Ode mnie, Staszka i Jolanty też będzie.
52 2026-04-23 14:12:21
Odp: Pożegnanie Darka (13 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Informuję, że pogrzeb Darka odbędzie się w poniedziałek 27.04. o godz. 14.00 na cmentarzu komunalnym w Andrychowie. .
53 2026-04-22 07:46:09
Temat: Pożegnanie Darka (13 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Drodzy Forumowicze,
Darek (darkheush) był jednym z nas – kolegą, z którym wielu z nas przemierzało beskidzkie i nie tylko szlaki. Na pewno każdy, kto miał okazję go poznać, zachowa w pamięci wspólne wędrówki i chwile spędzone na górskich ścieżkach.
Chcielibyśmy pożegnać go w godny sposób, składając wiązankę od naszej forumowej społeczności. Mogę się tym zająć organizacyjnie.
Jeśli ktoś z Was chciałby dołączyć do tej inicjatywy, można wpłacić dobrowolną kwotę, dokonując przelewu na konto: ‐‐---------
W tytule przelewu proszę wpisać: „na wieniec + (nick z Forum)”.
UWAGA: Nie mam BLIKA i nie obsługuję. Proszę w ten sposób nic nie przesyłać.
Z góry dziękuję wszystkim za każdy gest pamięci i wsparcia.
PS. Nie mamy jeszcze dokładnych informacji dotyczących terminu pogrzebu. Gdy tylko pojawią się szczegóły, napiszę na Forum.
Pozdrawiam serdecznie
nena
54 2026-04-20 18:41:23
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Jeszcze nie miałam okazji na nią wyjść, ale nie omieszkam to zrobić. ![]()
Zagadka: Co to za góra ?
55 2026-04-20 18:27:13
Odp: Dalekie obserwacje z Beskidu Małego (243 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Ooooo, super wiedzieć ! Dziękujemy ! ![]()
56 2026-04-20 12:20:59
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Jaka "poukładana" wycieczka tym razem. I bardzo dobrze.
Widoczki piękne, zwłaszcza te z bielejącymi się punktami. ![]()
Teraz i nam by się przydało takie pieczenie kiełbasek
.
57 2026-04-20 11:29:33
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Wieża widokowa na Pańskiej Górze ?
58 2026-04-15 10:37:19
Temat: Żegnaj darkheush :( (1 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Wierzę, że jesteś już wolny…
wolny od wszystkiego, co było ciężarem,
a Twoja droga prowadzi teraz tylko przez światło, ciszę i przestrzeń.
Tam, gdzie każdy krok jest lekki,
a serce naprawdę odpoczywa.
Wczoraj dowiedziałam się o śmierci Darka (darkheush'a)…
Do dziś trudno mi w to uwierzyć.
To nie tak miało być… przecież mieliśmy wkrótce wypić razem kawę.
Darku, dziękuję Ci za wszystko. To właśnie Ty pierwszy pokazałeś mi piękno Beskidu Małego i to dzięki Tobie zaczęła się moja przygoda z górami – pierwsze szlaki, pierwsze zachwyty, pierwsze górskie wycieczki, które zostają w sercu na zawsze.
Byłeś też jednym z tych, którzy współtworzyli i rozkręcali Forum Beskidu Małego. Dzięki Tobie się na nim znalazłam – i wiem, że nie tylko ja. Łączyłeś ludzi, inspirowałeś, dawałeś radość z bycia częścią tej górskiej społeczności.
Będzie nam Ciebie brakowało…
Twojego wspaniałego pióra, Twoich barwnych relacji z górskich wędrówek, Twojego humoru, który potrafił rozbawić do łez.
Zostawiłeś po sobie coś więcej niż wspomnienia – zostawiłeś ślady w sercach ludzi i na górskich ścieżkach, którymi tak bardzo kochałeś chodzić.
Wierzę, że teraz spacerujesz już wolny, po najpiękniejszym szlaku… tam, gdzie zawsze świeci słońce, a widoki zapierają dech.
Do zobaczenia kiedyś, R.I.P. ![]()
59 2026-04-12 11:09:57
Odp: Osadnictwo wołoskie i pasterstwo w Beskidzie Małym (41 odpowiedzi, napisanych Etnografia Beskidu Małego)
Ciekawy artykuł ( po kliku na zdjęcie poniżej ) ze strony beskidinfo.pl o kulturze wołoskiej w Beskidach, głownie Śląskim i Żywieckim, ale przecież dotyczy ona również naszego Beskidu Małego. ![]()
Rzyki, widok na Gancarz - lata 20-ste XX w. Stoki Gancarza były wówczas w dużej mierze pastwiskami, porośniętymi krzewami jałowca.
Zdjęcie: autor: A. Stuglik
60 2026-04-07 15:05:55
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Piękne te sasanki !
Wniosek z tego, że rezerwat trzeba ponownie założyć. To było bardzo znane miejsce w Jaworznie. W sumie dalej jest. Znalazłam takie info o sasankach i nie tylko. Skoro sasanki się na nowo pojawiły, jest szansa, że pozostaną.
61 2026-04-06 16:57:27
Temat: Remont Pałacu Bobrowskich w Andrychowie (0 odpowiedzi, napisanych Historia Beskidu Małego)
Pałac Bobrowskich w Andrychowie (zwany Zamkiem) to klasycystyczna rezydencja z XIX wieku, powstała na miejscu XVII-wiecznego dworu obronnego otoczonego stawami. Przebudowany przez rodzinę Bobrowskich na kształt podkowy, był ważnym punktem konfederacji barskiej. Po II wojnie światowej upaństwowiony, obecnie jest restaurowany przez gminę. Pod zdjęciem historia pałacu, a poniżej najnowsze informacje związane z remontem.
Źródło: Nowiny Andrychowskie/ autor zdjęcia: Marcin Guzik
Artykuł źródło: radioandrychow.pl
Pałac
Źródło: zabytek.pl
Remont zamku w Andrychowie …
Źródło: wrzuc.info
62 2026-04-06 10:18:04
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Mega pięknie.
Oj jak już się chce tej cudownej bieli kwitnących wiśni i jabłoni.
Dobrze wykorzystana niedziela ! ![]()
63 2026-04-05 20:10:55
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Tak jest ! Czekamy na zagadkę
.
272 - sprocket73
204 - kisiel
123,5 - nena
97,5 – Gustek Cyberniok
78,5 - jolanta
65 - Eugeniusz Kępiński
52 - MF
43,5 - baca
31,5 - Darek Tlałka
22 - darkheush
19,5 - MK, łysy z łysiny
19 - Tomrod, tomkos, Karo
17,5 - rufi, Bisqp, pbsk
12,5 - harnaś wołoski, mały pikuś
11,5 - 740715
10 - bcFan
8,5 - Staszek
7 - cwiartka11 , teksanski
6,5 - Miluś, lowell79, Klimek
5,5 - Janusz, Skorpion
5 - Macieks
4,5 - marekk500
4 - Jiff, kruwad
3,5 - jardo
2,5 - wizjoner, kris_61
2 - kanton
64 2026-04-02 20:50:28
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Gdzie to jest ?
65 2026-04-02 10:58:11
Temat: Wielkanoc 2026 (2 odpowiedzi, napisanych Off-Topic)
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam wszystkim spokoju, wiosennej radości i chwili wytchnienia – najlepiej gdzieś wysoko, blisko Boga i natury.
Niech świąteczne dni przyniosą Wam nową energię, pogodę ducha oraz siłę do realizowania kolejnych górskich planów i marzeń. Niech każdy szlak prowadzi Was bezpiecznie do celu, a widoki na jego końcu wynagradzają każdy trud.
Radosnych Świąt i do zobaczenia na szlaku.
nena
66 2026-03-29 11:38:10
Odp: Zgadnij, co to jest / gdzie to jest ? (7,757 odpowiedzi, napisanych Quizy i Konkursy)
Czy to może jest Gołuszkowa Góra ?
67 2026-03-28 19:25:01
Odp: Życie jest drogą ... - Camino Portugués (46 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
68 2026-03-28 18:07:56
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Piękne przylaszczki i to Wasze odkrywanie wiosny sprocket73
A ja jak spojrzę przez okno to mi się płakać chce, na 470 m n.p.m śniegu ok. 20 cm, wyżej pewnie więcej, mgła, mokro, zimno. Mokry śnieg zniszczył zwiastuny wiosny w ogrodzie, przygniótł krzewy, nie wiem czy się jeszcze podniosą
.
69 2026-03-20 12:39:57
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Coraz więcej zieleni i kolorów.
Świetne !
fot.sprocket73
70 2026-03-20 12:23:00
Temat: Wpływ prac leśnych na nasze beskidzkie źródła wody i nie tylko. (0 odpowiedzi, napisanych Flora Beskidu Małego)
To co dzieje się ostatnio w naszych lasach, na stokach okalających nas szczytów górskich, woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy w ogóle ktoś nad tym panuje, pilnuje i odpowiada za gospodarkę w lasach prywatnych, bo mam wrażenie, że nikogo to nie obchodzi. Od lat walczy z tym procederem m.in. biolog i zagorzały obrońca przyrody Beskidu Małego Jan Zieliński i nic się nie zmienia, ponieważ w ogóle nie ma woli zmiany. Nikt nie kontroluje tego w jaki sposób zwykły Kowalski, który ma las prywatny, w nim gospodaruje. Nie może być przecież tak, że robi w nim co chce, wycina co chce, niszcząc przy okazji wszystko wokół.
Rozjeżdżane są ciężkim sprzętem ścieżki, niszczone ostoje zwierząt, drzewa wyrywane są z korzeniami i kaleczone przez zwózkę drewna. Totalna samowolka.
O tym jak ważne są lasy na stokach górskich mówi dr hab. inż., prof. AGH Mariusz Czop z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH. Warto posłuchać.
Linki do materiału pod zdjęciami poniżej.
Piszcie, czy Wy również byliście świadkami takiego "barbarzyństwa" wobec przyrody ? ![]()
71 2026-03-20 11:03:11
Odp: Czy powiększą Rezerwat Madohora ? (11 odpowiedzi, napisanych Ciekawe miejsca)
"Tylko Lasy Państwowe były przeciwko tak znacznemu powiększeniu rezerwatu.
W artykule OKO.press można przeczytać o szczegółach i wieloletniej historii starań poszerzenia powierzchni naszego rezerwatu Madohora. Do tej wyczekiwanej zmiany dojdzie najprawdopodobniej jeszcze w tym roku.
Pozostają retoryczne pytania: dlaczego nasi leśnicy byli przeciwko zmniejszeniu strat wodnych w naszym regionie i przeciwko ochronie źródeł wody pitnej? Byli nawet przeciwko ochronie gatunków chronionych oraz lasów oznaczonych przez nich samych jako ochronne .
Dlaczego byli przeciwko naszemu wspólnemu dobru i przeciwko zabezpieczaniu przyszłości następnych pokoleń?"
Madohora jako rezerwat powiększy się do ponad 400ha. Dodatkowo planuje się stworzyć ochronną otulinę rezerwatu. Część tej powierzchni stanowić będą już oznaczone do wycinki, ale ocalałe przed nią buki i jodły."
Źródło tekstu: Chronię Beskid Mały (chroniebeskidmaly@gmail.com)
Artykuł z 19 marca 2026 w oko.press znajdziesz pod zdjęciem.
72 2026-03-18 22:36:53
Odp: Bonjour la France (12 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Piękna relacja!
Z pozdrowieniami Krzysiek
Dziękuję !
W tajemnicy dodam, że mohikanin też z nami był. ![]()
73 2026-03-18 19:17:09
Odp: Bonjour la France (12 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Pola lawendy …
Jednym z powodów dla których chcieliśmy odwiedzić Prowansję, były kwitnące pola lawendy.
Lawenda w Prowansji kwitnie zazwyczaj od połowy czerwca do połowy lipca, przy czym szczyt sezonu przypada na początek lipca. Najwcześniej, bo już w połowie czerwca fioletowe dywany pojawiają się w okolicach Valensole, a najpóźniej, do początku sierpnia, na wyżej położonych terenach, np. wokół miasteczka Sault. Zatem przełom czerwca i lipca to idealny moment na pełnię kwitnienia, zanim lawenda zostanie ścięta.
Zapewne pamiętacie zeszłoroczne lato, a dokładnie pierwszą połowę lipca. Były wówczas straszne upały, z którymi przyszło się nam zmierzyć najbardziej na południu Francji. Na szczęście w Paryżu i w Chamonix nie było w tych akurat dniach, co byliśmy, aż tak gorąco.
Mieliśmy zaplanowaną wycieczkę na pola lawendy w bardzo znanym miejscu, pokazywanym na wszystkich pocztówkach z Prowansji tj. w opactwie Sénanque (Abbaye de Sénanque) koło miasteczka Gordes, które zresztą też było w programie. Okazało się, że plany trzeba było zmienić, bo niestety w tym miejscu zbiory lawendy, z racji upałów, przypadły w 2025 roku wcześniej i lawendę po prostu już ścięto.
Prowansja w okolicach Avignon to jeden z tych regionów, gdzie życie płynie wolniej, a rytm dnia wyznaczają słońce, targi i cykle natury.
Przegorzan pospolity (Echinops ritro) - roślina miododajna, która doskonale czuje się w gorącym, suchym i słonecznym klimacie.
W małych miasteczkach wokół Avinionu dzień zaczyna się wcześnie. Rankiem mieszkańcy idą na lokalne targi tzw. „marchés”, gdzie kupują świeże warzywa, sery i oliwę. Zatrzymując się przy sadach, można kupić świeżo zerwane owoce, albo soki od lokalnych plantatorów.
Spotkania mieszkańców przy kawie czy kieliszku wina to część tutejszego życia społecznego — nikt się tu nie spieszy. Popołudnia, szczególnie latem, są tu bardzo spokojne, ponieważ upał skłania ludzi do odpoczynku. Dopiero wieczorem życie wraca na place, do restauracji, kawiarenek i barów, gdzie króluje kuchnia prowansalska: prosta, sezonowa i intensywnie aromatyczna.
Region wokół Avinionu dzięki dolinie Rodanu, ma bardzo żyzne gleby. To jeden z najważniejszych rolniczych obszarów w południowej Francji.
Uprawia się tu głównie winorośl szczególnie w apelacji Châteauneuf-du-Pape, gdzie powstają jedne z najbardziej cenionych win Francji. W południowej części Doliny Rodanu uprawia się kilkanaście różnych odmian winorośli. Jest to unikalna cecha na skalę światową, ponieważ większość regionów winiarskich ogranicza się do zaledwie kilku szczepów. Najważniejszą odmianą, która króluje w tym regionie, jest szczep Grenache.
Kolejną rośliną są drzewa oliwne, z których produkuje się lokalną oliwę o ziołowym lub orzechowym smaku, a także wspomniana wcześniej lawenda. I chociaż najbardziej znane pola są w rejonie Luberon, to również w tej okolicy można spotkać jej uprawy. Okolice Awinionu, Orange oraz góry Mont Ventoux to główne miejsca jej produkcji.
Nie można zapomnieć o owocach i warzywach, głównie pomidorach, melonach z Cavaillon, cukiniach i papryce, które to są podstawą prowansalskiej kuchni.
Klimat śródziemnomorski to gorące i suche lata i łagodne zimy. Charakterystyczny dla południowej Francji jest również wiatr mistral — chłodny, silny, suchy i oczyszczający powietrze, który szczególnie w dolinie Rodanu, wokół Avignon, bywa bardzo uciążliwy dla rolników. Mistral wysusza glebę i rośliny, utrudnia zapylanie, jego silne podmuchy mogą łamać gałęzie drzew, zrzucać owoce czy niszczyć delikatne warzywa. Z tego powodu w winnicach krzewy winorośli są często prowadzone nisko przy ziemi.
Mistral ma też plusy np. oczyszcza powietrze, co sprzyja zdrowiu upraw, osusza szybko rośliny po deszczu, zmniejszając ryzyko chorób grzybowych, w końcu rozwiewa chmury, daje dużo słońca i przejrzyste niebo. Przy silnie wiejącym wietrze i wysokich temperaturach człowiek się szybko opala, dlatego trzeba tu szczególnie chronić skórę przed szkodliwymi promieniami UV.
W zamian pół lawendy i wizyty w opactwie Sénanque zaproponowano nam odwiedzenie tradycyjnej destylarni lawendy niedaleko miasteczka Sault. Była szansa, że zobaczymy tam jeszcze kwitnącą na polach lawendę. Wycieczkę się zamawia w biurze turystycznym w Awinion. Pojechaliśmy na miejsce busem.
Jadąc naszą uwagę cały czas przykuwała ogromna góra dominująca nad okolicą. Była to Mont Ventoux (1912 m n.p.m. ), najwyższa i najbardziej charakterystyczna góra Prowansji. Jej szczyt jest niemal całkowicie pozbawiony roślinności. Pokrywa go jasny rumosz skalny, przez co z daleka, nawet w środku lata, wygląda, jakby był ośnieżony. Nazwa góry „Ventoux” pochodzi od francuskiego słowa vent tzn. wiatr. Nie bez powodu. Wiejący na szczycie mistral, który dociera w okolice Avignon, potrafi osiągać tam ekstremalne prędkości, nawet ponad 150 km/h.
Góra ta jest znana jeszcze z jednego powodu. Jest to jedno z najbardziej kultowych miejsc w świecie sportu, a dokładnie kolarstwa, głównie dzięki Tour de France. Podjazd na szczyt jest bardzo długi (z niektórych stron nawet ponad 20 km), bardzo stromy i niemal pozbawiony cienia w górnych partiach. Wielu uważa go za jeden z najtrudniejszych podjazdów w Europie.
Zabytkowy kościół romański Eglise Notre dame de la Tour w Sault
Sault to niewielkie, średniowieczne miasteczko w Prowansji, położone na skalistym wzniesieniu (766 m n.p.m.), na skraju rozległego płaskowyżu u podnóża Mont Ventoux. Jeśli szuka się spokojniejszego, bardziej rolniczego i mniej zatłoczonego miejsca na oglądanie lawendy to ponoć właśnie Sault należy do takich miejsc.
Samo miasteczko nie zrobiło na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Widzieliśmy po drodze ciekawsze. Niemniej uznaje się je za jedną ze stolic lawendy w Prowansji. Otaczają go rozległe, zalesione płaskowyże i pola lawendowe, które w szczycie sezonu tworzą fioletowy krajobraz. Wokół miasta prowadzi 5-kilometrowa, edukacyjna ścieżka lawendowa, podczas której można zanurzyć się w prowansalskiej naturze, zobaczyć farmy i dowiedzieć się, jak uprawiana jest lawenda.
Jedną z takich farm odwiedziliśmy. Gościliśmy u Państwa Sylvie i Thierry’ego Barjot w tradycyjnej destylarni lawendy Vallon des Lavendes GAEC. Jest to gospodarstwo rodzinne.
Państwo Barjot uprawiają i destylują lawendę i lawendynę, aby uzyskiwać z nich olejki eteryczne. Destylarnię zbudował w 1947 r. dziadek rodziny i do dzisiaj nadal stosuje się tu tradycyjne metody destylacji, wykorzystując do niej m.in. piec opalany słomą lawendową. Piec ten wytwarza parę niezbędna do pozyskiwania olejków eterycznych.
Na farmie oprócz lawendy i lawendyny uprawia się również orkisz i inne zboża oraz rośliny na paszę (m.in. wykę, esparcetę) oraz siano w celu zapewnienia płodozmianu niezbędnego do dobrej równowagi gleby pod kolejne nasadzenia lawendy.
Lawandyna to hybryda (krzyżówka) lawendy wąskolistnej z szerokolistną. Ma większe kępy, intensywniejszy, kamforowy zapach oraz uzyskuje się z niej więcej olejku.
Po farmie oprowadziła nas Sylvia, pokazała nam urządzenia do destylacji i przedstawiła cały cykl produkcji olejku lawendowego. Wrażenie zrobiły na nas stare maszyny i urządzenia do destylacji oraz to, że dużo prac wykonywanych jest tu ręcznie i zaangażowana jest do nich cała rodzina.
Schemat destylacji olejku
A tu już czysty olejek lawendowy
Można było sobie tutejsze naturalne produkty zakupić. Muszę Wam powiedzieć, że otrzymywany tu prawdziwy, naturalny olejek lawendowy w porównaniu z jakimś sztucznym „sklepowym” to dwa różne produkty. Ten pierwszy pachnie pięknie nie tylko lawendą, ale dodatkowo czuć w nim jeszcze dosyć intensywnie zapach kumaryny (skoszonej trawy). Kumaryna to naturalny związek organiczny o słodkim, korzennym zapachu siana, który występuje m.in. w lawendzie nadając jej nutę słodkiego siana, wanilii i cynamonu. Tego nie ma w sztucznym olejku. Wystarczy kropelka i zapach unosi się długo w całym pomieszczeniu. Można go wykorzystywać w celach leczniczych. Działa przede wszystkim uspokajająco, relaksująco i antyseptycznie. Stosowany jest w pielęgnacji skóry np. na trądzik, oparzenia czy rany oraz do inhalacji przy infekcjach dróg oddechowych. Pomaga również łagodzić bóle głowy, mięśni oraz odstrasza owady m.in. mole.
Tak jak wcześniej wspominałam, z tym fioletowym krajobrazem w połowie lipca 2025 r. nie było najlepiej. W gospodarstwie, w którym byliśmy pól lawendy nie zostało zbyt dużo, ponieważ też już praktycznie było tu po żniwach.
W drodze powrotnej znaleźliśmy kilka miejsc, gdzie lawenda jeszcze kwitła.
Musi być tu pięknie w pełni kwitnienia, dlatego czułam niedosyt, że nie udało się wstrzelić w ten właśnie czas, ale jak to mówią, jak się nie ma co się lubi to się lubi, co się ma
. Widać trzeba będzie kiedyś tam wrócić.
*****
To już koniec 11 dniowej podróży po Francji.
Następnego dnia udaliśmy się busem w drogę powrotną do Paryża skąd mieliśmy lot do Polski.
Przed wyjazdem, w Polsce, długo myśleliśmy jak logistycznie rozgryźć ten wyjazd. Był dla nas mało realny i trudny do zrealizowania. Wiedzieliśmy, że przejechać kraj praktycznie z północy na południe, a potem podobnie wrócić do miejsca startu, to będzie niezła „wyrypa”.
Zaryzykowaliśmy i udało się !.
Najwięcej chodzenia i jeżdżenia metrem było w Paryżu
. I chyba właśnie Paryż był najbardziej męczący, przynajmniej dla mnie. Ogólne zmęczenie potęgował tłum ludzi, którego największy procent stanowili imigranci. Na drugim miejscu, z tego samego powodu, postawiłabym Awinion, ale to tylko z racji odbywającego się w nim festiwalu. Myślę, że poza sezonem jest tu o wiele spokojniej.
Mając na uwadze sposób przemieszczania się, w naszym przypadku dosyć ograniczony, uważam, że udało nam się sporo zobaczyć. Mnie osobiście najbardziej w pamięci pozostanie Chamonix i mimo wszystko Prowansja. Będę te miejsca wspominać ze szczególnym sentymentem.
I jeszcze krótko o pogodzie. Trzeba przyznać, że pod tym względem to mieliśmy ogromne szczęście. Przez całą podróż mieliśmy piękną słoneczną pogodę, co widać na zdjęciach. Szczególnie udało nam się wstrzelić w okienko pogodowe podczas pobytu w Alpach, w Chamonix. W dniu, kiedy je opuszczaliśmy, chmury zasłoniły niebo i zbierało się na deszcz.
Francja jest ogromna, różnorodna, ciekawa i piękna, warto ją zwiedzać. Niekoniecznie skupiać się tylko na Paryżu. Zresztą, wielkie metropolie dzisiaj nie są ani bezpieczne, ani nie oddają, z racji dużej ilości imigrantów, prawdziwej duszy narodu. Znacznie lepiej wybrać peryferie albo mniej oblegane przez turystów miejsca. Wtedy dopiero można poczuć prawdziwy klimat i serce jakiegoś regionu. Ale żeby to się udało, trzeba przede wszystkim mieć czas
i najlepiej przemieszczać się własnym samochodem, rowerem albo piechotą.
Dziękuję moim koleżankom i kolegom za dobrą zabawę i wspólnie spędzone chwile na francuskiej ziemi, oraz wszystkim tym, którzy dotrwali do końca tej relacji i chcieli ją czytać.
Zdjęcia: nena
KONIEC
74 2026-03-17 21:01:25
Odp: Bonjour la France (12 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Arles
Około 35 km od Awinion leży miejscowość Arles. Pojechaliśmy do niej regionalnym pociągiem (TER).
Arles to klimatyczne starożytne miasto w delcie Rodanu nazywane często Małym Rzymem. Przed wiekami pełniło ważną rolę jako kolonia Juliusza Cezara. To również miejsce, gdzie holenderski malarz – Vincent van Gogh stworzył swoje najważniejsze obrazy i tu też stracił ucho.
Ratusz
Arles znane jest również z bezkrwawej odmiany corridy –”course a la cocarde”, w której walczy się z bykiem o czerwoną kokardę przywiązaną do jego głowy.
Będąc tu trzeba zobaczyć jego najbardziej znane zabytki tj. Arènes d’Arles i Théâtre antique d'Arles - ruiny antycznego teatru.
W samym sercu miasta stoi arena, która przetrwała tu prawie 2000 lat. Kiedyś odbywały się tu popularne w czasach rzymskich walki gladiatorów. Dziś budowla ta jest świadkiem historii, który przypomina, jak potężne było Imperium Rzymskie. To jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów na świecie, wzniesiony około 90 r. n.e.
W tamtych czasach mogła pomieścić nawet 20 tys. widzów. Budowla ma dwie kondygnacje łukowych sklepień, po 60 łuków na każdym poziomie, łącznie 120. Niższe partie siedzeń dla widzów są kamienne, a od połowy dobudowano stałe rusztowania.
Pod całością biegną tunele umożliwiające przemieszczanie się po obiekcie.
Obiekt wpisany jest na światową listę zabytków UNESCO . Dziś odbywają się tu koncerty, wystawiane są sztuki, inscenizacje walk gladiatorów, a także odbywa się tu opisana przeze mnie powyżej corrida.
Z murów areny można podziwiać Arles i Rodan.
Niedaleko areny znajdują się ruiny teatru antycznego. Kiedyś to była okazała budowla. Mogła pomieścić nawet 10 tys. widzów. Powstała w czasach Oktawiana Augusta i była sercem życia kulturalnego miasta. Odbywały się tu spektakle, występy i spotkania mieszkańców. Niestety dziś niewiele z niej zostało : niewielki fragment widowni i sceny, dwie kolumny, rzeźby i dużo rozrzuconych wokół fragmentów murów.
W Arles zwiedziliśmy jeszcze Alyscamps. Jest to starożytna rzymska nekropolia położona tuż za murami miasta, słynąca z rzędów kamiennych sarkofagów stojących wzdłuż alei obsadzonej wysokimi drzewami.
Przez wieki Alyscamps było uznawane za prestiżowe miejsce pochówku. To jeden z najbardziej niezwykłych i historycznie ważnych cmentarzy w Europie. Jego korzenie sięgają czasów starożytnego Imperium Rzymskiego. Już wtedy była to główna nekropolia miasta.
Zgodnie z rzymskim zwyczajem zmarłych chowano poza murami. Wzdłuż drogi prowadzącej do miasta ustawiano sarkofagi, często bogato zdobione, należące do zamożnych rodzin.
W średniowieczu Les Alyscamps stało się jednym z najsłynniejszych cmentarzy chrześcijańskich w Europie. Wierzono, że pochówek właśnie tutaj ma szczególną wartość duchową. Do Arles sprowadzano ciała zmarłych nawet z odległych regionów – transportowano je rzeką Rodan, licząc, że spoczynek w tym miejscu zapewni szybsze zbawienie.
Według legend i wierzeń, znaczenie nekropolii wiązało się m.in. z działalnością pierwszych chrześcijan w regionie oraz obecnością relikwii świętych. Z czasem miejsce to zaczęło przyciągać pielgrzymów, a także inspirować artystów i pisarzy. Zostało przedstawione m.in. na kilku obrazach Vincenta van Gogha. Ciekawostką jest, że Van Gogh nie malował tego miejsca sam. Towarzyszył mu francuski malarz Paul Gauguin, który również stworzył własną wersję tej sceny. W 1888 przez okres dziewięciu tygodni Gauguin mieszkał wraz z Vincentem van Goghiem w Arles w Prowansji. Pracowali tam intensywnie w plenerze, spotykając się wieczorami, by porównywać swoje prace i dyskutować. Ich odmienne charaktery powodowały częste kłótnie. Po jednej z nich, van Gogh zagroził przyjacielowi brzytwą, a następnie obciął sobie kawałek ucha. Po tej kłótni Gauguin powrócił do Paryża. Ech Ci artyści ... .
W sumie dziwne, że to sobie obciął ucho ... .
Obaj artyści widzieli to samo miejsce, ale przedstawili je w zupełnie inny sposób. Cmentarz pojawia się także w literaturze. Wspomina o nim Dante Alighieri w ”Boska komedia”, porównując go do ogromnych pól grobowych. Podobno na Alyscamps pochowano także rycerza Rolanda, upamiętnionego w Pieśni o Rolandzie, najstarszym i najbardziej znanym francuskim eposie rycerskim opiewającym czyny Karola Wielkiego.
Jednym z charakterystycznych elementów Les Alyscamps jest długa aleja otoczona drzewami, wzdłuż której ustawione są kamienne sarkofagi i kaplice. Wiele nich zostało jednak w późniejszych wiekach przeniesionych lub wykorzystanych jako materiał budowlany, co było częstą praktyką w średniowieczu.
Wrażenie robi romańska kaplica Église Saint-Honorat na końcu alei grobowych. Została zbudowana w XI–XII wieku i była centralnym punktem całej nekropolii. Nadaje całemu miejscu wyjątkowy klimat.
Wokół kaplicy znajdowały się liczne sarkofagi, często należące do ważnych postaci. Pochówek jak najbliżej świątyni był uważany za szczególnie zaszczytny i „bliższy świętości”.
Poświęcono ją św. Honoratowi – biskupowi Arles, który odegrał ważną rolę w rozwoju chrześcijaństwa w regionie. To właśnie wokół tej świątyni koncentrował się kult religijny związany z cmentarzem.
Budowla ma masywne kamienne ściany, półkoliste łuki i stosunkowo surowy, ascetyczny wygląd, zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Jej prostota miała podkreślać powagę miejsca i jego duchowy charakter.
W średniowieczu kaplica była ważnym przystankiem dla pielgrzymów, zwłaszcza tych podróżujących do Santiago de Compostela. Les Alyscamps znajdowało się na jednej z tras pielgrzymkowych, a świątynia pełniła funkcję miejsca modlitwy za zmarłych i odpoczynku dla wędrowców.
Arles to najważniejsze miasto regionu Camargue – wyjątkowego obszaru pod względem przyrodniczym w południowej Francji, położonego w delcie rzeki Rodan. Utworzono go by chronić wyjątkowy i jeden z największych kompleksów mokradeł śródziemnomorskich oraz jedne z najważniejszych siedlisk ptactwa wodnego w Europie. Duża część regionu należy do Parc naturel régional de Camargue. Jest on częścią sieci Natura 2000 i Rezerwatem Biosfery UNESCO. Park obejmuje rozległe bagna, laguny, solniska oraz wydmy, słynie z dużych kolonii flamingów różowych, symbolu Camargue. Występują tu także biała rasa dzikich koni Camargue, jedna z najstarszych ras w Europie, oraz czarne byki hodowane tradycyjnie przez miejscowych „gardianów” – pasterzy, zwanych również „kowbojami Camargue”.
W regionie tym tradycyjny krajobraz kulturowy współistnieje z przyrodą. Prowadzi się tu ekstensywny wypas, uprawę ryżu i pozyskiwanie soli morskiej. Miejscowe święta,festyny, stroje i muzyka zachowują dziedzictwo prowansalskie i pasterskie, ściśle związane z rytmem życia delty Rodanu.
*****
Bardzo chciałam zobaczyć flamingi, białe konie, saliny i w ogóle ten park narodowy. Niestety wymagałoby to dłuższej wyprawy pod względem czasowym. Podjęliśmy próbę autobusem, a potem na piechotę, ale zakończyło się to totalną klapą … .
. Okazało się, że wysiadając z autobusu pomyliliśmy przystanki, wszystkim groził udar słoneczny, a w o ogóle to jest bardzo rozległy obszar i trzeba wiedzieć, jak się po nim poruszać. Niemniej udało nam się zobaczyć pasące się na łące białe konie. Dobre i to …
.
W tym przypadku przydałby się samochód i chociaż ze dwa dodatkowe dni. A byłoby co oglądać.
c.d.n.
75 2026-03-17 19:56:27
Odp: Nie ważne gdzie... ważne z kim :) (1,040 odpowiedzi, napisanych Wyprawy pozagórskie)
Dawno się tak nie ubawiłam przy czytaniu, aż mi łzy poleciały.
Te Twoje wypady ze Zdobywcami sprocket73 to niezłe wyrypy !!! ![]()

