226

(217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

MK napisał/a:

darkheush Ty taki obrońca BM-u i przeciwnik tej inwestycji - nie raczyłeś przyjść?!!!
Miejscowy człek?

A tego, że od świąt nie wychodzę z domu z powodu L4 nie przewidziałeś???

Na tym polega Wasze wsparcie dla BM-u, krzyczeć a nie posłuchać? Co maja inni do powiedzenia?

A co mają do powiedzenia??? Tysiące miejsc pracy??? Te z transparentu??? Jak już coś to najwyżej "dziesiąt" i to sezonowych. Bo powiedz mi tak szczerze ile tej zimy chodził wyciąg. Tak w sumie 4 tygodnie by się uzbierało???

Widzę darkheush że jesteś „prawdziwym patriotą BM-u”

Traktuj mnie jak Ci się żywnie podoba. Z ujadaniem na moją osobę włącznie. Przy okazji. Nie tak dawno miałem przyjemność mieć "pod opieką" w Małym ekipę, która to pasmo widziała pierwszy raz na oczy. Byli zachwyceni bogactwem krajobrazu, różnorodnością natury i widokowością naszych małych górek. Ciszą i spokojem chyba najbardziej, bo trafiliśmy idealnie, sobotni poranek i popołudnie przy cudnej pogodzie, a na szlaku minęliśmy raptem kilka osób. Sielanka trwała tak gdzieś do Smrekowicy, kiedy to do naszych uszu dobiegły natrętne dźwięki jakiejś muzyki disco dobywające się z... dolnej stacji wyciągu, na której to hucznie świętowano zakończenie sezonu narciarskiego (sic!!!) Gdy wytłumaczyłem ludziom, że niebawem może dojść do tego, że cała nasza trasa (Leskowiec-Potrójna) będzie być może tak wyglądała, stwierdzili - cytuję: "Chyba kogoś pojebało".

Z zupełnie innej beczki. Myślałeś kiedyś o tym, iż wśród protestujących są rdzenni mieszkańcy tych terenów??? Konkretnie Potrójnej. Dlaczego są przeciw, skoro mogłoby to być dla nich potencjalne Eldorado???

Widać nie dla wszystkich pierwszym przykazaniem jest: "Kasa, misiu, kasa".

A post i wywołanie mnie „do tablicy” traktuje jako Twoją osobistą  zaczepkę.

A ja ten tekst traktuję jako internetową żenadę roku 2014.

227

(217 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)

MK napisał/a:

Przeczytałem.

Zastanawiające jest tylko jedno. Bo padły tu głosy i za i przeciw, nota bene tych drugich była większość, ale nie o tym mowa.

Daje mi do myślenia MK Twoja cisza na argumenty Staszka. Merytoryczność boli??? A może są inne powody???

228

(898 odpowiedzi, napisanych Przedstaw się!)

świstak napisał/a:

Witam Wszystkich bo długiej nieobecności na forum

Nie wierzę!!! big_smile Własnym oczom nie wierzę!!! Ze dwa lata nie było z Tobą kontaktu. Aż tak się zakopać w pieluchy???

MK napisał/a:

wg. mnie RDOŚ zapomina o całości, i przy okazji dzięki nim, padły całe połacie Beskidu Śląskiego.
A jak padły lasy, to i chronione unikatowe rośliny, które już się nie odrodzą big_smile

Niestety nie mogę zgodzić się z Twoją opinią nt. RDOŚ-u. Lasy na terenie Śląskiego (przede wszystkim) i Żywieckiego cierpią przez rabunkową gospodarkę leśną miłościwie panujących nam onegdaj na tych terenach Habsburgów. To oni w miejsce wyciętych beskidzkich lasów wprowadzili (kanadyjskiego chyba) świerka, który rósł szybko i dawał sporo drewna. No bo potrzeba było opału na kuźnice i budulca. My teraz zbieramy tylko, albo aż, żniwo tego co zostało, może nieumyślnie przez brak wiedzy i świadomości ekologicznej, zapoczątkowane 150-200 lat temu.

Z założenia obszary Natura 2000 nie są rezerwatami. Wystarczy sięgnąć do definicji:

Natura 2000

Obszary Natura 2000 są obszarami ochrony określonych typów siedlisk przyrodniczych oraz gatunków, tj. tylko te gatunki i siedliska są przedmiotami ochrony. Funkcjonowanie obszaru opiera się na trzech kluczowych obowiązkach:

Obowiązek oceny: Każdy plan lub przedsięwzięcie, które potencjalnie mogłoby wpływać na obszar Natura 2000, musi być – przed zezwoleniem na nie – ocenione pod kątem tego wpływu. Nie można zezwolić na realizację przedsięwzięcia, którego wpływ na obszar Natura 2000 byłby znacząco negatywny. Obowiązuje przy tym zasada ostrożności – wszystkie racjonalne wątpliwości muszą być interpretowane na korzyść ochrony obszaru, a przeciwko przedsięwzięciu, tj. do zezwolenia na przedsięwzięcie konieczne jest uzyskanie pewności, że znaczący negatywny wpływ jest wykluczony. Wyjątkowo, mimo znaczącego negatywnego wpływu przedsięwzięcia na obszar, można na nie zezwolić jeśli jego realizacja wynika z koniecznych przyczyn nadrzędnego interesu publicznego, nie ma możliwości zastosowania rozwiązań alternatywnych oraz zostanie zagwarantowana kompensacja przyrodnicza. Obowiązek ten wywodzi się z art 6(3) i 6(4) Dyrektywy Siedliskowej.

Obowiązek zapobiegania wszelkim pogorszeniom: Organ sprawujący nadzór nad obszarem Natura 2000 obowiązany jest zapobiec wszelkim pogorszeniom stanu siedlisk i znaczącemu niepokojeniu gatunków, będących w danym obszarze przedmiotami ochrony. Dotyczy to także zapobieganiu pogorszeniom spowodowanym przez czynniki naturalne, albo pogorszeniom w wyniku legalnej, nie wymagającej szczególnych zezwoleń działalności człowieka. Obowiązek ten wywodzi się z art 6(2) Dyrektywy Siedliskowej.

Obowiązek proaktywnej ochrony: Należy wprowadzić specjalne środki ochronne (np. regulacje prawne, systemy umów, działania ochrony czynnej, ustanawianie i wdrażanie odpowiednich planów), gwarantujące docelowo zachowanie przedmiotów ochrony we właściwym stanie ochrony. Obowiązek ten dla obszarów siedliskowych wywodzi się z art 6(1) Dyrektywy Siedliskowej, a dla obszarów ptasich – z art. 4 Dyrektywy Ptasiej.

W Polsce obowiązek oceny jest realizowany w formie postępowania administracyjnego; organem właściwym do orzekania o możliwości wystąpienia znaczącego negatywnego wpływu przedsięwzięcia na obszar, i tym samym de facto do rozstrzygania o możliwości realizacji przedsięwzięcia, jest Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Obowiązek zapobiegania pogorszeniom jest realizowany przez bieżące działania organów administracji i organów ochrony przyrody, w szczególności organów sprawujących nadzór nad danym obszarem. Dla wykonania obowiązku zapobiegania pogorszeniom i obowiązku proaktywnej ochrony przewiduje się sporządzanie i ustanawianie, dla każdego obszaru Natura 2000, co najmniej raz na 10 lat tzw. planu zadań ochronnych. W razie potrzeby, dla obszaru lub jego części, może być też sporządzany i ustanawiany na 20 lat plan ochrony.

Rezerwat przyrody

Przedmiotem ochrony w rezerwacie może być całość przyrody lub szczególne jej składniki, w tym fauna, flora, biota grzybów oraz twory przyrody nieożywionej.

Cały obszar rezerwatu albo jego części mogą podlegać ochronie ścisłej, ochronie czynnej lub ochronie krajobrazowej. Ochrona ścisła polega na nieingerencji w naturalne procesy, ochrona czynna dopuszcza wykonywanie zabiegów ochronnych (np. usunięcie drzew zacieniających stanowisko cennego gatunku rośliny), a ochrona krajobrazowa polega na prowadzeniu gospodarki rolnej, leśnej lub rybackiej w sposób uwzględniający potrzeby przedmiotu ochrony.

Rezerwat ustanawiany jest na mocy zarządzenia regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Likwidacja lub zmniejszenie rezerwatu jest możliwe wyłącznie w przypadku bezpowrotnej utraty jego wartości przyrodniczych. Dla rezerwatu sporządza się na okres 20 lat tzw. plan ochrony – dokument określający cele ochrony, zadania ochronne do wykonania oraz reguły udostępnienia rezerwatu. Plan taki zatwierdza regionalny dyrektor ochrony środowiska.

Druga sprawa. To nie gminy opiniują ustanowienie Natura 2000 tylko RDOŚ. Rezerwatu też.

Dariusz Tlałka napisał/a:

skaliste zbocza nad potokiem Leśnianka. Innym ciekawym miejscem jest rezerwat przyrody Kuźnie na stoku Muronki ze skalnym labiryntem

Towarzysze Dobromił i Zdziczały z żywieckiego Klubu Kolumbów namierzyli w tamtym terenie już grubo ponad 30 wychodni skalnych. Z resztą. Nasza poniedziałkowa wycieczka to nic innego jak dreptanie po tropach Towarzysza Zdziczałego, który to owe wychodnie, które mieliśmy okazję podziwiać (3 stanowiska) namierzył w samotnej wycieczce tydzień wcześniej.

nena napisał/a:

m.in. dlatego średnio mnie do niego ciągnie.

Ale za takiego chaszcza nie zapłacisz żadną kartą. Z pięciu godzin wędrówki nie wiem czy godzinę szliśmy po szlaku big_smile

Zapis tracka na endomondo

W sumie to wyszedł spontan. Niby tam coś wcześniej z krisem75 ustalałem na Olany Poniedziałek, ale generalnie to było bardzo luźne i niedogadane. Na dobrą sprawę stanęło dopiero w Wielkanoc. Zimnik i chaszczowanie pod czujnym okiem przewodnika Dobromiła.

Jeszcze po drodze ustalamy miejsce spotkania pod Hotelem "Zimnik". Zaczynamy standardowo.

https://lh4.googleusercontent.com/-4Qoutrq7hgY/U1X5xQhJpzI/AAAAAAAAMng/1YhBLThFdCE/s800/DSCN1383.JPG

Potem jest już tylko gorzej. Chaszcze, maliniaki, chaszcze, błoto, potoki, chaszcze jak chaszcze kocham...

https://lh5.googleusercontent.com/-pRJ8eefHnmg/U1X6CtnJp2I/AAAAAAAAMoo/SgW8mZJdkHA/s800/DSCN1396.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-Hpl1VWyTEBw/U1X6JwDs4dI/AAAAAAAAMpA/TemUbvfhJUo/s800/DSCN1400.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-Bmfrnz2czbY/U1X6P0mVkAI/AAAAAAAAMpY/5aqigfXIHlU/s576/DSCN1403.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-78xElq0IEsI/U1X6TncFS4I/AAAAAAAAMpw/oVJdQzoj4BY/s800/DSCN1411.JPG

Trasa jest wyjątkowo widokowa, a to za sprawą miłościwie nam niegdyś panujących na tych terenach Habsburgów.

https://lh6.googleusercontent.com/-0ILdif3jcCM/U1X6thQWwFI/AAAAAAAAMrg/uVMpMRK98lU/s800/DSCN1429.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-MDK9iGWdpV4/U1X6yOl63DI/AAAAAAAAMr4/rwuAoUHflQk/s800/DSCN1438.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-qySQmqd1aIs/U1X60cnBA5I/AAAAAAAAMsA/kzHBrhOxBK0/s800/DSCN1439.JPG

Złoniemił pozdrawia Wszyskich ciule big_smile

https://lh5.googleusercontent.com/-gzkBL4ZZYFk/U1X66zQUClI/AAAAAAAAMsY/I5hfECpXhZI/s576/DSCN1442.JPG

Po 5 godzinach kończymy to upodlenie na żywieckim bruku. W knajpie, a jak by inaczej.

https://lh6.googleusercontent.com/-Pthm4fa0vjw/U1X7QYgXG-I/AAAAAAAAMuY/JmxhKaPRBoE/s576/DSCN1461.JPG

Przy Mirosławie...

https://lh3.googleusercontent.com/-g_JGjMswroI/U1X7Tj-f1mI/AAAAAAAAMuw/Jyh6E5qTxMA/s800/DSCN1466.JPG

Podobało mnie się. Tyle, że dziś wziąłem urlop na żądanie. Tak mnie racice napier... smile Zakwasy konkretne. Do następnego panowie kris75, Dobromił i Blacha!!!  lol

P.S. Nie było mnie w Śląskim dobrych parę lat i z przykrością muszę stwierdzić, że stan lasów wywołał u mnie przygnębiające wrażenie.

P.S.2 Komplet zdjęć będzie niebawem.

234

(102 odpowiedzi, napisanych Przewodniki i mapy Beskid Mały)

kisiel napisał/a:

a jaka jest roznica miedzy mapami? jakie sa nowosci?

Różnica jest dokładnie taka sama jak pomiędzy wydaniami papierowymi tychże map. Korekta przebiegu kilku szlaków, dodane kilka obiektów noclegowych, z resztą już gdzieś na forum był temat mapy Compassa 2013.

kris_61 napisał/a:

Ja mam Samsunga  Galaxy Core za Androidem 4.2. Czy na takim telefonie ta mapka by chodziła?

Będzie śmigać. Nie wiem tylko jak na Szajsungu wink Galaxy wygląda kwestia łączenia się z netem. Ja u siebie mam opcję "wyłącz" i podczas pracy TrekBuddy czy Endomondo nie "kradnie" mi transferu.

Jeszcze tylko zastanawiam się nad zakupem "PowerBag'a" czyli przenośnej, mobilnej ładowarki do telefonu, ponieważ samo działanie aplikacji jest dość "energożerne". Dla przykłądu - trasa na II Zlot KCh - 7 godzin wędrówki, stopień rozładowania baterii ok. 35%. Aplikacja cały czas była odpalona. A posiadając PowerBag'a przy mojej baterii o pojemności 1500 mAh za ok. 100 zł mógłbym już mieć pod ręką coś, czym bez dostępu do gniazdka mógłbym zrobić trzy pełne ładowania telefonu wink

235

(102 odpowiedzi, napisanych Przewodniki i mapy Beskid Mały)

Pierwsze próby terenowe wypadły dla mapy 2014 słabo. Poniżej zrzuty ekranu navi z )( Biadasowskiej:

Mapa z 2011
https://lh5.googleusercontent.com/-kmDjniq1ChY/U0qUg2x3GHI/AAAAAAAAMmc/rOKjHlzLkuY/s640/2014-04-13-10-42-02.jpg

Mapa z 2014
https://lh3.googleusercontent.com/-qfg2SYb_N2M/U0qUjemP05I/AAAAAAAAMmk/JA1pbfIDWeI/s640/2014-04-13-10-42-19.jpg

236

(102 odpowiedzi, napisanych Przewodniki i mapy Beskid Mały)

Akurat mam i korzystam od niedawna z Trek Buddy na swoim telu (LG E-400). I powiem tak. Namierzając w terenie Warownię na trakcie kilka tygodni temu korzystałem z mapy 2011. Trafiłem w punkt. Od kilku dni jestem "szczęśliwym" posiadaczem mapy 2014. Co prawda jeszcze jej nie testowałem w terenie, ale już widzę, że coś jest nie tak z konfiguracją. Te same geotagi zapisywane pod mapą 2011 w 2014 rozrzucają się po kilkaset metrów na boki. To takie moje pierwsze spostrzeżenie. Pełna i obiektywna opinia będzie jak wybiorę się z tą mapą w teren.

MK napisał/a:

Robisz darkheush wspaniałą robotę

Czy ja wiem??? No tak wyszło, że miałem "pod opieką" ekipę która przejechała w Mały pół Polski. Ryje w każdym razie mieli uśmiechnięte, więc sądzę, że się im podobało. A już najlepszym tego dowodem są wpisy pod relacją Chimalaistów ze zlotu:

Malgo napisał/a:

Darecki, było zajebiście!!!!! Dziękuję bardzo za świetne trasy.

bton napisał/a:

Dareczku, na następną akcję czuj się już wynajęty na przewodnika. Było lepiej niż u Hitchcocka

Basia Z. napisał/a:

Bardzo się cieszę, że wreszcie, chyba za trzecim podejściem udało mi się zobaczyć Jaskinię Komonieckiego.

Iva napisał/a:

Jeszcze nie byłam w schronisku, w którym w nocy ściany się rozpadają wink

forse napisał/a:

To był bardzo udany weekend big_smile

aranea napisał/a:

gdyby nie zlot to wątpię, abym w te rejony dotarła sama. a okolica ciekawa. co prawda lekko mnie przeraziła z rana długość trasy jaką pokazał mi darkheush, ale odbywszy drzemkę napoleońską z Magdaleną dałyśmy ostatecznie radę i doturlały się do Chatki big_smile

Jest pozytywny duch (łać. spirit) w narodzie wink

Tak się człowiek poświęca dla szafranków na Semikowej lol

https://lh4.googleusercontent.com/-ixm08n-yZCE/UzCP048Mq2I/AAAAAAAALV8/Gfu0yB9kvdo/s800/IMG_0195.JPG

foto by forse

Zostawiłem po Zlocie Chimalaja Team na Potrójnej nieśmiertelny kapelusik. A że mam wolne i pogoda dopisuje postanowiłem go odzyskać, wypróbować swoją nową zabawkę gps i odnaleźć skałę zwaną Warownią na Trakcie. To już czwarte podejście wink

Leniwy start z Praciaków. Jednak jest zimno, lecz po kilkunastu minutach podwijam rękawki. Trasa doskonale mi znana, choć chaszczingowa. Szkoła, górne chałupy, Chatka lol

https://lh6.googleusercontent.com/-cpX6U12N-IQ/UzQVY06Km6I/AAAAAAAAMe4/yeN-fqrp2ps/s800/DSCN1348.JPG

Chwila zadumy nad losem chaszczingowca przy zimnym, złocistym i ruszam dalej w stronę )( Kocierskiej. Trochę focę.

https://lh5.googleusercontent.com/-4cZIaSRr7rU/UzQVaYG_AgI/AAAAAAAAMfA/hP0c9iHeUOM/s800/DSCN1349.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-oHK1q3HNa9A/UzQVg5qQU5I/AAAAAAAAMfg/B3aGVqiIbF4/s800/DSCN1353.JPG

Zmykam w chaszcze. Idę pierwszy raz w życiu po gps-ie i trafiam bezbłędnie.

https://lh6.googleusercontent.com/-UOZCr-tTrwM/UzQVq81iB7I/AAAAAAAAMgI/09Ys8v7_idU/s800/DSCN1365.JPG

Warownia na Trakcie. N 49º 46' 50,0 E 19º 19' 46,5"

https://lh3.googleusercontent.com/-51VAixjN4l4/UzQVwmb4jEI/AAAAAAAAMgg/JNKBtW1hrQY/s800/DSCN1372.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-4xPmM7fjYaE/UzQVzEJLMaI/AAAAAAAAMgo/32LkAY1-5bg/s800/DSCN1373.JPG

I pano na Targanice...

https://lh5.googleusercontent.com/-w3rKKEEATzo/UzQVrzUtFbI/AAAAAAAAMgQ/eEDYUrOzMLU/s800/DSCN1366.JPG

Pozostaje zejść i poczekać 7 (słownie siedem) minut na busika.

Szczegóły trasy po kliku w mapkę:

https://lh4.googleusercontent.com/-eVAiV4X6Z1M/UzQWjdMy8bI/AAAAAAAAMh8/C1lfhmwD35U/s800/warownia.jpg

Kompletny albumik poniżej. Enjoy tongue

https://lh3.googleusercontent.com/-gDd-yj8tME0/UzQVIhaIRyI/AAAAAAAAMdw/ONQGZJ5Wn7k/s800/DSCN1335.JPG

nena napisał/a:

przewodnik oddany sprawie do bólu

Dosłownie i w przenośni. Ale dosłownie bardziej, ponieważ dzisiejsze zakwasy... Ehhhh, chyba łamanie kołem na Grojcu w Żywcu jest przyjemniejsze od dzisiejszych ośmiu godzin mojego kołchozu wink

nena napisał/a:

zmusiłeś ich na pewno do rychłego powrotu w te nasze pagóry.

Nie ukrywam. Kroi się nieśmiało wiosenny biwak w Grocie big_smile

Tak się złożyło, że II Oficjalny Zlot Chimalaja Team wypadł nam w Beskidzie Małym. A że zgadałem się na dojście do Chatki na Potrójnej z ekipą miechowsko-pruszkowsko-lubelską zrobili mnie przewodnikiem. Bo darkheush u siebie. Cóż było czynić. Czyniłem swą powinność. Wymyśliłem trasę. Jagódki-PTTK-Semikowa-Leskowiec-Anula-Komoniecki-Dusica-Anula-Potrójna. A na powrót jeszcze historia krzyża i schronu na Jawornicy.

Na powrót dołączyła jeszcze przedstawicielka regionu łódzkiego i wszystkim dobrze znany memezio. Było piknie, upalnie, krokusowo, grotowo, wodospadowo, alkoholowo, jawornicko. I like it!!! No i myślę, że IM się podobało, bo z tego co wiem to dla większości Chimalaistów było pierwsze zetknięcie z Beskidem Małym. Mordy w każdym razie mieli uśmiechnięte wink

Kilka fotek poniżej. Enjoy wink

https://lh5.googleusercontent.com/-5RgM9s4Sx7E/Uy7DjJu6u4I/AAAAAAAAMVg/GokuSzdm09Q/s800/DSCN1283.JPG

P.S. Dane techniczne trasy z mojego gps-a. Tak, w końcu się dorobiłem tongue

SOBOTA
NIEDZIELA

242

(8 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

jolanta napisał/a:

znaczy do następnego tygodnia

Też na to liczę, tym bardziej, że będę miał zaszczyt robić Chimalaistom za gospodarza terenu podczas zlotu smile

243

(8 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

nena napisał/a:

nena nie zmyśla !

Jak każda kobieta. Po 15 latach małżeństwa mam odmienne zdanie, jednak zachowam je dla siebie tongue

nena napisał/a:

Mógłbyś napisać też prawdę czemu Cię wzięło …

Bo mnie od kilku dni mydliliście oczy szafranem big_smile

marekk500 napisał/a:

Hehe, to pewnie ten spotkany towarzysz, co potem Darkowi piwo postawił

Dokładnie, to Pan Ździch wink

244

(8 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

Wzięło mnie wybrało na Semikową. Bezdrożami. Ale te bezdroża już mnie się spodobały...

https://lh3.googleusercontent.com/-IbDtil4ZWDo/UyL9F-o5mJI/AAAAAAAAMFc/P1lMo9VBVHY/s800/DSCN1172.JPG

Dreptam leniwie podziwiając widok...

https://lh5.googleusercontent.com/-c5dzBnOI_To/UyL9s_EH_4I/AAAAAAAAMH0/5cIQnJ6jYz0/s800/DSCN1191.JPG

I w końcu ląduję na szczycie Leskowca...

https://lh6.googleusercontent.com/-Yg1ur5HLRj8/UyL98MobE5I/AAAAAAAAMI0/YnfxqdRc0F0/s800/DSCN1199.JPG

Tu spotykam przesymaptycznego Pana Ździcha z Katowic, który z wielkim zaskoczeniem reaguje na hasło "krokus w Beskidzie Małym". I pyta jak daleko na tą Semikową. No cóż. Będę robił za chaszczo-przewodnika. Mam nadzieję, że Nena nie zmyślała w temacie Semikowej. Bo tylko dlatego Pan Ździch idzie ze mną.

Nie zmyślała. Kamień z serca!!!

https://lh3.googleusercontent.com/-rqsnRYfMv7g/UyL-ADrYW0I/AAAAAAAAMJM/jmqDFewEp2E/s576/DSCN1202.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-OWRjS6ENvBw/UyL-G_shBWI/AAAAAAAAMJs/2vTlm8kPVS4/s800/DSCN1208.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-ZroN7ML2ZOg/UyL-StOSjlI/AAAAAAAAMKc/Kg8QZT2YCBM/s800/DSCN1214.JPG

Dobijamy we dwoje do schronu, a tam totalny remont. Podłogi pozrywane, gospodyni obsługuje nas w drzwiach od kuchni. Temperatura letnia, więc postanawiamy osuszyć złociste na ławce przed schronem. I tu mój przygodny towarzysz stwierdza, że za wywleczenie na  te krokusy należy mi się piwo smile

Siedzimy, gadamy, i potem każdy rusza w swoją stronę.

https://lh4.googleusercontent.com/-wmlUnB6m6UM/UyL-dibTZ2I/AAAAAAAAMLM/3JtNBcIRAfU/s800/DSCN1221.JPG

Do Neny nie idzie się dodzwonić. Jak zwykle tongue A miałem ochotę na kawkę. A tu dooopa hmm

Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jak dochodzę serduszkami na przystanek bus prawie rusza na Andrychów. Szybkie i głośne "Hej!!! Jeszcze ja!!!" i jestem w domu.

Podsumowanie - pogoda niemalże letnia, krokusy zobaczone, ludków na szlaku prawie zero, chaszczing uskuteczniony, I like it tongue

Pełny albumik niebawem... Cierpliwości...

Żeby się skończyły narzekania na brak relacji... Ale ostatnio mi to naprawdę kiepsko idzie...

Wszystko zaczęło się od telefonu Krisa piątkowym przedpołudniem ("Jest plan na niedzielę"). Długo mnie nie musiał namawiać, jednak groziła mi odsiadka w kołchozie w sobotę lub niedzielę. Kołchoz wybrał sobotę, więc decyzja zapadła.

4:30 rano, niedziela. Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że mnie jednak zdrowo poebało. Zamiast słodko śnić o dupie Maryny zrywam się z wygodnego barłogu, aplikuję szybką kawusię, zaliczam całodobowy i kilka minut przed szóstą już gnamy wojewódzką 781 w stronę )( Kocierskiej i dalej na Żywiec i Złatną. Pogoda taka sobie. Słonecznie, lazur nieba, 25 stopni w plusie... Nie no kogo ja chcę oszukać... Mgła, że oko wykol, woda prawie zamarza wink

Jednak na miejscu w Złatnej robi się ładnie. Choć nie zmienia to faktu, że piździ. Ruszamy. I tu zaliczam pierwsze ździwko. Myślałem, że pójdziemy jak Pan Nasz przykazał niebieskim na Lipowską. Gdzie tam... Kris wymyśla jakiś betoning rowerowym na Zapolankę. Może i nawet lepiej, bo widoki są.

https://lh6.googleusercontent.com/-lZnn-vFy1Bg/UwokDNtb33I/AAAAAAAAL0Y/2N971bMqfug/s800/DSCN1080.JPG

Dobijamy do żółtego z Rajczy na Lipowską i co rusz fotografujemy szadziowe cudeńka.

https://lh4.googleusercontent.com/-CxEVOle0iPk/UwokOIjdYyI/AAAAAAAAL1I/dNCWmINtAEI/s576/DSCN1089.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-EUla811MkAs/UwokYrbwgTI/AAAAAAAAL1w/PFdRT4P8flA/s576/DSCN1098.JPG

Redykalna, Bieguńska. Uwielbiam te żywieckie hale. Jedyne co może się z nimi równać to hale gorczańskie.

https://lh3.googleusercontent.com/-HrEVWhzwdBI/UwokWAHAMTI/AAAAAAAAL1o/9r8lrBpN9ao/s800/DSCN1093.JPG

Na Bieguńskiej się komuś wyraźnie nudziło i wystrugał w śniegu kilka rzeźb tym samym prowokując mnie do uwiecznienia ten jeden jedyny raz zmotoryzowanego darkheush'a w górach wink

https://lh4.googleusercontent.com/-OqXYbkqgUBg/Uwoko6Nu-RI/AAAAAAAAL2o/DutduJNNV6k/s800/DSCN1105.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-_gsAPGbOKbo/Uw4lZLBUuWI/AAAAAAAAL-8/MVJRM8ZOHWY/s800/IMG_1213.JPG
foto by Kris

Robi się upalnie. Krótki rękawek na tle śniegu wygląda przeuroczo smile Lipowska. Przelatujemy koło schronu bez postoju. W końcu to tylko 10 min od Rysianki gdzie fundujemy sobie dłuższy rest. I pierogi z mięchem. I piwo. A kto bogatemu zabroni??? smile

https://lh6.googleusercontent.com/-aM__yQY5BjE/Uwokud-qwhI/AAAAAAAAL3I/cPEBzRzdHsg/s800/DSCN1109.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-Sj1HdP2AqlI/Uwok6cYaawI/AAAAAAAAL34/Uf5ja7loStc/s800/DSCN1116.JPG

W drodze na Trzy Kopce ciąg dalszy szadziowych cudeniek.

https://lh6.googleusercontent.com/-DZSQS6rF7iM/Uwok8Kk7TuI/AAAAAAAAL4A/StoM_OxGaM4/s576/DSCN1119.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-2HF6Er5bVo8/Uwok9uCAwMI/AAAAAAAAL4I/wL1835W_bgc/s576/DSCN1120.JPG

W końcu dobijamy do granicy. Teraz tylko 180 metrów podejścia na Grubą Buczynę. Pilsko jakby miało zamiar się pokazać.

https://lh4.googleusercontent.com/-9bTf8EyZOAg/UwolOfnkxsI/AAAAAAAAL5Q/A0UDHU-lXuQ/s800/DSCN1130.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-7qjNW5K0O2Q/UwolTBBV8AI/AAAAAAAAL5w/-vtV3Bhm0ps/s800/DSCN1138.JPG

Obiadek (o ile obiadkiem można nazwać kilka kajzerek z hipermarketu z jakąś chabaniną) fundujemy sobie na Krawculi. Pod krzyżem. Bo do bacówy nie wchodzimy.

https://lh3.googleusercontent.com/-o2sGEf82ZYs/UwolY5epG5I/AAAAAAAAL6Q/YAoqUzeDqek/s800/DSCN1151.JPG

Teraz zostaje wrócić ku autku. Robi się popołudnie i zaczyna pizgać. Krótkie rękawki zostają wstydliwie zakryte polarem. W końcu to kuffa luty :-D Schodzimy doliną potoku Straceniec. Jak straceńcy. Większą część szlaku po asfalcie.  Jednak w dole już widać wiosnę. Kwitną pierwsze lepiężniki nazywane przez mego znajomego "kapustą pekińską" smile

https://lh5.googleusercontent.com/-xPhCUSqmFO8/UwolhjFYbgI/AAAAAAAAL64/KOXihLzwiT0/s800/DSCN1157.JPG

Reszta bez historii. Auto, kilometry, dom. Jeszcze tylko w drodze powrotnej podziwiamy niesamowity, przerażający i zapierający dech w piersi widok na Mt. Grojec (8 612 m. n.p.m.).

https://lh5.googleusercontent.com/-z7dfnzxGc2Y/UwolmTBRBdI/AAAAAAAAL7Q/RKqziX1IU2w/s800/DSCN1160.JPG

Blisko 25 km w dupie urobione w niespełna 8 godzin. To chyba nieźle jak na pierwszy, poważny raz w tym roku...

Zdjęcia już były. Kilka postów wyżej tongue

246

(7 odpowiedzi, napisanych Relacje z wycieczek po Beskidzie Małym)

nena napisał/a:

żałuj darkheush, żeś nie przyjechał.

Jeszcze sobie odbiję. Za dwa tygodnie robię za przewodnika i gospodarza terenu tongue

maurycy napisał/a:

Darkheush do jasnej ciasnej tongue , co Ty teraz piszesz telegramy jakoweś czy porządne relacje big_smile
Wez się trochę postaraj  i dopisz co nie co smile ...

Jakoś nie mam weny roll

Przynajmniej ze zdjęciami się uporałem. Klik w obrazek. Enjoy...

https://lh4.googleusercontent.com/-OqXYbkqgUBg/Uwoko6Nu-RI/AAAAAAAAL2o/DutduJNNV6k/s800/DSCN1105.JPG

... a właściwie tego biało-brązowego, rozciapranego  gówna, które normalnie w lutym powinno zalegać co najmniej  metrową warstwą. Przynajmniej powyżej poziomicy 1000. No ale sorry, taki mamy klimat...

Trasę urobiliśmy wg planu. Blisko 25 km w dupie. Było trochę błotningu, asfaltingu, betoningu, ale najwięcej było szlakingu, tak na zmianę big_smile

Zdjęć nacykaliśmy milion. Jednak są na tyle beznadziejne, że zaprezentuję tylko trzy:

https://lh4.googleusercontent.com/-CxEVOle0iPk/UwokOIjdYyI/AAAAAAAAL1I/dNCWmINtAEI/s512/DSCN1089.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-Sj1HdP2AqlI/Uwok6cYaawI/AAAAAAAAL34/Uf5ja7loStc/s720/DSCN1116.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-7qjNW5K0O2Q/UwolTBBV8AI/AAAAAAAAL5w/-vtV3Bhm0ps/s912/DSCN1138.JPG

Może Kris ma coś lepszego na karcie.

P.S. Dla wszystkich niekumatych - nasza trasa wyglądała tak:
Złatna - Zapolanka (rowerowym) - Redykalna - Lipowska - Rysianka - Trzy Kopce - Bory Orawskie - Gruba Buczyna - Krawcula - Złatna.

C.D.N. - może...

249

(7 odpowiedzi, napisanych Beskidy (polskie, czeskie i słowackie))

maurycy napisał/a:

Generalnie bacówka uratowała nam dooopy]

To jest mój tekst. Zgłaszam naruszenie praw autorskich gdzie trzeba...

... na sądecko-pienińskich błotach

Jak się wybieram z Kaprem to nie może być normalnie. I tak też było tom razom. Temat był zadany już wiosną, więc co było począć.

16 września 2013 - Kierunek (Z)Bereśnik

Urlop, urlop, urlop... Zrywam się srana i pędzę na busa do Grodu Kraka. Tam oczekuje na mnie Kaperek. Walimy na Krościenko. Walenia jest 2 godziny, a że poranny browarek na Topolowej w Krakowie daje znać o sobie, więc trza uderzyć do kierowcy busa w Mszanie z prośbą o chwilę nieuwagi związaną z naszym szybkim wyjściem na siku lol

Krościenko nad Dunajcem - szybkie zakupy, browiec, wczesny obiadek (lub późne śniadanko) i lecim - na Szczecin, znaczy na Dzwonkówkę. Pierwsze przekroczenie Dunajca.

https://lh3.googleusercontent.com/-J-muLoMKcsU/Uj2EG2E-w5I/AAAAAAAAJgg/hcuMmu3JJ-k/s800/DSCN0188.JPG

I pierwsze na tym wypadzie wypruwanie flaków. Podejście na Dzwonkówkę to dla mnie wylanie wiadra potu. Miejski tryb życia wyłazi każdym porem skóry. Kropi. Ciul tam!!! Leje!!! Nie, wcale nie leje!!! Właściwie to nie może się zdecydować. Lunąć, czy nie lunąć wink

https://lh6.googleusercontent.com/-TqBGMHG1zGg/Uj2EJEgYuPI/AAAAAAAAJgw/g8FAyV2AnRs/s800/DSCN0190.JPG

I tak do Dzwonkówki. Na Dzwonkówce się zdecydowało. Lunęło. Ale na chwilę.

I tu następuje pierwsza, ostra polemika z Kaprem. Iść na Prehybę czy schodzić na Bereśnik...

Uparłem się - Bereśnik. Przestaje lać. Dobijamy do bacówki.

Szybka instalacja w pokoiku, późny obiadek, halba, piwko i nynu. Aha, wcześniej widoczki...

https://lh4.googleusercontent.com/-Bzw-KwGFQLU/Uj2EL363gMI/AAAAAAAAJhA/ijMok-kOzAQ/s800/DSCN0192.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-XAMPeMoJuFU/Uj2EPNWkMCI/AAAAAAAAJhc/HDvQGperAxY/s576/DSCN0199.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-b52xTfWxd5U/Uj2EPyr3h4I/AAAAAAAAJhg/8j_b_ZSpNIU/s800/DSCN0200.JPG

17 września 2013 - Pogodowa ciulnia z grzybnią

W nocy lało na ciule jasne. Nikomu się nie chce. Znów zaczyna siurać. Ustalamy z Kaprem "dead-line" na południe. Niewiele to zmienia w pogodzie i ruszamy... Dokładnie kilka minut po 12. W mżawce...

https://lh4.googleusercontent.com/-lJHyu8QfuYc/Uj2ETx6vYXI/AAAAAAAAJh4/rxz_8cDg3_A/s800/DSCN0207.JPG

Schodzimy niby do Szczawnicy i potem na Prehybę, więc mamy do urobienia niewiele. Nawet jakby miało zacząć siurać, to pikuś. Yhy, pikuś kutwa!!!

Zaczyna siępić na Placu Dietla.

https://lh3.googleusercontent.com/-qYfphW2Ttiw/Uj2Ek5YOyfI/AAAAAAAAJjA/JPTAIGrUcIE/s800/DSCN0216.JPG

Sklepik, knajpa i zaczyna się walenie niebieskiego na Prehybę. Ktoś mi go przed wyjazdem polecał. Cytując - "Nawet jakby padało to nie będzie tam błota". Noż kuźwa!!! Błota nie ma, ale znów jest wypruwanie flaków, dwa wiadra potu i tego typu przyjemności. Aha, błoto nie nadąża się zbierać - ścieżką płynie regularny potok...

Zimno mi. Mokry jestem. W dupie mam całe góry i łazikowanie.

Nagle coś widzę...

https://lh6.googleusercontent.com/-EC4BWUhvIfs/Uj2Eom0S4HI/AAAAAAAAJjY/E9PmkNr4bh0/s800/DSCN0225.JPG

Nie mogę się mylić. Prehyba!!! Jesteśmy na schronie absolutnie sami. Na noc anektujemy wszystkie ciepłe kaloryfery, obwieszając je naszymi parującymi trupem szmatami. Gospodarz pali w piecu tylko dla nas, abyśmy przeschli. Godna podziwu postawa.

Wieczorem wychodzę na cika. Coś mi tu nie gra. To już nie deszcz. To się roztapia na dłoni.

18 września 2013 - Dla takich dni warto żyć

Pobudka idzie niemrawo, ale jak wychodzę na cika to mnie się morda rozwesela.

https://lh6.googleusercontent.com/-KbQQkmZ-Yeg/Uj2EufELOzI/AAAAAAAAJkA/mI84_r9zc4o/s576/DSCN0231.JPG

Jest cholernie zimno, w nocy posypało...

https://lh5.googleusercontent.com/-Ipw4Gx7373Y/Uj2Eqo_9FnI/AAAAAAAAJjo/IqR0YqnTt6o/s800/DSCN0227.JPG

... nic to. Śniadanko i ruszać dupska. Schodzimy do Rytra z ambitnym planem noclegu na Łabowskiej. Las prezentuje się cudnie.

https://lh3.googleusercontent.com/-0ukTACFkv5I/Uj2E9CIVGyI/AAAAAAAAJlQ/RtsbUg_sM9w/s576/DSCN0241.JPG

Tradycyjne rżnięcie czasów mapowo-szlakowskazowych. W Rytrze przy PTTK-u stoi jak byk - "Łabowska - 4:30 h". Hehe, nie dla nas. Jestem już rozchodzony. Jedyny mankament to to, że buty mi nie doschły. Coś zaczynam czuć.

Przekraczamy Poprad.

https://lh3.googleusercontent.com/-jy1LFbLBpIw/Uj2FRyQmOTI/AAAAAAAAJnA/jAGrv8XkrYI/s800/DSCN0266.JPG

I jak tu nie wstąpić na ryterski zamek, skoro człowiek już tu jest...

https://lh6.googleusercontent.com/-VFKq8Tm3SZg/Uj2FTCpExII/AAAAAAAAJnI/I6L4apWwZgs/s800/DSCN0267.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-ZHwzNyorwVY/Uj2FepDztyI/AAAAAAAAJoA/8WiTpG6SMgU/s800/DSCN0274.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-646lU5H9V34/Uj2Fixrsk2I/AAAAAAAAJoY/RZr24az5K5k/s800/DSCN0277.JPG

Chwila powrotu do szlaku i zaczyna się znowu wypruwanie flaków. Idę, a raczej pełzam, nos przy ziemi, szafa na plecach daje w dupę niemiłosiernie. Tup, tup, tup. Wiadro potu. Potem kolejne. I kolejne...

W końcu jeb... Siedząc leżę, leżąc siedzę. Na zielonej trawce. Oko podziwia widok lol

https://lh6.googleusercontent.com/-crE8fzYKP_E/Uj2Fqbl_xcI/AAAAAAAAJpA/R6Orzky8BMk/s800/DSCN0288.JPG

Dalej już było łatwo.

https://lh6.googleusercontent.com/-0XJYRZi2fvs/Uj2FvRYPA2I/AAAAAAAAJpY/M-PMYChtZdY/s800/DSCN0294.JPG

I nawet dostąpiliśmy zaszczytu podziwiania Karpackiej Elity.

https://lh5.googleusercontent.com/-1qQkElgc0eM/Uj2F1HyvxuI/AAAAAAAAJpw/i7zAMmMLFK8/s800/DSCN0301.JPG

Końcówka drogi ciągnie się niemiłosiernie. I te znaczki na narciarskich szlakowskazach ustawione co 500 metrów. Końca nie widać.

Nareszcie...

https://lh5.googleusercontent.com/-jKDUnNrDzWU/Uj2GF-Uso3I/AAAAAAAAJq8/nFlsszaZXKM/s800/DSCN0317.JPG

Instalacja, piwo i czas na obiadek, z którego obsępiają nas te osobniki...

https://lh3.googleusercontent.com/-KG6E8OfF1Lw/Uj2GI2NO-9I/AAAAAAAAJrQ/mUuOQjT21TA/s800/DSCN0324.JPG

Potem nocne Polaków rozmowy z Kaperkiem w całkowicie pustym schronisku i nynu, bo każdego zmoży...

https://lh5.googleusercontent.com/-qExH9fD1tNo/Uj2GO4qga4I/AAAAAAAAJr4/3ZI5kdRqhrU/s800/DSCN0335.JPG

19 września 2013 - Droga przez mękę

Budzik jest nieubłagany. Szósta rano. Pakujemy graty i wychodzimy na głodno. Kawy!!! Kawury mnie się chce!!!

Nie i ciul !!! Dopiero w Piwnicznej (rzecze Kaperek - w wersji ocenzurowanej przez autora tych bazgrołów). Mam nadzieję... zajebistą nadzieję... Pogoda??? Tradycyjna na tym tripie - szaro, buro i ponuro...

https://lh4.googleusercontent.com/-GhF5BWPAGI8/Uj2GTORa9JI/AAAAAAAAJsc/Br8sUvPMv3U/s800/DSCN0350.JPG

Bąbel na stopie daje po garach, że ja cię pierdziu!!! Do tego to zejście do Łomnicy!!! Masakra!!! Dobrze, że choć się salamandrom chce...

https://lh4.googleusercontent.com/-xJLX_uxKd3c/Uj2GfcIZnsI/AAAAAAAAJtg/9ENKlfyrftQ/s800/DSCN0363.JPG

Piwniczna!!! O jak fajnie!!! Chociaż ciul go tam wie czy fajnie. Sklep i śniadanie królów na dworcu PKP w warunkach urągających podstawowym zasadom higieny tongue . Kawura!!! Jes, jes, jes!!!

https://lh3.googleusercontent.com/-Y_vYcGQVQZE/Uj2Gpm5TCNI/AAAAAAAAJuc/ATHTE1dI41I/s800/DSCN0373.JPG

Trochę się rozbudzam, na tyle żeby martwić się o moją nogę. Że ja tego nie przebiłem wieczorem na Łabowskiej. Zaczynają się kłębić po mojej łepetynie niezdrowe myśli o wycofie, jednak Kaper namawia - "Dareczek, powolutku, a damy radę".

No OK. Powolutku. Podejście pod Niemcową to kolejne wypruwanie flaków. Na dodatek brak wody. Ciulate zakupy zrobiliśmy w Piwnicznej. Mówi się trudno. Pogoda tradycyjnie - taka sobie.

https://lh4.googleusercontent.com/-5_3YtT5MLpE/Uj2Gu7fv9tI/AAAAAAAAJvA/8g4U8tSIr-A/s800/DSCN0386.JPG

Niemcowa!!! Wyziera słonko - na chwilę!!! Uzupełniamy wodę!!! Nadzieja wraca. Teraz na Wielki Rogacz...

https://lh3.googleusercontent.com/-ocNWR0O659I/Uj2G0iH_mcI/AAAAAAAAJvY/v6gE7Marxw8/s800/DSCN0391.JPG

Bąbel na racicy jak był malutki, to zrobił się na pół stopy. Boli jak jasna cholera przy każdym kroku.

Rogacz. Kaper namawia na Radziejową - wszak to najwyższy w Sądeckim - a mnie napierdziela nóżka. Nie, odpuszczam, poczekam tu na niego. No i wariat rusza. Ze szlakowskazu wynika, że najwcześniej będzie z powrotem za około 1:30 h. Spicnieję tu do tego czasu z zimna, a wieje jak w kieleckiem i temperatura oscyluje wokół zera. Po niecałych 40 minutach z lasu wyłania się jakaś spocona postać i pyta - "To co Dareczku??? Napieramy dalej???".

Napieramy Kaperku!!! Ja pierdzielę jak boli ten bąbel!!! Kaper daj coś przeciwbólowego!!!

Idę na chama. Byle do Jaworek.

https://lh4.googleusercontent.com/-m5xbEydYDJY/Uj2HCpAw4lI/AAAAAAAAJwo/TmFUNv4fbLA/s576/DSCN0410.JPG

Zawijamy do karczmy regionalnej (obiad królow za 50 zeta na łeba) i sklepu (zakupy na przetrwanie nocy). Kaper stwierdza, że idę jak ostatni paralityk lol Kwatera. Łóżko z pościelą!!! Prysznic!!! Dzięki Ci Panie!!!

Nadchodzi pora na rozprawienie się z bąblem. Nóż, zaciskanie zębów, trochę krwi, utleniona i bandażowy zawijas. Do rana będzie lepiej wink

20 września 2013 - Kończ waść...

Budzik, kuźwa!!! Jak ja go nie lubię. No ale nic, słowo się rzekło. Śniadanko, kawusia i wychodzę na cika. Nie wygląda to zbyt dobrze. W nocy tradycyjnie waliło deszczem. Jedyny jasny punkt to to, że noga nie boli, bąbel się zasklepił.

Szybki wypad do sklepu, bo z żarciem krucho i walim na Homole.

https://lh6.googleusercontent.com/-NhPgH3Z_mkk/Uj2HGtHKMTI/AAAAAAAAJxA/4npWgFJ7v3Q/s800/DSCN0413.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-Jz2kCWDWKb4/Uj2HN5Kz-xI/AAAAAAAAJxo/t-tzGEjdfHI/s576/DSCN0421.JPG

Znów się zaczyna wypruwanie flaków, czyli podejście pod Wysoką. Miejscami zaczyna przebijać się słonko. Jest coraz lepiej.

https://lh3.googleusercontent.com/-qg0RhBMMnVw/Uj2HeXh8_wI/AAAAAAAAJy4/9xqNL6dyeDY/s800/DSCN0434.JPG

Jakieś 10 minut od szczytu zostawiamy w lesie plecaki. Najwyżej wilki porwą lol Szczytujemy. Dwóch niepięknych, niemłodych i nieprzystojnych na Wysokiej. Z zerowym widokiem big_smile

https://lh4.googleusercontent.com/-uiuxm7qgfGA/Uj2HmwC7KnI/AAAAAAAAJzo/HUThVAdqRoE/s800/DSCN0441.JPG

Pizga jak przed wojną, więc trzeba się ewakuować. Plecaki jak leżały, tak leżą. A pogoda robi się z każdą chwilą lepsza. Na Durbaszce dostajemy po ślipiach. Na maksa!!!

https://lh4.googleusercontent.com/-1X9V-LDWDoY/Uj2HqhxEnRI/AAAAAAAAJ0A/n7347Uz6PCg/s800/DSCN0449.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-2a3WcWjPfW4/Uj2HvTKDDgI/AAAAAAAAJ0Y/fR3RWFqjd-0/s800/DSCN0453.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/--ku_5BHbh_Y/Uj2H2kXiOZI/AAAAAAAAJ1A/72YVmmLD19A/s800/DSCN0459.JPG

Schodzimy do Orlicy gubiąc szlak. Czyli chaszczing i zejście na czuja. Chwila restu w Orlicy i... łomatko jak mi się nie chce na tą Sokolicę. Ale to już jest za blisko, aby odpuścić. Przeprawiamy się przez Dunajec.

https://lh6.googleusercontent.com/-8EVm136NB_s/Uj2IVLK07PI/AAAAAAAAJ3A/kDb4fo-Qxxc/s800/DSCN0483.JPG

https://lh3.googleusercontent.com/-5wZ8iKFUlzo/Uj2IaTzUYRI/AAAAAAAAJ3Y/KdIS5fvXz7g/s800/DSCN0487.JPG

I zaczyna się ostatnie na tym wypadzie wypruwanie flaków. Niby tylko 220 metrów różnicy poziomów, ale daje po dupalu niczym współwięźniowie pod celą. Jeszcze ta szafa na plecach. W końcu jest.

https://lh3.googleusercontent.com/-9gTcOLgakDk/Uj2IfnMXzfI/AAAAAAAAJ3w/kya6oI_ZY2k/s800/DSCN0490.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-MD1D3ZJaEkk/Uj2IeU9pkVI/AAAAAAAAJ3o/2v3sBEJD3Pw/s800/DSCN0489.JPG

Pozostaje godzina do zamknięcia pętli w Krościenku. W knajpce, w której zaczynaliśmy wypad 5 dni wcześniej fundujemy sobie piwo zwycięzców big_smile

A jednak to przeszliśmy, pomimo uporczywej kaszany pogodowej, pomimo bąbla na racicy, pomimo wszystko!!!

Warto było. Dzięki Kaperku za te 5 dni tripu i jak kiedyś znów wymyślę jakieś góry to kopnij mnie soczyście w dupę lol

KONIEC

I komplet fotomontaży po kliku w obrazek:

https://lh6.googleusercontent.com/-4K00gUndUcE/Uj2Es_s5ijI/AAAAAAAAJj4/QPX3RiMb0fE/s800/DSCN0230.JPG