Nadzieja zgasła
i powoli zaczynamy się oswajać z tym, że chłopaków już nie ma wśród żywych. Pojawiają się też, jak to zwykle po takich tragediach bywa, gdybania i oskarżenia … . Zostawiam tu artykuły „wspomnienia” (po kliku na zdjęcie) i wypowiedź Martyny Wojciechowskiej, która mnie osobiście ze wszystkich, które do tej pory czytałam i słuchałam, najbardziej się podoba, ponieważ trafia myślę w istotę himalaizmu. Pewnie każdy z nas inaczej widzi i ocenia tą tragedię, tylko czy można oceniać pasję, którą jest sport ekstremalny jak wspinaczka wysokogórska, w której, tak jak i zresztą w innych ekstremalnych dziedzinach sportu, możliwość utraty życia jest po prostu zawsze brana pod uwagę.

Wielkie Wyczyny niosą ze sobą wielkie ryzyko…
Ale prawda jest taka, że każdy ponosi to ryzyko na własną odpowiedzialność. Każdy z Himalaistów, który wyruszył na zimową wyprawę na Broad Peak, jeden z ostatnich szczytów niezdobytych zimą przez człowieka, wiedział, na co się decyduje. To pasjonaci, ale przede wszystkim profesjonaliści i doświadczeni wspinacze. 6 marca świętowaliśmy wielki sukces polskiego himalaizmu, ale zdobycie szczytu to tylko połowa drogi. Dopiero po zejściu do Bazy można mówić o pełnym triumfie. Jednak dwójka z czterech wspinaczy, którzy zdobyli Broad Peak zimą jako pierwsi ludzie na świecie nie wróci już do domu i to jest tragedia. Tragedia, którą należy rozpatrywać w kategoriach nieszczęśliwego wypadku.
Wspinaczka w Górach Wysokich w takich warunkach jest prawdopodobnie najtrudniejszą rzeczą, jakiej można się jeszcze podjąć w dzisiejszych czasach. Trudniejszą niż lot w kosmos. Nie ma możliwości prowadzenia realnej akcji ratunkowej, nie ma możliwości wysłania helikoptera na taką wysokość, lokalizator GPS niewiele zmienia skoro i tak nie można nikogo ściągnąć na dół i zapewnić mu bezpieczeństwa. Być może Himalaiści źle ocenili swoje możliwości, może powinni postąpić inaczej i nie atakować szczytu, skoro byli za słabi – można dziś pytać. Ale nikt z nas tam nie był i nikt nie wie, jak było na pewno. Karakorum i wysokość ponad 8 tys. m n.p.m. to nie jest miejsce, gdzie można usiąść i pogadać „to co teraz robimy?” A już na pewno nie wolno nam oceniać tego wydarzenia sprzed ekranu telewizora czy komputera. Prawda jest taka, że mamy dziś wszystko, dlatego wydaje się nam, że możemy zapanować nad Naturą, zracjonalizować cały świat, który nas otacza. A tymczasem Matka Natura przypominała nam wszystkim o tym, jak w rzeczywistości. I po prostu nie potrafimy się z tym pogodzić.
Jak sądzicie, co wygania wspinaczy z namiotu w ekstremalnie niskie temperatury, skłania do narażania życia? „Jak ktoś ma w sobie tę cholerną chęć pisania historii, głód sukcesu, będzie parł do przodu. To musi w człowieku tkwić” – powiedział mi Krzysztof Wielicki w wywiadzie dla National Geographic przed samym wyjazdem na wyprawę w Karakorum. Każdy ze Wspinaczy, którzy 6 marca stanęli na szczycie miał tę potrzebę pisania historii. I zrobili to. Weszli, jako pierwsi ludzie na świecie, zimą na Broad Peak (8.041 m n.p.m.) i nikt już tego nie zmieni.
Czy warto ryzykować? Czy można narażać nasze rodziny na taki stres? Po co nam polska flaga na tym wierzchołku? Postęp uzależniony jest tylko od takich ludzi, którzy mają potrzebę przesuwania granic naszych możliwości, sprawdzania, co jest dalej, głębiej, wyżej…
Przede wszystkim jednak każdy z nas ma prawo do własnych wyborów – tyle wiem na ten temat. I nie ośmielam się oceniać wyborów innych. Tak jak nie chcę, żeby ktoś oceniał mnie i moje decyzje.
Rodzinom Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego składam wyrazy głębokiego współczucia z powodu zaginięcia Ich bliskich. Krzysztofowi Wielickiemu, Adamowi Bieleckiemu i Arturowi Małkowi gratuluję i życzę bezpiecznego powrotu do domu. Widziałam się z nimi wszystkimi przed wylotem na Broad Peak, wiozłam Ich samochodem na dworzec, rozmawialiśmy, śmialiśmy się… Musielibyście zobaczyć jacy byli szczęśliwi, podekscytowani, wdzięczni losowi za szansę zdobywania tego szczytu. Wiem, że gdybym wtedy zapytała ich po kolei o ryzyko, to każdy z nich powiedziałby to samo - że jest ono wliczone w ten sport i że je akceptują. Że wierzą, że wrócą bezpiecznie, ale pewności nie mają, bo mieć nie mogą. Nikt z nas nie może. Tylko Himalaiści wiedzą, czym są dla Nich Góry i jak wiele są w stanie dla nich poświęcić. M.

