1,851

(586 odpowiedzi, napisanych Warunki w Beskidzie Małym)

Witam. Właśnie wróciłem z chatki pod Potrójną. Warunki na szlakach: wczoraj, idąc z Leskowca na Potrójną, szliśmy po czymś co przypominało ślizgawkę (czas Leskowiec -> Potrójna troszkę ponad 2 godziny), wieczorem (ok 16) zaczęło dość intensywnie sypać i tak pozostało do teraz. Dziś schodziłem z Potrójnej na Praciaki (skrótami), całą drogę 20-25 cm świeżego puchu na zamarzniętym podłożu. Szło mi się fatalnie, cały czas musiałem uważać aby sobie przypadkiem tyłka nie obić wink Zejście (a miejscami zjazd na butach) na Praciaki 1h 40min - czyli dość ślamazarnie. Drogę miałem częściowo przetorowaną, ktoś chyba rano szedł tamtędy do góry, ale te ślady były już tak w połowie zasypane, lub jak na przeł. Zakocierskiej, prawie całkiem zawiane. Generalnie - zimno (wczoraj na Leskowcu w południe -9 st.), dość silny wiatr, i nieprzyjemny niesiony nim drobny śnieg. Ślisko, trzeba bardzo uważać.

1,852

(170 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

A tak przy okazji. Kończę się pakować i ruszam na pierwszy w tym roku spacer po Beskidzie Małym - przez Leskowiec do chatki pod Potrójną, tam nocleg, a co jutro zobaczymy wink Relację zdam niebawem, a dziś pozdrowię od Was górki smile

1,853

(170 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

Spoko Piotrze wink Chyba nie na darmo na forum beskidzkim przypięli mi łatkę "dziadka" big_smile

1,854

(170 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

piotr napisał/a:

Jeślibym miał bym sam wybierać ilość dni i rodzaj noclegów, to wolałbym to przejść w jakieś 5 dni i zastąpić większość schronisk/kwater namiotem (poza chatką na Potrójnej, o której słyszałem dużo miłego).

Szczerze??? To rozplanowanie trasy było tak trochę "na wyrost". Bardziej pod kątem miłej wycieczki, niźli dupówy (przepraszam za określenie), choć przyznam Ci Piotrze trochę racji. Można to skrócić do 5 noclegów wink Pominąć po prostu Hrobaczą i nocleg na odcinku Kudłacze/Luboń. Ale... planuję pewne rzeczy raczej ostrożnie ze względu na stan mojego kolana, które czasem odmawia posłuszeństwa wink

Rzecz jasna, że jeśli planowalibyśmy coś konkretnego w czasie, to damy Ci znać wink

kris_61 napisał/a:

Nawet pokusił bym się niektóre odcinki tras co nie co wydłużyć.

A ja bym to poskracał najchętniej tongue

1,855

(170 odpowiedzi, napisanych Planowane wycieczki)

kris_61, z całym szacunkiem, ale nie nastawiam się na GOT-owską odznakę. Po prostu chcę to przejść wink

1,856

(3 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Witojcie w Nowym Roku big_smile
Aby nie dublować tematu MSB odsyłam Cię Piotrze tutaj -> http://www.beskidmaly.pl/pun/topic53.html. Jeśli chodzi o termin, to jeszcze nic nie ustalaliśmy. Myślę, że przełom maja/czerwca byłby dobrą porą na taki wypad. Z tego co już wiem, chęć udziału w tej wycieczce zgłosiła dwójka moich znajomych z forum beskidzkiego (Djinn i Małżowinka - lowell79, wiesz o kogo chodzi, byliśmy razem na urodzinowych Gibasach wink )

1,857

(3 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Napiszcie co Wam się udało w 2009, co się nie udało również. Jeśli chodzi o mnie, to był dla mnie wyjątkowy rok górski. Dzięki ludziom, których poznałem wink Zaczęło się od Nocy zaginionych, na Gibasach. Potem był zlot z forum beskidzkiego na Luboniu. Tam zostałem przyjęty do towarzystwa. Dzięki ludziom z beskidzkiego trafiłem tego roku w Gorce i Biesy. Kilkukrotny Luboń po drodze, Beskid Mały, Żywiecki, Tatry... i na zakończenie urodzinowe Gibasy i mikołajkowy Luboń. Historia zatoczyła koło wink

Dobra, dość tych słodkości, moje podsumowanie roku:

Tak było A.D. 2009

Jeśli chodzi o plany na 2010, to mam zamiar z lowell'em przejść Mały Szlak Beskidzki, może, jeśli Bozia pozwoli i Partia wesprze, kolejne Biesy, może Gorce, może... Na pewno będę nie raz i nie dwa w Beskidzie Małym, wszak tu mam najbliżej. W nadchodzącym Nowym 2010 Roku, życzłbym Wam forumowicze i sobie pierwszego, górskiego zlotu Forum Beskidu Małego. Tak, co byśmy się nie potykali na szlakach Beskidu Małego (i nie tylko) anonimowo wink Do siego!!!

1,858

(18 odpowiedzi, napisanych Wydarzenia w Beskidzie Małym)

Bacadom, zastanawia mnie jedno, to że "zieloni" roszczą sobie prawo do ochrony dopiero teraz. Wszak wyciąg na Pracicy nie powstał dopiero w tym roku...

1,859

(52 odpowiedzi, napisanych Wasze galerie)

A ja "zgubiłem" jeden z kadrów panoramy podczas reinstalki systemu sad

Miałbym do Ciebie lowell79 prośbę w związku z tym. Czy mógłbyś mi przesłać Twoje zdjęcia? Może mi się uda coś z tym zrobić. Maila znasz wink

P.S. To, że nie miałeś zablokowanej ekspozycji nie powinno stwarzać problemu. Pozwól, że się z tym pobawię.
P.S.2

lowell79 napisał/a:

Ale i tak najpiękniej prezentował się drewniany stolik obok ogniska wink

Chodzi Ci o sam stolik, czy o to czym się nakrył? big_smile tongue

lowell79 napisał/a:

Jest to rozwiązanie na szybki, weekendowy spacer: Przegibek - Magurka. Do Czupla mało kto już dochodzi....

No chyba, że trzeba ryć w śniegu po kolana, a takie właśnie miałem warunki w kwietniu tego roku, choć sam odcinek Przegibek -> Magurka był już ładnie przetorowany wink Szedłem wtedy z Kóz przez przeł. U Panienki, Gaiki, Przegibek na Magurkę, tam moje kolano odmówiło posłuszeństwa i chcąc nie chcąc musiałem "odpuścić" Czupel i ewakuować się do Czernichowa. W ten oto sposób Czupel nadal pozostaje w kategorii tych "moich niezdobytych zimą w B.Małym" wink

1,861

(103 odpowiedzi, napisanych Szczyty Beskidu Małego)

Piękna zima kruwad. Skoda, że w Wigilię już tak nie było sad Miejmy nadzieję, że do 2 stycznia się to zmieni, gdyż mam zamiar nocować na Potrójnej z dojściem via Leskowiec właśnie wink

1,862

(52 odpowiedzi, napisanych Wasze galerie)

Niestety kolędowanie na Groniu utonęło w błocie po kostki. Odpuściliśmy w połowie drogi, nie było sensu. Ochraniacze upaćkane po samą górę, nawet spodnie ponad ochraniaczami brudne wink

P.S. W zanadrzu mam jeszcze jeden panoramiczny wschód słońca. Ten z Gibasów w listopadzie wink

1,863

(52 odpowiedzi, napisanych Wasze galerie)

Przy okazji mikołajkowego pobytu na Luboniu Wielkim urodziło się takie cuś o wschodzie słońca (klik w zdjęcie daje większy rozmiar):

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SzTmNdacj7I/AAAAAAAANB0/tqPxOcBF_Lo/s800/DSCN2553.JPG

Miałem niemałe problemy z poskładaniem tego za pomocą PM4, ale jestem sam sobie winien, ponieważ poszczególne kadry nakładały się w zbyt małym stopniu na siebie, i punkty łączenia trzeba było poustawiać "ręcznie". Całość panoramy jest ruszona Photoshopem, przyznaję, podrasowałem trochę kolorki, ponieważ moja małpka nikona robi takie jakieś blade, przy złym świetle, a i trzeba było odrobinę zdjęcie rozjaśnić, gdyż stołu na pierwszym planie prawie nie było widać wink

piotr napisał/a:

Beskid Mały też będzie... Czupel na mnie czeka :-)

Możesz zdradzić, kiedy się wybierasz, bo mam małe porachunki z Czuplem jeszcze z kwietnia tego roku? wink

1,865

(5 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

marcus napisał/a:

Polska zaczyna się tam, gdzie roboty drogowe.

Bingo big_smile

piotr napisał/a:

A propos Nike'ów - mniejsza o buty, ale nogi jakie :-)

Kurcze, chyba coś ze mną nie teges, bo dopiero teraz to zauważyłem. Widać w górach kojarzę "inaczej" tongue

kris_61 napisał/a:

To chyba jakiś inny gatunek Kozicy?

To bardziej koźlątko było wink

1,866

(5 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

marcus, taki Ci już los Admina. Nasz Admin przynajmniej nie otoczył się (jeszcze) zgrają moderartorów i musi sam wszystkiego dopilnować, w przeciwieństwie do admina pewnego innego forum górskiego, który całą czarną robotę zwalił na modów (czyli m.in. na mnie), a sam się, nazywając rzecz kolokwialnie, op...... tongue

1,867

(5 odpowiedzi, napisanych Tatry (polskie i słowackie))

Witojcie! Skoro piotr zapoczątkował temat "zdrad" górskich wycieczką na Mogielicę, to i ja się pochwalę - Tatrami. Była to niezapomniana wycieczka z kilku powodów. Po pierwsze primo: w ogóle nie miałem wtedy ochoty na góry, no jakoś tak wyszło. Po drugie primo: pogoda nam dopisała wyjątkowo. Patrząc z perspektywy całego roku, był to jeden z niewielu tych beztroskich wypadów w góry w słońcu, wiaterku i przy bezchmurnym niebie. Po trzecie primo ultimo: nigdy wcześniej nie widziałem kozic z tak bliska. Można je było niemal pogłaskać big_smile . Akcja miała miesce 15 sierpnia tego roku. A więc było to tak:

"Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie"... Taaa, z pewnością. Budzik drze się niemiłosiernie mad Ale cóż, słowo się rzekło - kobyłka u płotu. Zbieram spakowane poprzedniego dnia graty i pędzę do Krisa. Pół godziny później suniemy pustą drogą w stronę Jurgowa i Tatrzańskiej Jaworzyny. Po drodze podziwiamy wschód słońca nad Beskidami i znaną BESKIDolubom "górę z antenką".

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocYvSj__-I/AAAAAAAAG-c/cewIyrbnnHM/s800/DSCN1057.JPG

Docieramy na miejsce i parkujemy auto przy poczcie w Tatrzańskiej Jaworzynie. Jest cholernie zimno (6 st.), szaro, ponuro, a Taterki strzelają wyraźnego focha. Potraviny czynne dopiero od godz. 10 - a taka była ochota na piwo mad Całe szczęście zaopatrzyliśmy sie w kraju, więc ruszamy wpierw niebieskim, a potem zielonym do Zadnich Koperszadów i na Przeł. pod Kopą (Kopské sedlo - 1750m.) Przyroda powoli budzi się do życia.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocZL2SM-aI/AAAAAAAAG_g/Ry8qQ85Poq0/s800/DSCN1089.JPG

Widoki coraz piękniejsze. Powyżej Gałajdowej Polany już nie wiadomo na co patrzeć. Z jednej strony Tatry Bielskie, a z drugiej Wysokie i nasz dzisiejszy cel - Jagnięcy Szczyt (2230 m.)

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocZmfVQerI/AAAAAAAAHAM/eIOa4RYRLBQ/s800/DSCN1107.JPG

Na Przeł. pod Kopą - coffee-time. Nie powiem, nie obyło się bez problemów. Wiejący wiatr skutecznie dławił płomień palnika i na wrzątek czekaliśmy prawie godzinę. Na szczęście było na czym zawiesić oko  big_smile Po kawce ruszamy dalej w stronę Wielkiego Białego Stawu i Zielonego Stawu Kieżmarskiego. Przy schronisku nad Zielonym krótki popas, Kris idzie zbadać ceny w schronisku (nocleg 13 €, frytki 3,10 €, parówki z frytkami 5,10 €, piwo 2 €, herbata 1 €), a ja podziwiam widoki wcinając kanapkę  big_smile

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocaOUzkwJI/AAAAAAAAHBs/ftIenC3uLe0/s800/DSCN1148.JPG

Po chwili restu ruszamy dalej żółtym w stronę Jagnięcej Dolinki, Kołowej Przełęczy i Jagnięcego Szczytu. Podejście jest od samego początku masakryczne (na długości 2,5 km zrobimy blisko 700 metrów różnicy poziomów yikes ) Na dodatek słonko zaczyna dawać w du*ę - dosłownie, mi cieknie strumyk po plecach, a Krisowi pot zalewa oczy. Na progu dolinki, przy Czerwonym Stawku krótki odpoczynek, rzut oka na dalszą drogę (i moje stwierdzenie "Łosz http://www.picturehost.pl/user/galeries/darkheush/pierdy/cenzura.png").

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocavrTRxNI/AAAAAAAAHCg/D0iMRwQx5IM/s800/DSCN1173.JPG

No nic. Pniemy się mozolnie dalej, aż tu nagle... Ta dam!!! Tuż przy ścieżce pasie się kozica cool  Początkowo zupełnie nie zwraca na nas uwagi, jednak w miarę upływu czasu (i dźwięku migawki naszych aparatów) zaczyna spoglądać w naszym kierunku. Z jej oczu można wyczytać jedno - "A czego te dwunożne niezdary tu szukają??? Cholera pojeść nie dadzą w spokoju, tylko jakiś pstryk, pstryk słychać co chwilę" big_smile

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/Soca3ooUGJI/AAAAAAAAHCs/kQwU_y8QnEE/s800/DSCN1176.JPG

Po cichutku, aby nie przeszkodzić w obiedzie ruszamy dalej. Dochodzimy do jedynego łańcucha po drodze (10 m pod Kołową Przełęczą), który w sumie bardziej przeszkadza niż pomaga. Tutaj mamy możliwość przekonania się o tym, że firma "Nike" staje się coraz poważniejszym producentem obuwia outdoorowo-trekkingowego.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SofFJ-Zw5CI/AAAAAAAAHPI/NjG20t62L5I/s800/DSCN1188.JPG

Kilka pewnych chwytów i stopni i jesteśmy na Kołowej Przełęczy. Teraz zostaje nam złojenie grani do Jagnięcego. No żesz w mordę!!! Kto poprowadził ten szlak??? W górę, a za chwilę w dół. I tak na przemian. Kris stwierdza, że ci Słowacy to se chyba jaja robią big_smile

Na Jagnięcym ludzi jak mrówków. Więcej ich chyba matula nie miała. Znajdujemy ostatni (chyba) wolny kamień i rozkładamy się na szczytowy popas. Są kanapki, mineralna i uzupełnianie witaminek. Ja postanawiam zrobić panoramę z Jagnięcego, co nie jest sprawą łatwą. Muszę się przeciskać pomiędzy restującym towarzystwem (30-35 osób na kilku metrach kwadratowych). W końcu znajduję dobre miejsce na strzelenie kilku fotek.

Panorama z Jagnięcego Szczytu
http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SofEybSAKsI/AAAAAAAAHOs/dPyAUCvBpMs/s800/Jagni%C4%99cy%20Szczyt.JPG

No cóż, komu w drogę, temu kopa - jak to mówią. Zaczynamy zejście. Skałki, skałki, skałki, czyli to co misie lubią najbardziej. Tak mniej więcej w połowie Jagnięcej Doliny napotykamy znów stadko kozic.

http://lh6.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SocbvwMr8UI/AAAAAAAAHEU/SpsqiQdKg6E/s800/DSCN1220.JPG

Pierwotny plan był taki, aby zejść przez Szeroką Przeł. Bielską do Zdziaru i stamtąd walić z buta kilkanaście kilometrów do Jaworzyny. Jednak Kris wpada na genialny pomysł. Tuż przed nami idą dwie sympatyczne panie - polki. Kris zagaduje dokąd schodzą i czy aby nie podwiozłyby nas do Jaworzyny. Okazuje się, że panie schodzą do Matlar i jadą przez Jurgów do Nowego Targu. No to by pasowało big_smile Umawiamy się tak: "Jeśli panowie będą na parkingu w Matlarach, to nie ma sprawy. My schodzimy do schroniska, tam herbatka i idziemy poprzez Biały Staw do Matlar". Przy schronisku robimy krótki popas... i ruszamy żółtym szlakiem w dolinę. Jeszcze jedno, już ostanie spojrzenie za siebie na otoczenie Dol. Kieżmarskiej.

http://lh3.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SoccUU6W6DI/AAAAAAAAHFc/KwPhMG9Z4jQ/s800/DSCN1240.JPG

Zejście do Matlar bez sensacji. Po prostu drepatmy. Z przepisowych 2 godz 30 min. wg przewodnika Nyki robi się 1,30 i lądujemy na słowackim bruku w Matlarach.

http://lh5.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/SoccdrHLTrI/AAAAAAAAHF0/MdahWQyMQuM/s800/DSCN1251.JPG

Tutaj 40-to minutowe oczekiwanie na nasze wybawczynie i zostajemy sprawnie podwiezieni nawet nie do Podspadów (jak panie pierwotnie deklarowały), ale do samego autka zaparkowanego w Jaworzynie big_smile  Szybkie pożegnanie, zakupy w Potravinach i ciśniemy do domu. W Andrychowie jesteśmy ok. 21:00.

Na koniec mała zagadka dla forumowiczów: w którym miejscu na fotce kończy się SK, a w którym zaczyna RP big_smile

http://lh4.ggpht.com/_z3LwyfAOS40/Socci3Zp6fI/AAAAAAAAHGA/lvYgvooX1hc/s800/DSCN1255.JPG

P.S. Wszystkie moje fotopstryki można znaleźć na Picassie.

Myślę piotr, że ten dział powstał właśnie po to, aby informować o takich "skokach w bok" wink Nieprawdaż Adminie??? Odnośnie Mogielicy, to ehhhh... jeden z moich niezrealizowanych celów w tym roku. A byłem tak blisko. Dwa dni siedziałem w szałasie na Jasieniu, na Polanie Skalne. Chcieliśmy wracać do Półrzeczek właśnie via Mogielicę, niestety te dwa dni nie rozpieszczały nas, jeśli chodzi o pogodę. W ostatniej chwili przed powrotem w doliny zmieniliśmy plan i zeszliśmy z Jasienia wprost na dół, do Półrzeczek, zielonym z Polany Wały. Teraz wiem, że to była słuszna decyzja, bo w momencie dojścia do samochodu zaczęła się ulewa, która pewnie złapała by nas gdzieś w rejonie szczytu Mogielicy. Wrócilibyśmy mokrzy jak kaczki wink

No cóż, będzie trzeba sobie to zostawić na lepsze czasy, a Mogielicy i tak nie uniknę. Dlaczego??? Dlatego, że jest to ta "naj" w Wyspowym, a chciałbym sobie powolutku, konsekwentnie zbierać kolejne perełki w KGP big_smile

1,869

(20 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

Nie pozostaje mi nic innego, jak dołączyć się do życzeń. Ze swej strony pragnę życzyć jeszcze w nadchodzącym roku, tylu powrotów, ilu wyjść w góry wink A jeśli chodzi o forum, jestem spokojny o jego przyszłość, Zebrała się już, jak widzę, ładna grupka miłośników Beskidu Małego (i nie tylko, ale gór ogólnie), a i myślę, że zbierze się większa, więc i propozycja jakiegoś zlotu zasugerowana przez Piotra, mam nadzieję, że dojdzie w Nowym Roku do skutku wink

Do siego!!! big_smile

1,870

(25 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

lowell79, jeszcze jedna drobna kosmetyczna uwaga, jeśli chodzi o forum. Czy dałoby się zrobić tak, aby po kliknięciu w link zamieszczony w poście, otwierał się on w nowym oknie (IE), lub w nowej zakładce (FF)??? Łatwiej wtedy wrócić na forum bo zamykamy tylko nowe okienko lub zakładkę, a nie klikamy na "wstecz" wink

1,871

(71 odpowiedzi, napisanych Gdzie można dobrze zjeść?)

marcus napisał/a:

Panowie... Troche nam się zeszło z tematu jedzenia schorniskowego... ;-)

Delikatny off-top to charakterystyka każdego forum, na którym jestem wink Jak to ktoś gdzieś napisał (chyba na FTG) "gdyby nie było off-topa to znak, że nikt tego nie czyta" wink

piotr napisał/a:

Też tak uważam, chociaż napiszę przekornie, że może jest lepiej, kiedy ludzie nieprzygotowani do górskich wędrówek (kondycja fizyczna, sprzęt, umiejętności) ograniczają się do siedzenia w basenach, karczmach i na tarasach widokowych. Niestety w Polsce wytworzył się niebezpieczny trend, że górscy dyletanci w klapkach, z nieodpowiednim odzieniem, a nierzadko jeszcze z flaszką wódki w plecaku (osobiście takich widziałem) wybierają się na trudne tatrzańskie szlaki.

Zgodzę się piotrze. Sam miałem okazję spotkać w Tarach dziwne buciki na skale ubezpieczonej łańcuchem, w Biesach pod Tarnicą, parasolki i klapki na bose stopy przy +5 st. C i silnym wietrze itd. itp. dużo by wymieniać. Z resztą na swojej Picasie założyłem osobny album pt. Klapek Outdoor Trekking Collection i poluję na te przejawy ludzkiej.... hmmmmm nawet chyba nie głupoty, ale nieświadomości ryzyka. Bo głupotą można by nazwać świadome wychodzenie w góry bez wcześniejszego przygotowania tak sprzętowego, jak i kondycyjnego.

Jeśli chodzi o alkohol w górach, to powiem tak. Do świętych nie należę. Sam sobie lubię walnąć piffko podczas restu na trasie, a już na pewno kilka na noclegu w górach, i nic tego nie zmieni wink Uważam, że alkohol jest dla ludzi, ale tylko dla tej myślącej części. Twoje słowa o gościach z flaszką w plecaku przypomniały mi to, co zobaczyłem kilka lat temu na szczycie Królowej Beskidów - gość w garniturze i lakierkach (naprawdę!!!!!!!) z piwem w ręku i (tak na oko) 1,5 promilem we krwi sad Resztę pozostawiam bez komentarza.

lowell79, a może by to tak wydzielić gdzieś do off-top'a jak sugeruje marcus?

1,872

(111 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)

kris_61, jeśli chodzi o przeł. Kocierską, to dla tych nieznających Beskidu Małego. Szosa przez przeł. została wybudowana w latach 1784-1788 nakładem pracy więźniów Wiśnicza i Spielberga w Brnie. Do dziś nieznane jest nazwisko inżyniera/ów, któremu zlecone zostało zaprojektowanie przebiegu trasy przez cesarza. Wszak stanowi niemalże doskonałe rozwiązanie inżynieryjne, jeśli chodzi o przebieg drogi górskiej. Co więcej, jak podają źródła, przez długi czas służyła podróżnym za nawierzchnię, ta położona jeszcze za miłościwie panującej babki Austrii wink Dopiero w latach 60-tych minionego stulecia, gruntownie zmieniono nawierzchnię, kładąc asfalt, lecz nie zmieniono oryginalnego XVIII-wiecznego jej przebiegu.

Jeśli chodzi o samą karczmę na Kocierzu - moje zdanie jest takie - niech rośnie w siłę. Wolę to, co jest, niż podupadające w ruinę reszki ośrodka kopalni "Miechowice". Zarówno Kocierz, jak i ośrodek Czarny Groń z wyciągiem na Pracicy, stymulują ruch turystyczny w Beskidzie Małym. Wiem, zgodzę się z antagonistami, nie o taką promocję chodzi szaremu pieszołazowi, lecz uważam, że Mały wciąż gdzieś się wstydliwie ukrywa za sławami, tak niedalekiego, Śląskiego. A tu IMO naprawdę jest co podziwiać, zarówno dla "plecakowca", jak i dla gościa, który wyjedzie wypasioną furą do karczmy wink

1,873

(71 odpowiedzi, napisanych Gdzie można dobrze zjeść?)

marcus w temacie "Żar" napisał/a:

Pamiętam jak siedziśmy ze znajomym na Żarze i gotowaliśmy obiad, potem wodę na herbatę. Kurna, sensacja to była na poziomie niedźwiedzia polarnego na równiku :-D Ubłoceni, lekki smrodek (trzeci dzień w górach, bez prysznica), palniki i do boju. Ech, bezcenne :-D

Heh, przypomniała mi się historia z innej, co prawda części Beskidów, ale podobna. Dwa dni wędzenia w szałasie na Jasieniu w Beskidzie Wyspowym. Bród, smród i ubóstwo smile Miny osób, które miały tą niewątpliwą nieprzyjemność jechać ze mną z KRK do Andrychowa w busie były, jak piszesz - bezcenne wink Ale przynajmniej miałem luźno w busie, wszyscy pasażerowie się ode mnie dyskretnie odsuwali wink

Wracając do tematu żarcia w górach - herbata, kawa czy też obiad, ugotowany własnoręcznie na wodzie z górskiego strumyka, smakuje zupełnie inaczej. Dla mnie, tak jakoś lepiej wink Do końca życia nie zapomnę smaku rydzów smażonych na maśle, nad ogniskiem, gdzieś pomiędzy Jałowcem a Głuchaczkami w Żywieckim smile

1,874

(16 odpowiedzi, napisanych Uwagi na temat strony)

marcus napisał/a:

-ocenę klimatu miejsca

No to akurat bardzo subiektywna sprawa. Jak to oceniać, gdzie przyjąć "bazę"??? Dla niektórych klimat może posiadać karczma na Kocierzu, a dla innych spartańskie warunki na Gibasach czy Potrójnej (choć w tej ostatniej kwestii coś się ponoć ostatnio zmienia, w sensie centralne, bieżąca woda) wink

1,875

(71 odpowiedzi, napisanych Gdzie można dobrze zjeść?)

Warto również uzgodnić za pomocą sms-a nocleg ze Staszkiem, bo czasami (rzadko, ale jednak) chatar schodzi w doliny, choćby w celu uzupełnienia własnych zapasów.