 09:39:22)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

9

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

tak myślisz ... big_smile ?

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

10

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

piotr napisał/a:

Nie "chyba" ale na pewno wink. Mimo wszystko mogliśmy zrobić jeszcze ten Cwilin i Śnieżnicę, a nie pałętać się po jakichś stacjach kolejowych wink

Ćwilin, Śnieżnica i co tam tylko chcesz pewnie się jeszcze zdarzy, ale widok trójki ludzi spacerujących po torach nieczynnej stacji z pewnością był bezcenny big_smile

Miejscowi tylko łypali spod oka ciężko się pewnie zastanawiając nad nami big_smile plus do tego disco polo wink niesamowite przeżycia smile

Po naszym odjeździe pewnie cała wieś tam się zleciała big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

11

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

lol

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

12

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Ooo, widzę, że ominęły mnie jeszcze jakieś dodatkowe atrakcje w Rabie Niżnej (nie mylić z Rabką Zaryte lol). Czy odbył się koncert Disco Polo? wink

Ostatnio edytowany przez piotr (2010-07-19 10:47:37)

"Because it's there" (G. Mallory)
Moje galerie: https://get.google.com/albumarchive/105 … source=pwa

13

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

piotr napisał/a:

Ooo, widzę, że ominęły mnie jeszcze jakieś dodatkowe atrakcje w Rabie Niżnej (nie mylić z Rabką Zaryte lol). Czy odbył się koncert Disco Polo? wink

Wiesz Piotrze jak to na wsi, knajpka była i muzyka przy tej okazji też big_smile

Ponieważ jednak cel wizyty w Rabie Niżnej był inny, tym razem wink odpuściliśmy.
Faktem jednak jest, że na tych torach, z aparatami budziliśmy zainteresowanie miejscowej ludności. big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

14

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Dariusz Tałka napisał/a:

Gadu gadu i niespodziewanie minęliśmy ten szlak. Po zorientowaniu się pozostał nam tylko chaszczing. (...) Idziemy sobie tak idziemy i nagle zorientowałem się że znów jesteśmy na szlaku.

Ehhh, puścić Was gdzieś bez opieki, to niewiele brakuje, a trzeba GOPR wzywać po zaginionych. Jak można się zgubić na Luboniu??? big_smile No dobra, można, sam tak kiedyś miałem podchodząc na Luboń zielonym. Szlak zgubiliśmy jeszcze w polach w Zarytem i potem był chaszczing w paprociach po pas niemalże do zmroku (ruszyliśmy z Zarytego dość późno ok. 16). Na szlak wyszliśmy ponownie w miejscu gdzie zielony i niebieski łączą się 10 min. od schroniska big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

15

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

darkheush napisał/a:

Ehhh, puścić Was gdzieś bez opieki(...)

Jakby na to nie patrzeć Twoja wina, puściłeś nas bez opieki wink Zastanów się proszę co ważniejsze: nasze zdrowie czy Twoja reputacja big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

16

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Jedno mogę zapewnić że nikt dotąd ze mną się nie zgubił, choć zdażało się że wszystko szło na opak wink Ale jak czytam ta całą relacje to mogę powiedzieć że wyszła z tego niezła beczka śmiechu smile, o której można by było nakręcić komedię przygodową wink

17

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Dariusz Tlałka napisał/a:

Jedno mogę zapewnić że nikt dotąd ze mną się nie zgubił, choć zdażało się że wszystko szło na opak wink Ale jak czytam ta całą relacje to mogę powiedzieć że wyszła z tego niezła beczka śmiechu smile, o której można by było nakręcić komedię przygodową wink

Darku T. nie mam wątpliwości, że z Tobą byłyśmy bezpieczne. Beczka śmiechu znakomita, jak tylko wspomnę sobie te nasze przygody to hihram się bez opamiętania. big_smile

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

18

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Przyszła kolej , żebym i ja napisała coś o naszych sobotnich przygodach w górach big_smile

Nigdy nie miałam okazji wędrować po Beskidzie Wyspowym, kilka razy zjeżdżałam tam na nartach, a najczęściej  to chyba podziwiałam „wysepkowe górki” z samochodu. O Luboniu Wielkim, osławionej już „górze z antenką” nasłuchałam się wiele od darkheusha, który to właśnie pierwszy polecił mi Perć Borkowskiego z gołoborzem i rezerwatem przyrody smile. Oczywiście miał osobiście na tej trasie przewodzić, ale z racji nieszczęsnych klapek albo klapków big_smile tongue do tego nie doszło big_smile. Trzeba było więc radzić sobie samemu. Umówiłam się wiec z naszą dzielną Jolantą, wiedząc, że przy niej w górach nie zginę na pewno smile. Rzuciłyśmy hasło na forum i ku naszemu zdziwieniu ... big_smile tongue na początku nie było chętnych na wypad w szerszym gronie sad . W końcu jednak dwóch odważnych Panów się znalazło smile Ucieszyłyśmy się, bo jak wiadomo, w grupie zawsze raźniej i weselej big_smile .

Nasza przygoda rozpoczęła się w potwornie upalną lipcową sobotę w Andrychowie, na stacji BP. Czekał tam na nas z ostatnimi wskazówkami i błogosławieństwem na drogę darkheush big_smile w ... (ja zauważyłam big_smile ) obuwiu letnim sad. Powitanie, wymiana lektur do czytania big_smile , wspólny uśmiech do odkurzacza, czego efektem jest piękna fotka big_smile i ruszamy w drogę smile. Szkoda nam było bardzo zostawiać darkheusha w Andrychowie, ale się bestyja uparła big_smile .

http://lh5.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERuaKEsEaI/AAAAAAAAFyU/rqHM4WOzlOw/s640/PICT0327.jpg
foto: Jolanta

Samej drogi do Rabki –Zaryte nie będę opisywać, bo zrobił to, ujmując bardzo trafnie w jedno zdanie Darek T. big_smile .

Na miejscu jesteśmy ok. 9.30, mamy więc jakieś pół godziny opóźnienia, bo z czekającym na nas Piotrem umówiliśmy się na 9.00. Ostrzegliśmy jednak wcześniej Piotra, że możemy się „odrobinkę” big_smile spóźnić, żeby cierpliwie na nas czekał . Jednak dziwne „sapanie” do słuchawki ... zbiło nas trochę z tropu, bo przez chwilę pomyśleliśmy, że Piotr już pewnie w drodze na Luboń XD big_smile. Wzięliśmy jednak poprawkę na to, że przecież czeka na nas w potwornym upale big_smile, więc wolno mu sapać big_smile i mkniemy co sił do Rabki – Zaryte szukając po drodze jakiegoś zajazdu big_smile (rekomendowanego przez darkheusha) albo „zielonego sklepiku” wink. Zajazd owszem się znalazł, ale zobaczyliśmy daleko w tle jakiś czerwony pojazd i niecierpliwiącą się postać ... To był Piotr big_smile. Zaparkował tuż pod zielonym sklepikiem, a my tuż obok niego big_smile. A teraz ciiiiiii ... żeby się darkheush nie dowiedział, że nie zaparkowaliśmy przy zajeździe, to by dopiero było ...  XD big_smile tongue. Miłe powitanie smile i ruszamy w górę !. Ehm ... no i szło się rewelacyjnie !:D . A prawdę mówiąc skwar dawał się niestety na otwartej przestrzeni we znaki. Na szczęście tej było niedużo i po kilkunastu minutach wchodzimy w las i zbawienny cień drzew smile. Niestety tu odezwał się mój żołądek hmm big_smile , który od razu przypomniał również Joli, że pora na śniadanie (dla mnie drugie tongue ), którego jeszcze tego dnia nie jadła neutral Oj Jola <grozi paluszkiem>. Przystajemy więc, posilamy się nieco i wzmocnieni ruszamy pod górę smile. Piotr cały czas mówi, że spokojnie zrobimy jeszcze dzisiaj Ćwilin, Śnieżnicę i Mogielicę big_smile. Jesteśmy pełni podziwu dla jego optymizmu ... i wspinamy się dzielnie pod górę big_smile. Idąc przez las, od czasu do czasu odsłaniają nam się piękne widoki smile, czasami mijamy pełną kwiatów pachnącą letnią łąkę (przy każdej oczywiście obowiązkowy przystanek i krótka sesja zdjęciowa big_smile) . Na szlaku sucho, jednak w pewnym momencie naszego Piotra próbuje pochłonąć ni stad ni zowąd wylazłe skądś „bagno” big_smile. Dzielnie walcząc z błotem, uchodzi na szczęście z niego zwycięsko wink . Mogę teraz śmiało powiedzieć, że moje słynne buty w porównaniu z „błotnistym Piotrem” to pikuś big_smile. Idziemy dalej, po drodze Darek T. pokazuje nam, pteridologicznym lajkonikom (o matko, jaka trudna nazwa big_smile) , różne gatunki paproci smile i próbuje nam wskazać  różnice miedzy nimi, niestety z marnym skutkiem sad. Powiem Wam, nie wiem jak Darek T. to robi, ale najbardziej podziwiam go za rozpoznawanie gatunków nerecznic , które dla mnie wszystkie są takie same hmm . Brawo Darku! i jeszcze raz gratuluję takiego oka ! smile.  W tym miejscu powtórzę zdanie Piotra, z którym się całkowicie zgadzam cyt: jego oko dostrzega niewidoczne dla nas "lajkoników" szczegóły smile. No więc powiedzmy, że już wiemy jak wygląda nerecznica samcza , nerecznica górska, szerokolistną umiemy odróżnić od Borrera ( albo i nie sad ), ale z uśmiechem idziemy dalej pod górę wink. Dochodzimy do słynnego gołoborza. Rumowisko skalne wygląda naprawdę imponująco smile .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERs_YJZJDI/AAAAAAAAFv4/V2miqZUkJdo/s640/Go%C5%82oborze.JPG
foto: Darek T.

Robimy tu małą przerwę na posiłek, wsłuchujemy się w jakiś rój owadów unoszących się nad naszymi głowami (oczywiście odrzucamy od siebie myśl ,że mogą to być osy albo inne szerszenie big_smile) i tak po ok. 15 min. zaczynamy pokonywać gołoborze big_smile. Okazało się , że żółty szlak, prowadzący przez gołoborze został usunięty i skierowany bardziej w prawo, w ten sposób go omijając.  Prawdopodobnie chciano uchronić od dewastacji cenną geomorfologiczną atrakcję w Beskidach ( gołoborze na Luboniu Wielkim to rodzynek w Beskidach ) a także stanowiska rzadkiej i bardzo ciekawej pod względem morfologicznym paproci - zanokcicy północnej (Asplenium septentrionale (L.) , rosnącej tu wśród bloków skalnych. Oczywiście żądna przygód „Czwórka” wybrała jednak starą wersję szlaku czyli wspinaczkę po gołoborzu wink. Dla mnie wspinaczka po blokach skalnych była chyba najłatwiejszą częścią szlaku i sprawiła mi najwięcej frajdy big_smile. Szkoda, że gołoborzy nie było więcej big_smile . Wbrew temu, co się wydawało u jego podnóża, samo wspinanie to tak jak wchodzenie po schodach smile Nic trudnego wink. Tylko kijki trekkingowe w tym momencie stają się zbędnym balastem hmm . Łatwiej po prostu asekurować się rękami .
Pokonujemy gołołoborze, a Darek T. w kosmicznym tempie odnajduje stanowisko zanokcicy północnej i śpieszy, żeby nam go pokazać smile. Obowiązkowo „opstrykujemy” ową , jakże inną od wszystkich paproć i jesteśmy na szczycie gołoborza .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpzuFQC3I/AAAAAAAAFq0/RWsu0yJ1KB8/s640/100_8558.JPG
foto: nena

Przed nami dalsza część trasy czyli „Dziurawe Turnie”, a w nich podobno (czego naczytałyśmy się z Jolą przed wypadem big_smile) dziury i jaskinie. 

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpqTJ22GI/AAAAAAAAFqs/vwwqW7fAs5o/s640/Dziurawe_Turnie_2.JPG
foto: Jolanta

Na szczycie gołoborza robimy pięciominutową przerwę , czas na łyk wody, zdjęcia  bałwanków na niebie, owocującego dzikiego bzu czerwonego i mkniemy dalej w górę smile. Nagle naszą sielankową wspinaczkę big_smile przerywa głośny dźwięk telefonu – to darkheush śpieszy nam oznajmić, że wleczemy się jak ślimaki tongue big_smile ( nie wiem skąd to niby wie tongue ). Oczywiście nie damy mu poczuć się w pełni usatysfakcjonowanym big_smile, no ba mało tego, utwierdzamy go w przekonaniu, że Luboń Wielki już dawno minęliśmy i że delektujemy się już złotym trunkiem w ulubionej knajpce big_smile. Chyba dał się nabrać, bo odpisuje nam, że skoro tak to musimy być na pewno na Przełęczy Gruszowiec w "Barze pod Cyckiem".  Nie zaprzeczamy big_smile i ubaw mamy po pachy big_smile tongue .
Jesteśmy nad gołoborzem i oczom naszym rozpostarł się widok iście kamienisty. W skałach, które nam się ukazały, mają być dziury i jaskinie, więc próbujemy takowych tu szukać smile.

http://lh6.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERqLNItAbI/AAAAAAAAFrM/imEw8tXR4pI/s640/100_8564.JPG
foto: nena

Jako pierwszy rusza Darek T. , żeby po chwili zaalarmować ,że właśnie znalazł dwie dziury. Do jednej trzeba się było zbliżać z daleka , jednak druga szczególnie spodobała się naszej Joli, która bez namysłu , ku mojemu przerażeniu yikes , ubrała czołówkę i wlazła do niej do połowy ( napisałam przerażeniu, bo ja bym nie weszła w taką dziurę choćby nie wiem co big_smile ). A dlaczego do połowy, to już wszyscy wiemy z relacji Darka T. big_smile. Odwaga dzielnej Joli została wychwalona przez resztę drużyny i po chwili wspinania po rumoszu skalnym naszym oczom ukazała się w skalnym okienku figurka Matki Boskiej, na pewno Lubońskiej wink i panorama Beskidu Wyspowego smile. Obeszliśmy „szlak dziurowy” . Podziwiając i fotografując „Dziurawe Turnie” podchodzimy pod schronisko na Luboniu Wielkim smile . Nie pamiętam, która jest godzina ( szczęśliwi czasu nie mierzą tongue ), ale chyba coś koło 13.00. Pierwsza rzuca mi się w oczy piękna panorama ze szczytu  smile .

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpkffRbXI/AAAAAAAAFqk/u0PZ98SHsgY/s640/Panorama_z_Lubonia_2.JPG
foto: Jolanta

Skwar leje się z nieba , pod schroniskiem trochę turystów się zebrało, ale cienia i dla nas starczyło smile Pod daszkiem z grillem rozpakowujemy swoje plecaki i wyciągamy wszystkie wytargane na górę skarby. big_smile
Był pyszny placek z galaretką Joli, były kanapki i śliwki neny big_smile, była pyszna kawusia, była też Pepsi i kolorowa limoniada hmm ze schroniska wink. Schronisko zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie,  jako budowla, ale również jego wystrój smile. Myślę darkheush, że byłoby Ci tam dobrze wink. Może kiedyś Ci się uda tam zamieszkać smile. Najbardziej jednak ujęła mnie panorama z Lubonia Wielkiego smile , której nie jestem w stanie opisać, jedynie mogę pokazać smile. Były rozmowy, fotki przy schronisku i przy kapliczce, przy drzewie totemie wink i na tle górek smile.

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TEc6HTq6m7I/AAAAAAAAGEM/PyipTXoQEo8/s640/IMG_4894.JPG
foto: Piotr

Po jakimś godzinnym odpoczynku i obżarstwie big_smile czas schodzić ... . Na powrót wybraliśmy wg mapy szlak niebieski a potem zielony big_smile, albo na odwrót ? ( do teraz nie wiem ja to było z tymi szlakami big_smile ) . Tak czy owak gaworząc sobie miło schodzimy powolutku w dół . W pewnym momencie wydaje nam się , że zamiast po niebieskim idziemy po zielonym big_smile . Postanawiamy więc zejść na właściwą drogę big_smile . Darek T. robi za przewodnika i stwierdza , że najlepszym rozwiązaniem będzie jednak „chaszczing”, który ma nas wyprowadzić z powrotem na niebieski big_smile , po czym ruszamy na przełaj przez las big_smile . I tu, w samym środku dziczy big_smile odkrywamy stanowisko nienotowanej w tym rejonie paproci – nerecznicy walijskiej (Dryopteris cambrensis) .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERr4GivACI/AAAAAAAAFt4/U5vUjS6yoLI/s640/100_8625.JPG
foto: nena

Muszę jednak uściślić, to Darek T ją odkrył, my się tylko razem z nim bardzo cieszyliśmy z odkrycia big_smile, co nie znaczy , że nie czujemy się dumni z tego, że jesteśmy „współodkrywcami” big_smile . Uwieczniamy odkrycie i przedzieramy się dalej. Zamiast kijów trekkingowych przydałaby się teraz bardziej maczeta albo inny sierp hmm. Była dżungla , jary, wąwozy i tym podobne przeszkody big_smile, ale dzielnie dochodzimy do niejakiego Potoku Śmietankowego big_smile . Kawy już nie mamy, więc na nic nam potok śmietankowy big_smile. Niebieskiego jak nie było tak nie ma big_smile. Postanawiamy iść w dół aż dojdziemy do skraju lasu , potem polami, łąkami aż do Rabki – Zaryte. Wychodząc z lasu ukazuje nam się pięknie ukwiecona dzika łąka smile. Zanim w nią na dobre wdepniemy, zdążyliśmy wystraszyć jaszczurkę zwinkę, która przez nas straciła ogon sad. Za to potem dajemy się ponieść owadziej makrofotografii big_smile . Koniki polne , kraśniki, pokłonniki i inne latające mają nas już w pewnym momencie dosyć, a paź królowej wolał się od razu oddalić w bezpieczne miejsce big_smile .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERsUKkvnfI/AAAAAAAAFuo/O4iRpatJ5uU/s640/100_8644.JPG
foto: nena

Dobrze, że roślinki nie uciekają, więc przynajmniej na tym polu możemy się pochwalić wink. Po drodze próbujemy złapać w kadr błąkającego się po ścieżce zaskrońca . Ja w zagajniku osikowym znajduję dorodnego koźlarza czerwonego, a reszta nieopodal delektuje się smakiem leśnych poziomek big_smile. Wychodzimy z lasu nie dając jeszcze spokoju pająkowi - lejkowcowi labiryntowemu big_smile i wkraczamy już w pięknie kwitnące polne łąki smile.  Ni stąd, ni zowąd ukazuje nam się zielony znaczek na drzewie big_smile. Czyżby zielony szlak lol ? Jesteśmy prawie na mecie, więc cóż, pozostaje nam tylko uśmiech od ucha do ucha big_smile. Idąc wąską ścieżką ,wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Gorców i pstrykamy fotki co ładniejszych roślinek smile .

http://lh4.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERpiz_03RI/AAAAAAAAFqc/Nr35KU4wMHE/s640/Ala_-_P2_z_ty%C4%B9%E2%80%9Au_zosta%C4%B9%E2%80%9A_Lubo%C4%B9%E2%80%9E.JPG


http://lh6.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TERphu1H38I/AAAAAAAAFqY/qyTJ7Vjl5JI/s640/Ala_-_P1_z_ty%C4%B9%E2%80%9Au_zosta%C4%B9%E2%80%9A_%C4%B9%C2%81ubo%C4%B9%E2%80%9E.JPG
foto: Jolanta

Ostatni odcinek trasy biegnie wśród zabudowań . Po przeciwnej stronie widać znaną Polczakówkę ze stokiem z wyciągiem narciarskim.
Dochodzimy do drogi asfaltowej i tu Darek T. oznajmia nam, że właśnie w Rabce –Zaryte, na torowisku nieczynnej już stacji kolejowej jest stanowisko rzadkiej rośliny – skrzypu gałęzistego (Equisetum ramosissimum Desf.), którego to zdjęcie chciałby bardzo mieć w swojej publikacji smile. Spełniając jego życzenie kierujemy się tuż obok zielonego sklepiku w dół, w kierunku drewnianego kościółka w Rabce – Zarytym i niejakim torom big_smile. W połowie drogi Darek T. przeprasza nas za pomyłkę... Skrzyp gałęzisty owszem rośnie, ale na torowisku w Rabie Niżnej big_smile. Kościółek  w Rabce –Zaryte wydał nam się z Jolą tak czy owak wart odwiedzenia dlatego postanawiamy kontynuować spacer i zaliczyć go mimo wszystko do dzisiejszej wycieczki smile. Na niebie pojawiają się chmury, zaczyna już nieco pogrzmiewać i od czasu do czasu spadają z nieba pojedyncze kropelki. Jakby wrażeń  było mało, na dachu jednego z domów stał sobie i śmiał się do nas ( albo z nas big_smile )  piękny bocian biały, ale, co dziwne, bez gniazda ... . Dochodząc do torowiska natknęłam się na ogromną kolczastą roślinę – popłocha pospolitego. Robiąc mu w popłochu yikes kilka fotek znalazłam się tuż u wrót zabytkowego kościoła smile, gdzie reszta grupy już zaczęła zwiedzanie. Współgrająca z otoczeniem architektura kościoła i zadbane obejście zrobiło na nas miłe wrażenie smile.

Wracamy z powrotem do zaparkowanych przy „zielonym sklepiku” samochodów. Krótka wizyta w sklepiku, woda i lody dla ochłody i przyszedł czas na pierwsze pożegnanie sad. To tu właśnie żegnamy się z Piotrem, który wraca do Krakowa, a my jedziemy na torowisko do Raby Niżnej big_smile.

A w Rabie Niżnej ... big_smile zatrzymujemy się przy starej nieczynnej już stacji kolejowej i ruszamy z Darkiem T. wzdłuż torów w poszukiwaniu skrzypu gałęzistego big_smile budząc sensację w pobliskich domach big_smile . Myślałyśmy z Jolą, że zanosi się na romantyczny wieczorny spacer po torowisku a tu nie minęła minuta, a Darek T. już bieży nam oznajmić, że skrzyp owy znalazł big_smile. Skrzyp okazał się bardzo niefotogeniczny, ale Darek T. z fotek był, o dziwo, zadowolony big_smile. Napatrzyłyśmy się jeszcze na tych torach na puste skorupki muszelek ślimaków winniczków, wśród których udało mi się znaleźć jednego żywego wink. Jakby tego było mało, spacer umilają nam dźwięki głośnej muzyki disco-polo z pobliskiego domu big_smile.  Zerknąwszy jeszcze okiem na zdewastowaną przez amatorów graffiti  stację kolejową w Rabie Niżnej wsiadamy do samochodu i ruszamy do domu smile. W Andrychowie żegnam się z Jolą i Darkiem T. smile.

Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko się kończy sad , ale liczę na kolejne spotkanie i kolejne wrażenia ! big_smile  Kto nie był z nami , niech żałuje tongue. Perć Borkowskiego to ciekawy szlak, warto go przejść wink

Wszystkie panoramy to dzieło Jolanty smile. Muszę przyznać , że pięknie jej się fotki skomponowały smile

Albumik z wyprawy właśnie został skompletowny, więc go tu zostawiam smile Chyba w ten sposób najlepiej przedstawić wrażenia smile

http://lh3.ggpht.com/_rjFUpirYyGY/TEdCDMRzipI/AAAAAAAAGDQ/dsXB3MmyOjs/s512/100_8621%20aa.JPG
foto: jakiś miły Pan big_smile

Mam nadzieję, że nie zawaliłam całego serwera i Admin mi wybaczy big_smile

Ostatnio edytowany przez nena (2010-07-21 20:22:57)

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

19

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

No wiesz Nena, tym razem będzie trochę inaczej z mojej strony. Pomimo wielu uszczypliwości w Twojej relacji wink , ograniczę się tylko do zacytowania Twojej sygnaturki forumowej:

"Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość ..." smile

Tym razem mała radość (nie mylić z małym głodem) była na Luboniu wink Szkoda gadać, ale niewiele brakło a zająłbym w aucie Jolanty 4 miejsce. Kurcze!!! Brakuje mi tych pyszczków w wersji "live" sad

Gratuluję wycieczki, a Bar pod Cyckiem kiedyś odwiedzimy, tym bardziej, że zostało to potwierdzone przez pewną forumowiczkę tongue

P.S. A jednak będę złośliwy. Już dawno nie czekałem tak długo na relację. W sumie gdzieś ok 14 ją zapowiedziałaś big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

20

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

oj czepiasz się darkheush zegara big_smile . A czekałeś długo bo ona mi coś przydługawa wyszła big_smile tongue

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

21

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

No to wracam w swoją czepliwą i złośliwą skórkę. Sama chciałaś big_smile

nena napisał/a:

Umówiłam się wiec z naszą dzielną Jolantą, wiedząc , że przy niej w górach  nie zginę na pewno

No i tu polemizowałbym czytając Waszą relację z zejścia do Zarytego big_smile

Szkoda nam było bardzo zostawiać darkheusha w Andrychowie, ale się bestyja uparła

Nie no nigdy mnie w klapkach nie złapiecie w górach tongue

I tu , naszą sielankową wspinaczkę big_smile przerywa głośny dźwięk telefonu – to darkheush śpieszy nam oznajmić , że wleczemy się jak ślimaki (...) utwierdzamy go w przekonaniu , że Luboń Wielki już dawno minęliśmy i że delektujemy się już złotym trunkiem w ulubionej knajpce

Nawet te na amfetaminie chodzą szybciej big_smile A tak po prawdzie, to nie kombinuj, bo zacytuję sms-y big_smile

Idąc wąską ścieżką , wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Beskidu Wyspowego

Gorców raczej, Gorców tongue

A albumik z wyprawy będzie, tylko trochę później

No tak, nie ma to jak czerpać wzorce z poprzedników. Ile razy już się naczekałem na albumy Angi'ego czy Djinn'a tongue Ehhh szkoda gadać lol

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach

22

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Nena teraz to dałaś relacje z prawdziwego zdarzenia smile

23

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Idąc wąską ścieżką , wśród polnych kwiatów podziwiamy panoramę Beskidu Wyspowego

Gorców raczej, Gorców tongue

już poprawiłam smile, oczywiście Gorce i Turbacz big_smile

"Tak jak zawsze, kiedy zdarza mi się widzieć coś niebywałego, żałowałem, że nie ma ze mną miłych sercu ludzi, żeby mogli oni też swoje zatroskane oczy widokiem czystym uradować i przemyć, zasługują przecież na to nie mniej niż ja, albo bardziej"  /E. Stachura/

24

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

Tym sposobem mamy dwie bardzo fajne relacje smile Punkt widzenia damski i męski  big_smile

I proszę mi tu nie warczeć po relacjonujących tongue Byłam, to wiem jak było. Nieobecni nie maja głosu tongue

Ale zapisać się zawsze na następną wyprawę mogą wink

Wokół góry, góry i góry...i całe moje życie w górach, ileż piękniej drozdy leśne śpiewają,niż śpiewak płatny na chórach. Wokół lasy, lasy i wiatr...i całe życie w wiatru świstach. Wszyscy, których kocham, wita was modrzewia ikona złocista. (J.Harasymowicz) smile

25

Odp: Pteridologiczna wyprawa na Luboń Wielki

jolanta napisał/a:

proszę mi tu nie warczeć po relacjonujących tongue

Jeśli to kolejka do mnie, to ja uprzejmie proszę o sprostowanie. Ja nie warczę, co najwyżej skomlę, i proszę o przyjęcie mnie do bandy następnym razem big_smile

"Picie wódki, to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości."
Jan Himilsbach